Krótka historia Hermiony i Severusa

Czwórka przyjaciół siedziała przy stole w WS i rozmawiali. W pewnym momencie temat ich rozmowy zszedł na nauczycieli.
- A tak w ogóle to wie ktoś gdzie oni są? – zapytała Hermiona.
- Kto? – wymlaskał Ron.
- No nauczyciele. – odparła Ginny.
- Hę? – powiedział Harry, dając tym samym do zrozumienia że nie ma pojęcia o co chodzi.
- No nie ma McGonagall, Lupina i Snape’a. – odpowiedziała Hermiona i wtedy zza jej pleców doszedł ich męski, aksamitny głos.
- Da ciebie profesor Snape, Granger. – Ginny, Ron i Harry spojrzeli na przyjaciółkę przerażeni, gdy wstała i odwróciła się do Mistrza Eliksirów.
- Panno Granger. – odparła, wtem lewa brew mężczyzny podjechała wysoko do góry.
- 10 punktów od Gryffindoru za bezczelność.
- Chyba pan sobie ze mnie kpi! – krzyknęła brunetka i wszyscy będący w WS spojrzeli w ich kierunku.
- Pani się zapomina, panno Granger. – wysyczał Severus.
- Nie sądze profesorze. Oczekuje pan szacunku, gdyż nawet sam  go pan nie daje. – powiedziała pewnie Hermiona, po tych słowach szczęki uczniów jak i nauczycieli opadły z hukiem. Nikt, podkreślam NIKT nie śmiał jeszcze odezwać się w ten sposób do Mistrza Eliksirów.
- Szlaban. Zaraz po kolacji chce cie widzieć w moim gabinecie, panno Granger. – dwa ostatnie słowa wręcz wywarczał.
Gdy Snape odszedł, Miona usiadła i wysyczała do swoich przyjaciół, którzy wyglądali jakby zobaczyli ósmy cud świata.
- I co się tak gapicie?
- Ymm…. Właśnie napyskowałaś Snape’owi. – powiedział Harry.
- Masz przerąbane. – dodała Gin.
- Noo…. – tylko tyle był w stanie powiedzieć Ron.

*************************

Hermiona Granger – najlepsza czarownica od czasów samej Rowery Raweclaw, szła ciemnymi korytarzami Hogwartu, zmierzając do lochów na szlaban u Severusa Snape’a – znienawidzonego przez uczniów Mistrza Eliksirów. Zapukała do drzwi jego gabinetu i już po chwili usłyszała chłodne.
- Wejść.
- Dobry wieczór, panie profesorze. – powiedziała grzecznie.
- Idziemy do laboratorium, muszę uwarzyć kilka eliksirów, a ty mi pomożesz.
- Ohh…. A co takiego będę warzyć? – zapytała, gdy mężczyzna przepuszczał ją w przejściu do laboratorium.
- Amortencję.
- A-amorte-encje? – wyjąkała.
- Tak, Granger.
- Panno Granger. – wysyczała.
- Minus 10 punktów od Gryffindoru
- A po co panu amortencja?
- Napoję cię nią, a później wykorzystam i wyrzucę za drzwi. – odparł i już po chwili widział jak w jej czekoladowych oczach gości strach. – Oh… głupia, chyba nie sądzisz że mógłbym zrobić coś takiego.
- Przepraszam profesorze. – wyszeptała.
- Zaczynajmy już. – odpowiedział, kładąc rękę na jej plecach i lekko popychając ją do przodu.

Minęła godzina, a Hermiona nadal warzyła eliksir miłości. Wiedziała że dobrze to robi, ponieważ przez same opary była w błogim stanie. Snape przez cały czas obserwował gryfonkę i nie mógł powstrzymać uśmiechu, widząc w jakim stanie jest dziewczyna. Stała tam w jasnych jeansach i bluzeczce na ramiączkach. Słodko marszczyła nosek i przygryzała wargę, przez co wyglądała bardzo pociągająco. Opanuj się Snape! To twoja uczennica! – krzyknął w myślach. W pewnym momencie Hermiona złapała się blatu i przymknęła oczy.
- Co się dzieje Granger? – zapytał, uważnie patrząc na gryfonkę.
- Troche mi słabo. – powiedziała cicho. Snape podszedł do niej i podając jej swoje ramie, powiedział.
- Chodź. – złapała ramie swojego profesora i razem ruszyli do fotela, aby dziewczyna mogła usiąść. Do fotela zostało im kilka kroków, kiedy Hermiona zemdlała i gdyby nie szybka reakcja Severusa już pewnie leżałaby na zimnej podłodze. Mistrz Eliksirów westchnął i wziął ją na ręce. Stał przez chwilę zastanawiając się gdzie położyć dziewczynę, następnie zaniósł ją do swojej sypialni i ułożył na łóżku. Sam zaś transmutował krzesło w wygodny fotel i usiadł w nim oczekując aż Granger się obudzi. Nawet nie wiedział kiedy zasnął.

***

Otworzyła oczy i od razu zorientowała się że nie jest w swoim pokoju. Szybko podniosła się do pozycji siedzącej, co nie było dobrym pomysłem. Zaczęła boleć ją głowa. Syknęła cicho i wtem….
- Lumos. – zapaliło się światło i Hermiona dostrzegła Snape’a, wchodzącego do pomieszczenia.
- Profesor Snape? Gdzie ja jestem? – zapytała.
- W moich komnatach. Nie pamiętasz co się stało?
- Ja…. Pamiętam że prowadził mnie pan na fotel bo było mi słabo, ale później to już kompletna pustka . – odpowiedziała .
- Zemdlałaś.
- Ochh….. jak długo byłam nie przytomna?
- 2 dni.
Spojrzała na niego zszokowana.
- Tak długo?
- Co ukrywasz? – zapytał uważnie obserwując gryfonkę.
- J-ja nic.
- Nie kłam.
- Nie wiem o czym pan mówi. – odparła.
- Jesteś chora.
- Nawet gdyby to nie pana sprawa.
- Co ci jest? – zapytał ignorując jej wcześniejszą wypowiedź. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, w końcu dziewczyna westchnęła głośno. Wiedziała że nie wygra. Snape to doskonały obserwator.
- To nic takiego.. T-to nie ważne.
- Skoro to nie ważne to dlaczego nie chcesz powiedzieć?
I tu mnie ma. – pomyślała. Spuściła głowę i po raz kolejny westchnęła.
- Powiedz mi. – powiedział cicho Mistrz Eliksirów.
- Neutolopoza. – spojrzała na mężczyznę i widząc jego pytającą minę od razu zaczęła wyjaśniać. – Jest to bardzo rzadka choroba. Zazwyczaj chorują na nią kobiety. Objawia się poprzez mdłości, zmęczenie, mdlenie, częste i silne bóle głowy, drętwienie ciała i inne tego typu rzeczy. U każdej osoby objawia się inaczej i mimo że wcale nie brzmi groźnie………… jest śmiertelna. – mówiła odważnie, lecz końcówkę już wyszeptała a w jej oczach zalśniły łzy.
- W jaki sposób? – powiedział tylko ale ona wiedziała o co pyta.
- Nie jest to choroba genetyczna. Dokładnie półtora roku temu odkryłam że mam uczulenie na Sopophorus. On w połączeniu z innymi, niektórymi składnikami może powodować te chorobę. Można powiedzieć że jest to choroba która uaktywnia się gdy znajduję się w pobliżu czegoś co źle wpływa na Sopophorus. Nie znam jeszcze wszystkich przypadków kiedy „włącza się alarm”.
- Mówiłaś że choroba jest śmiertelna…. – wyszeptał Severus.
- Jest ale tylko wtedy kiedy Sopophorus wchodzi w reakcję z dwoma składnikami amortencji.
- Jakimi?
- Lubczyk i piołun.
- Te, których dodaje się najmniej.
- Tak. – potwierdziła Granger.
- Dlaczego nie mówiłaś?
- Bo nie chciałam żeby ktoś się dowiedział o mojej chorobie.
- Mogłaś umrzeć!! – krzyknął Snape, już nie panując nad sobą.
- Wolałabym umrzeć niż przeżyć i widzieć potem w oczach tych wszystkich ludzi żal i współczucie. Wszyscy by mówili że jest im przykro, litowali by się nade mną bo jestem chora. – wyrzuciła z siebie patrząc nauczycielowi prosto w oczy.
- Rozumiem. – odparł.
- Czy Harry, Ron……. Co pan im powiedział?
- Razem z radą pedagogiczną ustaliliśmy że powiemy uczniom, że musiałaś wyjechać do domu w pilnej sprawie.
- W pilnej sprawie?
- Tak. Będziesz musiała coś wymyślić.
- Więc ja już pójdę. – powiedziała a on tylko kiwnął głową. Stojąc już przy drzwiach, odwróciła się i dodała. – Dziękuje że pan się mną opiekował przez ten czas.
- Nie ma sprawy. Gdyby……. Gdyby coś się działo zawsze możesz tutaj przyjść. – odparł lekko się uśmiechając, a po chwili dodał. – Nie zależnie od pory dnia czy nocy.
- Dziękuje profesorze Snape.
- Kiedy nie ma nikogo w pobliżu…. mów mi po imieniu. – odpowiedział i kilka sekund później widział rumieniec na jej twarzy.
- Oczywiście. Miałabym jeszcze prośbę, Severusie.
- O co chodzi? – zapytał.
- Chciałabym abyś nikomu nie mówił o ….. o tej chorobie. Na prawde zależy mi żeby nikt więcej się nie dowiedział.
- Nikomu nie powiem. Możesz mi zaufać Hermiono.
- Jeszcze raz dziękuje i do widzenia.
- Do zobaczenia – odpowiedział, a Granger opuściła jego kwatery.

***

Gdy tylko weszła do Pokoju Wspólnego Gryffindoru Ginny rzuciła się jej na szyję i wołając Harry’ego i Rona.
- Hermiono, co się stało?
- Dlaczego tak szybko wyjechałaś?
- Coś z twoimi rodzicami?
Po tym jak już każde z nich się przywitało, zasypali ją pytaniami.
- Nic się nie stało. Z moimi rodzicami wszystko w porządku. Wyjechałam na pogrzeb babci. – Ostatnie zdanie było oczywiście kłamstwem, gdyż babcia Hermiony nie żyła od 3 lat.
- Tak mi przykro Miona. – powiedziała Ginny, po raz kolejny przytulając przyjaciółkę.
- Spokojnie już po wszystkim.
Chwilę później wszyscy siedzieli i rozmawiali co trochę wybuchając niepohamowanym śmiechem.

 

Minęły 2 miesiące.
Było koło godziny pierwszej w nocy, kiedy Hermiona poczuła się na prawdę źle. Wstała z myślą żeby wziąć jakieś eliksiry, jednak już ostatnio wykorzystała wszystkie. Ubrała się w szare spodnie dresowe, zarzuciła na siebie jakąś bluzę i wyszła z dormitorium. Powlokła się do lochów. Bez pukania weszła do gabinetu Snape’a i podeszła do drzwi prowadzących do jego mieszkania, tym razem zapukała. Po 5 minutach walenia w mahoniowe drzwi Snape wreszcie je otworzył i gdy tylko zobaczył gryfonkę, wpuścił ją do środka.
- Co się dzieje?
- Strasznie się czuję.
- Dasz radę iść? – w odpowiedzi pokiwała przecząco głową. Wtedy Snape podniósł ją i zaniósł do swojej sypialni, położyła na łóżku i wyszedł. Lecz wrócił po kilku minutach z eliksirami. Podał jej, co chwila machając nad nią różdżką i sprawdzając czy wszystko w porządku. Gdy skończył usiadł na brzegu łóżka i zapytał.
- Lepiej?
- Tak. Było bardzo źle? Tylko szczerze, proszę. – patrzył na nią przez chwilę.
- Nie mam pojęcia jak w takim stanie dałaś radę dojść tutaj sama.
- Dziękuje za pomoc.
- Nie dziękuj, przecież sam ci mówiłem że masz do mnie przyjść jeśli będzie się coś działo.
- Severusie….. przekaż Harry’emu, Ronowi i Ginny że ich kocham i że……
- Przestań. – przerwał jej. Widząc jej pytający wzrok dodał. – Nie żegnaj się. Będziesz żyć!
- Obydwoje wiemy że to nie prawda. – wyszeptała.
- Hermiono. – powiedział tylko przytulając ją. Nie wiedział nawet kiedy ze zwykłej uczennicy stała się dla niego kimś baaaardzo ważnym. Od tamtej pory kiedy zemdlała, wiedział że czuje do niej coś czego nie powinien. I mimo iż starał się przed tym uczuciem bronić nie mógł nic zrobić. Kochał ją. A teraz ona umierała. Nie mógł i nie potrafił temu zaradzić. Już po chwili słyszał jak szlocha w jego ramię.
- Nie płacz proszę. – powiedział głaskając ją po włosach. – Cśś….. spokojnie moja piękna.
- Moja piękna? – zaśmiała się przez łzy.
- Tak Hermiono, jesteś piękna.
- Sev… – zaczęła lecz nie dane było jej dokończyć.
- Pozwól mi coś powiedzieć…. Stałaś się dla mnie kimś więcej niż tylko uczennicą. I chce żebyś wiedziała że cie kocham. Ze względu na wszystko. – wyszeptał patrząc w jej załzawione oczy. W odpowiedzi dostał pocałunek. Krótki i namiętny.
- Ja też cie kocham, Severusie. Tak strasznie mi przykro że nie mogę zostać tutaj dłużej.
Nic nie mówił, położył się obok niej i po prostu patrzył na jej śliczną twarz. Nie dopuszczając do siebie myśli że już niedługo jej nie będzie.
Mijały godziny, a Hermiona coraz bardziej cierpiała. Umierała, mocno ściskając dłoń ukochanego. I w momencie kiedy jej oddech ustał, wszystkie światła w Hogwarcie zgasły. I właśnie wtedy serce Severusa pękło z rozpaczy, właśnie wtedy Severus Snape po raz pierwszy rozpłakał się. Płakał przytulając do siebie kobietę, którą kochał ponad wszystko, a która odeszła po tak krótkim czasie od momentu kiedy wyznał jej miłość.

 

*********************
Była godzina 8.30. W WS trwało śniadanie, kiedy w pewnym momencie do Sali, z rozpaczą wypisaną na twarzy wparował Snape. Wręcz przebiegł przez całą długość pomieszczenie, uczniowie przyglądali mu się zaciekawieni , kiedy podbiegł do dyrektora i zaczął coś mówić. W sekundzie wyraz twarzy Dumbledore’a zmienił się diametralnie. Profesor szybko wstał i razem z Mistrzem Eliksirów wybiegli z Sali. Uczniowie i inni nauczyciele nie mieli pojęcia co się stało. Tymczasem Snape i Dumbledore weszli do prywatnych komnat nauczyciela eliksirów.
- Severusie, wytłumacz mi proszę, bo nie rozumiem. Dlaczego uważasz że panna Granger nie żyje. – Snape nie odpowiedział po prostu otworzył drzwi do sypialni i wręcz wepchnął tam dyrektora, który widząc martwe ciało gryfonki zamarł. – Co się stało?
- Była bardzo chora. Przyszła do mnie w nocy, podałem jej eliksiry ale nie pomogły. Nie mogłem nic zrobić Albusie. Słyszysz?? Nie mogłem nic zrobić!!!!! – choć na początku mówił spokojnie to ostatnie zdanie wykrzyczał. – Ona umierała a ja patrzyłem na to!! Rozumiesz?!!? Nie mogłem jej pomóc.!!!!
Dumbledore nie miał pojęcia jak uspokoić Mistrza Eliksirów, wiedział już że dziewczyna była chora, że Snape nie mógł jej uleczyć i wnioskując po zachowaniu nauczyciela domyślił się że ten nie czuły drań, wreszcie kogoś pokochał.
Dopiero po kilkunastu minutach Severus uspokoił się i opowiedział wszystko dyrektorowi, kiedy kończył swoją opowieść słowami : „i wtedy odeszła” kolejne łzy zaczęły płynąć po jego bladych policzkach.

****************************

Jeszcze tego samego dnia Dumbledore zebrał wszystkich uczniów i nauczycieli w Wielkiej Sali. Sam zaś zasiadł na swoim tronie i po chwili ciszy przemówił.
- Dzisiejszej nocy odeszła od nas wspaniała czarownica. – te słowa wywołały szmery i szepty. – Hermiona Granger!!!! – krzyknął dyrektor i wtedy wszystko ucichło. – Jak już mówiłem była wspaniałą czarownicą ale również najlepszą przyjaciółką. Potrafiła ufać, kochać i wybaczać, mimo że nie raz spotkał ją zawód. Hermiona odeszła od nas ponieważ była bardzo chora. Każdy z nas będzie ją pamiętał jako odważną gryfonkę, która stawiała czoła najgorszemu. I tym razem tak było. Niestety teraz walkę wygrało zło. – i tymi słowami zakończył swój wywód.

20 lat później

- Tak bardzo za tobą tęsknie Hermiono. Kolejny dzień spędzam sam z myślą że wkrótce nadejdzie dzień kiedy się spotkamy i wtedy będziemy mogli być razem. Na zawsze. – mówił Severus Snape stojąc przy grobie ukochanej.

Sopophorus – jeden ze składników potrzebnych do Wywaru Żywej Śmierci.
Lubczyk i piołun – dodaje się je do różnych eliksirów. Nie mam pojęcia czy występują w amortencji, to taka moja mała mieszanka.

Neutolopoza – wymyśliłam sobie te chorobę xD.

 

Te miniaturkę dedykuję wam wszystkim moi drodzy czytelnicy, jednak specjalne wyróżnienie dostanie Książe Półkrwi – dziękuje za miłe słowa ;) na prawdę znaczą dla mnie bardzo dużo ;**

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Krótka historia Hermiony i Severusa

  1. ~werka pisze:

    O Boziu smutna ta historia, Hermiona odeszła? Nie spodziewałam się tego, z resztą Hermiona i Snape (może źle pisze ich imiona) BYLI RAZEM???!!!! Dużo mnie omineło :)

  2. ~gabibllack pisze:

    Naprawde wielki sacun gdy było zdanie jak umierała popłyneła mi łza nigdy nie komentuje takich opowiadań ale te było wyjontkowe naprawde superpozdrawiam mam nadzieje ze pisześ jakieś opowiadania albo ks

  3. Śliczne, wzruszające opowiadanie. Wyjątkowo logiczne połączenie Hermiony i Severusa. Bardzo chętnie przeczytałabym jakąś „szerszą” wersję tej miniaturki lub zupełnie osobne opowiadanie o tej dwójce. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy ^^

    W wolnej chwili zapraszam do siebie (filmik o Severusie :3 )
    https://www.youtube.com/watch?v=kt4Jo_-JxdE
    mój pierwszy filmik i byłabym wdzięczna za uwagi i oceny, które wskażą mi dalszą drogę do tworzenia filmików takiego typu. :)

  4. ~Severus Snape pisze:

    Naprawdę piękna historia. Tak szlochałem jakby Hermiona naprawdę umarła. Bardzo lubię takie historie, i dzięki że napisałaś.

  5. ~Mania pisze:

    Piękna miniaturka

  6. ~AnHogwart pisze:

    <3 Szkoda, że umarła :( Ale wtedy miniatura nie byłaby taka piękna i smutna <333

  7. ~Hermionka pisze:

    raaaaany….. jakie to smutne, normalnie czytam i ryczę..
    ale mimo to że takie smutne to wspaniałe.;))
    Pozdrowionka xD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>