Fotografia HG/LM

Ta miniaturka jest z dedykacją dla ~ Moni.

Pewna piękna brunetka o oczach w kolorze czekolady biegła ulicą Pokątną, musiała jak najszybciej dostać się do baru – Świński Łeb. Była tam umówiona na spotkanie z mężczyzną, który miał dać jej pracę. Wbiegła do baru i rozejrzała się, w tłumie ludzi, dopiero po chwili go zobaczyła. Podeszła do mężczyzny z uśmiechem na twarzy i powiedziała.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, panno Granger.
- Mam nadzieję, że nie czekał pan długo.
- Przyszedłem kilka minut temu. – odparł blondyn. – Przejdziemy może od razu do spraw związanych z pani posadą.
- Oczywiście. Tylko nim to zrobimy, mam pytanie.
- Słucham.
- Nie przeszkadza panu fakt, że jestem szlamą, panie Malfoy? – zapytała Hermiona wprost.
- Panno Granger wojna już dawno się skończyła. Nie mam teraz powodów aby nie zatrudniać do pracy takich osób jak pani. A po za tym uważam, że jest pani naprawdę zdolną czarownic.
- Dziękuję. – odpowiedziała rumieniąc się.
- Zacznijmy więc….
Malfoy przedstawił jej na czym będzie polegała jej praca i jakie dostanie wynagrodzenie. Ich rozmowa trwała godzinę.
- Jeżeli to wszystko, to ja już pójdę, muszę załatwić jeszcze jedną sprawę.
- Rozumiem i myślę, że możemy na tym zakończyć.
- Więc widzimy się w poniedziałek, dyrektorze. – powiedziała uprzejmie Granger.
- Skoro będziemy teraz współpracować, nalegam aby zwracała się pani do mnie po imieniu.
- Dobrze. Pod warunkiem że pan również będzie to robił.
- Ależ oczywiście, Hermiono.
- Do zobaczenia, Lucjuszu.
- Do widzenia.

I tego pięknego dnia Hermiona Granger została prywatną asystentką Lucjusza Malfoy’a.

Tego samego dnia. Wieczór.

Hermiona weszła do domu Weasley’ów. Została mile powitana przez Molly i Artura, następnie przez bliźniaków, Ginny i na końcu przez Rona.
- Ron, musimy porozmawiać. – powiedziała.
- Oczywiście, kochanie. Chodźmy do mojego pokoju.
Kilka chwil później Granger i najmłodszy syn państwa Weasley siedzieli w pokoju rudego chłopaka.
- Czy coś się stało, Hermiono? – zapytał Ronald, przyglądając się swojej dziewczynie.
- Tak, Ron. Myślę, że nie pasujemy do siebie.
Nastało milczenie.
- Chcesz powiedzieć że między nami koniec?
- Tak, to właśnie chce powiedzieć.
- Ale dlaczego? – zapytał zrozpaczony chłopak.
- Ja…. Eem.. Poznałam kogoś. – skłamała.
- Kochasz go?
Hermiona wzięła głęboki wdech i powiedziała stanowczo.
- Tak.
- Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa. – powiedział Ronald. – A teraz wyjdź już, proszę.
Zgodnie z prośbą rudego, Hermiona opuściła jego pokój. Pożegnała się z Wealseyami i aportowała się do swojego mieszkania.
Cieszyła się z tego rozstania, nie chciał być już z Ronem. Weszła do swojej sypialni i rzuciła się na łóżko.
Jutro sobota, będę musiała iść na zakupy. Przecież muszę dobrze wyglądać w pracy. – i z taką myślą usnęła.

Następnego dnia.

Hermiona obudziła się o 9.00, jednak zanim się ogarnęła, zjadła śniadanie itd. Była już godzina 10.30. Granger chwyciła torebkę i wyszła z mieszkania.
Szła alejkami mijając sklepy z różnymi ubraniami, wreszcie zdecydowała się wejść do jednego. Spędziła w nim około dwóch godzin, ale znalazła idealne rzeczy.

 
Po zakupach Granger wróciła do domu i zrobiła sobie obiad, następnie postanowiła że poleniuchuje i tak minęła jej sobota. Niedziela była podobna z wyjątkiem że nie była na zakupach, a obiad zjadła u rodziców.

Poniedziałek.

Hermiona Granger weszła do Malfoy Corporation i od razu skierowała się do biura swojego szefa. Zapukała do drzwi jego gabinetu i po usłyszeniu ‘’ proszę’’, weszła.
- Dzień dobry.
- Ahh.. to ty, Hermiono. Dzień dobry, dzień dobry. – powiedział przerzucając jakieś papiery. – Musisz chwilę poczekać. Muszę znaleźć pewna umowę. Cholera jasna! Dlaczego tutaj nigdy nic nie można znaleźć.
- Pomogę. – powiedziała Granger, położył swoją torebkę i fotelu stojącym w rogu gabinetu i szybkim krokiem podeszła do biurka. – Czego dokładnie szukasz?
- Umowy o pracę z jednym z naszych księgowych.
- Jak się nazywa?
- Alan Rih. – odparł Lucjusz, przyglądając się jej.
- Dobrze. – wymamrotała i zaczęła przeglądać papiery, po pięciu minutach wręczyła mu właściwy.
- Jak ty to zrobiłaś? Szukałem tej umowy od godziny.
Uśmiechnęła się i odparła.
- Myślę, że przydałby  się tutaj porządek. Jako twoje asystentka, powinnam o to zadbać. Mam więc nadzieję, że nie będzie ci przeszkadzało jeśli zabiorę te dokumenty do swoje biurka i je uporządkuję.
- Możesz zostać tutaj. Myślę, że tam będzie ci wygodniej. – wskazując na fotel, na którym zostawiła torebkę i stoliczek stojący przed nim.
- Nie chce przeszkadzać.
- Nie będziesz.

- Nie masz żadnych spotkań?
- Mam, ale chcę żebyś przy nich była.
- Dobrze, niech więc tak będzie. – odparła, uśmiechając się.

Po godzinie pracy, poczuła że musi się napić kawy.
- Idę po kawę, przynieść ci też? – zapytała Granger.
Lucjusz spojrzał na nią i odpowiedział.
- Zostań, ja przyniosę.
- Ale…
- Żadnego ale, tak? Zaraz wracam.
Hermiona nieco zdziwiona została sama w jego gabinecie. Podeszła do biurka Lucjusza, a jej uwagę przykuła ramka z fotografią, wzięła ją do ręki i to co zobaczyła na zdjęciu, oszołomiło ją.
Fotografia przedstawiała ją samą.


To zdjęcie zostało zrobione na jednym z bali, który został wydany na cześć pokonania Voldemorta, jako bohaterka wojenna i przyjaciółka Harry’ego Potter’a musiała pojawiać się na takich imprezach. Kiedy Lucjusz wrócił do gabinetu, ona nadal stała przy jego biurku, wpatrując się w zdjęcie.
W chwili kiedy drzwi zamknęły się za Malfoyem, Hermiona zapytała.
- Po co ci to zdjęcie?
- Ponieważ….
- Ponieważ?
- Ponieważ lubię na ciebie patrzeć. Jesteś piękna, co prawda zauważyłem to dopiero, gdy walczyłaś ze śmierciożercami, wtedy w Hogwarcie… ale od tamtej chwili nie potrafię o tobie zapomnieć.
- Dlaczego?
- Ja… cię kocham.
Nastała chwila ciszy.
- Wiesz dlaczego chciałam tutaj pracować? – zapytała, Malfoy zdziwił się zmianą tematu ale odpowiedział szybko.
- Bo daję wysokie wynagrodzenie.?
Zaśmiała się.
- Tak to na pewno tez miało wpływ. Ale głównym powodem dla którego tutaj jestem, jest fakt że chciałam być blisko ciebie.
- Co? – zapytał głupio.
- Zakochałam się w tobie na początku szóstej klasy Hogwartu. Od tamtego czasu, nie ma dnia, w którym bym o tobie nie myślała.
Podszedł do niej szybko i wziął ją w swoje ramiona.
- Tak bardzo cię kocham. – wyszeptał, po czym złożył na jej ustach ognisty pocałunek.

Rok później Hermiona i Lucjusz zostali małżeństwem. Ich związek wywołał ogromne zdziwienie. Niektórym osobom nie spodobał się ich związek. Pisząc niektórym, mam tutaj na myśli Rona i jego rodzinę. Pani Weasley nie potrafiła wybaczyć Hermionie, że zostawiła jej najmłodszego syna dla byłego śmierciożercy. Mimo tego, że Hermiona i Lucjusz byli bezdzietnym małżeństwem, byli bardzo szczęśliwi.

 

Mam nadzieję, że się spodoba. Spędziłam nad nią sporo czasu ;))

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Fotografia HG/LM

  1. ~Książe Półkrwi pisze:

    mnie się bardzo podoba ;**

  2. ~Gisia pisze:

    Super miniaturkę :) Uwielbiam Lucmione :)
    A ~antisocial.blog chodziło chyba o to by zakończenie było dłuższe :)
    Pozdrawiam i weny życzę :)

  3. Wszystko pięknie, ładnie, ale zakończenie chujowe. „Rok później Hermiona i Lucjusz zostali małżeństwem. Ich związek wywołał ogromne zdziwienie.” – Kto jest za zmianą zakończenia? Przegłosowani! Czekam na ulepszoną kontynuację. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>