XXXVIII. ”Nowa” uczennica i załamany psychicznie nauczyciel.

Kolejnego ranka Hermiona obudziła się wyjątkowo wcześnie. Wyskoczyła z łóżka i w bardzo dobrym humorze podążyła do łazienki. Wzięła kąpiel, następnie pomalowała się, ubrała i uczesała. Włosy postanowiła nieco zmienić, tak tez użyła swojej różdżki i teraz wyglądała tak:

szkolnie 6676

włosy 4

Z szerokim uśmiechem weszła do Wielkiej Sali na śniadanie. Była jedną z pierwszych osób. Zajęła swoje miejsce przy stole Gryfonów i wsypała sobie do talerza płatki czekoladowe, następnie wlała mleko i zaczęła jeść. Właśnie wtedy inni uczniowie zaczęli się zbierać w Sali. Każdy, kto tylko przekroczył próg pomieszczenia od razu się zatrzymywał i tępo wpatrywał w czyjeś kolorowe włosy, następnie bardzo powoli szedł w kierunku swojego stołu, cały czas bacznie obserwując kolorowowłosą. Wtem do WS weszła roześmiana grupa Ślizgonów i Gryfonów, Hermiona cały czas jadła płatki z mlekiem, udając, że ich nie dostrzega. Ci zaś, tak samo, jak reszta, zatrzymali się tuż za progiem.
- Kto to jest? – wyszeptał Ron.
- Nie mam pojęcia. – odparł Potter.
- Ma zarąbiste włosy. – stwierdziła Ginny.
- I ładnie wygląda. – dodała Pansy.
- Jest nowa? – zapytał Teodor.
- Nie. Wyprana w Perwollu. – parsknęła Astoria.(przepraszam, nie mogłam się powstrzymać ;*)
- Na pewno jest nowa. – dorzucił Blaise. Tylko Draco się nie odzywał, doskonale wiedział, kto to jest. Nie ważne jak wyglądała, zawsze by ją poznał. Uśmiechnął się tajemniczo i rzekł.
- Chodźmy się przywitać.
Kiedy wszyscy się z nim zgodzili, udali się do nieznajomej znajomej.
- Cześć. – powiedział Zabini. – Jestem Blaise, a ty jesteś tu chyba nowa? – wypalił od razu.
- Hej. – powiedział Draco, cmokając ją w policzek.
- Witaj, przystojniaku. – wymruczała dziewczyna.
- Eee… Draco… – zaczął Potter i właśnie wtedy kolorowowłosa pocałowała Dracona prosto w usta. Wtem Blaise złapał blondyna za ramię i szarpnął go mocno tak, że chłopak był zmuszony oderwać się od ust pięknej dziewczyny. Nim się zorientował jego najlepszy przyjaciel uderzył go prosto w szczękę. Wszyscy przyglądali się temu w totalnym szoku. Zabini pchnął kumpla tak, że ten upadł na podłogę, a ciemnoskóry Ślizgon krzyknął.
- Co ty wyprawiasz, kretynie?! Przecież masz dziewczynę, idioto!!
- Blaise… – zaczął Draco, jednak nie dane mu było skończyć.
- Ona cię kocha, a ty zdradzasz ją z pierwszą lepszą!!!! Na głowę upadłeś?!?!
- Zabini…
- Zamknij się!!! Jesteś moim przyjacielem, ale Hermiona też jest moją przyjaciółką i nie mogę jej okłamywać!! Ona się o tym dowie!
- Eee… Blaise? – odezwała się Granger.
- Tak?
- To ja… Hermiona… – powiedziała, uśmiechając się do niego.
- Jak to ty? Przecież ty…. Brunetka…a to… kolorowe…. Czy…. Czy ja śnię? – wymamrotał.
- Posłuchaj, Blaise, to ja, Hermiona, naprawdę.
- O cholera. – na chwilę obecną Zabini tylko w taki sposób potrafił to skomentować, kilka sekund później powiedział do Dracona, który już zdążył się podnieść z podłogi. – Stary, przepraszam, ale myślałem, że no wiesz….
- Nigdy, przenigdy tak nie myśl. Kocham Hermionę i nigdy nie pocałowałbym innej.
- Ja też cię kocham, Draco. – powiedziała dziewczyna, przytulając się do chłopaka. – A tobie, Blaise, dziękuję.
- Za co? – zapytał zaskoczony.
- Jesteś cudownym przyjacielem. – rzekła i jego również przytuliła, już po chwili na środku Wielkiej Sali był grupowy uścisk. Temu wszystkiemu przyglądał się Albus Dumbledore, który nie potrafił się nadziwić, że Ślizgoni i Gryfoni wreszcie się pogodzili i to za sprawą dwójki młodych ludzi. Topór wojenny między tymi domami został zakopany dzięki Hermionie Granger i Draconowi Malfoy’owi, a dokładniej dzięki ich niesamowitej miłości. Dyrektor uśmiechnął się, natomiast przyjaciele zabrali się do jedzenia, a następnie poszli na lekcje.

Pierwszą lekcją tego dnia były Eliksiry. Profesor Snape wszedł do swojej klasy, gdzie uczniowie już siedzieli i od razu się zatrzymał. Nie był dziś na śniadaniu, tak więc dopiero teraz zobaczył kolorowe włosy Hermiony. Machnął różdżką, a na tablicy pojawiły się instrukcje.
- Dzisiaj robicie Eliksir Rozweselający, macie godzinę. Granger, do mnie. – wszyscy spojrzeli na niego z przerażeniem, następnie na Hermionę, która spokojnie do niego podeszła. Severus złapał ją za ramię i wyprowadził z klasy. Zamknął drzwi do Sali i ryknął.
- Co to, do cholery, jest?!?! – co z tego, że drzwi do Sali były zamknięte skoro i tak usłyszeli go chyba wszyscy, którzy byli w zamku.
- Ale, o co chodzi, panie profesorze? – zapytała niewinnie Gryfonka.
- O co chodzi?!?! O twoje rażąco kolorowe włosy!!!!! Przecież ja nie mogę na ciebie patrzeć!!!
- To niech pan nie patrzy!!! – tym razem to Hermiona wydarła się tak głośno, że Harry, który siedział w Sali Eliksirów i starał się zapanować nad swoim bulgotającym kociołkiem, podskoczył ze strachu, przy czym potrącił ramieniem Rona, siedzącego obok, który niezdarnie zamiast dwóch liści aloesu, dodał pięć. Jego eliksir zaczął niebezpiecznie bulgotać, Blaise zauważył to i z przerażeniem wybiegł z Sali. Hermiona i Snape nadal kłócili się na korytarzu, Zabini podbiegł do nauczyciela i wrzasnął.
- PANIE PROFESORZE!!!! ZARAZ WYBUCHNIE!!!!
- Co wybuchnie?
- KOCIOŁEK WEASLEY’A!!!!
- Cholera jasna. – zaklął Snape i wparował do klasy. – WYJŚĆ!!!! WSZYSCY WYJŚĆ!!!!!
Kiedy wszyscy z pośpiechem opuścili salę, Snape również, usłyszeli tylko głośne BUUM!!
Mistrz Eliksirów powoli otworzył drzwi do klasy i zajrzał tam. To pomieszczenie nie było już klasą. Po pierwsze wszystko było ubrudzone w sadzy, po drugie w ścianie była olbrzymia dziura prosto na błonia i po trzecie, przez co Snape niemal się rozpłakał, jego ulubiony, najwspanialszy fotel, w którym zawsze siedział na lekcjach był w połowie spalony. Severus zamknął drzwi do klasy i z łzami w oczach odszedł, zostawiając uczniów totalnie zdezorientowanych. Jednak ci byli dość szczęśliwi, wzruszyli tylko ramionami i się porozchodzili. Przecież nie będą tutaj tak stali, jak jacyś debile. Kolejne zajęcia zaczynały się dopiero za 30 minut.

Następną lekcją była Transmutacja, później Numerologia, Zielarstwo i na końcu Obrona Przed Czarną Magią. Potem wszyscy zebrali się w Wielkiej Sali na obiedzie, nim jednak zabrali się do jedzenia, Albus Dumbledore wstał, poprosił o ciszę i powiedział.
- Z powodu pewnych okoliczności zajęcia Eliksirów przez jakiś czas nie będą się odbywały, gdyż profesor Severus Snape musiał wyjechać, aby…… się……. eee….. tak jakby….wyleczyć… Eeee…. Krótko mówiąc, wasz nauczyciel załamał się psychicznie, widząc swoją zniszczoną salę i przebywa teraz na oddziale psychiatrycznym w św. Mungu. Ale nie martwcie się wkrótce do nas wróci i znów będzie prowadził lekcje. – zakończył z uśmiechem dyrektor. Uczniowie słysząc to, od razu zaczęli wstawać i podchodzić do Ronalda Weasley’a, aby podziękować mu odwołanych lekcji. W końcu to jego eliksir wybuchł i zniszczył całą klasę, więc to dzięki niemu teraz Snape jest w szpitalu. Ron dostał wiele podziękowań ,ale też gratulacji, że udało mu się doprowadzić Severusa do takiego stanu. Weasley przyjmował wszystko z szerokim uśmiechem.

Po obiedzie Blaise, Pansy, Teodor, Astoria, Harry, Ginny, Hermiona i Draco poszli na błonia. Ron im nie towarzyszył, gdyż już wcześniej umówił się ze swoją dziewczyną na romantyczne popołudnie. Tak więc ósemka przyjaciół usiadła na kocyku pod drzewem i sobie rozmawiali. Chłopaki prowadzili bardzo emocjonującą dyskusję na temat Quidditcha, natomiast dziewczyny zatopiły się w najnowszych plotkach.
- A wiecie, że Brown przespała się z Deanem Thomasem? – zapytała Astoria.
- Nie, ale ostatnio widziałam jak całowała się z Cormac’iem McLaggenem! – zawołała Pansy.
- Żartujesz?! Ja ją widziałam w jakiejś pustej sali z Seamusem Finniganem. – odparła Ginny.
- Boże, co za zdzira!! – wykrzyknęła Hermiona.
- Kto jest zdzirą? – do rozmowy włączył się Zabini.
- Lavender Brown. – wysyczała Greengrass.
- Ach… to faktycznie zdzira. – stwierdził Blaise. – Prawda, Smoku?
- Co?
- Mówimy, że Brown to zdzira.
- A no tak, tak. W pełni się zgadzam. – odparł blondyn.
- A ja słyszałam, że kiedyś się z nią prowadzałeś. – rzekła Hermiona.
- Tak, to było chwilowe.
- Chwilowe? Może ja też jestem chwilowa?! – krzyknęła Granger.
- Zwariowałaś? Przecież wiesz, że cię kocham! – odpowiedział również krzykiem.
- Lavender chwaliła się kiedyś, że też jej tak powiedziałeś.
- Ale to co innego.
- Jak to? Ja też jestem dziewczyną, więc to chyba to samo!! – ryknęła Gryfonka.
- Ale ty nie jesteś nią!! – wydarł się Ślizgon.
- Fakt, ja nie jestem nią, ale skąd mogę wiedzieć, czy nie potraktujesz mnie tak samo?
- Nie potraktuję cię tak, bo cię kocham!!! Jej nie kochałem!!
- Ale jej tak powiedziałeś.
- Wymyśliła to sobie.
- Kłamiesz.
- Nie kłamię.
- A właśnie, że tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak!!!!
- Nie!!!!
- Eee… może przestaniecie się kłócić? – zaproponował Blaise. – Robicie scenę!
- Nie wtrącaj się! – odpowiedzieli razem, więc Zabini wycofał się z tej wymiany zdań.
- Przyznaj, że kłamiesz!!! – ryknęła Hermiona.
- NIE KŁAMIĘ, KRETYNKO!!! KOCHAM TYLKO CIEBIE!!!! – wrzasnął i złączył ich usta w namiętnym pocałunku.
- A ci znów się całują. – mruknął Harry.
- Coś mi się wydaje, że jeśli oni będą się ciągle kłócić, a potem godzić, wiecie, w jaki sposób, to pan Malfoy już niedługo zostanie dziadkiem. – stwierdziła Ginny.
- Na pewno się bardzo ucieszy!! – zawołała Parkinson, szczerząc się, jak głupia. Hermiona i Draco nadal się całowali, jednak Teodor postanowił im przerwać.
- Możecie się od siebie oderwać?
- Draco, przecież ty zaraz ją wessiesz!! – krzyknął Zabini, stając tuż za przyjacielem.
- Odpieprzcie się. – wyszeptała Hermiona, na chwilę przerywając pocałunek.
Przyjaciele pokręcili głowami i sobie poszli.
Tego dnia nikt już nie widział Malfoy’a i jego przyszłej żony. Myślę, że każdy się domyśla, gdzie byli i co robili.

Hejka ;) dzisiaj tylko jeden rozdział ;* jak tam u was? ja dzisiaj mam wolne, wy też? ;D ale za to jutro będzie cały dzień biegania od cmentarza do cmentarza.
Mam tylko nadzieję, że będzie ładna pogoda. A teraz kończę, bo zaraz do lekarza jadę. W ogóle mój tata stał półtorej godziny w kolejce w przychodni, żeby mnie zarejestrować, masakra.

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „XXXVIII. ”Nowa” uczennica i załamany psychicznie nauczyciel.

  1. ~Maja pisze:

    Biedny Severus, on naprawdę lubił ten fotel:’(. Szkoda biednego Seva, a te bezuczuciowe debile jeszcze się z tego śmiali. Pfff… okrucieństwo!!! Niech Wena Będzie Z Tobą!!!

  2. ~Vivian Fozen pisze:

    Załamany psychicznie Snape? Dzięki Ci Ron!

  3. ~zywia1 pisze:

    Świetny rozdział :) bardzo mi się podoba :) czekam na następny. buziaki.

  4. ~twojafanka pisze:

    Super rozdział ! Naprawdę masz talent. Zapraszam do mnie.
    http://kiedys-razem-dzis-osobno-love.blogspot.com

  5. ~lunanokato pisze:

    ojeejku :c biedny Snape xD
    i kłótnia, bardzo udana :D
    ale Blaise jest słodki *o*
    Pozdrawiam :*

  6. ~Astoria pisze:

    Hej, świetny rozdział. Snape w psychiatryku genialne.
    A tak poza rozdziałem jeżeli chciałbyś wypromować swoje miniaturki
    to mam dla ciebie propozycję. Jeżeli chcesz to piszm na mojego e-maila astoria330@gmail.com lub gg 39135757
    Astoria

  7. ~natalia pisze:

    Świetne! Choroba mistrza eliksirów mnie rozwaliła . Z niecierpliwością czek.
    am na więcej

  8. ~Nikola pisze:

    Oj biedny Snape :D
    hahah :D
    Szkoda że jeden rozdział:/
    Czekam na następne rozdziały :)

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>