Listy.

Jane Granger weszła do pokoju swojej córki i usiadła na jej łóżku. Po policzkach kobiety płynęły łzy. Położyła się na łóżku, wkładając rękę pod poduszkę i ze zdumieniem wyciągnęła coś stamtąd. Była to biała koperta z napisem: Dla Rodziców.
Jane zawołała swojego męża i pokazała mu to, co znalazła. Mężczyzna usiadł na łóżku i powoli otworzył kopertę. W środku był list. Alan, bo tak miał na imię, spojrzał na żonę i po chwili zaczął czytać na głos.

Mamo, Tato!

Jeśli to czytacie to mnie zapewne już z wami nie ma. Wiem, że to, co zrobiłam przysporzyło wam wiele smutków i bardzo was za to przepraszam. Jednak musiałam to zrobić.
Mimo, iż wy robiliście wszystko, żebym była szczęśliwa, ja zawsze znajdowałam sobie jakiś problem, przez który cierpiałam. Zabicie się nie jest niczym innym, jak ucieczką przed tymi problemami. Chciałam im się postawić, być odważna, jednak nie podołałam temu wyzwaniu.
Przepraszam.
Nie martwcie się o mnie i nie rozpaczajcie zbytnio. Jestem teraz w niebie, razem z Bogiem i obiecuję być zawsze przy was, jako wasz Anioł Stróż. Będę nad wami czuwała do chwili, kiedy wykończy was starość i przybędziecie do mnie.

Kocham Was
Wasza córka

P.S Załączam do tej koperty jeszcze jeden list. Przekażcie go profesor McGonagall. Niech go wszystkim odczyta.

Alan Granger skończył czytać i przytulił do siebie, szlochającą żonę.
- Nie wierzę, że to zrobiła. Wszystko zaplanowała. Moja Hermionka… Moja mała Hermiona. – łkała pani Granger.
- Spokojnie, kochanie. Ćśś… musimy wszystko pozałatwiać. – powiedział mężczyzna.
- Masz rację. Jest teraz tam w górze. Pewnie patrzy na nas i mówi tym swoim śmiesznym tonem: Czy ty nigdy mnie nie posłuchasz, mamo?
- Pewnie masz rację. Pamiętam jak często ci to powtarzała. – odparł pan Granger. – Myślę, że najpierw trzeba przekazać list dyrektorce Hogwartu. – jego żona pokiwała tylko głową.

* * * * * * * * * * * * *

Wczorajszego dnia Jane Granger, gdy wróciła z pracy, znalazła swoją córkę martwą w łazience. (Hermiona przyjechała na weekend do rodziców, ponieważ musiała załatwić kilka spraw, związanych z kupnem własnego mieszkania. Tak bynajmniej twierdzili Jane i Alan. Kiedy przyjechali Aurorzy, właśnie to podali jako powód opuszczenia przez nią Hogwartu na te dwa dni.) Jane zadzwoniła od razu do męża, który przyjechał w niespełna 10 minut do domu. Potem zadzwonili gdzie trzeba i po Hermionę przyjechali jacyś mężczyźni. Dla pani Granger śmierć córki była ogromny wstrząsem. Cały czas płakała, zaś pan Granger wydawał się, jakby to wszystko do niego nie dotarło. Poza rodzicami, nikt jeszcze nie wiedział o samobójstwie dziewczyny.

* * * * * * * * * * * * *

Tego samego dnia, wieczorem.

Minerwa McGonagall siedziała w swoim gabinecie i rozmawiała z portretem Albusa Dumbledore’a. W pewnej chwili do jej okna zastukała sowa. Pani profesor wstała i otworzyła okno. Mała sówka wleciała do środka i upuściła list na biurku dyrektorki, po czym od razu wyleciała. McGonagall wzięła kopertę do ręki i szybko ją otworzyła. Przeczytała pierwsze zdanie i aż usiadła.
- Czy coś się stało, Minerwo? – zapytał portret Albusa.
- Nie wierzę…. – wyszeptała kobieta.
- Co się dzieje?
- Hermiona Granger popełniła samobójstwo. – odezwała się w końcu profesorka, spoglądając na byłego dyrektora.
Dumbledore zaniemówił. Tego z pewnością się nie spodziewał. Najlepsza przyjaciółka Harry’ego Potter’a, dziewczyna, która pomagała pokonać Lorda Voldemorta… Zabiła się…? Niemożliwe.
- Jak?
- Dostałam jej list pożegnalny. Jest tutaj też dopisek innym charakterem pisma. Po treści domyślam się, że napisali to rodzice panny Granger.
- Co jest napisane?
- Hermiona napisała w naszym liście, abyśmy ten przekazali pani, prosiła również aby odczytała go pani całej klasie. – przeczytała McGonagall.
- Musisz to zrobić, Minerwo.
- Wiem.
- Podejrzewam też, że nikt jeszcze nic nie wie. Najpierw wszystkich poinformuj, potem to odczytaj.
- Wiem, Albusie. – westchnęła kobieta, wychodząc z gabinetu.
Chwilę później głos pani dyrektor wypełnił każdy zakamarek zamku.
- Wszyscy uczniowie proszeni są do Wielkiej Sali!!!

Po niecałych 15 minutach, wszyscy zebrani byli w Sali. McGonagall stała po środku, a na jej twarzy było widać zmartwienie, smutek i starość.
- Czy coś się stało, pani profesor? – krzyknął jakiś Gryfon.
- Dostałam dzisiaj wiadomość, że jedna z naszych uczennic popełniła samobójstwo. Jest mi bardzo przykro, że muszę was o tym informować.
- Kto?
- Opuściła nas Hermiona Granger. – powiedziała Minerwa i wybuchła totalna wrzawa. Harry, Ginny i inni przyjaciele dziewczyny zaczęli wrzeszczeć.
- To nie możliwe!!
- Czy to jakiś głupi żart?!
Jedynie Ron Weasley stał tam, patrząc przed siebie. Wiedział, że to była prawda. Hermiona od kilku dni zachowywała się dość dziwnie. Nie wiedział, co się dzieje, tyle razy pytał ją, czy wszystko w porządku, ale zawsze odpowiadała, że tak. Miał jednak nadzieję, że wszystko dobrze się skończy. Po jego policzku spłynęła łza.
- Dostałam od jej rodziców wiadomość, w której oznajmili, że Hermiona napisała list do nas.. Jej prośbą było odczytanie go wam wszystkim.
Uczniowie zamilkli. Wszyscy wpatrywali się w dyrektorkę, która trzęsącymi się dłońmi wyjęła kartkę i zaczęła czytać.

Witajcie.
Skoro profesor McGonagall czyta wam ten list, to mnie już nie ma na tym świecie. – Ginny Weasley, wybuchła tutaj płaczem. – Moja śmierć miała wiele powodów, jednak, gdybym żyła, to wierzę, że zostalibyście w moim sercu i w mojej pamięci na długo. Znaliśmy się kilka lat, a ja w tym czasie zdążyłam was bardzo mocno pokochać. To co zrobiłam, to zwykłe tchórzostwo i mam nadzieję, że żadne z was nigdy nie zrobi tego co ja. Tak, drodzy Ślizgoni! Gryfonka stchórzyła i szczerze się do tego przyznaje. – Harry uśmiechnął się delikatnie, nawet pisząc list pożegnalny, Hermiona potrafiła tak po prostu zakpić sama z siebie. – Przepraszam wszystkich, których zostawiałam, a którzy mnie potrzebowali.
Żyjcie tak, aby niczego nie żałować. Ja zawsze będę nad wami czuwała… Nawet nad tobą, Malfoy.
Kocham Was.
Hermiona.

McGonagall zakończyła, starając się nie szlochać. Spojrzała na wszystkich i poniekąd to, co zobaczyła, wywarło na niej szok. Jakby w jednym momencie wojny między domami przestały istnieć. Jeden pocieszał drugiego. Jednak najbardziej zdumiewający był moment, kiedy Draco Malfoy podszedł do zrozpaczonego Ronalda Weasley’a, klepnął go przyjacielsko w ramię i powiedział.
- Nie martw się. To Hermiona Granger. Wszystko, co robiła, zawsze było dobrze przemyślane. Wierz mi, teraz pewnie spogląda na nas z góry z szeroko otwartymi ustami i oczami wielkości galeonów i nie może uwierzyć, że cię pocieszam. Wiesz co? Sam w to nie wierzę. – Rudy uśmiechnął się lekko, aczkolwiek szczerze i szepnął.
- Dzięki.

* * * * * * * * * * * * *

Była okropna pogoda. Mimo tego na cmentarzu zebrało się bardzo dużo osób. Prawie cała rodzina zmarłej, jej przyjaciele i znajomi, nauczyciele z Hogwartu, a nawet wszyscy Ślizgoni. Kobiety płakały, mężczyźni starali się je uspokoić. W pewnej chwili trumna zaczęła opadać do dołu, wtedy rozległy się jeszcze głośniejsze szlochy.
- Hermiono… Hermionko… – szeptała pani Granger, patrząc, jak trumna znika w ziemi.
Ten dzień był dla wszystkich dniem smutku i rozpaczy, ale również dniem zaprzestania jakichkolwiek sporów. Od tej pory Gryfoni i Ślizgoni żyli bez kłótni, mimo, iż był to dzień oficjalnego odejścia Hermiony Granger.

* * * * * * * * * * * * *

Piękna brunetka ubrana w białą sukienkę do kostek, siedziała i obserwowała swoją rodzinę i przyjaciół. Była szczęśliwa. Nareszcie wszystko zaczęło się układać. Dziewczyna uśmiechnęła się i przeszła przez bramę Raju.
Przez bramę, za którą czekał na nią sam Bóg.

 

suodko

 

Cześć ;*

Tak jak pisałam, pojawia się smutna miniaturka o Hermionie. Myślę, że za jakieś dwa dni wstawię Sevmione (o ile uda mi się je do tego czasu skończyć) ;P

Mam już napisaną miniaturkę Dramione ( dodam po sevmione), ale też zaczęłam trzy inne Dramione xDD

Podsumowując, w tym tygodniu powinny pojawić się jeszcze dwie miniaturki ;*

Oh! Prawie bym zapomniała! Mam dla was niespodziankę! Postanowiłam napisać długie opowiadania Dramione ;) już mam dwa rozdziały!! Jednak jeszcze nie sprawdzone xD nie wiem kiedy się tutaj pojawią.

Oczywiście poza tym, że wkrótce będzie nowa historia, to miniaturki również będą wstawiane ;**

Dziękuję za wasze wspaniałe komentarze, które naprawdę dużo dla mnie znaczą.

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Listy.

  1. ~lestrangebella pisze:

    Bardzo smutna ta miniaturka płaczę gdy ją ciągle czytam.

  2. ~Luna Potter pisze:

    No i jak na żadnym filmie (no może oprócz HP 7 cz.2) i przy żadnej książce nawet blogu nie płaczę! To teraz łzy same lecą… Dziękuję za te piękne miniaturki i za twojego bloga. Bez nich moje życie byłoby nudne. Życzę duuużo weny i obyś pisała dalej takie dobre i wzruszające miniaturki i blogi!
    Pozdrowienia od: L.P.

  3. ~Lika pisze:

    PO RAZ KOLEJNY RYCZĘ PRZY TWOJEJ MINIATURCE! JAK MOGŁAŚ UŚMIERCIĆ MIONĘ???!!! MOMENT Z DRACO CUDOWNY! BUZIAKI :*

  4. ~Irytek pisze:

    Masz bardzo fajne miniaturki tylko czasem końcówki są za mało rozwinięte :)
    Czekam na dalsze miniaturki no i oczywiście opowiadanie.
    Mam jeszcze prośbę!
    Mogła byś mnie powiadomić o nowych notkach??
    Gg: 45531844 albo na blogu hermiona-hogwart.blogspot.com :)

  5. ~Gisia pisze:

    Wspaniała, ale smutna :( Aż płakać się chciało!
    Masz talent :)
    Czekam teraz na Sevmione ;D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>