Wracam!

Witam wszystkich bardzo gorąco. Jestem pełna optymizmu i nadziei! Wracam, moi kochani! Wracam z nowym opowiadaniem! Założyłam kolejny blog, ponieważ ten fanfic będzie o tematyce…

..

SEVMIONE!

Wszystkich, którzy kochają i uwielbiają naszego Severusa zapraszam na blog

trudne-zycie-szpiega.crazylife.pl

Pojawił się tam już malusieńki prolog, a w przyszłym tygodniu wstawię rozdział 1!

Zapraszam, kochani, zaglądajcie, komentujcie i przeżyjcie historię Severusa i Hermiony razem ze mną, tak samo jak przeżywaliście wzloty i upadki bohaterów mojego dramione Miłość, jakiej nikt nie znał!

Córka Ciemności

Opublikowano opowiadania/miniaturki | 2 komentarzy

Strata

I płaczę kolejną noc
I płaczę po stracie
Nie potrafię już być
Nie potrafię żyć

Nikogo nie kochałam tak jak jego
Nikogo
Nienawidzę cię, Boże, za to że mi go zabrałeś
Nienawidzę

W myślach wciąż przewijają się cudowne wspomnienia
Wspomnienia pięknego istnienia

Tylko tyle mi pozostało
Bo wszystko inne już mi odebrano

 

Córka Ciemności <3

Opublikowano opowiadania/miniaturki | Skomentuj

Rozdział IX

Rozdział 9. ”To moje życie!”

Kiedy obudziłem się następnego wieczoru, wszyscy już wiedzieli o moim związku z Sookie. Dlatego też nie zdziwiłem się, kiedy do mojego baru wtargnął totalnie zdenerwowany Sam Merlotte, który odkąd tylko sięgam pamięcią jest beznadziejnie zakochany w Sookie.
- Co jej zrobiłeś?! – wrzasnął.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Uwiodłeś ją i namieszałeś jej w głowie!
- Na twoim miejscu nie wydzierałbym się na szefa lokalu, do którego przyszedłeś.
- Zostaw ją w spokoju. – warknął Merlotte. – Ona nie zasługuje na takie cierpienie.
- Nie sądzę, abyś to ty miał o tym decydować, Sam. – za plecami zmiennokształtnego rozbrzmiał głos Sook, która właśnie przyszła do Fangtasii.
- Sookie, nie wiesz w co się pakujesz. On cię zrani, to potwór.
- Nie nazywaj go tak, Sam. – odparła ostro.
- To egoistyczny wampir, będzie chciał cię przemienić. Zastanów się, Sookie, przecież ty kochasz dzień, kochasz życie.
- I kocham Erica. – dodała, a Merlotte zamilkł.
- Lepiej będzie, jak wyjdziesz. – odezwałem się. Spojrzał na mnie i wolno skinął głową.
- Popełniasz błąd, Sookie. – wyszeptał i opuścił Wpijalnię. Spojrzałem na moją kobietę, podeszła do mnie szybko i się przytuliła. Wiedziałem, że jest jej ciężko. Merlotte jest jej szefem, a przede wszystkim przyjacielem. Trudno będzie jej się z nim spotykać w pracy, jeśli nie zaakceptuje on naszego związku. A oczywistym było, że nie zaakceptuje.
- Przykro mi. – mruknąłem.
- Mnie też. Od lat przyjaźnie się z Samem.
- Wiem.
- A wiesz, że to mój ostatni dzień pracy u ciebie? – zapytała, odsuwając się ode mnie.
- To dlatego się tak wystroiłaś? – zlustrowałem ją.

do skórzanej kieckina ostatni dzień

- Wyglądasz niesamowicie seksownie.
- Wiem. – wyszeptała mi prosto w usta, a następnie nasze języki zaczęły walczyć o dominację w namiętnym pocałunku.

To była bardzo udana noc, w klubie nic się nie działo, Sookie radośnie obsługiwała wszystkich, stojąc za barem, a ja obserwowałem ją, siedząc na moim tronie. Merlotte poruszył dzisiaj ważną kwestię. Chciałbym przemienić Sook, chciałbym spędzić z nią resztę wieczności. Pytanie tylko, czy ona się zgodzi.
Kiedy Sookie skończyła postanowiłem odprowadzić ją do jej domu. Oczywiście polecieliśmy. Uwielbiałem to uczucie, kiedy ufnie się we mnie wtulała podczas lotu. Chwilę staliśmy w ciszy przed jej domem.
- Wejdziesz? – zapytała.
- Muszę wracać, niedługo będzie świtać.
- Ahh tak, masz rację. – westchnęła smutno. – Czasami zapominam, że jesteś…
- Potworem. – dokończyłem za nią.
- Po prostu wampirem. – szepnęła.
- Wprowadź się do mnie. – powiedziałem nagle, sam się tego po sobie nie spodziewając.
- Co?
- Zamieszkaj ze mną.
- Ale… jak? Ja przecież… Ja mam tutaj swój dom, który w dodatku kazałeś wyremontować. Eric, ja nie mogę, mam swój dom.
- Ale ja chcę spędzać z tobą każdą chwilę. Chcę cię mieć, kiedy się budzę i kiedy zasypiam. Chcę właśnie wtedy patrzeć w twoje oczy, Sookie.
Milczała. Jednak po dłuższej chwili skinęła głową.
- Dobrze.
A ja myślałem, że się przesłyszałem.
- Zgadzasz się? – zapytałem dla pewności odrobinę zaszokowany i cholernie szczęśliwy.
- Tak, zamieszkam z tobą. Również pragnę spędzać z tobą każdą chwilę.
- Kocham cię, Sookie Stackhouse. – wymruczałem, całując ją i mocno obejmując, a następnie wzbiłem się w powietrze i zabrałem nas do mojego domu.

Tydzień później wszystko było załatwione. Dom Sookie wynajęliśmy jakiemuś młodemu małżeństwu, a moja panna Stackhouse wreszcie zamieszkała ze mną. Byłem naprawdę zadowolony, że mogę teraz mieć ją przez cały czas przy sobie, a co najważniejsze, że Sook nie mieszka już tak blisko Billa Comptona. A jeśli chodzi o niego. Właśnie wszedł do Wpijalni.
- Eric! – wrzasnął, podchodząc do mnie.
- Nie drzyj się, bo robisz zamieszanie. – warknąłem do niego, spoglądając na klientów Fangtasii.
- Gdzie ona jest?
- Zależy kogo szukasz. – odparłem, uśmiechając się drwiąco.
- Nie rób ze mnie durnia. Gdzie jest Sookie?
- Nie muszę robić z ciebie durnia, Bill. Już nim jesteś. Sookie prawdopodobnie jest w domu.
- Byłem u niej, mieszkają tam jacyś ludzie, Eric! Gdzie ona jest?!
- Jak mówiłem, jest w naszym domu.
Compton zaniemówił, a ja ledwo się powstrzymywałem, żeby nie wybuchnąć śmiechem na widok jego miny.
- W waszym domu. – powtórzył.
- Tak. – potwierdziłem.
- Mieszkacie razem? – zapytał słabo.
- Właśnie tak.
Bill spojrzał na mnie tak nienawistnym wzrokiem, jakiego u niego jeszcze nie widziałem, a następnie zniknął mi z oczu. Coś czułem, że narobi mi dzisiaj jeszcze problemów.
- Chris. – zwróciłem się do barmana. – Zajmij się klubem, muszę coś załatwić.
- Jasne, szefie.
Wyszedłem na dwór i od razu poleciałem do domu, gdzie spodziewałem się zastać Sookie, kłócącą się z Billem Comptonem.
Oczywiście miałem rację.
- Nie chcę tego słuchać, Bill! Wynoś się stąd!
- Nie rozumiesz, Sookie. Eric cię skrzywdzi.
- Przestańcie to wciąż powtarzać! – wrzasnęła i usłyszałem, roztrzaskujące szkło. W tej chwili postanowiłem wejść do kuchni, gdzie moja ukochana ‘’rozmawiała’’ ze swoim ex. Stanąłem w drzwiach. Sookie stała przy stole, ukrywając twarz w dłoniach, a Compton stał kawałek od niej, tyłem do mnie. Nie zauważył mnie, ani nie usłyszał.
- Posłuchaj mnie, Sookie. – powiedział spokojniejszym tonem niż wcześniej. – Nie znasz Erica tak dobrze, jak ja. On robił straszne rzeczy i wciąż je robi. Gdyby nie był bezwzględny nie zostałby Szeryfem. On jest zły, Sookie. To bardzo zły człowiek.
- Zamknij się! – krzyknęła, rzucając w niego talerzem. Coś czuję, że wszystkie moje naczynia pójdą do kosza. Nie to żebym ich używał, ale Sookie na pewno by się przydały, gdyby chciała coś zjeść. – On mnie kocha! A ja kocham jego!
Compton zamilkł. Niestety tylko na chwilę.
- On nie potrafi kochać, Sook.
- Mówisz, że go tak dobrze znasz, ale tak naprawdę nic o nim nie wiesz, Bill. Może i ja też tego nie wiem, ale chcę go poznać. Jeśli robię błąd, kochając go to chcę się tego dowiedzieć sama, a nie od was. To jest moje życie, Bill! I to są moje decyzję. Dlatego chcę, żebyś stąd wyszedł. Natychmiast.
- Sookie… – zaczął Compton.
- Cofam moje zaproszenie. – powiedziała, a silny podmuch wiatru, wyrzucił tego dupka na zewnątrz. Cóż, przepisanie moje domu na Sookie to był jednak dobry pomysł. Przynajmniej żaden niepożądany wampir tu nie wejdzie.
- Sook. – szepnął, podchodząc do niej i ją przytulając. – Świetnie sobie z nim poradziłaś.
- Wiem. Nie pozwolę, aby ktokolwiek decydował o moim życiu. Nikt nie ma prawa wybierać za mnie.
- Dokładnie, moja piękna. – powiedziałem. – A ja nie pozwolę im kwestionować twoich wyborów. – dodałem, całując ją. Tej nocy do Fangtasii już nie wróciłem.

 

Kochani, aż sama nie wierzę. Oto przed wami rozdział 9 ”Dla ciebie zrobię wszystko”. W końcu go skończyłam! Dodaje dzisiaj, bo odpoczywam po maturze z polskiego i matematyki. Jutro mam małą powtórkę słówek z angielskiego, ale dziś relaks :)

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Opublikowano opowiadania/miniaturki | 1 komentarz

Odnajdując miłość

Szukałam idealnego mężczyzny, księcia z bajki. I znalazłam ciebie. Totalne przeciwieństwo moich wymagań i oczekiwań. Zupełnie inny.
Wyobrażałam sobie, że będziesz miłym, przystojnym blondynem o piwnych oczach z pięknie wykrojonymi, miękkimi ustami. Chciałam, żebyś był opiekuńczy i troskliwy, często mnie przytulał, całował i powtarzał, że mnie kochasz. Miałeś zaprzyjaźnić si z moimi przyjaciółmi, mój ojciec miał cię polubić, abyście raz mogli oglądać mecze. Miałeś okazywać mi szacunek zarówno przy innych, ale też wtedy gdy zostajemy sami. Miałeś być moim oparciem, moją pomocą. Miałeś być miły i szarmancki.
Jesteś zupełnie inny.
Wysoki, z kruczo czarnymi włosami i czarnymi, oczami, które powodują u mnie dreszcze. Twoje usta są wąskie, chłodne i odrobinę szorstkie, ale i tak kocham je całować. Jesteś opiekuńczy, ale tylko wtedy kiedy masz na to ochotę. Mimo to, czuję twoją troskę, wyrażaną muśnięciami dłoni. Widzę ją w twoim czułym uśmiechu. Nie tolerujesz publicznego okazywania uczuć. Nie pozwalasz mi się przytulać i całować przy innych. Mimo to, wiem jak bardzo jesteś spragniony bliskości. Nienawidzisz moich przyjaciół, twierdzisz, że są kretynami. Po części, trochę się z tobą zgadzam, ale w życiu głośno tego nie przyznam. Mój ojciec nie polubił cię w pierwszej chwili, w której cię zobaczył. Twierdzi, że jesteś dla mnie za stary i zbyt gburowaty. Twój szacunek do mnie wydaje się być raczej znikomy, lecz wiem, że gdyby nie istniał w ogóle to nawet byś mnie nie słuchał. Jesteś moim oparciem i jesteś moją pomocą.
Nie jesteś miły i szarmancki, udowodniłeś to nie raz, nazywając mnie kretynką, a moje włosy ptasim gniazdem. Bardzo różnisz się od mojego wymarzonego księcia z bajki, ale mimo to kocham cię tak bardzo, że bardziej jest już raczej niemożliwe.
Dlatego nie rozumiem twojej decyzji. Nie rozumiem, czemu postanowiłeś, że rozstanie będzie najlepszym rozwiązaniem.
Nie liczyło się dla mnie nic innego poza tobą, Severusie.

Hermiona

Snape odłożył list i niemal zabił się, potykając o dywan w swoim szaleńczym biegu do kominka, który przeniósł go prosto do Nory.
- Gdzie ona jest? – zapytał, wpadając do salonu, gdzie siedzieli państwo Weasley, Harry, Ron oraz Ginny i bliźniacy.
- Kto? – odparła Molly.
- Gdzie jest Granger?
- Nie ma jej tutaj, Severusie. – powiedział Artur. – I nie rozumiem, dlaczego uważasz, że tak właśnie powinno być?
- Wiecie, gdzie do jasnej cholery, jest ta idiotka? – warknął Snape.
- Niech pan jej nie obraża! – zawołał Ronald.
- Zamknij się, Ron. – odezwała się Ginewra. – Hermiona wczoraj wieczorem przeniosła się do pana do Hogwartu, wszyscy myśleliśmy, że wciąż tam jest.
- Pokłóciliśmy się. Wyszedłem na całą noc, kiedy dzisiaj wróciłem, znalazłem tylko list. – wyjaśnił prędko, a oni zrozumieli, że Snape musiał być w naprawdę złym stanie, skoro przyznał to tak po prostu, bez krzyków i narzekań.
- O cholera. – podsumowała Ginny. – A sprawdzał pan u jej rodziców?
- Nie, jeszcze tego nie zrobiłem. Po przeczytaniu listu, przybyłem od razu tutaj. Byłem przekonany, że tu będzie.
Panna Weasley pokiwała głową, a Molly dodała.
- Idź do jej rodziców, Severusie. I powiadom nas natychmiast, czy ją znalazłeś.
- Oczywiście. – mruknął i wszedł do kominka, znikając w zielonych płomieniach.
- Pierwszy raz widziałem Severusa w takim stanie. – stwierdził Artur, a jego żona potwierdziła to smutnym kiwnięciem głowy.
- W takim stanie? – zapytał, nie rozumiejąc, Harry.
- Nie zauważyłeś, jaki był przerażony, kiedy tutaj wpadł? Nie widziałeś smutku, jaki go ogarnął, kiedy mu powiedzieliśmy, że Hermiony tu nie ma?
- Ale co to oznacza? – wtrącił Ron.
- Bał się. – powiedziała cicho Ginny. – Snape bał się, że stracił Hermionę na zawsze.
- I co go to niby obchodzi? – zapytał Weasley.
- Jesteś takim ślepym idiotą, Ron! – krzyknęła jego siostra i wyszła.
- No co? Co powiedziałem źle?
- Snape kocha Hermionę. I musimy się z tym pogodzić, bo zdaje się, że ona kocha też jego. – powiedział Harry, klepiąc kumpla po ramieniu.

Snape wziął głęboki oddech i zapukał do drzwi domu państwa Granger. Miał tylko nadzieje, że ojca Hermiony nie ma w domu. Gość po prostu nie znosił Severusa i za każdym razem obrzucał go takim spojrzeniem, że Snape czuł się jak najgorszy pedofil. Na szczęście drzwi otworzyła kobieta.
- Oh, witaj, Severusie! – zawołała z uśmiechem. – Co cię do nas sprowadza?
- Szukam Hermiony.
- Nie ma jej tu, mój drogi. Kilka dni temu przeniosła się do Nory, chciała spędzić trochę czasu z przyjaciółmi. – odpowiedziała wesoło Jane, nie zauważyła cienia strachu, który przemknął przez twarz mężczyzny.
- W takim razie, nie będę przeszkadzał. Do widzenia.
- Do zobaczenia, Severusie.
Snape teleportował się przed bramę Hogwartu. Wysłał patronusa do Weasley’ów, że nie znalazł Granger u rodziców i żeby spotkali się z nim w gabinecie Albusa, po czym szybko tam podążył. Nim dostał się do wieży, którą zamieszkiwał Dumbledore, Weasleyowie wraz z Harrym zdążyli już się tam przenieść przez kominek. Snape wpadł do gabinetu.
- Severusie, Molly wyjaśniła mi, co się dzieje. – odezwał się od razu Dumbledore. – Masz jakiś plan? Lub pomysł gdzie jej szukać?
- Gdybym miał pomysł, gdzie ona może być to nie spotykał bym się tutaj z bandą debili, którzy podają się za ich przyjaciół. – warknął.
- Spokojnie, Severusie. – rzekła Molly. – Na pewno ją znajdziemy.
- Nie ma jej u rodziców i nie m jej w Norze. – stwierdził Ron, zamyślonym tonem. – Rozdzielmy się. Mamo, tato, idźcie na Pokątną, może Hermiona odreagowuje kłótnie, robiąc zakupy. George i Fred, przeszukacie Hogsmeade, zwłaszcza księgarnie. Ginny, poszukaj w bibliotece, dobrze wiem, że jest tam masę kryjówek. Dyrektorze, zamek jest ogromny i nikt nie zna go tak dobrze, jak pan, więc proszę zajrzeć w każdy zakamarek. Profesorze Snape, niech pan wróci do swoich kwater na wypadek, gdyby Hermiona postanowiła się tam pojawić. Ja i Harry, sprawdzimy Grimmauld Place.
Wszyscy patrzyli w totalnym szoku na młodego Weasley’a, jednak w chłopaku wyraźnie ujawnił się talent do planowania strategii.

2 godziny później
- Nie znaleźliśmy jej. – powiedział smutno pan Weasley, pojawiając się w kwaterach Snape’a. Byli już tam wszyscy i nikt nie znalazł Hermiony.
- Nie mogła tak po prostu zniknąć. – warknął.
- Może dajmy jej dzień, albo dwa. Przemyśli sobie wszystko i wróci. – odezwała się Molly.
- A jeśli coś jej się stało? Ktoś ją porwał? Wiesz doskonale, że mam nie jednego wroga! – wrzasnął Severus.
- Poczekajmy do jutra, jeśli Hermiona nie wróci, zwrócimy się po pomoc do aurorów. – zdecydował Dumbledore.

Jednak aurorzy nie byli potrzebni, Granger pojawiła się następnego dnia wieczorem w Norze.
- Hermiona, jesteś! – zawołała Ginewra, ściskając mocno przyjaciółkę.
- Oh, coś się stało? Nie było mnie tylko parę dni.
- Tak, ale nie mieliśmy pojęcia, gdzie jesteś i czy wszystko w porządku. – odezwał się Ron, zgniatając ją w uścisku.
- O czym wy mówicie? Przecież byłam w Hogwarcie.
- Nie kłam, Hermiono. – powiedział Harry, obejmując ją. – Snape tu był. Doskonale wiemy, że się pokłóciliście i że zniknęłaś.
- Szukaliśmy cię wszędzie. Martwiliśmy się.
- Gdzie byłaś? – zapytała Ginny, lecz Hermiona nie zdążyła odpowiedzieć.
- Właśnie, gdzie do jasnej cholery, byłaś, Granger? – usłyszała głos za swoimi plecami. Odwróciła się i ujrzała Snape’a, stojącego w drzwiach.
- U przyjaciela.
- Wszyscy twoi przyjaciele są tutaj.
- U nowego przyjaciela. – odpowiedziała.
- Podaj nazwisko.
- A co to ma być? Przesłuchanie? – zdenerwowała się. – I w ogóle nie wiem, co cię to obchodzi, Severusie. Dałeś mi ostatnio całkiem jasno do zrozumienia, że ci na mnie nie zależy i że powinnam wracać, skąd przyszłam.
- Ty, głupia kobieto. – wysyczał Snape. – Czy gdyby mi na tobie nie zależało to biegałbym od domu do domu, szukając się, niczym zagubiony szczeniak? Czy gdyby mi na tobie nie zależało to martwiłbym się?! Oczywiście, że mi na tobie zależy, do jasnej cholery! – wrzasnął.
- Więc dlaczego tak mnie potraktowałeś?
- Chciałem dać ci szanse, kretynko!
- Na co?
- Na bycie szczęśliwą! Na znalezienie sobie kogoś w odpowiednim wieku, na kogoś przystojnego! JA CI NIGDY TEGO NIE DAM, IDIOTKO, A ZASŁUGUJESZ NA WSZYSTKO, CO NAJLEPSZE! – ryknął.
- ALE DLA MNIE TO TY JESTEŚ NAJLEPSZY! TO CIEBIE KOCHAM! – wrzasnęła równie głośno, co on. Przez moment patrzyli sobie w oczy, a następnie Hermiona podbiegła do Snape i pocałowała go z całą swoją pasją. Przez wszystkich zebranych w pomieszczeniu przeszedł pomruk niedowierzania, a następnie Weasley’owie zaczęli klaskać i gwizdać.

Rok później

- Hermiono, czy zdecydowałaś już, kogo byś chciała za świadków na naszym ślubie?

- Tak, wybrałam dwie osoby.
- Ja również. Zdecydowałem się na Dumbledore’a i Artura Weasely’a.
- Chciałabym, żeby to była Ginny i Draco. – powiedziała niepewnie.
- Draco? Draco Malfoy? – zapytał z niedowierzaniem.
Hermiona kiwnęła głową.
- Tak, on mi bardzo pomógł. Wtedy, gdy zniknęłam. Pamiętasz?
- Jak mógłbym o tym zapomnieć? To był najgorszy czas w moim życiu.
- To u Draco byłam. Dużo rozmawialiśmy.
- Myślałem, że nienawidzicie się.
- Od razu po wojnie, Draco przeprosił mnie, Harry’ego i Rona. Nie przyjaźniliśmy się, ale już się nie obrażaliśmy. Kiedy powiedziałeś, że powinnam odejść, teleportowałam się na Pokątną. Płakałam. Przez łzy nie widziałam zbyt dobrze i przypadkiem wpadła na Draco. Zaproponował, że mnie przenocuje. Zgodziłam się.
- Rozumiem.
- Więc zgodzisz się, żeby był świadkiem?
Severus kiwnął tylko głową. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że to prawdopodobnie zasługa Dracona, że Granger wróciła. I bał się nawet pomyśleć, co by się stało, gdyby Hermiona wtedy na niego nie wpadła.
Draco Malfoy odegrał ważną rolę w życiu Hermiony i Severusa. Oczywiście pomimo tego, że był świadkiem na ich ślubie. Często pojawiał się w ich domu, zwłaszcza, gdy na świat przyszła Elizabeth Snape, której Draco został ojcem chrzestnym. Rozpieszczał ją do granic możliwości i kochał niczym swoje własne dziecko, którego nigdy nie miał, ponieważ zakochał się i zdecydował poślubić mężczyznę. A dokładnie samego Harry’ego Potter’a, który po dużej ilości czasu, spędzonej w towarzystwie byłego Ślizgona, odkrył w sobie coś, co biednego Rona przyprawiło niemal o zawał. Harry Potter był gejem, a jego mężem został Draco ‘’cholerna fretka’’ Malfoy, jak zwykli go określać Weasley’owie.
Więc zarówno Hermiona, jak i Harry znaleźli swoje powody do codziennego wstawania z uśmiechem na twarzy. Oboje znaleźli miłość.

Córka Ciemności <3

Opublikowano opowiadania/miniaturki | 1 komentarz

Ból.

Wciąż czuję ból – to nie do zniesienia
Bądź przyjacielem – przynieś mi ulgę
Proszę, pozwól mi umrzeć

Nie mogę siedzieć
Nie mogę leżeć
Nie mogę stać

Brak mi tchu
W oczach łzy
Zaciśnięte mocno szczęki
Proszę, pozwól mi umrzeć

Nie mogę myśleć o niczym innym
Nie mogę nic innego czuć
Bądź przyjacielem – przynieś mi ukojenie

Nie mogę spać
Nie mogę śnić
Nie mogę żyć
Zabij mnie, przynieś ukojenie
Ja proszę

 

 

Witajcie kochani, dawno mnie tutaj nie było. Niestety większość mojego czasu pochłaniają przygotowania do matury. Znalazłam chwilkę żeby napisać ten wiersz. Od was zależy o jakim bólu jest w nim mowa, czy psychiczny, czy fizyczny. W moim przypadku są to oba jednocześnie. Jakiś czas temu zaczęłam pisać dłuższą miniaturkę Hermiona/Severus, lecz nie mam pojęcia, kiedy uda mi się ją skończyć. Pewnie dopiero gdzieś w maju, już po egzaminach maturalnych. 

Tymczasem życzę wam Wesołych Świąt Welkanocnych i mokrego poniedziałku :)

Córka Ciemności <3

Opublikowano opowiadania/miniaturki | 3 komentarzy