Hymn Ślizgonów.

Było 30 minut po północy, kiedy Hermiona Granger wróciła ze swojego szlabanu u profesora Snape’a. Wbiegła do dormitorium, które dzieliła ze swoją przyjaciółką, Ginny. Machnęła różdżką, włączając radio, które ryknęło hymnem Slytherinu. Ginny Weasley wyskoczyła szybko z łóżka z różdżką wyciągniętą przed siebie, jednak kiedy tylko zobaczyła Hermione, opuściła ją.
- CO TY WYPRAWIASZ?? – wrzasnęła, chcąc przekrzyczeć radio.
- ZAKOCHAŁAM SIĘ!!
- Sądząc po piosence jest to jakiś ślizgon?! – krzyknęła, na co Hermiona pokiwała głową. Granger chwilę później wspięła się na łóżko i razem z radiem śpiewała hymn owego domu.
- No to mów który! Malfoy? Zabini? Nott? Higgs? – pytała Ginny, stając  koło Hermiony, jednak na każdą propozycje, Granger kiwała przecząco głową. – No to kto??
- Ginny, to opiekun ślizgonów!! – ryknęła Hermiona. Oczy Ginewry rozszerzyły się w zdumieniu, a usta nieco uchyliły. Z taką też miną ognisto włosa usiadła na łóżku.
- Snape? – zapytała cicho. – Zakochałaś się w Snapie? – powiedziała, mimo, iż Hermiona nie mogła tego usłyszeć przez muzykę. Granger skakała po łóżku i śpiewała. W pewnej chwili Ginny ryknęła.
- Wyłącz to!! Jak McGonagall przyjdzie to będziemy miał przerąbane!!!
- Masz rację. – odparła Hermiona i po jednym machnięciu różdżką, muzyka ucichła. Granger rzuciła się na łóżko z uśmiechem na twarzy i Ginny nie mogła określić kiedy jej przyjaciółka usnęła.

Hermiona i Ginny weszły do WS na śniadanie i od razu ogarnął je totalny chaos. Gryfoni zdenerwowani biegali od osoby do osoby i krzyczeli.
- Kto po północy puszczał hymn Slytherinu w naszej wieży??
Zaś ślizgoni wrzeszczeli.
- Która gryfonka kocha wspaniałego ślizgonka?
Panna Weasley spojrzała znacząco na przyjaciółkę, która dziko się zarumieniła. Usiadły przy stole i każda nałożyła na swój talerz tosty z dżemem. Hermiona spojrzała na Severus Snape’a, siedzącego przy stole nauczycielskim i gdy tylko spostrzegła, że on również na nią patrzy, uśmiechnęła się lekko, wspominając wczorajszy szlaban.

- Dobry wieczór. – powiedziała Hermiona, wchodząc do gabinetu Mistrza Eliksirów.
– Siadaj Granger, a nie stoisz tam i się cieszysz. – warknął mężczyzna. Kiedy Hermiona zajęła krzesło przy jego biurku, naprzeciwko niego, powiedział. – Czy wiesz za co tu jesteś?
– Za pojedynek z Malfoyem…. W Wielkiej Sali, podczas trwającego tam obiadu.
– Dokładnie.
– Tylko nie rozumiem dlaczego ja mam ten szlaban, a Malfoy nie. – powiedziała.
– Pan Malfoy również ma szlaban, tyle, że z Panem Filchem.
– Mhm. – mruknęła gryfonka.
- Panno Granger co pani czuła rzucając zaklęcia na pana Malfoy’a? – zapytał całkiem poważnie Snape, co bardzo zdziwiło dziewczynę.
– Ja…. Byłam bardzo zła. Najpierw Harry i Ron się na mnie obrazili no i potem Malfoy powiedział… powiedział… – zaczęła szlochać.
– Co powiedział? – zapytał Severus, opuszczając swoje dotychczasowe miejsce i stając za gryfonka. Po chwili zawahania, położył dłoń na jej ramieniu.
– Powiedział, że jestem kujonką tylko dla pozorów, a tak naprawdę, że lubię zabawiać się z przypadkowymi mężczyznami, co oczywiście nie jest prawdą. – wyszeptała. Severus stał i nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. - Jak ten gówniarz mógł tak powiedzieć? – myślał. – Już ja się z nim policzę.
Zaczął lekko masować jej ramiona.
– Panno Granger… – zaczął Mistrz Eliksirów delikatnym, aksamitnym głosem. – …. Jest pani najbardziej aseksualną osobą jaką kiedykolwiek spotkałem. – dokończył z rozbawieniem. Chciał ją rozśmieszyć i udało mu się. Po chwili jej ramiona zaczęły się leciutko trząść, na początku myślał, że może płacze, ale wtedy z jej ust wyrwał się cichy śmiech.
– Dziękuję. – powiedziała po kilku sekundach, zaskakując go tym.
– Za co?
- Za to, że mnie pan wysłuchał i pocieszył. – powiedziała, stając naprzeciwko niego. Skinął tylko głową, jakby chciał powiedzieć ‘’nie ma za co’’, jednak nadal milczał.
Patrzyli sobie w oczy.
Jego czarne i bez wyrazu.
Jej o ciepłej, brązowej barwie, przepełnione różnymi uczuciami.
Nie wiedział nawet kiedy jej usta dotknęły jego policzka.
Następnie spojrzała na niego z uśmiechem i chciała go wyminąć, aby wyjść…. Jednak nie pozwolił jej na to. Złapał ją za przedramię i spojrzał w oczy.
– Nie wolno się tak bawić, panno Granger. – wymruczał. Spojrzała na niego przerażonym wzrokiem. – Nie wie pani, że mężczyźni nie lubią szybkich całusów? – i po tych słowach, pocałował ją. Długo i namiętnie.
Kiedy oderwali się od siebie, obydwoje dyszeli.
- Panie profesorze… – zaczęła Hermiona.
– Myślę, że w tej sytuacji najlepiej będzie jak będziemy się do siebie zwracać po imieniu, Hermiono. – przerwał jej.
– Dobrze. – mruknęła, rumieniąc się. Chciała coś powiedzieć ale zanim to zrobiła, odezwał się on.
– Dziwi mnie fakt, że nadal tu jesteś.
- To znaczy?
– Każda inna po pocałunku ze mną, uciekłaby stąd z krzykiem. – a kiedy nadal patrzyła na niego zdumiona, dodał. – Spójrz na mnie. Jestem nietoperzem z lochów. Tak, wiem, że uczniowie mnie tak nazywają. Jestem wredny, sarkastyczny i do tego wyglądam tak jak wyglądam.
- Jesteś pięknym, odważnym i wspaniałym mężczyzną, Severusie. – powiedziała stanowczo Hermiona. – Kobieta, która nie chce kogoś takiego jak ty, jest zwykłą idiotką.
- Więc znajdź mi chociaż jedną taką, która ową idiotką nie jest!! Chętnie się z nią ożenię!! – wrzasnął Snape.
- Tak się składa, że jedna taka, tutaj stoi!! Ale chyba twój ogromny nos, przysłania ci widok jej miłości do ciebie!! – ryknęła Granger.
- Skoro twierdzisz, że mnie kochasz, to wyjdź za mnie. – powiedział, patrząc jej prosto w oczy.
- Dobrze.
– Zgadzasz się? – zapytał zdumiony.
– Tak.
– Ale… ale dlaczego?
– Bo cię kocham, kretynie!! – krzyknęła.
Przez chwilę panowało między nimi milczenie.
– Naprawdę mnie kochasz?
– Tak. Od zakończenia wojny.
- Gdybym wiedział wcześniej, nie zmarnowalibyśmy tyle czasu.
– To znaczy?
– To znaczy, że ja również cię kocham…. Też od zakończenia wojny.
Patrzyła na niego oszołomiona, lecz tylko przez chwilę, następnie wpiła się w jego usta.
- Kiedy się pobierzemy? – zapytała po pocałunku.
– Kiedy chcesz.
– Możemy jutro?
– Aż tak ci się spieszy?
– Tak. Chcę żebyś jak najszybciej był mój.
– Jestem twój. Myślę, że dyrektor udzieli nam tego ślubu.
– Jutro?
- Jutro. – potwierdził.
Następnie spędzili razem czas, rozmawiając i całując się.

Hermiona wróciła ze wspomnień i zajęła się swoim śniadaniem, nie zważając na innych, którzy chcieli się dowiedzieć, który gryfon puszczał Hymn Ślizgonów po północy.

2 godziny później Gryfoni i Ślizgoni stali pod klasą eliksirów i czekali na nauczyciela. Po kilku minutach przyszedł Snape razem z Ginny Weasley, która, jak się później okazało, tego dnia, została zwolniona z zajęć.
- Granger do mnie, reszta może iść. Lekcja odwołana.
Wszyscy spojrzeli na niego zdumieni. Severus Snape nigdy nie odwoływał lekcji.
Hermiono podeszła do Mistrza Eliksirów i coś wyszeptała, po chwili Snape powiedział.
- Potter, Weasley. Chodźcie tutaj!
Harry i Ron spojrzeli na siebie, nieco wystraszeni ale posłusznie podeszli. Severus otworzył drzwi do klasy i rzucił zaklęcie wyciszające.
- Harry, Ginny, Ron…. – zaczęła drżącym głosem Hermiona. – …. Ja muszę wam o czymś powiedzieć. Chodzi o to, że….. że ja…. Wychodzęzamąż. – dokończyła szybko.
- COOO?? – zapytał Harry.
- Za kogo? – Ron.
- Kiedy ? – Ginny.
- Dzisiaj. Za Severusa. – odparła Hermiona, po chwili dodając. – I zanim zaczniecie, chłopcy,…. – wiedziała, że Ginny zawsze będzie ją wspierać. – …mówić, że mnie omamił czy coś takiego, musicie wiedzieć, że go kocham. A Severus kocha mnie.
Ron, który chyba chciał coś powiedzieć, zamknął głośno usta.
- Dzisiaj jest mój i Severusa ślub. Mam nadzieję, że będziecie na nim. – kontynuowała.
Po tych słowach nastała cisza, którą przerwał Potter.
- Hermiono, nie zawsze będę w pełni akceptował wszystkie twoje wybory ale jesteś moją przyjaciółką. Zawsze przy mnie byłaś, więc jak mogłaś pomyśleć, że ja nie będę chciał być na twoim ślubie??
- Ohh.. Harry! – zapiszczała Hermiona i przytuliła mocno chłopaka. Kiedy się od niego oderwała, odezwała się Ginewra.
- Na mnie zawsze możesz liczyć.
- Wiem Ginny i dziękuję. Ale też mam do ciebie sprawę.
- Jaką sprawę?
- Chce żebyś została moją świadkowi. Zgodzisz się?
- Oczywiście. – odparła ruda, całując swoją przyjaciółkę w policzek.
- Hermiono… – zaczął cicho Ron. – Prawdopodobnie nigdy nie zaakceptuje tego, że twoim mężem będzie Snape ale jesteśmy przyjaciółmi, więc chcę być na twoim ślubie. – dokończył, uśmiechając się lekko.
- Dziękuję Ron. – odpowiedziała i uwiesiła się na szyi Weasley’a.
- Panie Potter, panie Weasley, wierzę, że zechcą panowie zostać moimi świadkami.
- Oczywiście, panie profesorze. – odparli w tym samym czasie.

Po chwili wszyscy rozeszli się aby przygotować się do ceremoni.

2 godziny później

Severus, Harry, Ron i Ginny stali w gabinecie dyrektora, gdzie miał się odbyć ślub. Za biurkiem stał Albus, natomiast po drugiej stronie biurka: po lewej – Severus, Harry i Ron, po prawej – Ginny. W pewnej chwili drzwi do gabinetu otworzyły się i stanęła w nich, jak to później określił Severus – anielica.
- Jesteśmy tutaj…. – tymi słowami Dumbledore rozpoczął ceremonię.
Przez cały czas, kiedy Albus mówił, Snape stał tam, patrząc Hermionie w oczy i nie mogąc uwierzyć w to co właśnie się dzieje. Są tam obydwoje. Biorą ślub. Bo… Bo się kochają.
- Severusie, złóż swoją przysięgę. – powiedział Dumbledore. Czarodziejskie śluby nieco się różniły od mugolskich, to też para decydowała o wszystkim. O treści przysięgi jak i o ilości świadków, dlatego Snape miał dwóch, a Granger jednego.
- Nigdy nie sądziłem, że mogę być szczęśliwy. Ale wtedy pojawiłaś się ty. Powiedziałaś, że mnie kochasz i chcesz być ze mną. Teraz stoisz tu w tej pięknej sukni, wyglądając jak anioł i …. Po prostu jesteś. – tutaj zrobił dłuższą przerwę. – Kocham cię i biorąc na świadka Merlina i wszystkich tu obecnych, przysięgam, że uczynię cię najszczęśliwszą kobietą na świecie.
- Czynisz mnie taką, samym tym, że tutaj jesteś.- powiedziała Hermiona. – Kocham cię od zakończenia wojny, jednak nigdy nie przypuszczałam, że ty możesz pokochać mnie. Ogromnym szokiem dla mnie było, kiedy okazało się, że czujesz do mnie to samo. – zamilkła na chwilę. – Biorąc na świadka Merlina i wszystkich tu obecnych, przysięgam zawsze przy tobie trwać. W zdrowiu i w chorobie. Póki śmierć nas nie rozłączy, a nawet wtedy będziemy razem. – Mówiła Hermiona, a po jej policzkach płynęły łzy szczęścia.
- Nic nie trwa wiecznie, po za prawdziwą miłością między dwojgiem ludzi. – powiedział Dumbledore, kończąc tym samym ceremonię. Severus pocałował namiętnie Hermione. W tym czasie dyrektor oraz przyjaciele dziewczyny, wyszli, chcąc dać młodemu małżeństwu trochę prywatności.
- Teraz jesteś na mnie skazany. – zaśmiała się Hermiona.
- Cudownie. – wyszeptał Snape, całując żonę.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.

Hermiona i Severus byli szczęśliwym małżeństwem. Dwa lata po ich ślubie na świat przyszli bliźniacy – Alex i Alan, a rok później urodziła się Emma, która od razu samym wyglądem, uwiodła swojego tatusia.

 

WoW AlAn

agh emma !

Witajcie! ;*

Co u was słychać? Zbliża się majówka! Jakieś ciekawe plany? ^^

Ja tylko zapraszam koleżanki na nockę xD tak to nic ciekawego ;)) za kilka dni wstawię tutaj miniaturkę Lucmione (będą dwie części) ;P

Pozdrawiam was, moje kochane! <3

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Hymn Ślizgonów.

  1. ~LucyRiddle pisze:

    Szczerze, z całego serca nienawidzę Sevmione..
    Nie wiem więc jak trafiłam na tego tu bloga..
    Czytając przez cały czas waliłam się po czole..
    Ale teraz o miniaturce..
    Może to moja wina, ale widzę dużo błędów. Nawet nie chodzi o ortograficzne.
    Bardziej są to błędy zmiany kanonu, którego tu w najmniejszej mierz nie znajduję. NAWET gdyby już Snape się zakochał, nigdy nie poprowadziłby tak rozmowy podobnie jak Hermiona.
    Ale co ja się będę odzywać..
    Przecież, jak to mówią, ja się nie znam.
    Więc żegnam.
    Hejt za 3..2..1!

    • ~Celina pisze:

      No widzisz, nikt nie hejtuje.
      Ale z resztą Twojego komentarza muszę się zgodzić :)

      • ~Lysstyrke pisze:

        Jak kocham Sevmione, to z całą resztą się zgadzam, Severus nie Severusowaty, brak ładu i składu, błędy stylistyczne, niekanoniczność, zmiana charakteru postaci.. ja rozumiem, że to FanFic, ale.. no.. chyba się rozumiemy?

  2. ~herma pisze:

    Bardzo, bardzo fajna miniaturka. Kocham sevmione jak i twoją twurczość;-)
    Życze ci miłej majówki.

  3. ~Gisia pisze:

    Kocham Sevmione :D
    Wspaniała! Nie mogę doczekać się Lucmione :)
    Pozdrawiam i życzę miłej Majówki ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>