Domek w górach cz. I (+18)

- Witam wszystkich! – powiedział Albus Dumbledore. – Bardzo się cieszę, że przyszliście tutaj. Ze względu na to, że jesteśmy Zakonem Feniksa i naszym celem jest pomoc innym, mam dla was pewne zadanie. Po wojnie jest bardzo dużo ludzi, którym trzeba pomóc. I chodzi tutaj o odbudowę domu ale również pomoc psychiczną. Zależy mi na tym, aby to zadanie wykonywali młodzi czarodzieje, tak więc pozwólcie, że powiem wam do kogo jesteście przydzieleni. Panna Weasley, pan Potter oraz pan Longbottom, postanowiłem, że będziecie pomagać w św. Mungu. Panna Lovegood i pan Weasley będą pomagać madame Pomfrey w Skrzydle Szpitalnym. Bliźniaków chcę wysłać na Pokątną, jest tam wiele ludzi, którzy potrzebują pomocy w odbudowaniu ich sklepów, ale również w poprawie humoru. – Albus powiedział jeszcze co mają robić inni, a na sam koniec zwrócił się do Hermiony. – Do pani, panno Granger mam specjalne zadanie.
- Tak dyrektorze?
- Jest pewien czarodziej, który w czasie wojny stracił wszystkie bliskie mu osoby. Zginęli wszyscy po za jego synem, jednak ten odwrócił się od niego. Muszę uprzedzić, że ta osoba była po stronie Voldemorta, jednak w ostatniej chwili przeszła na nasza stronę.
- Kto to taki, profesorze?
- Ufam mu i mam nadzieję, że ty również zaufasz. A jest to Lucjusz Malfoy.
- MALFOY?!? – wrzasnęli wszyscy razem z Hermioną.
- Tak. Lucjusz Malfoy.
- Jak pan może kazać jej pomagać temu śmierciożercy? – zapytał Ron.
- To nie jest rozkaz tylko prośba. Pan Malfoy w czasie wojny stracił żonę, co prawda od dawna się między nimi nie układało, mimo wszystko bardzo przeżył jej śmierć. Draco natomiast odwrócił się od Lucjusza, twierdząc, iż to jego wina, że Narcyza zginęła i że to przez niego musiał przyjąć Mroczny Znak. Lucjusz już i tak bardzo się winił, a słowa Dracona jeszcze bardziej go zraniły. Wybrałem do tego zadania ciebie, Hermiono, ponieważ uważam, że jako jedyna będziesz potrafiła przywrócić Lucjusza do życia. – powiedział Albus, robiąc przy słowach ‘’przywrócić do życia’’, palcami cudzysłów.
- Rozumiem. – odparła Hermiona. – I oczywiście pomogę panu Malfoy’owi.
- ZWARIOWAŁAŚ?!?? – krzyknęli w tym samym czasie Harry i Ron.
- Nie, nie zwariowałam, po prostu chcę mu pomóc.
- Hermiono, to śmierciożerca. – zaoponował Ronald.
- To były śmierciożerca, który potrzebuje pomocy. Ron, zrozum, że jeśli ja mu nie pomogę, to nikt inny tego nie zrobi. Będą się bali, a ja dam sobie radę. – wytłumaczyła Granger.

 

Już następnego dnia Hermiona stała przed drzwiami do Malfoy Manor. Zapukała i otworzył jej skrzat.
- Dzień dobry. Ja do pana Malfoy’a. – powiedziała Hermiona.
- Dobrze. Zapraszam. Proszę tutaj poczekać. Wstążka pójdzie po pana Malfoy’a. – odparła skrzatka.
Hermiona stała w pięknie urządzonym przedpokoju, po chwili przyszedł Lucjusz Malfoy.
- Dzień dobry. – powiedziała grzecznie.
– Witam panno Granger. W czym mogę pomóc?
- Raczej to ja mam panu pomóc. – odparła.
- Nie rozumiem.
- Profesor Dumbledore nic panu nie powiedział? – zapytała zdziwiona.
- A co takiego miał mi powiedzieć?
- Zostałam tutaj wysłana do pomocy panu.
- Do pomocy w czym?
- Mam panu pomóc pozbierać się po wojnie.
- Nie potrzebuję żadnej pomocy. – odparł natychmiast.
- Dumbledore opowiedział mi pana historię. Wiem, że stracił pan żonę i że Draco odwrócił się od pana.
- Nie wiem jak mogłabyś mi pomóc. – warknął.
- Chociażby poprzez rozmowę. Panie Malfoy, zróbmy tak. Zamieszkam tutaj z panem na dwa miesiące. Podczas tego czasu będzie pan mógł ze mną porozmawiać, o czym tylko pan będzie chciał. Postaram się panu pomóc jak najlepiej będę tylko umiała. Po dwóch miesiącach wyprowadzę się i obiecuję, że nigdy więcej mnie pan nie zobaczy.
Patrzył na nią przez chwilę w zupełnej ciszy.
- Pani pokój będzie na pierwszym piętrze, drugie drzwi na lewo. – odparł i zniknął za jakimiś drzwiami. Granger westchnęła i poszła do swojego nowego pokoju.
Hermiona siedziała w bibliotece i czytała książkę. A właściwie udawała, że czyta. Lucjusz Malfoy siedział w fotelu naprzeciwko niej, również z książką. Od jej przybycia do tego domu prawie w ogóle się do niej nie odzywał. Oczywiście nie wliczając w to kłótni o dostęp do biblioteki.
Lucjusz naprawdę nie trzymał się dobrze. Hermiona zauważyła, że bardzo dużo pił i wcale nie wychodził z domu, nawet do swojej firmy.
- Dość tego. – powiedziała Granger, zatrzaskując książkę z hukiem. Wstała i spojrzała na niego. – Pakuj się. Wyjeżdżamy.
- Nigdzie nie idę i nie przypominam sobie abym pozwalał ci, zwracać się do mnie na ‘’ty’’.
- Skoro mamy spędzić razem jeszcze półtora miesiąca, będziemy mówić sobie po imieniu. Ohh… nie krzyw się tak. A teraz idź i się spakuj.
- Po co?
- Nie będziemy przez cały czas siedzieć w tym domu.
- We dworze. – poprawił ją Lucjusz. – Niby gdzie chcesz jechać?
- Mam domek w górach i właśnie tam się udamy. – odparła z uśmiechem. Lucjusz wstał i nie patrząc na nią, wyszedł z biblioteki. Mimo swojego zachowania, Malfoy cieszył się, że może wyjść z domu. Męczyło go siedzenie tutaj, a nie chciał się pokazywać w Londynie. Dlatego też, od razu poszedł do swojej sypialni i zaczął się pakować.

 

- Idiota, kretyn, debil. – mruczała Hermiona, wspinając się po schodach. Otworzyła drzwi do pokoju Lucjusza i stanęła zdumiona.
- O co chodzi? – zapytał Malfoy, wkładając czarny sweter do walizki.
- Co robisz?
- Pakuje się. I tobie radziłbym to samo.
- To znaczy…. Zgadzasz się na ten wyjazd? – zapytała zaszokowana.
- Tak. – chwilę później Hermiona pędziła do swojego pokoju, aby się spakować.
- Ja przez niego kiedyś zwariuję. – mamrotała, upychając ubrania do torby.

 

Jakieś dwie godziny później Granger zeszła do kuchni, gdzie Lucjusz siedział i pił kawę.
- Już? – zapytał, na co Hermiona kiwnęła głową. – Nareszcie. – mruknął i wstał. – Walizki masz na górze? – kolejne skinięcie. Nic nie mówiąc poszedł do jej pokoju, potem do swojego. Wziął ich torby i przelewitował do przedpokoju. W tym samym czasie Hermiona założyła kurtkę i buty i czekała koło drzwi. Kiedy mężczyzna zniósł ich rzeczy, Granger machnęła różdżką, a ich bagaże zniknęły.
- Wysłałam je do domku, w którym będziemy. – odparła, widząc jego pytający wzrok. Złapała jego dłoń, oczywiście próbował się wyrwać ale Hermiona, wyjaśniła.
- Będziemy się teleportować, a ty przecież nie wiesz gdzie – niechętnie złapał ją mocniej za rękę.
Hermiona przez chwilę czuła coś dziwnego. Jego dłoń… Taka duża i ciepła. Kiedy ich ręce się złączyły, poczuła taki prąd. Taka jakby magia. Nie potrafiła tego określić i nie wiedziała czy on też to poczuł. Jeśli tak, to nie dał tego po sobie poznać. Moment później zniknęli z cichym pyknięciem.

 

Byli w domku Hermiony już od tygodnia. Było zupełnie inaczej niż w Malfoy Manor. Teraz Lucjusz normalnie z nią rozmawiał na każdy temat. Hermiona była bardzo zdziwiona tą nagłą zmianą Malfoy’a, ale musiała przyznać, że teraz było bardzo przyjemnie. Jednocześnie Granger była coraz bardziej przerażona. Im więcej czasu spędzała z Lucjuszem tym bardziej w niej rozkwitały uczucia względem niego. Spokojnie mogła stwierdzić, że go kocha. Zastanawiała się tylko czy Malfoy mógłby pokochać ją. Był miły, zdarzyło się nawet, że kilka razy przygotował wspaniałą kolację, którą razem zjadali, rozmawiając przy tym na temat przeszłości ale również przyszłości. Hermiona nigdy nie wypowiadała się na temat tego drugiego, ponieważ nie wyobrażała sobie dalszego życia bez Lucjusza. Został im tylko miesiąc, podczas którego Hermiona całkowicie odcięła się od przyjaciół i cały swój czas spędzała z Malfoyem, chcąc mieć jak najwięcej wspomnień związanych właśnie z nim.

 

Był wieczór, a oni siedzieli w nie dużym salonie, na kanapie przed kominkiem. Pili już chyba trzecią butelkę wina.
- Dlaczego nigdy nie mówisz o swojej przyszłości? – zapytał cicho Lucjusz.
- Bo jej nie znam. – odparła po prostu.
- Czego się boisz? – zapytał kilka minut później.
- Jestem gryfonka. My niczego się nie boimy.
- Chodzi mi o to czego boisz się w swojej przyszłości, że nigdy nie chcesz o niej mówić..
- Niczego się nie boję.
- Nie kłam.
Nastała cisza. Hermiona uparcie patrzyła w ogień tańczący w kominku, a Lucjusz patrzył prosto na nią. Po kilku minutach ciszy, Granger odezwała się.
- Boję się, że stracę kogoś kto w przeciągu bardzo krótkiego czasu, stał się dla mnie bardzo ważny, kogoś bez kogo nie wyobrażam sobie dalszego życia.
- Kochasz go. – powiedział jakby smutno Lucjusz.
- Ale on nie kocha mnie.
- Pytałaś go o to?
- Nie. Ale on nigdy nie pokochałby kogoś takiego jak ja.
- Skąd wiesz? – zapytał, przyglądając jej się uważnie. Widział błyszczące się łzy w jej pięknych, czekoladowych oczach.
Znów nastało milczenie. Hermiona walczyła sama ze sobą. Zastanawiała się czy powiedzieć Malfoy’owi co do niego czuje, czy nie. W końcu zdecydowała.
- Bo to ciebie kocham, Lucjuszu. – wyszeptała, pozwalając wypłynąć łzą. Wiedziała, że pewnie za chwilę wyśmieje ją i będzie jej to wypominał przy każdej okazji.
- Kochasz mnie? – powtórzył Malfoy.
- Tak ale wiem, że nie powinnam. Spędziłam z tobą cudowne chwile, jednak jeśli teraz każesz mi odejść, odejdę. – powiedziała szybko.
- Nie pozwolę ci odejść. Wręcz przeciwnie. Będę cię tutaj więzić.
- Więzić? Dlaczego? – zapytała zdumiona.
- Bo tak się składa, że ja też cię kocham. – odparł, kładąc swoją dłoń na jej kolanie.
Milczała.
- Jak to możliwe? – zapytała w końcu.
- Jesteś piękną i mądrą kobietą, Hermiono. Kocham cię.
- Nie wiem czy wiesz ale właśnie spełniłeś moje najskrytsze marzenie. – powiedziała i pocałowała go czule.
- Byłem twoim marzeniem? – zapytał zdumiony.
- Tak. – wyszeptała, ponownie go całując i siadając na nim okrakiem.- Mam jeszcze kilka marzeń związanych z tobą. – powiedziała kokieteryjnie.
- Spełnię wszystkie. – odparł i wziął Hermionę na ręce, kierując swe kroki do sypialni.

*                                                          *                                                             *
Lucjusz położył Hermionę delikatnie na łóżku. Całował jej usta, szyję, dekolt, zrywając z niej ubrania, a na ciele zostawiając czerwone ślady. Ona też nie próżnowała, zwinnie zdzierała z niego koszulę, spodnie, w końcu dobierając się do bokserek.
Przypomina lwicę. – pomyślał Lucjusz. Swoimi dłońmi pieścił jej ciało. Dotykał, masował, łaskotał. W końcu ustami dotarł do jej piersi. Gdy przejechał językiem po jej twardym sutku, zajęczała z rozkoszy. Jego zimne wargi wręcz bawiły się jej ciałem, sprawiając tym sam ogromną przyjemność. Hermiona wplotła swoje dłonie w blond włosy Lucjusza i mocno pociągnęła do góry, tak aby móc go namiętnie pocałować. Oderwali się od siebie z uśmiechami na ustach, jednocześnie oddychając szybko.
– Lucjuszu, proszę, nie torturuj mnie dłużej. – wymruczała. Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i jednym mocnym pchnięciem wszedł w nią, powodując jęki rozkoszy, co rozpalało w nich jeszcze większe pożądanie.
Stali się jednością.
Wreszcie byli razem.
Nie było JEJ.
Nie było JEGO.
Byli ONI.
Lucjusz składał gorące pocałunki na ustach Hermiony, jednocześnie poruszając się w niej.
Składał pocałunki, które wyrażały pożądanie ale też ogromną miłość. W ich nawet najmniejszym geście było niesamowicie dużo czułości, delikatności. Obydwoje chcieli pokazać tej drugiej osobie, jak bardzo się ją kocha. Szczytowali w tym samym momencie, wykrzykując swoje imiona w spazmach namiętności. Po dłuższej chwili Lucjusz opadł na Hermioną.
– Kocham cię. – wyszeptała, zamykając oczy i próbując uspokoić oddech.
– Ja ciebie bardziej. – odparł Malfoy, całując dziewczynę w czoło, po czym opadł na poduszki obok niej. Po chwili obydwoje, przytuleni do siebie, odpłynęli do krainy Morfeusza.

*                                                               *                                                       *

emma ;PP

Cześć ! ;*

Drugą część tej miniaturki, postaram się dodać już jutro ;P

Mam nadzieję, że wam się spodoba ;*

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Domek w górach cz. I (+18)

  1. ~Dramionke pisze:

    Mogłabyś dodawać więcej notek Dramione? Proszę!

  2. ~Marta pisze:

    Na prawde swietna niemoge doczekac sie nastepnej czesci

  3. ~herma pisze:

    Świetna miniaturka:O
    Jestem bardzo ciekawa co się zdarzy. ;-)
    jak udała się nocka?
    Pozdrawiam i weny życzeB-)

    • Córka Ciemności pisze:

      a nocka była bardzo fajna ;)) obejrzałyśmy sobie HP i Więzień Azkabanu oraz Czarę Ognia ;P

  4. ~Gisia pisze:

    Super miniaturka :) Nie mogę doczekać się drugiej części!
    Jestem ciekawa co się zdarzy ;)
    Pozdrawiam i weny życzę :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>