Córka Voldemorta

Jest to opowiadanie o Hermionie z dodatkiem Dramione <3

Równe trzy lata temu dowiedziałam się, że jestem JEGO córką.
Jeden z JEGO sług przyszedł wtedy do mnie, zabił ludzi, którzy mnie wychowywali, a następnie oznajmił mi, że mam z nim iść, bo ojciec mnie oczekuje. Byłam bardzo zdziwiona. Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Jednak mimo szoku, złapałam rękę mężczyzny, a on nas teleportował. Wylądowaliśmy przed pięknym domem. Willą otoczoną równo przyciętym żywopłotem. Mężczyzna pchnął mnie lekko do przodu, więc ruszyłam. W drodze do drzwi cudownego dworu, mijaliśmy różnych ludzi, którzy kłaniali się nisko na mój widok. Mężczyzna, który mnie prowadził, za każdym razem mówił mi, jak owi ludzie się nazywają.
Greyback. Yaxley. Rookwood. Lestrange.
W końcu przekroczyliśmy próg domu. Moim oczom ukazał się wspaniały przedpokój.
- A jak ty się nazywasz? – zapytałam wtedy, rozglądając się po pomieszczeniu.
- Malfoy. Lucjusz Malfoy. – odparł i poprowadził mnie do jakiegoś pokoju. – Twój ojciec zaraz się tutaj pojawi. – dodał i wyszedł. Zostałam sama w pięknie urządzonej komnacie. Stanęłam przy komodzie, na której były jakieś zdjęcia. Zaczęłam oglądać i ze zdumieniem odkryłam, że na jednym z nich jest kobieta bardzo podobna do mnie. Wtedy wszedł ON.
- Hermiona. – powiedział, patrząc na mnie z uśmiechem.
- Czego ode mnie chcesz? – zapytałam, siadając na fotelu. ON zajął drugi, naprzeciwko mnie.
- Pozwól, że zacznę tę historię od początku. Kilkanaście lat temu, mnie i mojej żonie urodziła się piękna córeczka. Niestety moja żona zmarła kilka dni po porodzie. Wtedy dziewczynka była dla mnie najcenniejszą rzeczą, jaką mogłem posiadać. Kochałem ją. Wiem, co sobie teraz myślisz. Jak Lord Voldemort mógł kogoś kochać? Ale tak właśnie było. Dziewczynka była dla mnie wszystkim. Zakon Feniksa dowiedział się o tym i odebrał mi ją. Wiedziałem tylko, że umieścili ją w jakiejś mugolskiej rodzinie. Tak, Hermiono. Cały czas mówię o tobie. Po tylu latach poszukiwań wreszcie cię odnalazłem, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę… – zamilkł, patrząc na mnie jakby oczekująco. Po kilku minutach ciszy, zapytał. – Powiesz coś?
Tym pytaniem zdumiał mnie jeszcze bardziej. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że Czarny Pan potrafi być taki… delikatny.
- Ja… Nie mogę w to uwierzyć… Ty… Ja… C-co teraz będzie?
- Ta decyzja należy do ciebie. Jeśli zechcesz zostać tutaj, twój pokój jest już gotowy. Jednak jeśli chcesz wrócić do Zakonu… masz zapewnioną nietykalność z mojej strony.
- Czy muszę wybierać teraz?
- Nie, oczywiście, że nie.
- W takim bądź razie, jeśli nie masz nic przeciwko zostanę tutaj do kolacji i wtedy dam ci odpowiedź.
- Nie ma problemu. Lucjusz zaprowadzi cię do twojego pokoju. – w chwili kiedy zakończył zdanie, do pomieszczenia wszedł Malfoy. Ruszyłam do mężczyzny, gdy byłam już przy drzwiach, Voldemort odezwał się.
- Hermiono, naprawdę bardzo się cieszę, że tutaj jesteś. – w odpowiedzi skinęłam tylko głową i wyszłam. Lucjusz zaprowadził mnie do ogromnego pokoju, na środku którego stało dwuosobowe łóżko. W pomieszczeniu były jeszcze dwie pary drzwi. Jedne prowadziły do łazienki, w której wanna była niczym basen, a drugie były wejściem do garderoby, gdzie było dużo, nowych, ślicznych i zapewne bardzo drogich ubrań.
Wróciłam do sypialni i usiadłam na łóżku. Po chwili namysłu położyłam się.
I co teraz? Ludzie, których miałam za rodziców nie żyją. Lord Voldemort okazuje się być moim ojcem, który cały czas powtarza mi, że mnie kocha. Jestem w jego rezydencji, gdzie roi się od Śmierciożerców.
Podniosłam się gwałtownie do pozycji siedzącej.
Mówił, że Zakon mnie odebrał. Ale to by oznaczało, że to Jasna strona zaczęła wojnę. Zabrali mnie od ojca, dla którego byłam wszystkim (z tego co mówił), kochający tatuś oszalał z tęsknoty i zmienił się w potwora. To byłoby dobre wyjaśnienie tego wszystkiego. Może powinnam tu zostać? Co masz zrobić, Hermiono Granger…a może Riddle? – myślałam wtedy. Ponownie położyłam się na łóżku i nawet nie wiem, kiedy usnęłam.
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam blond czuprynę, zaglądającą przez uchylone drzwi.
- Czarny Pan kazał przekazać, że za 15 minut będzie kolacja. – powiedział przybysz, po czym chciał się szybko wycofać, ale powiedziałam.
- Draco. Wejdź – wykonał moją prośbę. – Chodź tutaj.
Usiadł na łóżku, obok mnie.
- Co mam zrobić? – zapytałam.
- Dlaczego mnie o to pytasz? Mnie, który wyzywał cię od najgorszych przez tyle lat?
- Bo nie mam tutaj nikogo innego, kogo bym znała.
- Przepraszam. – wyszeptał. – Przepraszam za te wszystkie wyzwiska, za tę pogardę. Przepraszam za wszystko – mówił. Chociaż brzmiało to jak błaganie o wybaczenie. Pokazał mi siebie… takiego słabego.
- Wybaczam ci, Draco. – odparłam i przytuliłam go.
- Dziękuję, dziękuję…. – szeptał, ściskając mnie mocno. – … Dziękuję.
- Poczekaj tu na mnie. Przebiorę się i zejdziemy na kolację. – powiedziałam, odsuwając się od niego, a następnie zniknęłam w garderobie. Wybrałam ubrania i poszłam do łazienki. Obmyłam twarz, poprawiłam makijaż i włosy, po czym założyłam nowe ubrania.
Wyszłam z łazienki, Draco siedział na brzegu łóżka.
- Idziemy? – zapytałam, skinął głową i podszedł do drzwi. Otworzył je i przepuścił mnie w przejściu, następnie sam przeszedł, zamknął drzwi i zaoferował mi swoje ramię, które przyjęłam i zeszliśmy do jadalni.
Kiedy weszliśmy do pomieszczenia, wszyscy na nas spojrzeli. Większości Śmierciożerców nie znałam, jednak kiedy ruszyłam do wolnego miejsca, po prawej stronie Voldemorta, wszyscy wstali.
Draco odsunął mi krzesło. Usiadłam. Wszyscy inni zrobili to samo.
- Co was zatrzymało? – zapytał Czarny Pan. Widziałam, że Draco chce coś powiedzieć, jednak byłam szybsza.
- Nic takiego. Po prostu rozmawialiśmy.
- No dobrze. – odparł Lord i wtedy skrzaty podały posiłek. – Jaka jest twoja decyzja, Hermiono? – zapytał Tom Riddle.
- Chcę zostać z tobą…Tato.
- J-jak mnie-e nazwa-ałaś? – wyjąkał Voldemort.
- Tato.
Mężczyzna patrzył na mnie zaszokowany, po czym przytulił mnie.
- Tak, bardzo za tobą tęskniłem. – wyszeptał. Inni przyglądali nam się bardzo zdziwieni. Podejrzewam, że nigdy nie widzieli swojego Pana takiego… uczuciowego.

* * * * * * * * * * * * *

Dzień ostatecznej bitwy był coraz bliżej. Dzień wojny między Jasną Stroną, a Ciemną. ..
W końcu nadszedł.
Kiedy na niebie były ciemne chmury, a wszyscy szykowali się do ataku na Hogwart, ja siedziałam w moich komnatach.
Razem ze mną był Malfoy.
- Co planujesz robić, jak to wszystko się skończy? – zapytał mnie w pewnej chwili.
- Nie pytaj mnie o to, Draco. Nie wiem nawet czy przeżyję te bitwę. – odparłam, malując rzęsy tuszem.
- Czarny Pan nie pozwoli ci zginąć. – odpowiedział zdecydowanym tonem.
- Czarny Pan będzie musiał ratować też swoje życie. – stwierdziłam.
- Twoje jest dla niego ważniejsze.
- Mylisz się, Draco.
- Nie myli się. – nagle ktoś się odezwał. Odwróciłam się szybko, instynktownie sięgając po różdżkę. Przed sobą zobaczyłam mojego ojca. Opuściłam magiczny patyk.
- Nie wierzysz w to, że jesteś dla mnie najważniejsza. – bardziej stwierdził niż zapytał. – Nie rozumiem, dlaczego?
- Nie rozumiesz? – powtórzyłam. – Jesteś… a przynajmniej byłeś bezwzględnym potworem. Nie liczyło się dla ciebie nic więcej, poza potęgą i władzą. A teraz nagle stajesz się kochającym tatusiem!
- Hermiono, uwierz mi, proszę. Odkąd tylko Zakon Feniksa odebrał mi ciebie robiłem wszystko, aby cię odnaleźć. W międzyczasie próbowałem przeżyć. I kiedy udało mi się przywrócić moje ciało, rozkazałem cię szukać. Moi zwolennicy byli wszędzie, sprawdzali każdego. Ani mnie, ani im nie przyszło do głowy, że możesz być najlepszą przyjaciółką Harry’ego Pottera. Spodziewaliśmy się buntowniczej i wiecznie wściekłej dziewuchy, osoby podobnej do mnie, a nie grzecznej, kulturalnej i pełnej wdzięku panny. Byłem pewien, że pojawi się tutaj dziewczyna, na widok której wszyscy będą uciekali, a pojawiłaś się ty. Czarownica, która nie potrzebuje magii, żeby kogoś oczarować. Wystarcza jej zwykły urok osobisty. Moi zwolennicy, zwłaszcza mężczyźni, chcą spędzać w twoim towarzystwie jak najwięcej czasu. Wiesz, o co mnie ostatnio zapytał Rookwood? Czy może zechciałbym, żeby został moim zięciem..
Moje brwi podjechały wysoko do góry.
- Mam nadzieję, że się nie zgodziłeś.
- Ohh… oczywiście, że nie. Nie mam zamiaru niszczyć własnej córce życia, a to by się właśnie stało, gdybym pozwolił na owy ślub.
- Czyli teraz chcesz mi mówić z kim mogę się spotykać, a z kim nie?!
- Nie o to mi chodzi. Zależy mi na tym, abyś wyszła za odpowiedniego mężczyznę.
- I co? Wybierzesz mi takiego?
- Nie, nie. Sama sobie wybierzesz męża. Ja tylko upewnię się czy jest odpowiedni.
- A jeśli nie będzie?
- To nie zostanie twoim mężem. – odparł Voldemort, wzruszając ramionami.
- NIE! – ryknęłam tak głośno, że moment później w moim pokoju pojawili się chyba wszyscy Śmierciożercy, gotowi bronić swojej księżniczki. Bardzo się zdziwili kiedy zobaczyli w pokoju tylko mnie i mojego ojca, staliśmy naprzeciwko siebie. Dodatkowo Voldemort wyglądał, jakby za chwilę miał stracić panowanie nad sobą, ja zaś byłam istną furią. Moje oczy ciskały błyskawicami, szkło będące w pokoju – niebezpiecznie drgało. – Nie pozwolę ci, decydować o moim życiu. – warknęłam i w tym samym czasie, wszystko, co tylko mogło roztrzaskało się w pył.
- Uspokój się. – wysyczał Czarny Pan.
- Przed chwilą chciałeś wiecznie wściekłej córki, podobnej do ciebie, więc dlaczego teraz ci to przeszkadza??
- Nie przeszkadza, po prostu nie chcę, żeby coś ci się stało.
- Przyznaj, że wcale cię nie obchodzi moje życie. Zależy ci tylko na mojej magii. – wycedziłam.
- Wcale tak nie jest.
- NIE KŁAM!!!
- Nie kłamię.
- Jak uważasz. – warknęłam. – Jednak musisz obiecać, że NIGDY nie będziesz ingerował w moje życie.
- Hermiono, jestem twoim ojcem… – zaczął, jednak nie dane było mu skończyć.
- OBIECAJ !! – ryknęłam, aż cały dom się zatrząsł. Każdy inni czarodziej w tym momencie, uciekłby, gdzie pieprz rośnie byle, jak najdalej ode mnie. Lecz nie Voldemort. On nadal stał i beznamiętnie wpatrywał się w moje brązowe tęczówki.
- Obiecuję.
- Przysięga Wieczysta. – wyszeptałam. – Chcę Wieczystej Przysięgi.
Przez kilka sekund patrzyliśmy sobie w oczy.
- Malfoy.
- Tak panie? – zapytał Draco.
- Będziesz Gwarantem.

Parę minut później, kiedy odbył się rytuał składania Wieczystej Przysięgi, Czarny Pan wyszedł z mojego pokoju, wcześniej informując, że za 3 godziny zaczynają atak. Gdy zostałam sama w komnacie, usiadłam na łóżku, a po moim policzku spłynęła jedna, samotna łza. Mimo, iż znałam tego człowieka dopiero kilka dni, zdążyłam go pokochać. W końcu był moim biologicznym ojcem. Człowiekiem, który miał swój wkład w moje istnienie. Nie chciałam się z nim kłócić, jednak nie mogłam też pozwolić, żeby wtrącał się w moje życie. Starłam łzę z policzka i spojrzałam w lustro. Wyglądałam idealnie, jak na wojnę. Byłam ubrana cała na czarno, do tego zrobiłam ostry makijaż. Stojąc przed zwierciadłem i przygotowując się psychicznie do wojny, na mojej usta wypłynął diabelski uśmiech.
Odebrali mnie od ojca?! Ja odbiorę im zwycięstwo!
Ja, Hermiona Riddle, wychodząc ze swojego pokoju, przysięgłam sobie, że Jasna Strona nie wygra tej wojny.

* * * * * * * * * * * * *

- Pamiętaj, że zawsze będę cię kochać. I naprawdę jesteś dla mnie najważniejsza. – wyszeptał mój ojciec, obejmując mnie. Chwilę później weszliśmy na teren Hogwartu i zaczęła się bitwa. Na jakiś czas zginęłam w wirze walki, dopiero pod koniec zobaczyłam jak Potter i tata pojedynkują się na środku Wielkiej Sali. W pewnym momencie silna Avada uderzyła w Harry’ego, nie pochodziła ona z różdżki Voldemorta. Inni nie wiedzieli, kto ją rzucił, poza mną. W każdym bądź razie, Harry Potter zginął.
Wracając do domu razem z ojcem i innymi Śmierciożercami, którzy przeżyli, powiedziałam.
- Kocham cię, tato.
Uśmiechnął się wtedy i przytulił mnie.

* * * * * * * * * * * * *

- Poproszono mnie, abym opowiedziała swoją historię. Zrobiłam to. Nie oczekuję od was zrozumienia, czy jakichkolwiek innych odczuć. Powiedziano mi, że chcecie poznać prawdę. Teraz ją znacie. Mnie nie obchodzi nic innego. – zakończyłam stojąc na podium w Ministerstwie Magii. Miliony ludzi przyglądało mi się w ciszy. Nikt nie zdobył się na taką odwagę, aby cokolwiek powiedzieć. Jednak w pewnej chwili ciszę przerwał jakiś reporter.
- Wiem, że już wcześniej proszono panią o opowiedzenie tej historii. Dlaczego dopiero teraz zgodziła się pani to zrobić?
- Na dzisiejszy dzień przypada pierwsza rocznica śmierci mojego ojca. Niektórzy wiedzą, inni nie, że zmarł ze starości. Zdecydowałam się powiedzieć o tym dopiero teraz, ponieważ w tej chwili zamykam pewien rozdział w moim życiu. I zaczynam kolejny.
Ktoś inny znów zapytał.
- Mówiła pani, że ktoś rzucił na Pottera Avadę i mimo tego, że nikt inny nie wie, kto to był, to pani wie. Skąd?
- Ja rzuciłam to zaklęcie. – odpowiedziałam. Znów milczenie.
- Zabiła pani Wybrańca i tak po prostu się pani do tego przyznaje? – padło pytanie ze strony, któregoś z pracowników Ministerstwa Magii.
- Tak.
- Czy jest pani świadoma, że za zabicie człowieka, grozi Azkaban?
- Tak.
- I mówi pani o tym tak spokojnie? – zdumiał się czarodziej.
- I tak mi nic nie zrobicie.
- Skąd ta pewność?
- Jestem dla was za dobra. – odparłam z uśmiechem, po czym, zamieniając się w czarny dym, zniknęłam.

Kilka minut później byłam w moim domu, gdzie czekał na mnie mąż.
- I jak było?
- Powiem ci tylko, że jutro będę w każdej gazecie.
- Czyli zrobiłaś furorę. – stwierdził, całując mnie w usta. – Uwielbiam cię taką. – wymruczał.
- Może weźmiemy się za robienie dziedzica? – zapytałam, ciągnąc go do sypialni.
- Kocham cię, Hermiono. – powiedział, patrząc na mnie z uwielbieniem.
- Ja ciebie też, Draco.

cudowna ;p

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Córka Voldemorta

  1. ~Gisia pisze:

    Fajna miniaturka :)
    Choć dziwne że Hermiona zabiła Harrego, swojego przyjaciela , choć może tylko ja tak uważam :)
    Czekam z niecierpliwością na Dramione :)

  2. ~zywia1 pisze:

    świetna ;) o czym następna?? pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>