11 lat.

- GDZIE ONA JEST?!?! Gdzie jest Hermiona?! Dlaczego nikt jej nie szuka?!?!
- Malfoy, uspokój się. Szukają jej najlepsi aurorzy. – powiedział Harry Potter.
- To dlaczego jej tutaj nie ma?! – ryknął blondyn.
- Znajdziemy ją. – odparł poważnie Ronald Weasley.
Minął rok od bitwy o Hogwart. W ciągu tego roku zdarzyło się bardzo dużo rzeczy. Na przykład Hermiona i Ron zerwali, a Granger związała się z Malfoyem. Potter został szefem biura aurorów, a Weasley jego zastępcą. Teraz wspólnie szukali Hermiony, która dwa dni temu zniknęła. Nikomu nic nie powiedziała, po prostu ona i jej rzeczy zniknęły. Draco szalał z rozpaczy. Od razu postawił na nogi całe ministerstwo, Zakon Feniksa, a nawet zawiadomił mugolską policję. Od 48 godzin, bez żadnej przerwy, każdy szukał Hermiony.

Podczas, gdy w Londynie wszyscy szukali dziewczyny, ona sama zaszyła się w małym domku na wsi. Kilka dni temu dowiedziała się, że jest w ciąży. Musiała wyjechać. Nie myślała o tym, że ktoś może się o nią martwić. Myślała tylko o tym, że będzie mamą… a Draco tatą. Tego bała się najbardziej. Nie wiedziała, czego się po nim spodziewać. Czy Draco będzie chciał być ojcem? Czy weźmie na siebie te odpowiedzialność? Nie znała odpowiedzi na te pytania, właśnie dlatego postanowiła wyjechać. Po prostu uciec od tego problemu. Co prawda, Malfoy nie raz mówił jej, że bardzo ją kocha i że jest z nią szczęśliwy, ale nieplanowane dziecko to zupełnie inna sprawa. Dla Hermiony dziecko to coś niesamowitego, lecz czym by to dziecko było dla Dracona? Ucieczka była najlepszym rozwiązaniem. Do tego Hermiona doskonale wiedziała, że nikt jej nie znajdzie. Nałożyła na ten dom mnóstwo zaklęć ochronnych. Ta posiadłość jest nienanoszlana. Tak więc Granger mogła być spokojna. Postanowiła tutaj zostać najdłużej jak się da, czyli do momentu, kiedy jej dziecko będzie miało 11 lat.

Przez pierwsze dwa lata ludzie w Londynie bez ustanku szukali Hermiony, choć zapewne już dawno by przestali, jednak groźby Malfoy’a, że ich wszystkich pozabija, jeśli jej nie znajdą, cały czas miały w sobie te moc. Gdy minął piąty rok od zniknięcia Granger, wszyscy się poddali. Nawet jej przyjaciele. Tylko Draco cały czas jej szukał, chociaż na nic, bo nie było po niej śladu.

Kilka lat później.

Draco siedział na kanapie w swoim domu i popijał Ognistą Whiskey. Jedenaście lat temu zniknęła kobieta, którą kochał ponad wszystko. Kobieta, dla której był w stanie zrobić wszystko. Zniknęła i nie wróciła, aż do tej pory. Nie miał pojęcia, co się stało. Czy to z jego winy?
W pewnej chwili zadzwonił telefon. Mugolskie urządzenie, do używania tego namówiła go Hermiona. Malfoy odebrał, a w słuchawce usłyszał głos Zabiniego – swojego najlepszego przyjaciela.
- Stary, słuchaj, jak wiesz dzisiaj jest 1 września. No i razem z Pansy zaprowadzamy naszego łobuza na peron. Może pójdziesz z nami?
- Nie.
- Draco, nie możesz siedzieć cały czas w domu. Musisz wychodzić do ludzi.
- Nie muszę.
- Musisz. O 10.30 widzę cię przed przejściem na peron 9 ¾. – powiedział Blaise i rozłączył się. Draco westchnął głęboko i zerknął na zegarek. Była 10.00, musi iść się ogarnąć. Wziął prysznic, założył na siebie garnitur, ułożył włosy i wyszedł z domu, aby teleportować się na dworzec King’s Cross. Kiedy pojawił się przed magicznym przejściem państwo Zabini razem ze swoim dwunastoletnim synem już tam byli. Przywitał się z nimi i razem przeszli na peron 9 ¾. Gdy tylko pojawił się po magicznej stronie, wszyscy będący tam spojrzeli na niego z zaskoczeniem. Nie spodziewali się go tutaj, wiedział o tym. Przejechał ponuro wzrokiem po tych wszystkich ludziach i uśmiechnął się lekko. Jeszcze kilka lat temu połowie z nich groził, że ich zabije, jeśli nie odnajdą Granger. Nie odnaleźli, nie zabił ich. Był zbyt zrozpaczony. W tłumie dojrzał Pottera z żoną i dziećmi oraz Weasley’a ze swoją rodziną. Razem z Zabinim podeszli do nich. Stali w małym kółeczku, rozmawiając i po raz kolejny upominając dzieci, że mają być grzeczne. Draco rozmawiał o czymś z Blaisem, Harrym i Ronem. Właśnie coś mówił, kiedy gwałtownie przerwał.
- Co jest? – zapytał Potter.
- Czujecie?
- Ale co? – spytał zdezorientowany Weasley.
- Jej perfumy.
- Czyje? – zapytała Ginny, marszcząc brwi.
- Hermiony. – odparł i zaczął się rozglądać.

Hermiona Granger razem ze swoją córką przeszła na peron 9 ¾. W chwili, gdy się tam pojawiła, każdy na nią spojrzał. Ludzie przyglądali się jej, chcąc się przekonać, czy to naprawdę ona. Dopiero później zwracali uwagę na małą dziewczynkę, idącą obok Hermiony.
Granger starała się ignorować tych ludzi. Prowadziła swoją córeczkę do pociągu, dając jej ostatnie rady. Miała nadzieję, że nie spotka tu swoich przyjaciół. I co najważniejsze, że nie spotka Dracona. Uważała, że raczej go tu nie będzie, bo niby po, co miałby tu przychodzić. Oczywiście, była świadoma, że przecież mógł sobie ułożyć życie z kimś innym i jest teraz szczęśliwy i może nawet ma dziecko. Łzy stanęły w jej oczach. Mimo wszystko cały czas go kochała i było jej bardzo ciężko. Tym bardziej, iż patrząc na swoja córkę, widziała w niej całego Dracona. Blond włosy, błękitne oczy i ten typowy dla Malfoy’ów błysk. Charakter również odziedziczyła po nim. Była diabelnie inteligentna, wygadana i arogancka, a miała dopiero 11 lat. Jakiś mężczyzna odebrał od Hermiony kufer dziewczynki i zapakował go do pociągu. Granger przytuliła do siebie córkę.
- Będę za tobą strasznie tęskniła.
- Ja za tobą też, mamusiu. – odparła, rozglądając się po peronie, zafascynowana tymi wszystkimi czarodziejami i czarownicami, którzy zebrali się tutaj, aby pożegnać swoje dzieci. W pewnej chwili jej wzrok padł na blondwłosego mężczyznę. – Mamo?
- Tak, kochanie?
- Tam stoi tata.
- Co takiego? – zapytała zaskoczona Granger.
- Tam stoi ten pan, którego pokazywałaś mi na zdjęciach i mówiłaś, że to mój tata. – powiedziała dziewczynka i spojrzała na matkę, która zamarła. Jej oczy rozszerzyły się w przerażeniu.
Jest tutaj.
Draco tu jest.
Powoli się odwróciła.

Rozglądał się, cały czas szeptają jej imię.
- Widzicie ją? – zapytał.
- Draco, jej tutaj nie ma. – powiedziała cicho i smutno Ginny.
- Jest tutaj. Na pewno jest.
- Draco…
- Zamknijcie się! Ona tu jest. – krzyknął i właśnie wtedy ją zobaczył. Stała kilka metrów dalej i patrzyła na niego. Nie mógł oderwać od niej oczu. Uparcie wpatrywał się w jej twarz, łaknął każdy jej skrawek, nie mogąc się napatrzeć. Tak długo jej nie widział, tak bardzo za nią tęsknił, tak bardzo ją kochał.
- Hermiona… – wyszeptał, a w jego oczach stanęły łzy. Ginny, Pansy, Blaise, Harry i Ron gwałtownie się odwrócili i ze zdumieniem odkryli, że ona naprawdę tam jest. Malfoy zaczął iść w jej stronę i w jednym momencie każdy spojrzał w ich kierunku.
Dwie osoby.
Kobieta i mężczyzna.
On stęskniony i zrozpaczony. Po jej zniknięciu wręcz się załamał.
Ona naglę się pojawiła, nieco przerażona… z dzieckiem.
- Draco… – szepnęła i zrobiła jeden krok w jego stronę. Malfoy w sekundzie pokonał dzieląca ich odległość i mocną ją przytulił.
- Kochanie, tak bardzo tęskniłem. Gdzie byłaś? Co się stało? – pytał, przyciskając ją do siebie. Odsunęła się delikatnie i powiedziała cicho.
- Draco, musisz kogoś poznać.
Oczy mężczyzny wypełniły się strachem, kiedy po raz kolejny miał się załamać, ponieważ myłam, iż Hermiona chce mu przedstawić swojego wybranka, lecz ona wskazała na małą blondyneczkę i powiedziała.
- To jest Amy. Twoja córka.
Wszyscy, łącznie z Malfoyem, spojrzeli w szoku na Granger.
- Moja córka? – powtórzył, a Hermiona pokiwała głową. Natomiast dziewczynka powoli zbliżyła się do Dracona, spojrzała mu w oczy, po czym delikatnie dotykając jego dłoni, wyszeptała.
- Tata.
- W tej chwili mężczyzna otrząsnął się z szoku i przytulił do siebie Amy. Hermiona patrzyła na to wszystko z łzami, płynącymi po policzkach. Draco nie puszczając córki, zapytał.
- Czy to był powód dla którego zniknęłaś?
- Tak.
- Dlaczego?
- Bałam się. Bałam się tego, co zrobisz, gdy się dowiesz, że jestem w ciąży.
- A co mógłbym zrobić?! – wrzasnął. – Kochałem cię! Gdybyś mi powiedziała, że będziemy rodzicami, byłbym najszczęśliwszy na świecie. Masz pojęcie, co czułem, kiedy odeszłaś? Nie wiesz, co się ze mną działo! Byłem zrozpaczony! Szukałem cię!! Martwiłem się o ciebie!! I do tego cholernie tęskniłem!! Oddałem ci serce, a ty odeszłaś, zabierając je ze sobą! Chyba wiesz, że bez serca nie można żyć. Przez 11 lat po prostu egzystowałem! Wszystko robiłem machinalnie! Bo nic nie ma sensu, kiedy ciebie nie ma obok!!! – krzyczał, patrząc na nią z wyrzutem.
- Przepraszam. – wyszeptała. – Draco, czy ty… czy ty nadal… powiedziałeś, że mnie kochałeś. Czy nadal to czujesz?
- Nigdy nie przestałem cię kochać. – odparł. – Pytanie tylko, czy to kochasz mnie?
- Zawsze. I jeśli zechcesz, to znów mogłabym stać się częścią twojego życia. – szepnęła.
- Jesteś moim życiem.
- Więc, czy ja i Amy możemy z tobą zostać?
- Tak. – wyszeptał, odsuwając się od dziewczynki i dłonią dotykając policzka Granger. – Obiecaj mi, że już nigdy mnie nie opuścisz.
- Kolejnego razu bez ciebie już bym nie przeżyła. – powiedziała cicho, tonąc w głębi jego błękitnych oczu. Draco złożył na ustach Hermiony delikatny pocałunek, który już po chwili przerodził się w namiętny i pełen pasji.
- Kocham cię. Zawszę będę cię kochać. – powiedziała kobieta, przerywając pocałunek.
- A ja kocham ciebie i nigdy, przenigdy nie przestanę.

 

Hejka ;))

Wstawiam wam tutaj miniaturkę, pisaną dzisiaj na religii ;P

I w sumie mogłabym się tutaj rozpisać, opisując wam cały dzisiejszy mój dzień, który był naprawdę okropny, ale muszę się jeszcze nauczyć na jutro na marketing, bo nauczycielka będzie pytać. Ohh… porażka ;/

Więc idę, papa ;**

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „11 lat.

  1. Awww…. Jak słodziutko *-*
    Więcej miniaturek Dramione :D

  2. ~mytaga pisze:

    bardzo mi sie podobalo

  3. ~Lika pisze:

    Ojej… jak słodko! Cudowna końcówka, i Amy!

  4. ~zywia1 pisze:

    jaka słodka ;) świetna… Ja też nie miałam najlepszego dnia, wykończona jestem. Miałam 8 godzin w tym 2 fizyki… To powodzenia przy odpowiedzi ;)

    • Córka Ciemności pisze:

      mój plan jest okropny. w poniedziałki mam 8 godzin, we wtorki 9, w środę 10, w czwartek 5 i w piętek też 5, ale najbardziej mnie przeraża środa gdzie mam 4 godziny w-fu pod rząd. MASAKRA! ale dzisiaj nie ćwiczyłam na wf, nie chciało mi się ^^

  5. ~Nikola pisze:

    Baaaaardzo mi się podobała !! :))
    Świetna jest !:)

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>