Miłość i tortury.

- Nie kłam, szlamo! – wrzasnął Lord Voldemort. – Crucio!
Przez ciało młodej dziewczyny przeszła kolejna fala bólu. Na jej cierpienie patrzył większość śmierciożerców, nikt nie śmiał przerwać ulubionego zajęcia swojego Pana. Torturowania szlam. Pozbawiania życia, tych co są go nie warci. Mordowanie mugolaków.
W oczach dziewczyny lśniły łzy, lecz nadal pozostawała silna.
- Nigdy ci nie powiem gdzie jest Harry! – krzyknęła.
- W końcu się poddasz. – wymamrotał i rzucił zaklęcie tnące. Czując potworny ból, dziewczyna zaczęła krzyczeć. Był to krzyk cierpienia i strachu. Na jej brzuchu pojawiły się dwie okropne rany, z których krew ciekła szerokimi strumieniami. – Pytam po raz ostatni! Gdzie jest Potter??
- Gdzieś gdzie go nigdy nie znajdziesz. – wysyczała i już po chwili ponownie czuła ból.
Voldemort tym razem utrzymywał zaklęcie dłużej. Jej ciało trzęsło się, ledwo wytrzymywała te katusze.
- Powiedz gdzie on jest, głupia szlamo! – krzyknął Czarny Pan i w chwili kiedy miał już rzucać kolejnego cruciatusa, do pomieszczenia wpadł ON.
- Mówiłem żeby mi nie przeszkadzać!! – ryknął Sami-Wiecie-Kto.
- Zostaw ją! – krzyknął przybysz. – Nie rób jej krzywdy!
W oczach Voldemorta zalśniła furia, wskazał swoją różdżką na chłopaka.
- Crucio. – chłopak padł na ziemie, trzęsąc się w spazmach bólu.
- NIE!!! – wrzasnęła dziewczyna. – PROSZĘ!!! NIE!! J-JA POWIEM!!! Powiem wszystko, tylko proszę, przestań.
Lord zdjął zaklęcie z chłopaka i spojrzał swoimi czerwonymi oczami na dziewczynę. Zaśmiał się wrednie i powiedział.
- Młodzieńcza miłość.! Szlama i arystokrata!! – po tych słowach zaczęli się śmiać wszyscy obecni tam śmierciożercy. – Mów. – polecił dziewczynie.
- Nie znam dokładnego miejsca pobytu Harry’ego. Dumbledore nie informuje nikogo o tym gdzie teraz jest razem z Harrym. Wiem tylko że przenoszą się co tydzień. – powiedziała wszystko.
- Trzeba było tak od razu, Hermiono.. – wymruczał Lord. – Myślę, że teraz odpowiednio się tobą zajmą panowie. – powiedział, przywołując do siebie Zabiniego, Crabba i Goyl’a.
- NIE!!!!
- A tobą Draconie, zajmę się osobiście. – dodał i wyszedł z pomieszczenia, łapiąc po drodze Malfoy’a za ramie i wyprowadzając go.

 

Hermiona została w pokoju tylko z Blaisem Zabinim, Vincentem Crabbem i Gregorym Goylem. Zabini podszedł do niej i ukucnął.
- Nie bój się. Nic ci nie zrobimy. – powiedział spokojnie.
- Dlaczego? – zapytała, patrząc na niego nie ufnie.
- Bo jesteś ważna dla Dracona, a on jest naszym przyjacielem. Krzywdząc ciebie, skrzywdzimy jego.
- Co z nim? Gdzie go zabrał? Co mu zrobi? – pytała Hermiona, próbując się podnieść, w czym pomagał jej Vincent, który uleczył ją chwilę później.
- Prawdopodobnie będzie go torturował. – odparł Goyle.
- Nie mogę na to pozwolić.
- Granger, nic na to nie poradzisz. Jeśli teraz stąd wyjdziesz. On zabije Dracona, ciebie, a na koniec nas, za to że ci pomogliśmy. – powiedział Zabini.
- Trzeba powiadomić Zakon.
- Niby jak? – zapytał Crabbe.
Wtem Hermiona schyliła się i ze swojego buta wyjęła kawałek lustra. Uniosła go na wysokość twarzy i powiedziała.
- Harry. Harry, jesteś tam? – po chwili w lusterku pojawiła się zmartwiona twarz Potter’a.
- Hermiona! Jak ty wyglądasz? Gdzie jesteś?
- Harry, potrzebuje pomocy Zakonu.
- Co się stało?
- Jestem w Malfoy Manor. Miałam niezbyt miłe spotkanie z Voldemortem. Razem ze mną jest tutaj Zabini, Goyle i Crabbe.
- Zrobili ci coś?
- Pomogli mi. Harry, posłuchaj. Idź do profesora Dumbledore’a i powiedz mu że tutaj jestem i że ja, Blaise, Vincent, Gregory i Draco potrzebujemy pomocy.
- Malfoy?
- Tak. Prawdopodobnie jest właśnie torturowany przez Voldemorta.
- Dlaczego mamy mu pomagać?
- Bo go kocham. – odparła szczerze. – Harry, proszę, idź i powiedz o wszystkim Dumbledore’owi.
Chłopak kiwnął głową i już po chwili zniknął z odłamka lusterka.
- Pomogą nam. – powiedziała do chłopaków. – Tylko potrzebują czasu.
- Nie mamy czasu. Draco długo nie wytrzyma. – odparł Zabini.
- Wiem. Voldemort rzuca bardzo silne cruciatusy. Musimy iść.
- Gdzie? – zapytał Goyle.
- Pomóc Draconowi.
- Niby jak chcesz mu pomóc. – Gregory zadał kolejne pytanie.
- Nie wiem. Będę improwizować. – odpowiedziała i położyła dłoń na klamce.
- Poczekaj. – odezwał się Zabini. – Przecież ktoś tam może być. Rzucę na ciebie zaklęcie kameleona i wyjdę pierwszy, pójdziesz za mną, a następnie Greg i Vincent. – w odpowiedzi Hermiona tylko kiwnęła głową, jednak nie pozwoliła Zabiniemu na rzucenie zaklęcia, zamknęła oczy i ku totalnemu zdumieniu chłopaków zaczęła znikać, aż w końcu nie było jej w ogóle widać.
- Idziemy? – zapytała, doskonale wiedząc że chłopaki jej nie widzą.
- Tak. – odparł słabo Blaise i otworzył drzwi, po czym wyszedł, a zaraz za nim reszta. Szli słabo oświetlonymi korytarzami, aż wreszcie zatrzymali się przed ogromnymi, mahoniowymi drzwiami.
- Gabinet Czarnego Pana. – powiedział cicho Crabbe. – Co teraz?
- Wchodzimy. – odparła Granger.
Zabini zapukał dwa razy i czekał na pozwolenie.
- Wejść. – dobiegł ich głos zza drzwi. Blaise otworzył drzwi i wszedł do gabinetu, od razu dostrzegł Malfoy’a leżącego w kałuży krwi. Starając się pozostać obojętnym, chłopak ukłonił się i chwile później powtórzyli to Goyle i Crabbe.
- O co chodzi? – zapytał Voldemort, którego oczy były wypełnione furią.
- O ciebie.

*perspektywa Draco*

Torturował mnie dość długo. Bolało jak jasna cholera, starałem się wytrzymać ale było trudno. Nie wiem ile czasu minęło, ale w pewnym momencie ktoś zapukał. Potem wszedł Blaise, Vincent i Greg. Voldemort przestał mnie torturować i zapytał.
- O co chodzi? – i wtedy nie wiadomo skąd pojawiła się Hermiona i odpowiedziała.
- O ciebie. – później wszystko działo się bardzo szybko. Czarny Pan skierował swoją różdżkę na Granger, chciałem się podnieść, stanąć przed nią, jakoś obronić ale nie mogłem. Byłem zbyt słaby. W chwili gdy Voldemort powiedział.
- Avada Kedavra. – straciłem przytomność.

**

Mordercza klątwa wyleciała z różdżki Lorda Voldemorta i leciała ku Hermionie Granger. Jednak dziewczyna zadziwiając wszystkich nie uchyliła się od zaklęcia, po prostu wyciągnęła przed siebie ręce i zaklęcie zniknęło w jej dłoniach. Czarny Pan stał oszołomiony i kiedy miał rzucać kolejną klątwę do gabinetu wpadł cały Zakon Feniksa. Zaczęła się walka, na którą Hermiona nie zwracała uwagi. Podbiegła do ciała Dracona, w tej samej chwili co Severus Snape.
- Masz. – powiedział nauczyciel eliksirów, wciskając w jej dłoń grzebień. – To świstoklik.
Granger wzięła grzebień złapała Malfoy’a za rękę i już po chwili byli w Hogwarcie, w Skrzydle Szpitalnym.
- Pani Pomfrey!! – wrzasnęła Hermiona, pielęgniarka pojawiła się w ciągu kilku sekund.
- Co się stało? – zapytała widząc zakrwawione ciało Dracona.
- Był torturowany. – odparła tylko Granger, chwile później Draco leżał na łóżku i był leczony przez Poppy.
Po godzinie, kiedy pielęgniarka skończyła leczyć rany i podawać jakieś eliksiry chłopakowi, odwróciła się do dziewczyny i powiedziała.
- Pan Malfoy powinien obudzić się za jakąś godzinę.
- Dziękuje. – wyszeptała Hermiona, siadając na krzesełku przy łóżku blondyna.

Godzina później

- Hermiona. – wyszeptał Draco jak tylko otworzył oczy. Nie zwracał uwagi na ból w klatce piersiowej, kiedy siadał, najważniejsza była Granger.
- Jestem tutaj. – spojrzał na nią, w jego oczach było widać strach, troskę i miłość.
- Ty żyjesz? – zapytał.
- Tak Draco, żyję.
- Tak się bałem, że Voldemort cię zabił. – powiedział, a w jego oczach zalśniły łzy.
- A co ja mam powiedzieć? Weszłam tam i zobaczyłam ciebie. Leżącego w kałuży własnej krwi. Myślałam że nie żyjesz.! – powiedziała, nie, wyszlochała.
- Jestem tu. Żyję i kocham cię. – powiedział przytulając ją do siebie.
- Nigdy więcej mnie tak nie strasz, Malfoy. – wyszeptała Hermiona. – Myślałam, że cię straciłam.
- Przysięgam, że nigdy mnie nie stracisz. Kocham cię.
- Ja ciebie też. – odparła i pocałowała go, później położyli się razem na wąskim łóżku i usnęli wtuleni w siebie. Zbyt zmęczeni, aby zrobić cokolwiek innego.

 

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Miłość i tortury.

  1. ~nnka pisze:

    Dajcie się poniesc wyobrazni pozdrawiam

  2. ~Luffyko pisze:

    Nie trzyma się kupy. Przed chwilą Herm była torturowana a lata sobie jak swawolna sarenka po rezydencji Voldenorta bo Vincent ją uleczył? Ten sam Vincent którego największym osiągnięciem było zjedzenie góry babeczek, ten z muzgiem wielkości łebka od szpilki? Nie sądzę by umiał rzucić skomplikowane czary leczące zdolne posklejać tą kupkę ran jaką Voldi zrobił z Hermiony. Miona zdezintegrowała tą Avadę, czy co? Może jestem niedoimformowana ale tego, to nawet Merlin by nie potrafił.

  3. Bardzo zadziwiła mnie tutaj Hermiona swoimi nadzwyczajnymi zolnościami :)

  4. Genialna miniaturka. Zdolności Hermiony naprawdę imponujące. Piszesz świetnie i oby tak dalej.

  5. ~M. pisze:

    Awww <3
    M.

  6. ~Książe Półkrwi pisze:

    Podobnie jak Gisia, ja również lubię Dracona, próbującego uratować Mionkę, bez względu na wszystko ;))

  7. ~Gisia pisze:

    Super miniaturka :)
    Lubię Dracona który próbuje ratować Hermionę, bez względu na wszystko :)

Odpowiedz na „~LuffykoAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>