Pani Minister.

- Pani Minister, wszystko już gotowe. – powiedziała panna Darlis, sekretarka. W odpowiedzi dostała tylko skinienie głową. Wojna z Voldemortem skończyła się cztery miesiące temu, jednak nadal dochodziło do różnych zamieszek, w których ginęli ludzie. Zazwyczaj osoby, którzy prowokowali do kłótni i pojedynków, byli źli przez to, że ich Czarny Pan zginął. Nowa Minister Magii właśnie miała wygłosić przemówienie, dotyczące tej sprawy. Kiedy sekretarka przyszła i oznajmiła, że wszystko gotowe, pani Minister wiedziała, że czeka na nią prawie całe magiczne społeczeństwo. Weszła do głównej Sali Ministerstwa Magii i stanęła na środku. Przywitały ją brawa i błyski fleszów, które pochodziły od mocno ściskanych przez reporterów, aparatów.
Kiedy wszyscy ucichli, przemówiła.
- Jako Minister Magii nie zgadzam się aby dochodziło do takich sytuacji, jakie miało miejsce wczoraj.- zaczęła, przypominając pojedynek przed samym gmachem ministerstwa. – Póki żyję i póki zarządzam naszym światem, w tym mieście, nie pozwolę na tego typu akcje! Ja i moi pracownicy będziemy działać przeciw tym, którym nasze prawo się nie podoba! Nie poddamy się!! Uroczyście ogłaszam, że to Ministerstwo będzie walczyć! Do końca! – powiedziała, a jej mocny i stanowczy głos niósł się echem po całym budynku. Po jej słowach wybuchła wrzawa. Reporterzy wrzeszczeli jakieś pytania, przez cały czas robią zdjęcia. Ochroniarze musieli torować drogę, aby pani Minister mogła przejść do wyjścia.
Następnego dnia była na okładce każdej gazety. I prawie wszędzie nagłówek głosił to samo.

Minister Magii wyzywa na pojedynek anarchistów!

 ********************** * * * * * * * * * * * ************************

Hermiona Granger siedziała w swoim gabinecie i wypełniała jakieś dokumenty. W pewnej chwili ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę. – powiedziała zmęczonym głosem.
- Cześć Hermiono. Nie przeszkadzam? – zapytał Harry, wchodząc do pokoju.
- Nie. O co chodzi?
- Przyniosłem ci te dokumenty o które prosiłaś. – odparł, kładąc na jej biurku czarną teczkę.
- Dziękuje.
- Nie ma za co. – odpowiedział, przyglądając jej się uważnie. – Coś się stało?
- Nic konkretnego. Po prostu…. – przerwała i westchnęła głośno. – Widziałeś dzisiaj gazety?
- Oczywiście.
- Widziałeś ten nagłówek i to zdjęcie? – zapytała i nie czekając na odpowiedź, kontynuowała. – Powiedziałam tylko, że nie pozwolimy na pojedynki na środku ulicy. Ludzie nie mogą ginąć przed gmachem Ministerstwa! A oni napisali, że wyzywam na pojedynek wszystkich sprzecznych z prawem.
- Hermiono, wiesz przecież jacy są reporterzy. Oni zawsze dodają coś od siebie. Nie przejmuj się tym. Wszystko co powiedziałaś było prawdą, nie pozwolimy na takie akcje. – mówił Potter, jednak kiedy widział, że humor jej przyjaciółki wcale się nie poprawił, dodał służbowym tonem. – Proszę się wziąć w garść, pani Minister. Ludzie chcą żyć w spokojnym kraju, bez żadnych szaleńców. I wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że tylko pani jest w stanie zrobić z tym wszystkim porządek. Także proszę się wziąć do pracy, a nie rozczulać się nad sobą.
Hermiona przez chwilę patrzyła na niego lekko zaszokowana, jednak po chwili odparła.
- Ma pan całkowitą rację, panie Potter. Bardzo się cieszę, że sam Szef Biura Aurorów przyszedł tutaj i powiedział mi to, co powiedziałby prawdziwy przyjaciel. – zamilkła, patrząc mu w oczy. – Jesteś najlepszy, Harry. – powiedziała cicho i wstała, po czym obeszła biurko, aby po chwili mocno przytulać swojego przyjaciela.
Tkwili przez moment w przyjacielskim uścisku, aż Potter powiedział.
- Muszę wracać do pracy.
- Też tak myślę. Lepiej by było gdybyś zachował swoją posadę. – mruknęła Granger. Mężczyzna spojrzał na nią zdziwiony.
- Chyba byś mnie nie zwolniła?
- Chcesz się przekonać?
- Nie, nie. Wiesz, ja już pójdę. Naprawdę mam masę pracy i bardzo wymagającego szefa. – powiedział szybko Harry i wręcz uciekł z jej gabinetu. Obydwoje wiedzieli, że było to zwykłe żarty, które zawsze poprawiały im humory. Hermiona westchnęła i na nowo zajęła się dokumentami.

Kolejnego dnia, kiedy tylko znalazła się w Ministerstwie, otoczyli ją prawie wszyscy pracownicy. Każdy czegoś od niej chciał. Szła do swojego gabinetu, po drodze podpisując jakieś papiery, rozmawiając z szefami poszczególnych departamentów. Stała przed drzwiami swojego biura i wydawała rozkazy różnym osobom, w pewnej chwili z windy wyszedł sekretarz Harry’ego i wydarł się.
- Pani Minister!!! Znaleźliśmy Lestrange!!
Wszyscy zamilkli i w skupieniu patrzyli na Hermionę.
- Niech pan Potter czeka na mnie w swoim gabinecie. Zaraz przyjdę. – powiedziała, a mężczyzna od razu pobiegł przekazać te wiadomość swojemu szefowi. Granger zaś stała tam, a w jej oczach można było dostrzec ogniki złości. Już dawno przysięgła sobie, że zemści się na Bellatriks. W końcu ta szmata zabiła jej rodziców i wszyscy o tym doskonale wiedzieli, dlatego też teraz w napięciu przypatrywali się pani Minister. Hermiona weszła na chwilę do swojego gabinetu, zostawiła płaszcz i torebkę, po czym wyszła i ruszyła do Biura Aurorów. Szła korytarzami Ministerstwa, a każdy schodził jej z drogi, przy okazji, kłaniając się, chcąc okazać jej szacunek. Weszła do biura Harry’ego i trzasnęła drzwiami. Mężczyzna spojrzał na nią i widząc w jakim jest stanie, od razu powiedział.
- Znaleźliśmy ja, ukrywa się w Australii. Najlepszy aurorzy planują już atak.
- To dlaczego nie jesteś tam z nimi? – warknęła.
- Eee…a tak, tak. Już tam idę. – odparł i pośpiesznie wyszedł ze swojego gabinetu.
Hermiona opadła na krzesło i westchnęła. Nienawidziła Lestrange, chciała by ta suka cierpiała.

Dwa dni później plan był gotowy, Harry zebrał najbardziej wykwalifikowanych ludzi do tego zadania. Teraz wszyscy stali w gabinecie Potter’a i słuchali ostatnich wskazówek. Swoją przemowę Szef Aurorów zakończył słowami.
- Nie spieprzcie tego.
Następnie wszyscy wyszli. Potter pobiegł do Hermiony i nie pukając, po prostu wtargnął do jej gabinetu.
- Wszystko gotowe. Aurorzy są już w drodze. – poinformował.
- Wspaniale.
Dwie godziny później, Minister Magii dostała wiadomość, że Bellatriks Lestrange została złapana.

* * * * * * * * * * * * *********************************************

- Na mocy nadanego mi prawa, skazuję Bellatriks Lestrange na śmierć. – to były ostatnie słowa jakie padły podczas rozprawy o wyrok dla śmierciożerczyni. Hermiona wyszła z Sali sądowej i ‘dopadli’ ją reporterzy.
- Pani Minister kiedy wyrok zostanie wykonany? – zapytał niewysoki mężczyzna.
- Jutro w południe.
- Czy zostanie to wykonane tutaj w Ministerstwie? – tym razem zapytała jakaś brunetka.
- Tak. W specjalnej Sali.
- Będzie można to zobaczyć? – ktoś krzyknął.
Hermiona uśmiechnęła się tylko i odpowiedziała.
- Ależ oczywiście.
Następnie podszedł do niej Harry i razem opuścili reporterów.
Chwilę później Granger i Potter siedzieli w gabinecie pani Minister i pili kawę.
- Hermiono, skazałaś Bellatriks na śmierć, miałaś na myśli Pocałunek Dementora?
- Obojętne mi w jaki sposób umrze. Ma cierpieć.
- Czyli Pocałunek Dementora. – stwierdził mężczyzna. – A tak swoją drogą, to nie znałem cię od tej strony.
- To znaczy od jakiej?
- No wiesz… Jesteś dość… Podła. – wyjąkał.
-Ja? Podła? Spójrz na mnie, Harry. Jestem tylko nieszkodliwą kobietą. – zaśmiała się.
- Nie będę się kłócić z panią Minister. – odparł z szerokim uśmiechem. Spędzili jeszcze razem godzinę, po czym każde z nich wróciło do swoich obowiązków.

 

Kiedy następnego dnia, zegar wybił godzinę 12, Hermiona weszła do Sali, w której miała się odbyć egzekucja zagorzałej zwolenniczki Czarnego Pana. Było to duże pomieszczenie, na środku, którego skazana była już przykuta kajdanami do ziemi. Miejsce, gdzie stała Granger oraz inni czarodzieje, było oddzielona magiczną tarczą. Pani Minister za pomocą zaklęcia wzmocniła swój głos i powiedziała.
- Wykonanie wyroku śmierci na skazanej, Bellatriks Lestrange, nastąpi za 2 minuty.
Kiedy ten czas upłynął, wszyscy w ciszy patrzyli jak dementor podlatuje do kobiety i składa swój pocałunek. Śmierciożerczyni bardzo cierpiała, co można było wywnioskować z wrzasku jaki wydobywał się z jej ust.
Harry Potter, który również był na tej Sali, spojrzał na Hermionę i zobaczył na jej ustach diabelski uśmiech. Trzeba było przyznać, że w tej chwili Minister Magii wyglądała przerażająco.

* * * * * * * * * * * * *********************************************

Kolejnego dnia w każdej gazecie pojawił się artykuł o pani Minister. We wszystkich tytuł brzmiał niemal tak samo. Minister Magii przy egzekucji Lestrange! lub Bezlitosna pani Minister! I jeszcze inne tego typu.

* * * * * * * * * * * * ********************************************

Minęło kilka tygodni. Hermiona siedziała w swoim gabinecie i piła kawę, kiedy wpadł tam Potter.
- Hermiono to niesamowite! – zawołał.
- Co jest niesamowite?
- Od czasu egzekucji Bellatriks nie było żadnej bójki!
- To wspaniale. – powiedziała radośnie Granger, stając naprzeciwko Harry’ego.
- A to wszystko dzięki tobie.
W odpowiedzi dostał tylko szeroki uśmiech. Mężczyzna przez chwilę myślał, aż w końcu odezwał się.
- Wiesz, Hermiono… Tak się zastanawiałem czy może chciałabyś pójść ze mną na kolację?
- Na kolację? – zapytała zaskoczona.
- No tak. Pomyślałem sobie… Bo chodzi o to, że…. cholera! Nie wiem jak ci to powiedzieć! – wyjąkał brunet.
- Spokojnie. Po prostu powiedz. Harry przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- No właśnie przyjaciółmi. – mruknął.
- Nie chcesz się już ze mną przyjaźnić? – zapytała z idealną mieszanką zdziwienia, rozczarowania i smutku.
- Nie. Chcę być dla ciebie kimś więcej niż przyjacielem.
- Harry…
- Kocham cię, Hermiono. – powiedział stanowczo.
- Harry… – wyszeptała, po czym pocałowała go namiętnie. Mimo, iż na początku mężczyzna był zdumiony taką reakcją, po chwili zaczął oddawać pocałunki, wkładając w nie całą swoją miłość.
- Z chęcią pójdę z tobą na kolację.
- Przyjadę po ciebie o ósmej. – odparł, po czym wyszedł, wcześniej składając na jej ustach gorący pocałunek.

* * * * * * * * * * * * ********************************************

Następnego dnia rano w gazecie pojawił się ogromny napis.

Pani Minister i Szef Biura Aurorów!!! Łączy ich coś więcej niż tylko przyjaźń!!

Pod spodem było zdjęcie Hermiony i Harry’ego, jak siedzieli przy stoliku w romantycznej restauracji i on składał na jej ustach pocałunek.

Na początku wszyscy byli zaszokowani nagłą zmianą relacji tych dwoje ludzi, jednak z czasem już nikt nie zwracał uwagi na te parę, całującą się niemal cały czas.

tacy loffe

 

Dziękuję za wszystkie komentarze!! Jesteście cudowni! ;*

Córka Ciemności <3

 

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Pani Minister.

  1. ~Maggie pisze:

    Super.
    Napiszesz jakieś Romione czy bez seniorów czekam?

  2. ~Gisia pisze:

    Super miniaturka :) Czekam na Sevmione ;)

  3. ~Patrycja pisze:

    Ekstra ;) jaka kolejna miniaturka?

    • Córka Ciemności pisze:

      następna miniaturka będzie o Hermionie i będzie smutna, jednak piszę już Sevmione ze szczęśliwym zakończeniem ;))

  4. ~herma pisze:

    Świetna kocham ten parring. I nie moge się doczekać następnej ;-) ;-) ;-)

  5. ~AgA pisze:

    Ja kocham Harrtego i Hermionę razem!! MIniaturka super!! Nie czytałam często o tej parze :) Fajnie że napisałaś :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>