XI. Pojedynek i fałszywi przyjaciele.

na codzień xddd
Następnego dnia Hermiona nie pojawiła się na śniadaniu, ponieważ po prostu na nie zaspała. W związku z czym teraz głodna biegła na swoją pierwszą lekcję – OPCM. Dzisiaj mieli dwie godziny tych zajęć i profesor Malfoy już wcześniej zapowiedział, że na tych lekcjach będzie powtórka praktyczna materiału. Wbiegła do klasy, przeprosiła za spóźnienie i usiadła sama, w pustej ławce najbliżej biurka.
- Dobrze, skoro są już wszyscy, to może zaczniemy. – odezwał się Lucjusz, zapisując w dzienniku spóźnienie Hermiony. – Rozstawcie ławki, tak żeby było dużo wolnego miejsca.
Kiedy uczniowie już to zrobili, Malfoy znów przemówił.
- Zaczniemy od czegoś prostego. Dobiorę was w pary i każda para będzie musiała przedstawić krótki pojedynek, używając w nich tylko tych zaklęć, których nauczyła się przez siedem lat w tej szkole. – Lucjusz uśmiechnął się i zaczął dobierać uczniów, tak że jeden był z jednego domu, a drugi z drugiego. – … no dobrze… Potter z Zabinim. Tak, dalej… Weasley i Parkinson… mhm… Longbottom z Nottem… taak…i panna Granger będzie z Draconem. – zakończył. – Cudownie. Która para chce być jako pierwsza? – zapytał, jednak nikt się nie zgłosił. – Nie bójcie się. Naprawdę nikt nie chce? No dobrze, w takim bądź razie, Granger, Draco, zapraszam na środek.
- Wiedziałam. – szepnęła Hermiona, wychodząc na środek klasy. Naprzeciwko niej z ironicznym uśmiechem na ustach stanął Malfoy. Ukłonili się i zaczął się piękny pojedynek.
- Drętwota!
- Expelliarmus! – Hermiona i Draco krzyknęli w tym samym czasie.
- Protego! Confundo!
- Confringo! – Malfoy zrobił unik.
- Densaugeo!
- PROTEGO!! Expulso! – ryknęła Hermiona. Draco rzucił się na podłogę i krzyknął.
- Furnunculus!
Gryfonka się schyliła. .
- Immobilus! – Draco dostał zaklęciem, jednak skierował różdżkę na siebie i szepnął.
- Finite. – następnie celując w Granger wrzasnął. – Lacarnum Inflamare!
- Obscuro! – ryknęła Hermiona i już po chwili oczy Dracona były zasłonięte. – I jak, Draco? Poddajesz się? – zapytała słodko.
- Nigdy. Petrificus Totalus!
- PROTEGO!! Reducto! – klątwa minęła chłopaka zaledwie o cal.
- Rictumsempra! – krzyknął Draco, celując różdżką tam gdzie wydawało mu się, że stoi dziewczyna. I prawie trafił.
- Tarantallegra!
- Protego Maxima! Serpensortia! – wrzasnął Ślizgon i tuż przed Hermioną padł wąż. Oczy dziewczyny rozszerzyły się w lekkim strachu.
- Stać spokojnie! Zaraz go usunę! – powiedział Lucjusz Malfoy, wychodząc na środek. Jednak zamarł w pół kroku, kiedy zobaczył, co robi Hermiona. A mianowicie rozmawiała ona z owym wężem.
- Odejdź. – wysyczała. Wąż patrzył na nią swoimi oczami, aż w końcu jakby skinął głową i odpełzł od niej. W tym momencie Lucjusz powiedział.
- Vipera Evanesca!
Nim profesor zdążył odejść na bok klasy, Hermiona i Draco, który w jakiś sposób zdjął sobie z oczu przepaskę, znów zaczęli walczyć.
- Everte Stati!
- PROTEGO!! – ryknął Malfoy. Przez chwilę Draco i Hermiona krążyli, patrząc na siebie. Z daleka można było wyczuć ich wzajemną nienawiść. W pewnym momencie spojrzeli sobie w oczy, uśmiechnęli się przebiegle i w tym samym czasie ryknęli.
- AVADA KEDAVRA!!!!
Wszyscy, oszołomieni patrzyli, jak zielone promienie wypływają z obu różdżek, jednak nim zdążyły się zderzyć. Ktoś rzucił zaklęcie.
- Protego Horribillis!!!! – a klątwę tą rzucił nie kto inny, jak Harry Potter, na którego teraz wszyscy patrzyli.
- Tak. No cóż. Myślę, że powinniśmy popracować nad czymś innym. – powiedział cicho Lucjusz. I tak też zajęli się boginami. Hermiona usiadła w ławce obok Dracona i zachowywali się tak, jakby nic między nimi nie zaszło. Profesor, jak i reszta klasy patrzyła na nich oszołomiona. Ci dwoje przed chwilą rzucali na siebie mordercze klątwy, a teraz siedzą obok siebie i o czymś rozmawiają. To było totalnie zdumiewające.
Ten dzień nie przyniósł im już więcej niespodzianek. Nauczyciele szeptali między sobą, patrząc na Hermionę. Uczniowie pokazywali ją palcami.

Zaraz po obiedzie, gdy Granger wracała z Draconem do dormitorium, podeszli do nich przyjaciele dziewczyny.
- Hermiona.. – zaczął Harry. – … my chcielibyśmy cię przeprosić.
- Bardzo nam ciebie brakuje. – powiedziała Ginny.
- No jest tak nijak. – dodał Ron.
- Dlaczego sądzicie, że przyjmę przeprosiny? – zapytała chłodnym tonem.
- Bo wiesz, jesteś naszą Mionką. – powiedział Ronald.
- Ostatnio mówiłeś, że zastanawiasz się, czy w ogóle mnie znasz, a teraz mówisz, że jestem waszą Mionką?? – spytała z niedowierzaniem.
- Ja byłem zły.
- Wiesz jaki jest Ron, kiedy targają nim emocje. – odezwała się Ginny.
- Nazwaliście mnie potworem. – warknęła Granger.
- Ale my przecież tak nie myślimy. – odparł Harry.
- Nie wiem, o czym myślicie. Ale skoro powiedzieliście mi to wtedy, to dlaczego teraz już mielibyście tak nie uważać? Prawie dzisiaj zabiłam człowieka. Ostatnim razem tylko go torturowałam, a wy nie chcieliście mnie znać.
- Hermiona, zrozum, proszę. To wszystko stało się tak nagle. Ty stałaś się taka inna. – odpowiedział Weasley.
- A poza tym przecież uratowałem ci dzisiaj życie. – dodał Potter.
- Uratowałeś mi życie?? Rzuciłeś tylko zaklęcie tarczy.
- No, ratując tym samym wasze życia.
- Trzymaj mnie Draco albo mu przypierdolę. – wymamrotała Hermiona do blondyna, który stał tuż obok niej. Chłopak uśmiechnął się lekko i powiedział.
- Musimy już iść.
- Tak, trochę nam się śpieszy. – skłamała Granger.
- Ale wybaczysz nam? – zapytała Ginny.
- Raczej nie. – odparła i razem ze Ślizgonem, odeszła.
Kiedy byli już w dormitorium dziewczyny i Draco zamknął za nimi drzwi. Hermiona szybko odwróciła się i wtuliła w chłopaka.
- Ej… spokojnie. – powiedział, obejmując ją.
- Przepraszam po prostu jest mi tak bardzo przykro.
- Tobie jest przykro? Dlaczego?
- Bo myślałam, że oni są naprawdę dobrymi przyjaciółmi, a okazało się, że zależy im tylko na tym, abym im pomagała.
- Ale przecież przeprosili cię.
- Ale nie zrobili tego szczerze. Ja chyba muszę ci o czymś powiedzieć, Draco.
Chłopak puścił dziewczynę i uniósł brwi do góry, jakby w pytającym geście.
- Widzisz ja wiem o tym, że nie przeprosili mnie szczerze, ponieważ….. zajrzałam do głowy Rona.
- Co?
- Jestem legilimentką, Draco.
- Ale jak, ty? Skąd ?
- Nauczyłam się tego. Dużo czytałam na ten temat, a później ćwiczyłam na boginie.
- Niesamowite. – wyszeptał blondyn. – Więc zajrzałaś do głowy rudego i co zobaczyłaś?
- Potrzebowali mnie tylko do tego, żebym odrabiała im prace domowe. Ronald ma cały stos nie napisanych esejów. – odparła Granger, a potem usiadła na łóżku ze smutną miną.
- Hermiono… jesteś cudowną dziewczyną, a oni nie wiedzą, co tracą. Są zwykłymi głupcami. – powiedział Draco, klękając przed Gryfonką i łapiąc ją za ręce.
- Dziękuję, że tutaj jesteś, Draco. – odpowiedziała, ześlizgując się na podłogę i przytulając go. Przez chwilę oboje klęczeli w przyjacielskim uścisku.
Resztę dnia spędzili na odrabianiu prac domowych, rozmowie i wspominaniu ich kłótni w dawnych latach.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „XI. Pojedynek i fałszywi przyjaciele.

  1. ~lila_rose pisze:

    Czytam, czytam i z każdym następnym rozdziałem mam coraz większe wątpliwości… Historia jest ciekawa, ale wcale nie zgodna z kanonem, już pomijając żyjącego Snape’a i w ogóle pojęcie dramione. Zaklęcia niewybaczalne w szkole? Za to jest Azkaban! A nie zwykłe’ wow, ona się zmieniła!’ W Hogwarcie nie noszą na zajęcia mugolskich strojów, kłótnia z nauczycielem=szlaban, jak notorycznie sprawia problemy=wywalenie ze szkoły. Ale czytam dalej, domyślam się już co tam będzie, ale jestem ciekawa jak to pociągniesz. W każdym razie życzę weny .Pozdrawiam

  2. ~Maja pisze:

    Ten rozdział jest SWEET <3. Draco jest wprost cudowny. Tylko szkoda, że Ronald i spółka okazali się takimi idiotami. Ciekawi mnie o co chodzi z tym wężem, bo przecież Hermiona jest wężousta! Niech Wena Będzie Z Tobą!

  3. ~Lika pisze:

    Wow! Hermiona jest legilimentką? Nieźle! Boże, jaki Ron jest głupi! Nigdy go nie lubiłam. Draco taki kochany! Rozdział cudowny! Lecę czytać dalej :)
    Zapraszam do siebie! Lika <3
    [moje-opowiadania-fan-fiction.blogspot.com]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>