Ona odeszła, a on się zmienił.

Hermiona Granger siedziała w kawiarni i popijając kawę, wypełniała jakieś papiery. Uwielbiała tu przychodzić. Zawsze panowała tu cisza i spokój, a tego potrzebowała najbardziej, gdy musiała zajmować się papierkową robotą. Ten dzień zaczął się tak, jak każdy inny. Hermiona z samego rana pojechała do firmy, pracowała przez trzy godziny, następnie przyszedł jej szef i rzucił na jej biurko stos papierów, które miała ogarnąć. Tak więc właśnie teraz to robiła. Pewnie wydaje wam się, że to dość nudna praca w jakiejś firmie, jednak dla Hermiony była wystarczająca. Miała tutaj umowę zaledwie na rok, ale tyle idealnie jej wystarczało, bo właśnie tyle czasu usłyszała od lekarzy. Od każdego u jakiego była. Żaden z nich nie dawał jej więcej niż rok życia. Ta młoda kobieta była bardzo chora. Miała raka. Jednak nikomu o tym nie powiedziała. Normalnie pracowała, uśmiechała się do wszystkich i spędzała dużo czasu ze swoimi przyjaciółmi, którzy niczego nie podejrzewali.
Hermiona westchnęła cicho i dalej wypełniała papiery. Był koniec stycznia i była taka pogoda, którą Hermiona uwielbiała. Było zimno i padał śnieg. Wszystko było pokryte białym puchem. Panna Granger ignorując otoczenie cały czas pracowała, w związku z czym nie zauważyła, gdy do lokalu wszedł pewien przystojny blondyn, który rozejrzał się po pomieszczeniu, po czym podążył prostu do jej stolika.
- Czy mogę się dosiąść? – zapytał, gdy już stał obok niej. Hermiona spojrzała na niego i chciała powiedzieć, że ona tu pracuje, ale kiedy zobaczyła kto tam stoi, aż uchyliła usta ze zdumienia.
- Tak, proszę. – powiedziała cicho.
Mężczyzna usiadł.
- A więc, panno Granger, jak tam u pani? – zapytał.
- W porządku.
- Pracuje pani gdzieś?
- Tak.
- A mogę wiedzieć gdzie?
- To mugolska praca.
- Myślałem, że taka ważna osobistość znajdzie pracę w Ministerstwie Magii. – rzekł.
- O co panu chodzi?
- O nic. Chciałem sobie z panią pogawędzić, panno Granger.
- Jakoś panu nie wierzę, panie Malfoy. – odparła, przyglądając mu się uważnie.
- Faktycznie, nie chodzi tylko o pogawędkę.
- Więc o co?
- Zapraszam panią na kolację. Jutro, godzina 20.00 w Malfoy Manor. Nie przyjmuję odmowy. – rzekły, po czym wstał i odszedł, zostawiając Hermionę totalnie zaszokowaną.

Dzień wcześniej

Lucjusz Malfoy razem ze swoją byłą żoną – Narcyzą, siedzieli w salonie i pili kawę, Mimo, iż wzięli rozwód zaraz po wojnie, pozostawali w przyjaznych stosunkach.
- Nie jesteśmy już razem 4 lata, a ty nadal nikogo sobie nie znalazłeś, Lu. Dlaczego?
- Nikogo nie potrzebuję. – warknął.
- Nie okłamuj mnie, Lucjuszu. Na pewno jest ktoś z kim chcesz być, pytanie tylko dlaczego z nią nie jesteś.
- Nie ma nikogo takiego.
- Lucjuszu…
- A nawet gdyby był to nie mam u niej szans,
- Czyli jednak ktoś ci się podoba. Kto to jest?
- Nie ważne.
- A poza tym, co ma znaczyć, że nie masz u niej szans? Jesteś Lucjuszem Malfoyem! Zawsze powtarzałeś, że jeśli Malfoy czegoś chce, zawsze to dostaje. Co się stało z twoim mottem?
- Ona się ze mną nawet nie umówi.
- Kto to jest?
- Jestem dla niej za stary. – mruknął.
- Lucjuszu… powiedz mi.
- Hermiona.
- Hermiona? – zdumiała się Narcyza.
- Granger.
- O cholera. – tylko tymi słowami była pani Malfoy potrafiło to skomentować.
- Właśnie cholera! No cholera! – wykrzyknął blondyn.
Kilka sekund później, gdy Cyzia otrząsnęła się już z szoku, powiedziała.
- Myślę, że mimo to, iż ta dziewczyna cię nie lubi powinieneś spróbować. Umów się z nią.
- Oszalałaś?!?! Przecież ona mnie wyśmieje. – jęknął Lucek, i właśnie wtedy Narcyza uderzyła go mocno w twarz i krzyknęła.
- Weź się w garść! Zachowujesz się jak rozemocjonowany nastolatek, Lucjuszu! Masz do niej iść i ją zaprosić na kolację! A ja muszę już zmykać, zaraz mam spotkanie z Kingsleyem (zaczęli się spotykać po rozwodzie Cyzi i Lucka). – powiedziała i nie czekając na jakąkolwiek reakcję byłego męża opuściła jego dom. Lucjusz siedział w fotelu totalnie zaskoczony. Nigdy się nie spodziewał, żeby Cyzia mogłaby go uderzyć. W końcu podjął decyzję. Umówi się z Hermioną, ale jutro, dzisiaj musi się przygotować psychicznie.
Podszedł do barku i wyjął butelkę Ognistej Whiskey.

Dzień spotkania Hermiony i Lucjusza.

Panna Granger musiała wziąć dzień wolny w pracy, gdyż była tak zestresowana, że nie mogła się na niczym skupić. Tak też teraz siedziała w kuchni i piła kawę, zastanawiając się na głos.
- Czego on ode mnie chce? Zaprosił mnie po to, żeby mnie wykończyć, na pewno. Będzie mnie torturował. Nigdzie nie pójdę… Ale wtedy się zdenerwuje i może być gorzej… Nie no, cholera, on mnie po prostu zabije. – jęknęła. – Przynajmniej będzie do śmierć z ręki ukochanego.
Otóż Hermiona już od dawna kochała się w Lucjuszu, chodź nikt o tym nie wiedział.
Ale wracając… Hermiona chcąc, czy nie chcąc musiała iść na te kolację. Postanowiła, że od razu zacznie się przygotowywać. Jeśli ma umierać to chociaż w wielkim stylu. Pierwszym, co zrobiła była długa kąpiel. Pisząc długa nie chodzi mi tutaj o 30 minut, tylko 2 godziny, podczas których Hermiona musiała trzykrotnie podgrzewać wodę za pomocą różdżki. Po kąpieli nastąpił czas na makijaż, następnie fryzura, która zabrała Granger naprawdę bardzo dużo czasu, gdyż jej nieokrzesane włosy nie chciały się w ogóle ułożyć. Tak też, gdy dziewczyna z nimi skończyła do spotkania zostały jej zaledwie 3 godziny i przyszedł czas na bardzo trudny wybór. Musiała wybrać, co na siebie założyć. Bo przecież nie pójdzie w jedwabnym szlafroczku, choć Malfoy’owi zapewne by się to spodobało.
Tak więc po dwóch godzinach udręki z szafą i rzeczami w niej, Hermiona w końcu wybrała odpowiedni strój.

wieczorowo 2

Gdy już go założyła i poprzeglądała się w lustrze, wreszcie stwierdziła, że może się teleportować do Malfoy Manor. Już 5 minut później stała w pięknym korytarzu, a skrzat odbierał od niej płaszcz.
- Pan powiedział, aby Kryształek zaprowadził panią do jadalni. Pan zaraz tam będzie.
- Dobrze, dziękuję Kryształku.
Skrzat i Hermiona poszli do ogromnej jadalni, której wygląd wywarł na dziewczynie olbrzymie wrażenie. Ledwo Hermiona zdążyła się rozejrzeć, a do pomieszczenia wszedł Lucjusz.
- Dobry wieczór. – powiedziała Hermiona, lecz Malfoy odpowiedział dopiero po chwili, zbyt zafascynowany jej wyglądem, aby od razu zrozumieć jej słowa.
- Witaj. – rzekł w końcu. – Proszę usiąść. – wskazując jej długi stół nakryty dla dwóch osób. Hermiona zajęła miejsce, moment później jej gest powtórzył Lucjusz, który cały czas jej się przyglądał.
- Dlaczego pan tak na mnie patrzy? – zapytała w chwili, kiedy skrzaty podały kolację.
- Mów mi po imieniu. – wypalił.
- Dobrze, więc odpowiedz mi, Lucjuszu?
- Oczywiście. – odparł wyraźnie ucieszony. – Wyglądasz, jak arystokratka.
- Mam nadzieję, że to dobrze?
- Wspaniale. Już wiem, jak będziesz się prezentowała, jako moja przyszła żona.
Hermiona słysząc te słowa dostała ataku kaszlu. Gdy już jej przeszło, zapytała.
- Jako kto?
- Jako żona. – powtórzył Lucek. – Może wyjaśnię ci wszystko. Otóż, Hermiono…
I opowiedział jej o tym, jak zauważył w niej kogoś więcej niż tylko młodszą od niego dziewczynę oraz powiedział o tym, jak się w niej zakochał. – Mam nadzieję, że mnie nie wyśmiejesz… – i nie zabijesz, dodał w myślach. – … gdy zrobię to.
Nachylił się i ją delikatnie pocałował. Tak jak się spodziewał, odsunęła się od niego i wyszeptała.
- Nie mogę.
- Obrzydza cię to, że jestem starszy? – zapytał ze smutkiem.
- Nie o to chodzi. Ja po prostu nie mogę.
- Dlaczego?
- Wybacz mi, Lucjuszu. Chciałabym z tobą być, ale sprawiłabym ci tylko ból. – rzekła i szybko opuściła Malfoy Manor, zostawiając mężczyznę smutnego i zawiedzionego.
Ona nie mogła z nim być. Chciała, lecz nie mogła. Pogodziła się z tym, że musi umrzeć, ale nie byłaby w stanie pogodzić się z tym, że facet, który ją kocha zostaje na tym świecie sam. Wolała uciec i o wszystkim zapomnieć. To już nie był czas na jakiekolwiek związki.

Następnego dnia, kiedy Hermiona z udawanym szczęściem poszła do pracy, Lucjusz siedział w domu i zapijał swoje smutki w kolejnej butelce alkoholu. W takim stanie zastała go Narcyza, która przyszła się dowiedzieć, jak mu poszło z Granger. Po tym, co zobaczyła już znała odpowiedź.
- Lucjuszu… – zaczęła, lecz przerwał jej jęk, wydostający się z ust mężczyzny.
- Nie może.
- Co nie może?
- Powiedziała, że nie może i poszła.
Cyzia westchnęła.
- Chodź, Lu. Musisz wytrzeźwieć. – podeszła do mężczyzny i pomogła mu wstać, po czym zaprowadziła go do sypialni.
Następnie wrócił do salonu, aby ogarnąć bałagan, po czym poprosiła skrzata o kawę i usiadł na fotelu.
Kilka godzin później wstał Lucjusz, jednak Narcyzy już nie było. Mężczyzna rzucił się na kanapę w salonie z głośnym westchnięciem.
- Kurwa.

2 dni później, gdy Hermiona wychodziła z firmy trafiła na Narcyzę.
- Możemy porozmawiać? – takimi słowami Cyzia powitała młodą kobietę.
- Tak, oczywiście.
Kobiety poszły do pobliskiej kawiarni i kiedy już zamówiły kawę, Narcyza zaczęła.
- Panno Granger, czy może mi pani wyjaśnić dlaczego dała pani kosza mojemu byłemu mężowi?
- Ja… nie mogę z nim być.
- No dobrze, ale dlaczego?
- Z powodów prywatnych. – odparła Hermiona, mając nadzieję, że ta kobieta nie będzie dłużej nalegać na wyjaśnienia.
- Dobrze. Oczywiście, nie mam prawa się wtrącać w pani sprawy osobiste. – mruknęła Cyzia. – Musi pani jednak wiedzieć, że bardzo pani skrzywdziła Lucjusza. On naprawdę panią kocha. – powiedziała Narcyza, wstając i już odchodziła, kiedy usłyszała.
- Jestem chora.
Była pani Malfoy odwróciła się do Hermiony.
- A co to ma do rzeczy? – zapytała.
- Jestem śmiertelnie chora. Został mi rok życia. Wiem, że Lucjusz mnie kocha i właśnie dlatego nie mogłam z nim zostać. Skrzywdziłabym go jeszcze bardziej, gdybym umarła. Proszę o tym nikomu nie mówić. Niech Lucjusz o mnie zapomni. – rzekła i pozostawiając Cyzię osłupiałą, opuściła kawiarnię.

2 tygodnie później

Po tym jak Lucjusz dzień w dzień upijał się do nieprzytomności, Narcyza już nie wytrzymała. Więc pewnego dnia, wykorzystując okazję do tego, że Lucek dopiero zamierzał się upić, powiedziała.
- Ona cię kocha, ty popaprany alkoholiku. Tylko po prostu nie może z tobą być.
- Gdyby mnie kochała to by ze mną była.
- Lucjuszu, zrozum, że ona nie może, ponieważ nie chce cię zranić.
- Rani mnie teraz, kiedy jej nie ma!!!
- Ale zraniłaby cię bardziej, gdyby po kilku miesiącach waszego związku umarła, prawda?
- O czym ty, do cholery, pieprzysz?!
- Hermiona jest bardzo chora i nie chce z tobą być, abyś po jej śmierci nie cierpiał. – wytłumaczyła Cyzia.
- Co za idiotka! – krzyknął mężczyzna i wybiegł z domu.

10 minut później pojawił się u Granger w domu, jednak nikogo nie zastał, poszedł więc do jej biura, lecz tam dowiedział się, że Hermiona wzięła urlop. Udał się do jej ulubionej kawiarni, ale tam również jej nie znalazł. Wrócił do domu, gdzie czekała na niego Narcyza.
- I jak? – zapytała.
- Nigdzie jej nie ma.
- Jak to nigdzie jej nie ma? Nie mogła tak po prostu zniknąć!!!
- Ale zniknęła. – burknął Lucek. Cyzia westchnęła głośno i opadła na fotel, jednak chwilę później podniosła się gwałtownie, krzycząc.
- Kochasz ją?!?!
- Oczywiście.
- No to ją znajdź! Jesteś wpływowym człowiekiem, Lucjuszu. Masz pieniądze. Wykorzystaj to.
- Tak uważasz?
- Tak. Idź i odnajdź swoją miłość. Życzę ci powodzenia. – rzekła, idąc do drzwi.
- A ty dokąd?
- A ja mam randkę za swoją miłością! – odkrzyknęła radośnie. Lucek uśmiechnął się pod nosem, po czym za pomocą sieci Fiuu, przeniósł się do Ministerstwa Magii.

Od godziny stał na środku biura aurorów i wrzeszczał na nich. W pewnej chwili pojawił się szef – Harry Potter.
- Czy mogę wiedzieć, panie Malfoy, dlaczego obraża pan moich pracowników? – zapytał.
- Bo to idioci, którzy nie potrafią niczego załatwić!!! – zagrzmiał.
- A czego konkretnie nie potrafią zrobić?
- Nie umieją odnaleźć pewnej osoby.
- No dobrze. – westchnął Harry, i nie chcąc wszczynać wojny z arystokratą, powiedział. – Ja się tym zajmę. Za mną, proszę.
Następnie udał się do swojego biura, a Lucjusz poszedł zaraz za nim. Kiedy już zajęli miejsca, Potter zapytał.
- A więc kogo pan szuka, panie Malfoy?
- Szukam pańskiej przyjaciółki, panie Potter.
- Hermiony? – zapytał z zaskoczeniem.
- Tak.
- A dlaczego?
- Mam do niej pewną, ważną sprawę.
Harry patrzył na niego podejrzliwie.
- Więc proszę iść do jej domu.
- Byłem tam, lecz nikogo nie zastałem, byłem również w firmie, w której pracuje, ale tam powiedziano mi, że wzięła urlop. Widocznie nie ma jej w mieście. Więc niech pan ruszy dupę, panie Potter i niech ją pan znajdzie. – warknął Lucjusz, wykrzywiając usta, co za pewne miało być imitacją prawie uprzejmego uśmiechu.
- Dobrze, niech pan tutaj zaczeka. – rzekł Potter zanim opuścił gabinet.
15 minut później wrócił i rzucił na biurko przed Malfoyem teczkę.
- Wszystkie informacje o Hermionie, łącznie z tym, gdzie teraz przebywa.
- Dziękuję, panie Potter. – odparł, porywając teczkę i przeglądając ją. Harry przyglądał mu się z zaskoczeniem, kiedy wychodził zafascynowany zawartością teczki.
- On mi podziękował. – wyszeptał, pozostając w szoku.

Tymczasem Lucjusz opuścił Ministerstwo Magii i w tym samym momencie trafił na fragment, który mówił, gdzie aktualnie przebywa Hermiona.
- Australia?! Co ona, do cholery, robi w Australii?!?! – powiedział głośno, zwracając tym samym na siebie uwagę innych, lecz zignorował ich i wrócił do domu. Musiał się spakować, czekała go długa wyprawa.

Już następnego dnia był w Australii. Odnalazł domek, w którym powinna przebywać Hermiona. Zapukał do drzwi, po chwili otworzyła mu kobieta, tak podobna do Granger, że już miał na nią nawrzeszczeć, ale powstrzymało go pytanie kobiety.
- W czym mogę panu pomóc?
- Ja… szukam Hermiony Granger.
- Hermionki? A o co chodzi?
- Ważna sprawa. Czy ona tutaj jest?
- Tak, zapraszam. – odpowiedziała kobieta. – Już wołam córkę. – dodała, po czym zniknęła za drzwiami, pozostawiając Malfoy’a w przedpokoju. Kilka sekund później pojawiła się Hermiona.
- Co ty tutaj robisz?
- Dzień dobry, Hermiono. Również cieszę się, że cię widzę.
- Witaj. PO co tu przyszedłeś?
- Możemy gdzieś porozmawiać? – zapytał.
- Tak. – westchnęła. – Chodź.
Poszedł za nią, jak się później okazało do jej pokoju. Usiadł na łóżku, a ona zajęła miejsce obok niego.
- Narcyza mi powiedziałam że jesteś chora. Nie bądź na nią zła, zapewne nie mogła już patrzeć na mnie… wiecznie pijanego.
- Przepraszam, że ci nie powiedziałam.
- Chyba jestem w stanie ci to wybaczyć. Hermiono, ja nadal cię kocham.
- Wiem, Lu. Ja ciebie również.
- Powiedziałaś do mnie ‘’Lu’’? – zapytał z lekkim zaskoczeniem.
- Tak, ale jeśli ci się nie podoba to mogę używać twojego pełnego imienia.
- Nie o to chodzi. Po prostu poza Narcyzą, nikt tak do mnie nie mówi.
Między nimi nastała cisza.
- Co teraz? – zapytała.
- Wrócisz ze mną do domu i będziemy szczęśliwi.
- Lucjuszu, na pewno nie będziesz szczęśliwy, kiedy umrę.
- Mam dużo czasu. Jakoś się z tym pogodzę. – wyszeptał. – Chyba…

Kiedy wrócili do Anglii, Hermiona, na prośbę Lucka, wprowadziła się do niego.
Ich życie toczyło się wspaniale… do czasu.
Pewnego dnia Hermiona zaczęła się bardzo źle czuć. Dwa tygodnie była w szpitalu. Lucjusz spędzał przy niej każdą chwilę. Nie chodził do pracy, nawet nie wracał na noc do domu. Zapłacił bardzo duże pieniądze za pokój w szpitalu, który byłby tylko do dyspozycji jego i Hermiony. Po 14 dniach pobytu w św. Mungu, Malfoy zabrał ukochaną do domu.
Dwa dni po tym, dziewczyna umarła. Lucjusz cały czas przy nie trwał. A kiedy umierała, on mocno trzymał jej dłoń, zaś po jego bladych policzkach płynęły łzy. Tego samego dnia Narcyza przyszła ich odwiedzić i była świadkiem śmierci Hermiony. Tego dnia musiała przyznać, że pierwszy raz widziała Lucjusza w takim stanie.
Nieogolony, nieuczesany w zwykłych dresach z twarzą mokrą od łez. Cały czas szeptał, jak bardzo kocha Granger. A gdy młoda kobieta zamknęła już na zawsze swoje oczy, gdy jej oddech ustał, Lucjusz zsunął się z łóżka i usiadł na podłodze, ukrywając twarz w dłoniach i zanosząc się szlochem. Wtedy Narcyza podeszła do niego i delikatnie objęła, a on, jak małe dziecko wtulił się w nią, wciąż płacząc. Był zrozpaczony, smutny i wydawało się, że całe życie z niego uciekło.
Na pogrzebie Hermiony był cieniem człowieka. Potter przyglądał mu się ze smutkiem. Obydwoje stracili kogoś ważnego w swoim życiu, z małą różnicą. Dla Harry’ego, Hermiona była najlepszą przyjaciółką, natomiast dla Lucjusza była miłością jego życia.
Facet ma cholernie duże prawo, żeby być tak zrozpaczonym. Stracił dużo więcej niż ja. – stwierdził w myślach Potter.

Po śmierci Hermiony, Lucjusz bardzo się zmienił. Stał się tyranem. Wciąż pracował, miał pod sobą mnóstwo ludzi, dla których był okrutny. Nikogo nie wypuszczał wcześniej z pracy, nie dawał urlopów, nawet jeśli to była wyjątkowa sytuacja. Ludzie go nienawidzili, lecz zawsze dostawał szacunek, bo każdy wiedział, z czego wynika zachowanie tego mężczyzny.
Nikt nie był w stanie go zmienić. Nawet Narcyza, która wielokrotnie próbowała, ale zawsze jej próby szły na marne. W końcu się poddała.
Zaś Lucjusz stał się podły, cyniczny, arogancki, sarkastyczny, ironiczny, okrutny i niemiły, a na jego twarzy już nigdy nie zagościł uśmiech.
Bo tak czasami na ludzi wpływa miłość, a raczej jej brak.

 

Cześć wszystkim! ;)

Miniaturka nie była sprawdzana, więc pewnie jest miliony błędów, przepraszam za to ;)

Jak tam u was? Mnie się tak bardzo, bardzo nie chce iść jutro do szkoły. Mam na godzinę 8.00 i mam aż 10 godzin -,- potem muszę bardzo szybko wrócić do domu i pędzić do kościoła na spotkania przygotowujące do bierzmowania. MASAKRA. A teraz kończę, bo mój tata już mnie wygania z komputera, bo chce sobie pooglądać jakiś film. O jeezu…

No to papa ;*

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Ona odeszła, a on się zmienił.

  1. ~zywia1 pisze:

    Wspaniała miniaturka *_* Aż mi się oczy zaszkliły jak koniec czytałam…. Świetnie napisane :*

  2. ~SandraXXX pisze:

    - Ona cię kocha, ty popaprany alkoholiku.
    Boski tekst ale ogólnie notka bardzo smutna. :(
    Wolała bym jak by zakończenie było inne ale taki też dobre.Pozdro

  3. ~Gisia pisze:

    Cudowna miniaturka!
    Szkoda, że tak się skończyła :o Ale czy tak wspaniała!
    Czekam na następną :D
    Pozdrawiam i weny życzę :D

  4. hihihi rozplakalabym sie ale tusz do zes tez kosztuje nie? hahaha ale to smuutne

  5. ~Roniona pisze:

    A dasz coś o Ronie i Hermionie ?

    • Córka Ciemności pisze:

      Postaram się coś napisać, ale nie wiem, kiedy bym to dodała, gdyż teraz zajmuję się innym opowiadaniem i po prostu chcę je już skończyć. ;)
      ale kiedyś Ron/Hermiona na pewno się pojawi ;*
      proszę o cierpliwość ;)

  6. ~Nikola pisze:

    Piękne… aż się wzruszyłam..

Odpowiedz na „~LieberAlleineAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>