XXIV. Groźba czy obietnica?

Kiedy zegar wybił godzinę 19.00, rozległo się pukanie do drzwi. Hermiona otworzyła je i ujrzała swoich przyjaciół. Z każdym przywitała się buziakiem w policzek i zaprowadziła ich do salonu, gdzie na stole stało dużo, różnych pyszności.
- Woow. Hermiono, czy ty cały dzień stałaś w kuchni? – zapytał z rozbawieniem Blaise.
- Nie, głuptasie. Mama mi pomagała.
- Ślicznie wyglądasz. – powiedziała Astoria.
- Jak zawsze! – zaśmiała się Pansy.
- Dzięki. Wy też cudnie wyglądacie.

3strój Hermiony

1strój Pansy

na randkęstrój Ginny

na randkę 2strój Astorii
Śmiali się przez chwilę, po czym każdy znalazł sobie miejsce i usiadł ze szklanką Whiskey w dłoni. Ron, Ginny, Harry i Blaise siedzieli na kanapie. Draco zajął fotel, w którym zazwyczaj siadał ojciec Hermiony. Teodor zajął drugi, a Pansy i Astoria usiadły na wielkich poduchach przy kominku. Hermiona natomiast usiadła na podłodze koło Ślizgonek.
- Nigdy nie przypuszczałem, że będę spędzał noc sylwestrową z Gryfonami. – powiedział Zabini.
- Może w coś zagramy? – zapytała Ginny.
- Ale w co? – Teodor.
- Może prawda lub wyzwanie? – zaproponował Harry.
- To jest myśl! – zawołała Astoria.
- Okej, no to dawajcie butelkę! – krzyknęła Pansy. Ron podał jej butelkę po Ognistej. – Kto kręci pierwszy?
- Może Hermiona, w końcu to jej dom?
- Właśnie. Trzymaj, Miona. – Granger odebrała butelkę od Parkinson i zakręciła. Wypadło na Harry’ego.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- A niby Gryfoni tacy odważni. – zakpił Draco.
- Zamknij się, Malfoy. – warknęła Hermiona. – No dobrze, Harry, powiedz mi, czy jest coś, co robisz, kiedy jesteś sam i krępuje cię przyznanie się do tego?
- Oh! Emm…. No tak. – powiedział bardzo cicho.
- Okeej. – Teraz Potter zakręcił butelką i padło na Dracona.
- Malfoy, prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Dlaczego tak bardzo nienawidzisz Hermiony?
- To nie tak, że jej nienawidzę. Po prostu jest denerwująca.
- Ehe.
- Dawaj tę butelkę.
Blondyn zakręcił, a butelka wybrała Hermionę.
- Wyzwanie. – powiedziała od razu Hermiona.
- Pocałuj mnie, Granger.
- COO??!! – ryknęli wszyscy.
- No pocałuj mnie.
- Malfoy… – zaczęła groźnie dziewczyna, po chwili uśmiechając się przebiegle. – Jak chcesz. W końcu to ty pobrudzisz się szlamem. – wstała i podeszła wolnym krokiem do chłopaka, po czym wpiła się w jego usta. Całowali się kilka sekund, wyrażając tym pocałunkiem swoją tęsknotę i pragnienie bliskości. Następnie Hermiona oderwała się od ust Malfoy’a i znów usiadła na podłodze.
- To było gorące. – powiedział Zabini, rozpinając jeden guzik swojej koszuli, tuż przy szyi.
- O taak. – westchnął Teodor, rozluźniając swój krawat, do którego założenia, zapewne zmusiła go Astoria.
Granger zakręciła butelką i wypadło na Pansy.
- Prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Masz pocałować dziewczynę.
- Teraz?
- Tak.
Parkinson odwróciła się do Astorii i pocałowała ją krótko w usta, po czym uśmiechając się odebrała butelkę od Granger.
Zakręciła i…. wypadło na Rona.
Ich gra toczyła się jeszcze półtorej godziny, aż w końcu wszyscy stwierdzili, że im się to znudziło. Wszyscy byli już nieźle wstawieni, zwłaszcza chłopaki. W tej chwili Zabini właśnie stał na środku pokoju i śpiewał jakąś balladę, a reszta śmiejąc się, zatykała sobie uszy.
- Nigdy więcej tego nie rób. – powiedział Draco, kiedy jego przyjaciel zakończył swój debiut.
- Oj nie przesadzaj, Smoku! Nie było tak źle. – zaśmiał się Diabeł.
- Było! – odparli wszyscy.
Północ była coraz bliżej, przyjaciele wyszli na dwór, aby pooglądać wystrzeliwane fajerwerki, które wyglądały pięknie na bezchmurnym niebie.
Zaczęło się odliczanie.
- …5…4…3…2…1… Szczęśliwego Nowego Roku!!!
I już po chwili każdy tonął w uścisku swojego przyjaciela. Składali sobie życzenia, popijając przy tym szampana, którego otworzył Blaise i którego korek uderzył go prosto w czoło, przez co chłopak miał teraz czerwoną plamę.
W pewnym momencie Draco podszedł do Hermiony.
- Kocham cię. – wyszeptał.
- Ja ciebie też.
- Nigdy cię nie opuszczę.
- To groźba czy obietnica? – zaśmiała się Granger.
- Obietnica. – szepnął i objął ją ramieniem.
Kilka minut później wszyscy weszli do domu i po raz kolejny sadowiąc się na swoich miejscach w salonie, zaczęli pić.
Dwie godziny później, gdy wszyscy byli zalani w trupa, jednak nadal trzymali się na nogach, Draco, Blaise, Teodor, Harry i Ron stali na środku pokoju i kręcili się w kółeczku, każdy z nich trzymał w ręce butelkę Ognistej.
- Nie wierzę. Jak mogli się tak uchlać? – zapytała Astoria, siedząc z dziewczynami przy stole.
- Nie mam pojęcia. Ale jakiś czas temu Harry pytał mnie, czy zostanę jego dziewczyną, 10 minut mu tłumaczyłam, że już nią jestem.
- Blaise zaciągnął mnie do kuchni i cały czas powtarzał, że za chwilę zostanie ojcem. – zaśmiała się Pansy.
- Coś mi się wydaje, że panowie mają na dzisiaj dość. – powiedziała Hermiona, patrząc jak Ron chwieję się i po chwili ląduje pupą na podłodze.
- Taak. Chyba masz rację. – zgodziły się dziewczyny.
- Chłopaki! – zawołała Greengrass. – Myślę, że powinniście już iść spać.
- No co ty? Noc jeszcze młoda! Tak młoda i piękna jak ja!! – ryknął Malfoy. Zabini zaczął się histerycznie śmiać, lecz moment później pognał do łazienki. Hermiona posłała zaniepokojone spojrzenie przyjaciółkom i poszła za chłopakiem. Co nie było najlepszym pomysłem, gdyż teraz była świadkiem bardzo nieprzyjemnej sytuacji. Blaise Zabini klęczał na podłodze z głową w muszli klozetowej i wymiotował.
- O kurwa.
- Blaise?
- Idź, Miona. Jak skończę to do was wrócę. – wymamrotał i znów zwymiotował. Granger wróciła do salonu.
- Co z Diabłem?
- Zdecydowanie za dużo wypił. Wymiotuje.
- Fuu… – zawył Potter, po czym rzucił się na podłogę obok Rona, który po wcześniejszym upadku już nie wstał.
Także teraz pan Potter i pan Weasley spali sobie na podłodze, na środku pokoju. Po jakichś 30 minutach Nott również usnął, tylko, że na kanapie. Wkrótce i innych znużył sen.

Cześć wszystkim!

Dziękuję za propozycje filmów ;)  oczywiście je wykorzystałam ;*

Wróciłam jakąś godzinę temu. I ogólnie taka impreza zapoznawcza bardzo mi się podobała ;P

A jak u was? Jak minął pierwszy tydzień szkoły? Ja już w przyszłym tygodniu mam sprawdzian z matematyki! O.o masakra xDD

Pozdrawiam i życzę udanego weekendu ;*

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „XXIV. Groźba czy obietnica?

  1. ~Iadala pisze:

    Fajne, ale widzę, że trochę zbyt podobne do sylwestra z „La fin de la vie”…
    Na przyszłość nie wzoruj się aż tak mocno. :)

  2. ~Gisia pisze:

    Super rozdziały jak zawsze :D
    Pozdrawiam i weny życzę :D

  3. ~zywia1 pisze:

    ale super ;) zarąbiście opisane ;* czekam na następne ;) pozdrawiam…

  4. ~Nikola pisze:

    Hahah a potem Kac morderca :D Będzie śmiesznie :D

    Świetne rozdziały !!:)
    Czekam na następne !:)
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>