Godryk, Helga, Rowena i Salazar.

Stałam przed JEGO obliczem. W moim żyłach płynął strach ale też determinacja.
- Dlaczego chcesz do nas dołączyć, szlamo? – zapytał Lord Voldemort.
- Nie chce dłużej słuchać rozkazów tego głupca, Dumbledore’a. Manipuluje każdym z nas, ale oni tego nie zauważają. Panie, pozwól mi proszę dołączyć do twoich sług, pragnę służyć tylko Tobie.
Voldemort zastanawiał się chwilę, po czym powiedział.
- Zgadzam się. Możesz do nas dołączyć, szlamo. Pod warunkiem że będziesz naszym szpiegiem w Zakonie Feniksa.
- Ależ oczywiście, mój panie. – wyszeptałam.
- Spraw bym był z ciebie dumny, Hermiono. – odparła Lord.

2 godziny później

- Chciała mnie pani widzieć, panno Granger. – powiedział Albus Dumbledore wchodząc do swojego gabinetu.
- Tak, panie dyrektorze.
- Więc, czy coś się stało?
- Chce pana poinformować że dokładnie dwie godziny wcześniej wstąpiłam do śmierciożerców i w celu zdobycia zaufania Voldemorta, powiedziałam im iż Severus Snape jest podwójnym agentem. Więc nie mądrze byłoby pozwolić mu tam wrócić.
- Panno Granger…. – westchnął zdziwiony i przerażony dyrektor. – Dlaczego?
- Nie odpowiem na to pytanie, panie profesorze. Będę pana informować o wszystkim o czym tylko się dowiem od Voldemorta i jego zwolenników, w zamian chce tylko żeby utrzymał pan w tajemnicy moją pozycję. Nikt nie może się dowiedzieć. Proszę jak najszybciej poinformować profesora Snape’a, a tymczasem do widzenia. – powiedziała i wyszła, zostawiając Dumbledore’a w totalnym szoku.

Minął miesiąc

Hermiona właśnie wracała z zebrania u Voldemorta, szła korytarzami Hogwartu podpierając się o ściany i zostawiając na nich krwawe ślady. Na jej nieszczęście dzisiaj korytarze patrolował Snape, na którego właśnie się natknęła.
- Co pani tutaj robi o tej porze, panno Granger?
- Ja.. właśnie wracam do dormitorium, proszę pana.
- A gdzie pani była?
- Nie mogę panu powiedzieć. – odparła cicho.
- Panno Granger albo mi pani powie albo Gryffindor straci 20 punktów. – a kiedy zauważył że odwróciła się, chcąc odejść, dodał. – I dostanie pani tygodniowy szlaban. – zatrzymała się.
- Panie profesorze, proszę, niech mnie pan zrozumie. Nie mogę powiedziec skąd wracam.
- W takim bądź razie jestem zmuszony zaprowadzić panią do dyrektora. – w odpowiedzi kiwnęła tylko głową i ruszyła w stronę gabinetu Dumbledore’a, a Snape lekko zdumiony podążył za nią.
Starała się iść prosto, co było trudne. Miała potłuczone biodro, a na jej brzuchu była dość duża rana, z której sączyła się krew. Miała również podbite oko i rozwaloną wargę, czego nie było widać dzięki zaklęciu maskującemu. W pewnym momencie zachwiała się i gdyby nie szybka reakcja Snape’a osunęłaby się na ziemię. Profesor złapał ją w talii, przez co syknęła z bólu, gdyż zahaczył o jej ranę.
- Co się dzieje, panno Granger? – zapytał Severus spokojnym głosem.
- Nic. Tylko zakręciło mi się w głowie. – skłamała. Stanęła o własnych siłach, a Mistrz Eliksirów zabrał rękę, która ku przerażeniu Hermiony była ubrudzona w jej krwi.
- Pokaż bok. – warknął, patrząc na nią badawczo.
- Nie, to nic takiego. – wymamrotała.
- GRANGER!!!! – zagrzmiał i złapał ją za rękę, szarpnął ku sobie i odchylił ubrania, które zasłaniał ranę i liczne siniaki. Gdy tylko to zobaczył, zamarł.
- Drogie dziecko… – wyszeptał, wyjął swoją różdżkę i machając nią nad raną, zaczął leczyć.
- Dziękuję. – powiedziała cicho, kiedy skończył.
- To nie zmienia faktu że idziemy do dyrektora. Chce znać prawdę. – w odpowiedzi kiwnęła głową. Kilka minut później byli już w gabinecie Albusa.
- Severusie, panno Granger, co się stało? – zapytał dyrektor.
- Panna Granger nie chce powiedzieć skąd wracała o tej porze i do tego z okropną raną na brzuchu i całym posiniaczonym biodrem.
Dyrektor spojrzał zmartwionym wzrokiem na Hermionę i powiedział.
- Nie mówiłaś mi wszystkiego.
- Nie mówiłam.
- Dlaczego?
- Bo to nie dotyczy spraw Zakonu.
- O CZYM WY, NA MERLINA, MÓWICIE?!?!?!?!?! – wrzasnął Snape.
- Panno Granger uważam, że w tej sytuacji, profesor Snape powinien się o wszystkim dowiedzieć.
- Nie może pan usunąć jego wspomnień? – zapytała Hermiona, a Dumbledore słysząc że Snape gwałtownie nabiera powietrza, co za pewne oznaczało że zaraz zacznie krzyczeć, uniósł tylko dłoń i powiedział.
- Nie mogę tego zrobić. Severus musi poznać prawdę.
I następną godzinę spędzili wyjaśniając wszystko Snape’owi. Kiedy Albus zakończył opowieść, Severus spojrzał na Granger i zapytał tylko.
- Dlaczego?
- Zrobiłam to ze względu na osobę, którą kocham, jednak to była całkowicie moja decyzja.
- Jak wielka musiała być ta miłość, że zdecydowała się pani na wstąpienie do śmierciożerców? – zapytał Dumbledore.
- Ogromna.
- Osoba, którą obdarzyła pani tym uczuciem powinna być pani bardzo wdzięczna. – dodał Albus.
- Ale nie jest. – odparła chłodno. – A teraz jeśli jest już wszystko jasne to pójdę do siebie. – powiedziała i skierowała się do drzwi.
- Kto to? – zapytał Snape, kiedy jej ręka dotknęła klamki. Hermiona odwróciła się i spojrzała na Mistrza Eliksirów. – Kim jest ta osoba dla której pani to zrobiła?
Zapanowała cisza, którą dopiero po chwili przerwała Hermiona.
- To pan, panie profesorze. – powiedziała i wyszła. A dwaj mężczyźni zostali w gabinecie, totalnie osłupieni.
Mijały minuty, a oni nadal siedzieli zszokowanie.
- Zrobiła to dla mnie. – wyszeptał Snape. – Spieprzyła sobie całe życie….. dla mnie. Dlaczego?
- Z tego co zrozumiałem to dlatego, że cię kocha. – odparł Albus.
-Przecież może zginąć!!
- Co nie zmienia faktu że cię kocha. – westchnął Dumbledore. – Doceń to, Severusie. – dodał dyrektor i wyszedł, zostawiając Snape;a samego.

Przez następne tygodnie Hermiona unikała Snape’a jak tylko mogła. Aż w końcu nadeszła wojna, na której Granger pokazała po czyjej stronie jest naprawdę i właśnie teraz walczyła z Voldemortem, którego pragnieniem było zabicie zdrajczyni. Hermiona ładnie się broniła i doskonale atakowała. Była fantastyczna, tylko że Voldemort był dużo lepszy. Posłał w jej stronę tak silną avade, że przebiła się przez tarcze ochronną i trafiła dziewczynę. Wszystko widział Snape, jednak nie mógł nic zrobić, gdyż sam walczył z Bellatriks.
W chwili kiedy Hermiona zginęła i jej ciało upadło martwe na ziemie, wszystko ucichło. Światła w Hogwarcie zapalały się i gasły, Nagle rozległ się huk i wszystko co było szklane roztrzaskało się i zamieniło w pył. Ludzie spoglądali po sobie, przez co żadne z nich nie zauważyło że koło ciała Hermiony pojawiły się cztery postacie. Jako pierwszy spostrzegł to Harry Potter, który krzyknął z zaskoczenia, tym samym zwracając uwagę innych. Snape ze zdumieniem zdał sobie sprawę z tego, że koło ciała Hermiony stał Godryk Gryffindor, Helga Hufflepuf, Rowena Rawenclav i Salazar Slytherin. Ten ostatni klęczał przy ciele dziewczyny i swoją dłoń trzymał na jej sercu. W pewnym momencie wstał i odwrócił się do zgromadzonym, tak jak pozostała trójka.
- Nadeszła chwila śmierci Lorda Voldemorta. Zbyt zafascynowany swoją potęgą nie zauważyłeś lepszych od siebie. Nie zauważyłeś dziewczynki, która cię przezwyciężyła. – niektórzy zorientowali się że przemówił do nich Godryk.
- Twoja władza dobiegła końca. – dodała Helga.
- Zginiesz dzięki tej dziewczynie. Na tyle odważnej aby sprzeciwić się woli przepowiedni, woli samego Merlina. – kontynuowała Rowena.
- Pomożemy zakończyć twoje życie, Tom. Zakończymy dzieło odważnej gryfonki z sercem prawdziwej ślizgonki. – powiedział Salazar. I wtedy oczy Voldemorta rozszerzyły się w zdziwieniu. Jeśli Slytherin stanął po stronie dobra, to Lord ma zapewnioną przegraną.

I tak też się stało. Czarny Pan zginął. I kiedy założyciele Hogwartu już znikali, Snape wrzasnął.
- Czekajcie!! – Salazar wraz z Godrykiem spojrzeli na Mistrza Eliksirów. – Co z nią? – zapytał, wskazując na ciało Hermiony. – Możecie jej pomóc?
- Hermiona będzie z nami.
- Ale….
- Spokojnie. Będzie szczęśliwa..
- ALE JA JĄ KOCHAM!!!!! – wydarł się Severus.
- Wiem. – odparł Salazar. – Ale ona nie może tu zostać. Jest zbyt ważna w naszym świecie.
Snape kiwnął głową, a Gryffindor i Slytherin wzięli ciało Granger i zniknęli. Po raz pierwszy Severus Snape publicznie okazał uczucia. Po jego policzku spłynęła jedna łza, a on sam wyszeptał.
- Jeszcze się spotkamy. Obiecuję.

 

Witajcie ;*

Kilka wyjaśnień xD

1. Słowa Roweny nawiązują do przepowiedni o tym że to Harry Potter miał pokonać Voldemorta.

2. W moim opowiadaniu przepowiednie tworzy sam Merlin ;))

 

Dzisiaj urodziny mają James i Oliver Phelps, czyli nasi kochani bliźniacy Weasley ;*

Z tej okazji naszym kochanym chłopcom składam najserdeczniejsze życzenia ;**

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

 

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Godryk, Helga, Rowena i Salazar.

  1. ~grace pisze:

    Ale pomysł z załozyielami ciekawy nie wpadlabym

  2. ~grace pisze:

    znam historie dosc podobna i radze spojrzec na date .daje linka http://wampiryes.blog.onet.pl/

  3. ~ff pisze:

    A won od Merlina, piczo. Skąd Ty to możesz wiedzieć.. pfff -,-

  4. ~M. pisze:

    Jaka cudowna miniaturka <3
    Pozdrawiam,
    M.

  5. ~Książe Półkrwi pisze:

    piękna miniaturka ;**

  6. ~Gisia pisze:

    Super miniaturka :)
    Teraz czekam na jakąś z happy endem :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>