Ciąża.

Były wakacje, a ja jestem na wsi. Przyjechałam na te przerwę do dziadków. Mam dosyć Londynu. Zostawiłam tam wszystkich. Rodziców, przyjaciół, a co najważniejsze JEGO. Musiałam zniknąć na pewien czas..
Po wakacjach zaczynam mój ostatni rok w Hogwarcie, a przynajmniej mam taką nadzieję. Muszę wkrótce tam jechać i porozmawiać z dyrektorem. Oczywiście jestem świetną uczennicą, jednak pojawił się pewien problem. Otóż…. Jestem w ciąży.
Właśnie z tego powodu wyjechałam z Londynu. O dziecku wiedzą tylko moi rodzice i dziadkowie. Nikt więcej. Boję się powiedzieć moim przyjaciołom ale najbardziej przeraża mnie wyjawienie prawdy ojcu dziecka. ON… nie sądzę żeby był szczęśliwy. Zastanawiam się czy w ogóle mu o tym mówić. Może byłoby lepiej gdyby nie wiedział…

Przespaliśmy się ze sobą tylko jeden raz i od razu musiałam wpaść. Cholera!

On jest ślizgonem. Po wojnie pogodziliśmy się no i tak jakoś wyszło, że zaczęliśmy gadać, potem chodziliśmy na randki, a później, kiedy dowiedziałam się o ciąży, wyjechałam. Boje się jego reakcji, więc raczej nie dowie się, że został ojcem. Nie zamierzam też mówić innym, że to Draco Malfoy dał życie dziecku, które noszę pod sercem.

 

Koniec wakacji był coraz bliżej.

Jadę do Hogwartu.

Właśnie weszłam do gabinetu Albusa Dumbledore’ a.

- Dzień dobry, panie dyrektorze.
- Witam, panno Granger. – powiedział z uśmiechem mężczyzna.
- Przepraszam za najście, jednak mam pewien problem.
- Co się stało?
- Czy moglibyśmy porozmawiać na osobności?
- Ale przecież…ohh… no tak, rozumiem. Obrazy. Dobrze. Zapraszam. – powiedział, otwierając drzwi do swoich prywatnych kwater.
- Dziękuję.
Kiedy już usiedli, a na stoliku przed nimi pojawiła się herbata, Albus zapytał.
- Co się dzieje?
- Panie profesorze w moim życiu zdarzyło się coś niespodziewanego i nie jestem pewna czy będę mogła kontynuować naukę w Hogwarcie.
- Chce pani zrezygnować ze szkoły? – zapytał zdziwiony Dumbledore.
- Nie, oczywiście, że nie chcę, chodzi o to, że nie wiem czy będę mogła się tutaj uczyć. Właściwie decyzja należy do pana.
- Panno Granger, jest pani wybitną czarownicą, dlaczego miałbym nie pozwolić pani uczęszczać do szkoły?
- Bo jestem w ciąży. – odparła cicho.
Nastało milczenie, podczas którego Albus przyglądał się Hermionie w totalnym szoku.
- Spodziewa się pani dziecka?
- Tak.
- Czy mogę zapytać, który to tydzień?
- Ósmy.
Dyrektor pokiwał głową.
- Panno Granger, oczywiście nadal może pani uczęszczać do Hogwartu. Myślę też, że dostanie pani własne komnaty dla wygody pani ale i innych.
- Dziękuję panie dyrektorze. Miałabym do pana jeszcze prośbę. Chodzi o to, że o ciąży wie tylko moja najbliższa rodzina no i teraz pan, ja chciałabym prosić żeby poinformował pan nauczycieli…. ale tylko nauczycieli. Nie chcę na razie żeby ktokolwiek inny się o tym dowiedział.
- Oczywiście. Panno Granger, ośmielę się jeszcze zapytać, kto jest ojcem?
- Proszę wybaczyć, dyrektorze ale nie mogę panu powiedzieć.
- Rozumiem. A czy on wie?
- Nie, nie wie. I raczej się nie dowie. – odparła Hermiona.
- To znaczy, że chce pani wychować to dziecko sama?
- Nie będę sama. Rodzice mi pomogą.
- Tak, tak, oczywiście. Ale bez ojca dziecka?
- Proszę mi wierzyć, ojciec dziecka nawet gdyby wiedział, nie zostałby ze mną.
- Uważam jednak, że powinien się o tym dowiedzieć.
- Moi rodzice też tak sądzą, jednak to ja o tym decyduje. Proszę wybaczyć profesorze ale muszę jeszcze jechać do Nory, powiedzieć Weasleyom i Harry’emu.
- W takim bądź razie, do zobaczenia, panno Granger.
- Do widzenia. – odpowiedziała Hermiona i wyszła.

Godzinę później Granger stała przed drzwiami Nory. Weszła do środka i od razu została serdecznie przywitana przez Molly.
- Pani Weasley, czy jest Harry, Ron i Ginny?
- Tak są. Grają w quidditcha w ogrodzie.
Hermiona uśmiechnęła się i poszła do ogrodu, przywitała się z przyjaciółmi i oznajmiła, że musi powiedzieć im coś bardzo ważnego. Wspólnie zdecydowali, że pójdą do pokoju Rona i Harry’ego. Poszli tam i usiedli na łóżkach chłopaków.
- No to teraz mów. Dlaczego od razu po zakończeniu roku zniknęłaś i nie mieliśmy z tobą kontaktu? Co się stało? O jaką ważną sprawę chodzi? – zasypała ją pytaniami Ginny.
- Ja wyjechałam z Londynu, byłam u dziadków. Muszę wam powiedzieć o czymś bardzo ważnym ale może to być dla was szokiem.
- Okeej… zaczynam się bać. – powiedział Potter.
- Ja…. Jestem w ciąży. – wyszeptała Hermiona.
- Co? – Ron.
- W czym? – Harry.
- Z kim? – Ginny.
- Co ze szkołą? – znów Harry.
- Ja rozmawiałam dzisiaj z Dumbledore, pozwolił mi dalej chodzić do Hogwartu. Dostanę też własne kwatery.
- Kto jest ojcem? – zapytał Ron.
- Nie mogę tego powiedzieć.
- Jak to nie możesz?
- Po prostu.
- Nie możesz powiedzieć bo on nie chce tego dziecka? – zapytała Ginewra, uważnie się przyglądając przyjaciółce.
- On nie wie.
- Nie powiedziałaś mu? – Harry.
- Nie.
- Kiedy to zrobisz? – Ron.
- Nigdy.
- Jak nigdy?
- Wychowam to dziecko sama. Oczywiście rodzice mi pomogą i miałam nadzieję, że wy również.
- No jasne, że ci pomożemy. – powiedziała Ginny.
- Na nas zawsze możesz liczyć. – dodał Ronald.
- Ale co z ojcem dziecka? – zapytał Potter.
- On nie może się dowiedzieć, że to dziecko jest jego. – odparła szybko Granger.
- No dobrze, Hermiono jak chcesz. Ale uważam, że powinnaś mu powiedzieć.
- Kocham was. – powiedziała Granger, przytulając przyjaciół. Później w czwórkę zeszli do salonu i powiedzieli reszcie rodziny Weasley’ów o ciąży dziewczyny.
Molly, zaraz po tym jak pierwszy szok minął, zaczęła dawać Hermionie rady. W końcu sama wychowała aż siedmioro dzieci.
Po wizycie w Norze, Hermiona teleportowała się do domu dziadków. Nie chciała zostawać w Londynie.

 

Ostatnie dni wakacji minęły Hermionie bardzo szybko. Przygotowywała rzeczy, które będą jej potrzebne po porodzie, który miał nastąpić za siedem miesięcy, czyli w lutym. Babcia Hermiony bardzo jej pomagała, dawała rady i wciąż patrzyła na dziewczynę z dumą. Bowiem babka była bardzo zadowolona, iż jej wnuczka jest tak bardzo odpowiedzialna. Dzień przed wyjazdem do Hogwartu, odwiedzili Hermione, jej rodzice. Jean – matka dziewczyny, chodziła przez cały czas zmartwiona, natomiast George – ojciec, pomstował nad sprawcą dziecka – jak to określał.

Wreszcie Hermiona znalazła się w pociągu do Hogwartu. Siedziała w przedziale razem ze swoimi przyjaciółmi.
- Kiedy powiesz innym? – zapytała Ginny.
- Myślę, że sami zauważą. – odparła, kładąc rękę na lekko zaokrąglonym brzuchu. W tej chwili drzwi do przedziału otworzyły się i stanęła w nich Lavender Brown.
- Cześć! Jak tam? – zapytała, wchodząc do środka.
- Fajnie. A u ciebie?
- Cudownie. – odpowiedziała, patrząc na wszystkich z uśmiechem. – Ohh… Hermiono nie wyglądasz najlepiej. Dobrze się czujesz? – zapytała z udawaną troską.
- Tak. Wszystko w porządku.
- To dobrze. Ale wiesz…. Chyba trochę przytyłaś. – odparła Brown, wychodząc z ich przedziału ze złośliwym uśmiechem na ustach. Od zawsze było wiadomo, że te dwie za bardzo się nie lubią.
- Nie martw się Herm. – powiedziała Ginny. – To tylko pusta idiotka.
- Nie martwię się. – odparła Hermiona.
Następnie zaczęli rozmawiać na różne tematy. W końcu dotarli do Hogwartu. Kiedy nowi uczniowie zostali przydzieleni do domów, a uczta się skończyła, Dumbledore przemówił.
- Witajcie! Nie mam wielu ogłoszeń. Po pierwsze, pan Filch prosił abym przypomniał, że wstęp do lasu jest zabroniony, nie wolno również czarować na korytarzach oraz mieć produktów z Magicznych Dowcipów Weasley’ów. Jest jeszcze sporo rzeczy, które są zakazane, a ich lista wisi na tablicy przy drzwiach do Wielkiej Sali. W tym roku Obrony Przed Czarną Magią będę nauczał ja. Tymczasem idźcie do dormitoriów. Życzę dobrej nocy!!
Wszyscy zaczęli się zbierać do wyjścia. Hermiona również wstała ale chwilę później musiała przytrzymać się stołu.
- Co się dzieje? – zapytał Ron, który stał obok dziewczyny.
- Nic, po prostu zrobiło mi się słabo.
- Odprowadzę cię. – powiedział rudy tonem nie znoszącym sprzeciwu. Hermiona złapała chłopaka pod rękę i pod obserwacją innych, wyszli z WS.

Miesiąc później już wszyscy wiedzieli, że Hermiona Granger jest w ciąży. Gryfoni, Krukoni i Puchoni szeptali za jej plecami, natomiast Ślizgoni cały czas się z niej wyśmiewali.

Hermiona siedziała właśnie w swoim dormitorium, kiedy….
- Granger, do jasnej cholery!!! – wrzeszczał blond włosy chłopak, waląc w drzwi do pokoju dziewczyny. – Ja muszę wiedzieć!!
Hermiona otworzyła drzwi i zobaczyła Dracona Malfoy’a.
- Granger, powiedz mi. Czy to jest moje dziecko? Hermiono, proszę, muszę wiedzieć. – mówił Draco, patrząc na nią błagalnym wzrokiem.
- Wejdź, porozmawiamy. – odparła dziewczyna, otwierając szerzej drzwi. Malfoy wszedł do dormitorium.
- Powiedz, proszę.
- Tak, Draco. To twoje dziecko. – wyszeptała, siadając na fotelu.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? To dlatego wtedy wyjechałaś? Martwiłem się.
- Tak to był powód mojego wyjazdu. Nie powiedziałam ci, bo nie chciałam żebyś wiedział.
- Dlaczego?
- Byłam przekonana, że nie będziesz chciał tego dziecka. Przyznaję też, że chciałam zaoszczędzić sobie cierpienia.
- Nie zostawiłbym cię samej z dzieckiem.
- Właśnie.
- O co ci chodzi? – zapytał, marszcząc brwi.
- Zostałbyś ze względu na dziecko.
- Też ale przede wszystkim zostałbym, bo cię kocham, o czym dowiedziałabyś się wcześniej, gdybyś mnie przez cały czas nie unikała.
- Kochasz mnie?
- Kocham.
- Ja ciebie też.
Słowa te zostały przypieczętowane namiętnym pocałunkiem.

Tego samego dnia Hermiona i Draco zeszli razem na kolację do WS. Weszli tam trzymając się za ręce i obydwoje usiedli przy stole Gryffindoru.
- Hermiona, co ty wyprawiasz? – zapytał Harry, siadając obok nich razem z Ronem i Ginny.
- Eee…. Nie wiem jak ci to powiedzieć ale….. jem kolację. – powiedziała wesoło.
- A dlaczego Malfoy tu siedzi? – zapytał tym razem Ron.
- Siedzę z moją dziewczyną. – odparł blondyn.
- Z KIM? – zapytali wszyscy, którzy byli w pobliżu i słyszeli te rozmowę, czyli połowa gryfonów.
- Ja i Draco jesteśmy razem. – odpowiedziała Hermiona.
- Herm… czy… czy to on jest ojcem? – tym razem odezwała się Ginewra.
- Tak.
- Na… na… naprawdę? – wyjąkał Harry.
- Tak. Kocham Hermionę i chce być w jej życiu i życiu naszego dziecka.
- Jeśli ją skrzywdzisz… – zaczął Weasley.
- Nie skrzywdzę.
- Mam nadzieję.

Dwa miesiące później odbył się ślub Hermiony i Dracona, który wywołał ogromną sensację. W każdej gazecie pojawiło się zdjęcie tej pary i obszerny artykuł na ich temat. Jednak nie przejmowali się tym, dla nich liczyło się tylko to, że są razem.

16 tygodni po ślubie.

Hermiona leżała w Skrzydle Szpitalnym, czując niemiłosierny ból. Godzinę temu odeszły jej wody, a teraz miała okropne skurcze. Pani Pomfrey i Ginny przez cały czas przy niej były. Harry, Ron i Draco też chcieli zostać ale pielęgniarka wyprosiła ich, mówiąc, że tylko by przeszkadzali. Wiec wszyscy trzej czekali teraz przed drzwiami do Skrzydła Szpitalnego.
- Co tak długo? – wrzasnął Draco.
- Minęła dopiero godzina. Poród może trwać jeszcze kilka godzin. – odpowiedział Potter.
- Ale czy z nią wszystko w porządku? – zapytał zmartwiony Malfoy, opierając się o ścianę.
I w tej chwili rozległ się krzyk.
- Co się tam dzieje? Ja muszę tam wejść?!!?? – wrzeszczał blondyn, szarpiąc za klamkę.
- Malfoy, uspokój się! – ryknął Ronald. – To normalne, kobiety podczas porodów krzyczą. Wyobraź sobie, że przez ich malutką dziurkę musi przejść dziecko. – wytłumaczył rudy. Harry i Draco patrzyli na niego zdziwieni. – No co? Tata przyniósł kiedyś jakąś mugolską gazetę. – wymamrotał Weasley, na co Potter parsknął śmiechem.
- Okej. Rozumiem. – westchnął Malfoy i usiadł pod ścianą.
11 godzin później ze Skrzydła Szpitalnego wyszła Ginny. Na policzku miała jakąś brązową kreskę. A na jej twarzy było widać zmęczenie ale i radość.
- Draco.. gratuluję córki. – powiedziała, uśmiechając się do blondyna.
- Córka… – wyszeptał Malfoy. – Mam córkę.
Powtórzył to jeszcze kilka razy szeptem, aż w końcu wrzasnął.
- MAM CÓRKĘ!! – podbiegł do Harry’ego i Rona, przytulił ich, następnie podszedł do Ginny złapał ją w swoje ramiona i okręcił się z nią. Następnie wbiegł w podskokach do SS.
- Oszalał. – stwierdził Ron, patrząc na niego z rozbawieniem.
Tymczasem Draco stał koło łóżka Hermiony, która trzymała w ramionach ich córkę. Kobieta spojrzała na męża i ze zmęczonym uśmiechem, powiedziała.
- Nazwiemy ją Emily. Zgadzasz się?
- Oczywiście. – odparł, całując żonę w czoło. Następnie patrząc na dziewczynkę i dotykając jej malutkiej rączki, powiedział. – Witaj na świecie Emily Malfoy. – w tym momencie dziecko zacisnęło swoją rączkę na palcu Dracona. Od tamtej chwili Emily była oczkiem w głowie tatusia. Draco nie potrafił się z nią rozstać, kiedy kilkanaście lat później jechała do Hogwartu na swój pierwszy rok w tej szkole. Stał na peronie przytulony do Hermiony, a w oczach miał łzy. Wszyscy inni, którzy znali Dracona i również wtedy odprowadzali swoje dzieci na pociąg, patrzyli na niego zaszokowani. Mężczyzna, którego ojciec był prawą ręką Voldemorta, żegnał swoją córkę z łzami w oczach. Kiedy pociąg odjechał i większość rodziców już opuściła peron, Draco wtulił się w swoją żonę, a po jego bladych policzkach popłynęły łzy.
- Draco… ona sobie poradzi. – szepnęła Hermiona.
- Wiem. Ale tak bardzo będę za nią tęsknił.
- Ja też będę za nią tęsknić ale zobaczymy ją na święta.
- Kocham ją.
- Wiem, skarbie.
- Ciebie też kocham i nasze maleństwo. – powiedział, patrząc jej w oczy i kładąc rękę na jej okrągłym brzuchu.
- To też wiem, kochanie. – odparła, całując go w usta.
- Wracajmy do domu. – zdecydował Draco i obejmując swoją żonę, opuścili peron.

 

fenomenalni

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Ciąża.

  1. ~Lena pisze:

    Kto jest matką dziecka?

  2. ~Oliwia pisze:

    Super. Nie przejmuj się komentarzami bo osoba która pisze takie komentarze nie umiałam napisać takiej historii jak ty

  3. ~Ola pisze:

    Ja chciałam tylko się dowiedzieć do się stało z tym pierwszym dzieckiem? Bo Hermiona raczej 18 miesięcy w ciąży nie była :D

    • Córka Ciemności pisze:

      Pierwsze dziecko, czyli Emily. Hermiona była z nią w ciąży normalnie przez 9 miesięcy.
      Na końcu opowiadania pojawia się drugie dziecko, ale jest ono jeszcze w brzuchu Hermiony.
      i tyle xd

  4. Soooooo Cute :3 Awwww… <3
    Jaki kochany Draco taki kochający ,troskliwy i opiekuńczy :)

  5. ~kaktus pisze:

    Przeczytałam… I bardzo chciałabym powiedzieć coś miłego, ale niestety nie mogę. Akcja pędzi na łeb na szyję. Twoje postaci z bohaterami książek Rowling wspólne mają jedynie imię. Językowo i stylistycznie też nie powala. W wielu miejscach zdarzyły się błędy (ogonki znaków polskich chyba bardzo upodobały sobie taktykę „pojawiam się i znikam”). Interpunkcja szaleje jak dziki mustang. Sama fabuła także nie wnosi nic nowego, bo tak temat, jak i sposób poprowadzenia tekstu zostały przerobione na milion sposobów. Podsumowując tekst wymaga dopracowania, rozszerzenia i spowolnienia. Porządna beta też by nie zaszkodziła.
    Cieszę się, że znajdujesz w sobie chęć do pisania – szczególnie w tych czasach, gdy czytania, a ty bardziej pisanie, staje się czynnością zagrożoną wymarciem – jednak chcąc coś robić, należy robić to dobrze. Dlatego radziłabym poczytać trochę dobrych tekstów (tu odsyłam na fora literackie jak np. mirriel lub – jeśli nie masz nic przeciwko yaoi – yaoifan, czy drarry.pl; można tam znaleźć nie tylko dobre teksty, ale również poradniki jak pisać, czego unikać i na co uważać (warto też poczytać komentarze), a także znaleźć betę), przemyśleć tekst raz jeszcze, poprawić i opublikować ponownie, abyśmy wszyscy mogli cieszyć się dobrym kawałkiem tekstu.
    Życzę weny, cierpliwości, czasu oraz wiary w siebie i we własne możliwości.

    • Córka Ciemności pisze:

      Dzięki za długi komentarz itd.
      To jest MOJA historia i wiele osób o tym zapomina, dlatego postacie mają inne charaktery ;)
      Wiem, że jest dużo błędów, musze poszukać nowej bety.
      Nic nie będę publikować jeszcze raz, bo po prostu nie mam czasu.

  6. ~kochankaBogów pisze:

    Najgorsze co czytałam do tej pory -,- idiotka ,która to pisała chyba nigdy w życiu nie czytała HP -,-

    • Córka Ciemności pisze:

      Po pierwsze nie obrażaj mnie, bo ja tego nie robię w stosunku do ciebie. Po drugie nie wiem, czy wiesz ale to jest FanFiction, a nie Harry Potter. Po trzecie czytałam HP i to nie raz. Więc jeśli ci się nie podoba to się ODPIERDOL, debilko ;*
      Dziękuję za jakże miły komentarz i wyrażenie swojej opinii <3

  7. ~Vivian Fozen pisze:

    - MAM CÓRKĘ!! – podbiegł do Harry’ego i Rona, przytulił ich, następnie podszedł do Ginny złapał ją w swoje ramiona i okręcił się z nią. Następnie wbiegł w podskokach do SS.
    - Oszalał. – stwierdził Ron, patrząc na niego z rozbawieniem.
    Strzał w 10 Ron! :D

  8. Epickie <3 Draco jako kochający tatuś i co najważniejsze, poród w Skrzydle Szpitalnym. To jest coś :D

  9. ~Gisia pisze:

    Wspaniała, taka długa i naprawdę mi się podoba :D
    Życzę weny i pozdrawiam :)

  10. ~herma pisze:

    Bardzo, bardzo fajna miniaturka. Czekam na następną. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>