Jej odejście.

Teodor Nott po zakończeniu swojej edukacji w Hogwarcie, stał się najbogatszym czarodziejem w Anglii. Prowadził on własną firmę, produkującą różnego rodzaju broń dla mugoli. Zarabiał naprawdę duże pieniądze. Miał ogromną posiadłość, 4 samochody, 2 motocykle oraz swoją własną sekretarką, którą była Hermiona Granger. Tak, Hermiona była sekretarką chłopaka, którego w szkole nienawidziła, a teraz stał się on szarmanckim mężczyzną. Tuż po wojnie z Voldemortem, Nott przeprosił Granger, która pokłóciła się wtedy z przyjaciółmi i nie za bardzo wiedziała, co ze sobą zrobić. Wtem Teodor zaproponował jej wspólne mieszkanie. Jeden pokój w jego apartamencie, gdzie wtedy mieszkał, był wolny. Hermiona zgodziła się od razu. W tym mieszkaniu spędzili 2 lata, następnie Nott zaczął zarabiać miliony i pierwsze, co zrobił, to kupił właśnie te olbrzymią posiadłość. Granger zajmowała jeden z pokoi, gdyż Teodor bardzo nalegał, aby nadal z nim mieszkała. Jak twierdził, bez niej nawet nie umiał sobie zrobić kanapek. Krótko po zamieszkaniu w willi, Hermiona została sekretarką Notta. Bardzo mu pomagała w prowadzeniu firmy, jednak nie robiła tego tylko dlatego, żeby pracować, mogła dostać pracę w każdym innym miejscu, lecz została z Nottem. Otóż w pewnym momencie Teodor ze zwykłego przyjaciela stał się dla Hermiony kimś niesamowicie bliskim. Zakochała się w nim, o czym, oczywiście, nie wiedział. Jej serce rozpadało się na kawałeczki, gdy widziała Notta w otoczeniu pięknych kobiet. Nie raz zdarzało się, że przyłapywała go, jak sprowadzał do domu jakieś panienki i bardzo dogłębnie się nimi zajmował. Pewnego dnia Hermiona weszła do wielkiego domu o to, co zobaczyła totalnie ją zaskoczyło. Teodor siedział na kanapie z Ginny Weasley i ją namiętnie całował.
- Ginny, co ty tutaj robisz? – zapytała Granger.
- HERMIONA?!?! Raczej co ty tu robisz?
- Ja tutaj mieszkam.
- Co robisz?! – wykrzyknęła z niedowierzaniem Weasley.
- Mieszkam tu.
- To znaczy, że wy… razem? – wyjąkała Ginny.
- Nie, ja tylko dla niego pracuję i z nim mieszkam.
- Ohh… – westchnęła ruda.
- Więc po co tu przyszłaś?
- Właściwie to Teodor mnie tutaj przyprowadził.
- Mhm. Rozumiem. No to nie przeszkadzam. – powiedziała i ruszyła do swojego pokoju.
- Czekaj! Jak to ‘’nie przeszkadzasz’’? Nie porozmawiamy? – zdumiała się Ginny.
- Nie mamy o czym rozmawiać.
- Owszem, mamy. Tak dawno się nie widziałyśmy. Jesteśmy przyjaciółkami, a ja nawet nie wiem, co u ciebie.
- Byłyśmy przyjaciółkami, Ginny. – odparła chłodno Hermiona i zniknęła za drzwiami.
- Byłyśmy? – wyszeptała rudowłosa z łzami w oczach. Teodor, który był przy tej dziwnej sytuacji, powiedział.
- Myślę, że powinnaś już iść. – dziewczyna pokiwała głową i bez słowa wyszła, natomiast Nott udał się do Hermiony.
- Jak tam? – zapytał, wchodząc od jej pokoju.
- Dobrze.
- A tak naprawdę?
- Jest w porządku. Mówię prawdę.
- Hermiono…
- Ohh… no już dobrze. Jestem zła, że tu była. Chciałam o nich zapomnieć.
- O nich?
- O Harrym , Ronie, Ginny i reszcie. Gdy powiedzieli mi, że już nie jestem im potrzebna, była zrozpaczona. Myślałam, że sobie nie poradzę, ale dałam radę dzięki tobie. Nienawidzę ich i nie chcę, aby uczestniczyli w moim teraźniejszym życiu.
- Ja… przepraszam… Gdybym wiedział, nie zaprosiłbym jej tutaj.
- Daj spokój. To nie twoja wina. – uśmiechnęła się smutno. Teodor przytulił ją do siebie, zaś Granger z największą przyjemnością wtuliła się w jego ciało, które biło wspaniałym ciepłem.
- Okej. – westchnęła Granger i odsunęła się od chłopaka. – Mam dla ciebie zestawienie ofert, o które prosiłeś, co prawda miały być na jutro, ale…
- Hermiono, przecież nie będziemy teraz rozmawiać o pracy.
- A to niby dlaczego?
- A dlatego, że idziemy do kuchni i przygotuje dla ciebie coś specjalnego. – powiedział, uśmiechając się tajemniczo.
- Wiesz, ja chyba wolałabym popracować. – odparła niepewnie. Uwielbiała spędzać z nim czas, ale nienawidziła, kiedy on chciał robić aż tak bardzo przyjacielskie i niesamowicie urocze rzeczy, jak na przykład gotowanie specjalnie dla niej. Jej uczucie do niego cały czas rosło, a ona bała się, że niedługo sobie z tym nie poradzi. Bardzo go kochała i nie wiedziała jak długo wytrzyma, będąc u jego boku, jednak nie będąc z nim.
- Nie możesz cały czas pracować. – przerwał jej rozmyślania.
- Mogę.
- A właśnie, że nie. – odparł, złapał ją za rękę i zaczął ciągnąć do kuchni.
- Teodor, ja naprawdę nie chcę! – krzyknęła, wyrywając dłoń z jego uścisku. Spojrzał na nią z zaskoczeniem i zapytał.
- Co się dzieje, Hermiono?
- Nic się nie dzieje! Po prostu chcę wrócić do pokoju. – odparła. Patrzył na nią zmartwionym wzrokiem.
- Dobrze, idź. Ale to nie jest koniec tematu. Widzę, że coś jest nie tak, więc będziemy jeszcze o tym rozmawiać.
Hermiona bez słowa wróciła do pokoju. Było jej przykro, że tak go potraktowała, ale musiała.
2 dni później

Teodor wrócił zmęczony do domu. Przekroczył próg willi i pierwsze, co zobaczył to 4 walizki, stojące na środku. Moment później pojawiła się Hermiona, która ciągnęła za sobą piątą torbę.
- Wybierasz się gdzieś? – zapytał, nie ruszając się z miejsca.
- Tak, wyprowadzam się.
- Co?
- Słyszałeś.
- Jak to się wyprowadzasz? Nie możesz! – krzyknął z lekko wyczuwalną paniką.
- A to niby dlaczego nie mogę?
- Dobra, możesz. Ale nie rób tego, proszę.
- Czemu?
- Przecież ja sobie bez ciebie nie poradzę. – jęknął Nott. I była to najsłodsza rzecz, jaką Hermiona kiedykolwiek usłyszała.
- Poradzisz sobie, Teo. Jak zawsze. – powiedziała wbrew temu, co tak naprawdę czuła, następnie machnęła różdżką, a jej walizki zniknęły, później uśmiechnęła się smutno i teleportowała się w tylko jej znane miejsce. Teodor stał na środku ogromnego salonu i był wręcz zrozpaczony. Dopiero teraz poczuł, że stracił kogoś niesamowicie cennego, kogoś, kto był dla niego bardzo ważny, kogoś, kogo… kogo kochał.
- Ona musi wrócić. – powiedział na głos.
- Dlaczego? – usłyszał w swojej głowie szept.
- Bo ją kocham! – odparł pewnie i po chwili uśmiechnął się szeroko. – Kocham ją! – zawołał.
Podczas, gdy Teodor siedział w domu i obmyślał plan, który miał przekonać Hermionę, aby wróciła do willi, Granger składała rezygnację pracy. Weszła do gabinetu szefa, czyli Teodora i położyła na jego biurku kartkę. Następnie rozejrzała się posępnie po pomieszczeniu, już jutro miało jej tutaj nie być.
Westchnęła i wyszła. Później teleportowała się do małego domku, który obecnie zamieszkiwała.

Następnego dnia

Teodor Nott wszedł dumnym krokiem do swojej firmy i od razu udał się do gabinetu. Wszedł do pomieszczenia, usiadł przy biurku i wtem spostrzegł kartkę papieru. Wiedziony ciekawością wziął ją bez zastanowienia.
- Wymówienie? – zapytał na głos. – Wmówienie, kurwa?!
Zgniótł kartkę i wściekłym krokiem wyszedł z gabinetu. Stanął w głównym holu i ryknął ze złością. – Gdzie ona jest?!
- Ale kto, szefie? – zapytał jakiś pracownik.
- Gdzie, do cholery, jest Hermiona?! Kto wie, gdzie ona teraz mieszka?
Odpowiedziała mu cisza. Nie było osoby, która znałaby obecne miejsce zamieszkania panny Granger. Mimo, iż w firmie nikt nie wiedział, gdzie podziewa się Hermiona, Teodor nie porzucał nadziei na znalezienie jej. Wskoczył do kominka, biorąc po drodze garść proszku Fiuu i wrzasnął. – Kingsley Schacklebolt, Minister Magii! – i zniknął w zielonych płomieniach. Już następnego dnia wszyscy ciężko pracowali, aby zlokalizować miejsce zamieszkania Hermiony. Natomiast sam Teodor postanowił udać się do byłych przyjaciół Granger i poprosić ich o pomoc. Zapukał do niedużego domku w dolinie Godryka i drzwi, prawie od razu, otworzył mu Potter.
- Nott? O co chodzi?
- Mogę wejść? To ważna sprawa.
Powaga słów Teodora bardzo zaskoczyła Harry’ego, dlatego wpuścił mężczyznę do środka. Usiedli na fotelach w salonie.
- Co się stało? – zapytał Wybraniec.
- Chodzi o Hermionę. Ona zniknęła.
- Zniknęła?
- No po prostu się wyprowadziła, później zrezygnowała z pracy, a ja… ja nie mogę jej znaleźć.
- Jak to się wyprowadziła? To wy mieszkaliście razem?
- Zrezygnowała z pracy? Tak bez słowa? Nic wcześniej nie planowała? – pytał Potter.
- Tak, mieszkaliśmy razem. Tak, odeszła z pracy. Nic nie powiedziała, nic nie planowała.
- Cholera, to niepodobne do Hermiony.
- Wiem, dlatego przyszedłem do ciebie.
- Czego ode mnie oczekujesz?
- Zbierz przyjaciół, Potter i pomóż mi jej szukać.
-A ministerstwo? Oni mają lepsze dojścia niż ja.
- Ministerstwo jest już powiadomione. Szukają jej adresu. Ale Potter, proszę cię, pomóż mi. Ja muszę ją znaleźć.
- Dlaczego? Dlaczego miałbym ci pomagać? Dlaczego musisz ją odszukać?
- Bo się przyjaźniliście. Znasz ją najlepiej, a ja muszę ją znaleźć, bo… bo ją kocham.
- Kochasz ją?! – wykrzyknął zaskoczony.
- Bardzo. – wyszeptał. – Choć uświadomiłem to sobie dopiero, kiedy odeszła.
Harry patrzył na Teodora w totalnym milczeniu, w końcu rzekł.
- Dobrze, pomogę ci.
- Dziękuję.
Potter zaśmiał się.
- Co?
- Nic. Po prostu nie spodziewałem się, że kiedykolwiek usłyszę to słowo z ust Ślizgona. – odparł Wybraniec i ponownie się zaśmiał, a Nott mu zawtórował.
- No więc masz może pomysł gdzie ona może być?
- Nie, nie bardzo. Ale może Ron albo Ginny…
- Może lepiej nie Ginny.
- Czemu?
- Kilka dni temu Hermiona przyłapała mnie i rudą, jak się całowaliśmy.
Harry uniósł brew, a Teodor dodał.
- To było zanim się dowiedziałem, że kocham Hermionę.
- Dobra. No to zadzwonię do Rona.
- Zadzwonisz?
- Tak, po tylu latach nareszcie udało mi się nauczyć Rona jak obsługuje się telefon. – westchnął Potter i wziął swoją komórkę do ręki, następnie znalazł numer Rona i zadzwonił. Chwilę rozmawiali, po czym Harry się rozłączył.
- No i co?
- Ron powiedział, żebyśmy odwiedzili domek jej rodziców nad morzem.
- No to idziemy. – rzekł Nott i wstał.
- Tylko jest jeden problem.
- Niby jaki?
- Chodzi morze… w… eee… w Polsce.
- I?
- Nie możemy się tam tak po prostu teleportować.
- Dlaczego?
- Bo ja nigdy tego nie robiłem tak daleko.
- Ja też nie. – odparł Teodor, po czym złapał Pottera za ramię i z cichym pyknięciem zniknęli.
Kilka minut później obydwoje wylądowali w wodzie.
- Zabije cię, Nott. – warknął Potter.
- Sorry. – odparł tamten i zaczął płynąć do brzegu. Harry, chcąc czy nie chcąc, popłynął tuż za nim.
Moment później cali mokrzy stali przed niedużym, aczkolwiek bardzo ładnym domkiem.
- Pukaj. – mruknął Wybraniec, Nott podszedł do drzwi i zastukał w nie, po kilku sekundach otworzyły się, a ich oczom ukazała się Hermiona.
- Czego chcecie? – zapytała.
- Porozmawiać. – odparł Teodor.
- On też? – zadała kolejne pytanie, patrząc ze złością na Harry’ego.
- Tak.
Hermiona niechętnie wpuściła ich do domu i jednym machnięcie różdżki wysuszyła ich ubrania.
- Dzięki.
- O co chodzi? – zapytała, patrząc na Notta, a Pottera ostentacyjnie ignorując.
- Hermiono, ja… ja byłem w stanie zrozumieć, że nie chcesz ze mną mieszkać. Jestem strasznym bałaganiarzem, do tego ciągle przyprowadzałem jakieś dziewczyny, ale przysięgam, że z tym koniec. Odeszłaś z pracy. To też poniekąd ogarniam. Nie chciałaś ze mną już pracować, zapewne dlatego, że praktycznie wszystko za mnie robiłaś. Ale jeśli chciałaś odejść, zerwać ze mną wszystkie kontakty, to mogłaś po prostu powiedzieć. Ja nie miałem pojęcia, co do ciebie czuje do chwili, kiedy wyszłaś z mojego… z naszego domu. Wtedy uświadomiłem sobie kim tak naprawdę dla mnie jesteś. Zrozumiałem, że nie jesteś moją przyjaciółką, a ja nie chcę być twoim przyjacielem. Chcę być kimś więcej. Chcę być twoim chłopakiem, narzeczonym, a kiedyś mężem. Chcę się tobą opiekować, chronić cię, zawsze przy tobie być. I to wszystko to moja największe pragnienie… moje marzenie. Chcę tego, ponieważ bardzo cię kocham.
Nott zakończył swój wywód, przyglądając się Hermionie z nadzieją. Jednak Granger był tak zaszokowana, że nie była w stanie powiedzieć cokolwiek sensownego.
- Hermiono? Powiesz coś? No nie ukrywam, że trochę się denerwuję.
Te słowa otrzeźwiły kobietę.
- Teo… chyba powinnam ci wyjaśnić, dlaczego postanowiłam odejść. Wyprowadziłam się, bo faktycznie nie chciałam z tobą dłużej mieszkać, a to dlatego, że nie mogłam patrzeć na to, jak całowałeś te wszystkie panienki. Odeszłam z pracy, bo wiedziałam, że nawet, gdy będę cię widziała przez te kilka godzin dziennie to i tak będzie mi to zadawało ból. Prawda jest taka, że również cię kocham, Teo. I za każdym razem, kiedy widziałam cię z jakąś dziewczyną, moje serce rozpadało się na miliony kawałeczków. Opuściłam cię przekonana, że ty nic do mnie nie czujesz. Odeszłam, aby naprawić moje serce. – powiedziała z łzami w oczach.
- Miona… – wyszeptał Nott i mocno przytulił do siebie kobietę.
Dopiero po dłuższej chwili Granger odsunęła się od mężczyzny i powiedziała, patrząc na Harry’ego.
- Po co go tu przyprowadziłeś?
- Potter pomagał mi w szukaniu ciebie.
- Pomagał ci?
- Tak, Hermiono. – rzekł Wybraniec.- Żałuję tego, że już nie jesteśmy przyjaciółmi, ale zawsze możesz na mnie liczyć. Kiedy Nott zapukał do moich drzwi taki zrozpaczony, wręcz wystraszony, zdecydowałem mu pomóc. Bo ja już ciebie straciłem i wiem, jak to jest i co się czuje, kiedy odchodzisz, Hermiono. Nie chciałem, żeby przez to przechodził. Gdy znikasz z czyjegoś życia, to pozostaje okropny smutek, z którym musisz nauczyć się żyć, bo on nie mija. Nie ważne jest to kim jesteś dla osoby, którą opuszczasz, po prostu pozostawiasz po sobie rozpacz.
- Harry… nie miałam pojęcia… Wy powiedzieliście, że mnie nie potrzebujecie, więc odeszłam. Ale nie wiedziałam, że to tak działa. To znaczy… przepraszam.
- Ja też cię bardzo przepraszam, Hermiono.
Granger podeszła do Pottera i przytuliła go.
Nareszcie byli szczęśliwi. Hermiona miała cudownego chłopaka, którego bardzo kochała i który w bardzo krótkim czasie stał się jej mężem. Odzyskała świetnego przyjaciela, który zawsze przy niej był i który również uczestniczył w jej ślubie jako świadek Panny Młodej.
Nareszcie wszystko było wspaniale…

 

Cześć ;*

Jak tam u was? ;)

U mnie cudownie, dzisiaj mam urodzinki i dostałam dużo prezentów xDD pochwalę wam się, co mam nowego ;)) od taty dostałam telefon, od mamy sweter i taki fajny, jeżdżący wieszak, jakie są w sklepach (w tej chwili stoi na środku mojego pokoju, bo nie wiem, gdzie indziej mogę go postawić ;)), od babci i dziadka dostałam pieniądze, a od przyjaciółki książkę ^^

jutro mam okropny dzień, bo mam aż 10 godzin w szkole. maaaaaasakra ;//

ale już nie mogę się doczekać soboty, bo razem z moją przyjaciółką robimy sobie taką małą imprezkę ^^

Pozdrawiam was i ślę całuski ;*******

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Jej odejście.

  1. ~Gisia pisze:

    Super miniaturka :)
    Dobrze, że Teo zrozumiał że ją kocha :D
    Fajnie że był Happy end!!!
    Pozdrawiam i weny życzę!
    I jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego :D

  2. ~Amatis pisze:

    Stówka! :)
    Cudowna miniaturka. *.*
    Z niecierpliwością czekam na next opowiadania i kolejne miniaturki

  3. ~Ginny Weasley pisze:

    Hej :* Wszystkiego Najlepszego !!! Miniaturka BOSKA :D Świetnie wszystko opisane:) Ja już mam dość szkoły masakra… Codziennie siedze tam do 15 później czekam godzinę na autobus i zanim ogarnę sie w domu jest juz 18 i kurde co tu dalej robić ?! :D Tak leże i weszłam a tu patrze jest Miniaturka jaka byłam ucieszona :D Paa

  4. ~Nikola pisze:

    Wszystkiego najlepszego !:)
    Spełnienia marzeń:)

    Miniaturka cudowna :)

    Pozdrawiam

  5. ~zywia1 pisze:

    świetna miniaturka ;) lubię ten parring… 100 lat wszystkiego co najlepsze ślę całusy ;* oo to widzę że prezenty udane ;D mogę wiedzieć jaki telefon? Pytam bo mam w planach jakiś kupić i nie wiem jaki… Jeszcze raz wszystkiego dobrego ;) buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>