Wyrok, artykuły i miłość.

- Uznaliśmy że oskarżona jest winna morderstwa Severusa Snape’a. Wizengamot skazuje panią na 10 lat pozbawienia wolności!! Koniec sprawy! – Minister Magii uderzył młotkiem w blat, po czym wstał i wyszedł.
Oskarżona – Hermiona Granger siedziała, tępo wpatrując się w ławkę przed sobą, jakiś strażnik chwycił ją za ramie i podniósł do góry. W tym samym czasie podszedł do niej Lucjusz Malfoy.
- Przykro mi Hermiono.
- 10 lat…. – wyszeptała.
- Kiedy wyrok już zapadł nie jestem w stanie nic więcej zrobić. – powiedział kładąc rękę na jej ramieniu. – Jesteś silna. Poradzisz sobie.
Po tych słowach, w oczach Hermiony pojawiły się łzy.
- Powiedz mu…. Powiedz że go kocham i żeby…. Żeby ułożył sobie życie z kimś innym. Niech na mnie nie czeka.
- Hermiono…. – zaczął senior Malfoy.
- Powiedz to Draconowi. – odparła tylko i pozwoliła się poprowadzić strażnikowi. Idąc do wyjścia mijała ludzi obecnych na rozprawie. Widziała niedowierzanie na twarzy Harry’ego, obrzydzenie u Weasley’ów i zawiedzenie u McGonagall. Na samym końcu, tuż przy drzwiach stał Albus Dumbledore, gdy tylko go zauważyła zatrzymała się gwałtownie. Strażnik spojrzał na nią zdziwiony, lecz ona zamknęła na chwilę oczy, wzięła głęboki wdech, uniosła swoją głowę do góry i patrząc przed siebie wyszła. Dla każdego w tym momencie wyglądała na pewną siebie, dumną kobietę. Nikt nie wiedział co tak naprawdę czuła.

Następnego dnia.

Weasley’owie wraz z Dumbledorem i McGonagall siedzieli przy stole w Norze.
- Nigdy bym nie przypuszczała że Hermiona może zrobić coś takiego. – powiedziała cicho Molly.
- Nie wyglądała na kogoś kto mógłby zabić. – dodała Minerwa.
- I nie była kimś takim! – krzyknął Ron. – Nie była kimś takim, dopóki nie zaczęła się zadawać z tymi śmierciożercami.!
- Panie Weasley, Malfoy’owie działali dla Zakonu. Byli szpiegami tak jak Severus. – odezwał się Albus.
- Jest już artykuł w gazecie. – powiedział Harry Potter wchodząc do kuchni z Prorokiem Codziennym w ręku. – Posłuchajcie.

Hermiona Granger – najmądrzejsza czarownica od czasów Roweny Rawenclaw, zdobywczyni orderu Merlina I klasy, bohaterka wojenna. Wczorajszego wieczora została skazana na 10 lat Azkabanu za zabójstwo Severusa Snape – nauczyciela eliksirów w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.

Panna Granger znana z sumienności oraz samych wybitnych ocen. Dziewczyna, która pomagała zabić Czarnego Pana, Harremu Potterowi, jego najlepsza przyjaciółka, została oskarżona o uśmiercenie Severusa Snape’a.
Od naszego informatora dowiedzieliśmy się że zaraz po zakończeniu wojny z Lordem Voldemortem, Hermiona G. spotykała się z synem państwa Malfoy – Draconem Malfoyem. Ich związek nie do końca akceptowali przyjaciele oskarżonej, natomiast ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, rodzice Dracona nie mieli żadnych problemów z uznaniem Hermiony jako oblubienicy ich jedynego syna. Jak wszyscy wiedzą Malfoy’owie nigdy nie przepadali za czarownicami mugolskiego pochodzenia, którą jest dziewczyna. Dlatego też dużym szokiem dla nas jak i dla czarodziejów będących na rozprawie sądowej panny Granger, był fakt iż jej adwokatem był sam Lucjusz Malfoy. Zaraz po ogłoszeniu wyroku pan Malfoy podszedł do oskarżonej i położył swoją dłoń na jej ramieniu, co wyglądało jakby ją pocieszał, niestety nie znamy szczegółów. Pragniemy również państwa poinformować że w chwili kiedy strażnik wyprowadzał oskarżoną z Sali sądowej, na końcu której stał Albus Dumbledore, Hermiona zatrzymała się – wyglądało to tak jakby wystraszyła się bliższego kontaktu z dyrektorem Hogwartu. Jednak po chwili postoju ruszyła…. Zupełnie odmieniona. Nie szła tak jak wcześniej ze zwieszoną głową i smutkiem wypisanym na twarzy, szła bardzo pewna siebie z kpiarskim uśmiechem na ustach. Czyżby nauczyła się takiej postawy od swojego chłopaka? Co Draco Malfoy sądzi o postępowaniu oskarżonej? Czy ta sprawa zakończy ich związek? Niestety odpowiedzi na te pytania, nie znamy, jednak specjalnie dla państwa postaramy się czegoś dowiedzieć.
Nie mamy również dokładnych informacji co do zamordowania profesora Snape’a. Nie wiemy co było przyczyną i w jakich okolicznościach się to zdarzyło.

Rita Skeeter

- Rita Skeeter chyba pierwszy raz napisała coś nie dodając nic od siebie. – powiedziała Ginny z udawanym podziwem.
- Co o tym sądzicie? – zapytał Artur Weasley.
- Kto w ogóle wniósł oskarżenia? – padło kolejne pytanie.
- Ministerstwo. – odezwała się McGonagall.
- Ministerstwo Magii wniosło oskarżenia? – zapytał z niedowierzaniem Ronald.
- Tak. – potwierdził Albus. – Hermiona jako pierwsza zastała Severusa …… w takim stanie. Pracownicy Ministerstwa gdy przybyli po ciała waszego byłego profesora znaleźli ją tam. Siedziała i płakała. Musiała dotykać narzędzia zbrodni gdyż były na nim jej odciski palców. Wiem że Malfoy’owie robili wszystko co tylko mogli żeby skierować oskarżenia na prawdziwego zbrodniarza. Próbowali nawet zapłacić dość dużą sumę pieniędzy Ministrowi, jednak…..
- Chwila! – przerwał Harry. – Skierować oskarżenia na prawdziwego zbrodniarza? Czy to znaczy że wiemy kto tego dokonał?
- Tak Harry, wiemy. – odpowiedział Dumbledore.
- Więc kto to? – zapytał Potter.
- Obawiam się że niestety nie możemy tego wam ujawnić.
- A to niby dlaczego? – krzyknął zdenerwowany Ron.
- Czasami bywacie nieco porywczy. Nie chcemy żebyście działali na własną rękę. – powiedział Albus. Na te słowa chłopcy się trochę zarumienili, wiedzieli o co chodzi dyrektorowi.
- Co w takim razie zamieracie zrobić? – zapytał Harry wręcz zrozpaczony. Nie potrafił uwierzyć w to że jego najlepsza przyjaciółka trafiła na 10 lat do Azkabanu, a to wszystko przez Ministerstwo Magii, które uważał za godne szacunku.
- To chyba oczywiste. – odparł profesor Dumbledore. – Zwołamy Zakon Feniksa.

*           *          *

Przerażający smutek, rozpacz, tęsknota.
To właśnie czuła siedząc sama w małej celi w więzieniu dla czarodziejów. Co jakiś czas słyszała upiorne krzyki. Czuła ten ziąb, gdy koło lochu przelatywał dementor. Była tam dopiero drugi dzień, jednak wydawało jej się jakby spędziła tam już całe lata. Siedziała skulona na ziemi, płacząc z bezsilności. W duchu śmiała się ze swojego strachu. Ona – kobieta, która walczyła na wojnie. Walczyła przeciwko milionom czarodziejów pragnących jej śmierci. Teraz nie potrafi się pozbierać. Przez jej głowę przelatują obrazy. Ona i jej przyjaciele. Ona z rodziną. Ona i …. i Draco.
- Granger! – krzyk strażnika wyrwał ją ze wspomnień. – Masz gościa.
Wstała i podeszła do drzwi przy których stał mężczyzna. Pozwoliła skuć się w kajdanki i wyprowadzić z celi.
Szli kilka minut. On cały czas warcząc na więźniów, którzy krzyczeli na jej widok. Większość z nich to byli śmierciożercy. Ona jednak nie zwracała uwagi na innych. Szła patrząc przed siebie, udając dumną.
W końcu strażnik wepchnął ją do jakiegoś pomieszczenia i wyszedł, uprzednio mówiąc.
- Macie godzinę.
Rozejrzała się i zobaczyła mężczyznę, stał do niej tyłem, lecz doskonale wiedziała kto to był. Wszędzie by rozpoznała długie, blond włosy.
- Lucjusz. – wyszeptała. Malfoy odwrócił się i spojrzał na nią, po czym rozłożył ręce, tak aby mogła się do niego przytulić. Podeszła szybko i wtuliła się w jego ramiona.
W tej chwili czuła się taka bezpieczna. Czuła że on jest zdolny ochronić ją przed całym światem.
- Jak się czujesz? – zapytał cicho.
- Dobrze. – odparła, próbując się lekko uśmiechnąć. – Rozmawiałeś z nim?
Mężczyzna westchnął głośno i odsunął ją od siebie na szerokość ramion.
- Nie, nie rozmawiałem.
- Dlaczego? – zapytała, a w jej oczach zalśniły łzy.
- Zniknął.
- Jak to zniknął?
- Nie ma go od momentu wydania wyroku. Sprawdziłem wszystkie miejsca, w których mógłby być, nigdzie go nie znalazłem.
Zapanowała cisza, podczas której Malfoy ponownie przytulił łkającą dziewczynę.

*           *         *

Nikt nie wiedział że w tej samej chwili Draco Malfoy jest w Hogwarcie. A dokładniej w gabinecie Albusa Dumbledore’a i razem planują odnaleźć prawdziwego zbrodniarza, tym samym uniewinniając pannę Granger.

*           *          *

Minęły dwa miesiące.
W tym czasie tylko Lucjusz odwiedzał Hermionę w Azkabanie. Nikt inny nie przyszedł.

Tego dnia do kwatery głównej Zakonu Feniksa przybył Dumbledore.
- Dziękuje że wszyscy jesteście na tym spotkaniu. – powiedział Albus gdy wszyscy członkowie Zakonu zajęli swoje miejsca. – Jak wiecie chodzi o pannę Granger, która została skazana do Azkabanu za rzekome morderstwo Severusa. My jednak wiemy iż Hermiona jest niewinna. Znamy prawdziwego zbrodniarza i wiemy gdzie się ukrywa. Wystarczy tylko go złapać.
- Cały czas mówisz ‘’my’’, Albusie. – wytknęła mu pani Weasley.
- Zgadza się Molly. My. Czyli ja i pan Malfoy. – i po tych słowach dyrektor, jednym machnięciem różdżki otworzył drzwi, przez które wszedł Draco Malfoy. Przywitał się ze wszystkim lekkim skinieniem głowy i stanął koło Dumbledore’a.
- Malfoy? – powiedział cicho Harry. – Pomagałeś profesorowi w odnalezieniu tego…tego… właśnie tak właściwie kto to jest?
- Już wszystko wyjaśniamy Harry. – odezwał się Albus. – Człowiek, który zabił Severusa Snape’a jest jednym ze śmierciożerców, dowiedział się on o szpiegostwie
Severusa i w imieniu swojego Pana, postanowił go zabić.
- Nadal pan nie powiedział kto to jest! – krzyknął Ron.
- Greyback.
- Ten wilkołak? – zapytała Ginny.
- Zgadza się panno Wealsey.
- Zabije go. – warknął Harry.
- Nie tak szybko Potter. – powiedział Draco. – Razem z dyrektorem przygotowaliśmy plan, dzięki któremu złapiemy Greybacka i uniewinnimy Hermionę.
- Co to za plan?
- Dlaczego wcześniej o nim nie wiedzieliśmy? – posypały się pytania, jednak przerwał je właśnie Wybraniec, który głośno zapytał.
- Dlaczego nam pomagasz Malfoy?
- Chce wydostać Hermionę z Azkabanu. – odpowiedział zgodnie z prawdą.
- Dlaczego?
- Ponieważ wierzę w to że jest niewinna, Azkaban to nie jest miejscem w którym powinna być.
- Według ciebie to gdzie niby powinna być?! – wrzasnął Ronald.
Draco rozejrzał się po pomieszczeniu i westchnął głęboko. Wszyscy patrzyli na niego uważnie. Wiedział że właśnie nastał moment kiedy musi im powiedzieć co naprawdę czuje do Granger.
- W moim domu. – odpowiedział na pytanie. Czarodzieje teraz patrzyli na niego niezrozumiałym wzrokiem. – Miejsce Hermiony jest w moim domu, u mojego boku. Kocham ją i chce żeby została ze mną do końca mojego życia, jeżeli oczywiście się zgodzi.
- Chcesz się z nią ożenić? – wyszeptała Ginny.
- Kiedy złapiemy Greybacka, gdy ona wyjdzie z Azkabanu, chce ją o to zapytać. – odparł poważnie.
- Przedstaw nam ten plan Draco. – powiedział słabo Artur Weasley.
Dwie godziny później już wszyscy wiedzieli o co chodzi.
- Myślę że to dobry plan Malfoy. – odezwał się Ron, kiedy zbierali się do wyjścia, swoimi słowami sprawił że wszyscy zamarli.
- Dzięki Weasley. – odparł blondyn.
- Mam nadzieję że Hermiona będzie z Tobą szczęśliwa. – dodał rudy, przez co inni byli w jeszcze większym szoku.
- Zrobię wszystko żeby tak było. – odpowiedział Draco patrząc Ronaldowi prosto w oczy.
- Wierze ci. – powiedział Weasley wyciągając rękę w stronę arystokraty. Szczęki wszystkich zebranych tam czarodziejów opadły z hukiem. Ronald Weasley otwarcie przyznał że wierzy Draconowi Malfoy’owi i teraz podaje mu rękę. Szok!!
Draco również wyciągnął swoją rękę do rudego i uścisnął ją.
- Jednak nie myśl nawet że teraz będziemy wspaniałymi przyjaciółmi. – zaśmiał się potomek Weasley’ów.
- Nawet o tym nie marzyłem. – odparł blondyn i roześmiał się szczerze.
- Harry…. – wyszeptała Ginny. – Czy ty widzisz to co ja? – powiedziała już głośniej.
- Ehe.. Czy to aby na pewno twój brat?
- Tak sądzę. – a wszyscy, którzy to słyszeli zaczęli się śmiać

*        *         *

Trzy tygodnie później.

- Granger! – ryknął strażnik. Dziewczyna poderwała się z ziemi. – Wychodzisz.
- Co? – zapytała mało inteligentnie.
- Wychodzisz.
- Jak to?
- Normalnie. Zostałaś uniewinniona. – wytłumaczył mężczyzna.
- Naprawdę?
- Tak. No idź już.
Hermiona spojrzała na strażnika, po czym rzuciła mu się na szyję.
- Dziękuje. – powiedziała i wyszła.
Już po 15 minutach stała za bramą Azkabanu. Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko świeżym powietrzem, kiedy ponownie otworzyła swoje oczy, ujrzała przed sobą mężczyznę. Od razu go rozpoznała.
- Lucjusz!! – krzyknęła i rzuciła się w jego otwarte ramiona. Mężczyzna uniósł ją do góry i okręcił się z nią kilka razy, zaraz po tym jak postawił ją z powrotem na ziemi, pocałował w policzek i uśmiechnął się szeroko.
- Jesteś wolna. – powiedział.
- Wiem. – odparła szczęśliwa, lecz po chwili jej wyraz twarzy zmienił się i zapytała smutno. – Widziałeś się z nim?
Arystokrata pokręcił głową.
- Tęsknie za nim. – powiedziała cicho.
- Wiem. – odpowiedział Lucjusz i przyciągnął do siebie, aby ją przytulić.
- Nie widzimy się jakiś czas, a ty już dobierasz się do mojego ojca, Granger? – rozległ się za nimi rozbawiony, męski głos.
- Draco? – wyszeptała odrywając się od Lucjusza. Odwróciła się i zobaczyła go tam. Stał i patrzył na nią z uśmiechem.
- Draco. – powtórzyła, podchodząc do niego. Dotknęła jego bladego policzka i patrząc w oczy zapytała. – To naprawdę ty?
Jego uśmiech zrobił się jeszcze szerszy.
- To naprawdę ja. – odparł kładąc ręce na jej biodrach i przyciągając ją do siebie. – Tak bardzo za tobą tęskniłem Hermiono. – wyszeptał, całując ją w czoło.
- Chyba jednak nie aż tak bardzo. – powiedziała Granger.
- O czym ty mówisz? – zapytał ze zmarszczonymi brwiami.
- Mówię że, jeżeli naprawdę za mną tak bardzo tęsknił to inaczej byś się ze mną przywitał. – odparła, a widząc jego niezrozumiały wzrok dodała. – No pocałuj mnie w końcu.
Tego mu nie trzeba było dwa razy powtarzać, pocałował namiętnie dziewczynę.
- Ykhy, ykhy. – chrząknął ktoś. Oderwali się o siebie i spojrzeli na Lucjusza, ku ich zdumieniu oprócz niego była tam chyba z połowa Zakonu Feniksa. Hermiona od razu rzuciła się do Rona, Harry’ego i Ginny aby ich przytulić.
- Tak się cieszę że was widzę. – powiedziała stając u boku Dracona, który objął ją w talii.
Nastała cisza.
- Wiesz Malfoy…. – zaczął Ron i pierwsza myśl jaka przyszła Hermionie do głowy, po tych słowach, to było to że za chwilę zacznie się jakaś awantura. Strasznie się myliła. – Miałeś rację mówiąc że miejsce Hermiony jest u twojego boku.
- Co? – szczęka Granger upadła na ziemie z łoskotem.
- Pasujecie do siebie. – odparł Ronald. Draco skinął tylko głową w geście podziękowania(?).
- O czym wy do cholery mówicie? I co się z tobą do cholery stało Ron!??!?!? – wrzasnęła Hermiona, a wszyscy inni szczerze się roześmiali.
- Myślę że, z twoim przyjacielem wszystko w porządku. – odpowiedział Malfoy. – Natomiast jeżeli chodzi o to pierwsze pytanie no to….. no cóż…. Chciałem to zrobić w lepszym momencie…. – mówił Draco, w tym samym czasie wyjmując z kieszeni małe granatowe pudełeczko i klękając przed dziewczyną.
- Hermiono Jean Granger czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Hermiona miała dwie opcje. Albo powiedzieć ‘’tak’’ i się rozpłakać ze szczęścia. Albo krzyknąć ‘’tak’’ i rzucić się na Dracona. Wybrała te drugą opcję, także już po chwili oboje leżeli na ziemi całując się namiętnie.
Aż w pewnym momencie Draco jęknął, dziewczyna się od niego oderwała i spojrzała przerażona.
- Co się stało?
- Jestem za stary na całowanie się na podłodze. Ona jest taka twarda. – wymamrotał, na co wszyscy parsknęli śmiechem.

Następnego dnia w Proroku Codziennym pojawił się artykuł.

Granger zwolniona z Azkabanu!! – głosił tytuł.

Hermiona Granger dwa i pół miesiąca temu została oskarżona o zamordowanie Severusa Snape’a i zesłana do Azkabanu na odbycie kary. Nasz informator dowiedział się że panna Granger jest niewinna, a prawdziwym mordercą okazał się Fenrir Greyback, były śmierciożerca. Z naszych informacji również wynika że związek Hermiony i Malfoy’a Jr. przetrwał ten proces. Pan Malfoy ujawnił nam że za trzy miesiące ma się odbyć ślub, z którego zarówno przyjaciele Hermiony jak i Dracona, bardzo się cieszą. Musimy przyznać że trudno nam było uwierzyć że Ronald Weasley, przyjaciel Wybrańca, cieszy się na wieść o ślubie Granger i Malfoy’a.
Jak wszyscy wiemy pan Weasley w latach szkolnych nienawidził obecnego wybranka swojej przyjaciółki. Czy Ron Weasley pogodził się z Malfoyami? Czy może ma w zanadrzu jakiś plan odbicia przyjaciółki z ich rąk?
Tego niestety nie wiemy.

Rita Skeeter

- Ahahahahahahahahh. – wybuchła śmiechem Hermiona po usłyszeniu treści artykułu, który przed chwilą przeczytał Draco.
- No i z czego się tak śmiejesz Hermiono? Przecież mogę mieć plan odbicia cię z rąk Malfoy’a.. – zaśmiał się Ronald.
- Ochh…. – westchnęła Granger ocierając oczy chusteczką. – Nasza kochana Skeeter…. Jak zwykle musiała ubarwić swój artykuł.
Po tych słowach znów wszyscy się roześmiali.

Trzy miesiące później odbyło się huczne wesele Hermiony i Dracona. A rok później na świat przyszedł Scorpius Malfoy – pierwszy synek państwa Malfoy.

 

 

Za wszelkie błędy przepraszam;)) jeszcze dzisiaj albo jutro na blogu pojawią się zdjęcia do tej miniaturki xD

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Wyrok, artykuły i miłość.

  1. Przesłodka i piekna :) Zadziwiła mnie postawa Rona ale w pozytywnym sensie :D

  2. Miniaturka jest fenomenalna :D Oświadczyny mistrzostwo, tak samo jak cała reszta :)

  3. ~M. pisze:

    Ale świetne <3
    M.

  4. ~ForeverForYou pisze:

    booskie ;)) na początku myślałam że będzie o Hermionie i Lucjusz a tu TRACH Dramione!!
    ale fajne <33

Odpowiedz na „~Anka.CierockaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>