XLIII. ”Kocham cię”, pijany Lucjusz i konkurs.

Hermiona weszła do ogromnego salonu i wzrok każdej czarownicy i każdego czarodzieja spoczął właśnie na niej. Wtem do młodej kobiety podszedł Draco i zaoferował jej swoje ramię, które przyjęła z uśmiechem.
- Ślicznie wyglądasz. – wyszeptał Malfoy, prowadząc ją na parkiet. Tradycją było, że to właśnie narzeczeństwo tańczy pierwszy taniec. Gdy z głośników popłynęły pierwsze takty piosenki, Draco objął Hermionę w talii i zaczęli się poruszać z gracją. Tańczyli niesamowicie. Każdy przypatrywał im się z szokiem. Była tylko jedna osoba, która doskonale wiedziała, że ta para jest w stanie zatańczyć to tak wspaniale. A tą osobą był nie kto inny, jak Lucjusz Malfoy. Czarodziej, który sam nauczył tańczyć swojego syna i który, gdy tylko bliżej poznał wybrankę swego dziedzica, od razu wiedział, że ci dwoje idealnie się w siebie wpasują. Tak więc, teraz stał tam razem z innymi i patrzył na nich z szerokim uśmiechem. Jako świetny tancerz, potrafił zobaczyć w ich ruchach bliskość, delikatność, a zarazem namiętność. Każdy ich krok pokazywał jak bardzo sobie ufają i ile rzeczy są w stanie sobie wybaczyć. W tej chwili nie było Hermiony, ani Dracona. Byli jednością. Nawzajem się dopełniali. I razem byli idealni. Muzyka ucichła, a para zatrzymała się na środku parkietu, wybuchły gromkie brawa, na które jednak nie zwracali uwagi. Jak zaczarowani patrzyli sobie w oczy. Lucjusz bardzo dobrze wiedział, że w tej chwili obydwoje myślą o jednej i tej samej rzeczy. Myślą o tym, że chcą być razem. Zawsze i na zawsze. I że poprzez zwykłe spojrzenie są w stanie przekazać sobie niesamowicie dużo miłości. Kiedy Hermiona i Draco zeszli z parkietu i skierowali się do baru, Malfoy Sr. spojrzał na swoją małżonkę. Stała teraz i rozmawiała ze swoją siostrą – Andromedą, z którą po wojnie się pogodziła. Narcyza była piękną kobietą. Dostojną, honorową. W tej chwili Lucjusz czuł duże szczęście. Podszedł do Cyzi i bez słowa po prostu ją pocałował prosto w usta. Zrobił to bardzo niespodziewanie, a wszyscy inni wpatrywali się w nich totalnie zaskoczeni. Lucjusz Malfoy nigdy, przenigdy nie okazywał swoich uczuć do żony publicznie. Kiedy mężczyzna oderwał się od ust kobiety, wyszeptał tylko.
- Kocham cię.
Oczy Narcyzy rozszerzyły się w jeszcze większym zaskoczeniu.
- Ja ciebie też. – odparła cicho. Następnie Lucek odwrócił się i odszedł do baru, przy którym stali równie zdziwieni Draco i Hermiona.
- No, no… – zacmokał Malfoy Jr. – Pokazałeś klasę, tato.
Malfoy Sr. uśmiechnął się szeroko i zamówił sobie drinka, po czym odebrał go od barmana i gdzieś poszedł.
- Jestem z niego dumny. – rzekł cicho Draco.
- I dobrze. Na pewno dużo go to kosztowało. – młody mężczyzna spojrzał na nią z niezrozumieniem. – No wiesz, twój ojciec nigdy nie okazywał swoich uczuć przy innych, a teraz, przy wszystkich pocałował twoją matkę. I sądząc po jej nabrzmiałych ustach i lekko rozmazanej szmince, Lucjusz musi naprawdę dobrze całować. – powiedziała, przygryzając wargę i uparcie nad czymś się zastanawiając.
- O czym myślisz? – zapytał Draco.
- Co? Hmm… Nie, nad niczym… pewnie po nim tak dobrze całujesz. – powiedziała, spoglądając na niego z zadziornym uśmiechem.
- Ohh… a więc uważasz, że dobrze całuję? – spytał, zbliżając swoje usta do jej.
- Tak, ale myślę, że powinnam to jeszcze raz ocenić. – i po tych słowach Malfoy wpił się w jej usta, całując ją bardzo namiętnie, jednakże delikatnie i czule.
- I jaki jest werdykt, moja pani? – rzekł, kiedy musieli się od siebie oderwać, gdyż zabrakło im już tchu.
- Całujesz wybitnie, mój panie.
- Kocham cię.
- A ja ciebie. – odparła szeptem, a następnie znów ruszyli na parkiet, na którym było już sporo par.

Mijały minuty i każdy był coraz śmielszy. Panowie cały czas prosili do tańca panie, nie tylko swoje damy, ale również inne. Niektórzy jednak byli już bardzo, ale to naprawdę bardzo pijani. Na przykład Lucjusz Malfoy. Teraz stał na środku salonu z butelką wina w dłoni i zaczął wrzeszczeć.
- Narcyzo!! Cyziu!! Moja kochana, gdzie jesteś?! – wszyscy spojrzeli na niego ze zdumieniem, ale też z rozbawieniem. W końcu z tłumu wyłoniła się Narcyza. Podeszła do męża i musiała go złapać, bo ten chcąc się do niej przytulić potknął się i prawie przewrócił.
- Cyziu, mooooojaaaa pięęęęęęęknaaaaaa!!!! – zawył Malfoy Sr., na co inni parsknęli śmiechem. Arystokratka chciała wyprowadzić swojego małżonka z tej sali, jednak szło jej to dość marnie. Z pomocą przyszedł jej Draco. Ale gdy tylko Lucek zobaczył młodego mężczyznę, zaczął się drzeć.
- Łapy precz od mojej żony!!!! To moja żona!!! MOJA!!!! Rozumiesz smarkaczu?! Odejdź!!!
- Tak, tato, wiem, że to twoja żona. – powiedział blondyn i złapał ojca pod ramię, po czym dodał.- Moja przyszła żona teraz zapewne pokłada się ze śmiechu, widząc swojego teścia w takim stanie.
Następnie razem z Narcyzą wyprowadzili Lucjusza z salonu. Skierowali się od razu do sypialni. Podali mężczyźnie Eliksir Słodkiego Snu, a na biurku zostawili eliksir na kaca, po czym cicho wyszli. Schodząc z powrotem do salonu, Cyzia powiedziała.
- Przepraszam.
- Za co? – zapytał z zaskoczeniem.
- Za Lucjusza. Zrujnował wam bal.
- Żartujesz? Nie zrujnował balu. Poprawił każdemu humor. – zaśmiał się Draco, po czym objął matkę. – Nie martw się, wszystko jest wspaniale.
- Kocham cię, synu.
- Ja ciebie też, mamo.
Po chwili znów byli w salonie. Cyzia poszła do swoich znajomych, a Draco usiadł przy stoliku, gdzie byli jego przyjaciele. Potter, Nott, Zabini i Weasley pili wódkę, zaś Ginny, Astoria, Pansy, Parvati i Hermiona plotkowały, popijając wino. W pewnej chwili odezwał się już bardzo pijany Harry.
- Fiecie, co wam powim?
- Czoo? – zapytał równie wcięty Blaise.
- Nigdy ym nie przypużdżał, że Hermionka i Malfoy bydą razem, a co dopiro, że bydą brać ślub.
- A ficisz, mój Fybrańcu, jaka niezbodzianka!! – rzekł Zabini, głaskając przyjaciela po głowie.
- A no ficę, i powim ci, mój Diabełku, ciszę si z tygo.
- Ja tyż, mój kochany! – zawył Blaise, przytulając do siebie Pottera.
- Mam pomysła!!! – wykrzyknął nagle Ronald, który obejmował Teodora.
- Jakiego?
- Zróbmy konkurs.
- Konkurs? Jaki konkurs? – zapytała Hermiona.
- Taki żeby można było śpiwać. – wtrącił Zabini.
- O tak! – Ron.
- Podoba mi się! – Nott.
- Wchodzię w to!!! – wykrzyknął Potter, w tym samym czasie bekając głośno.
- Fuuu!!
- Co za świnia!! – zawyły jednocześnie Parkinson i Greengrass.
- Ej, nie obrażajcie mojego chłopaka. – odezwała się Ginny. – Może faktycznie nie jest zbytnio kulturalny, ale nie musicie go obrażać.
Na te słowa wszyscy parsknęli śmiechem.
- No to co z tym konkursem? – zapytał Draco.
- Robimy go! – stwierdzili wspólnie. Wtem Malfoy Jr. wyszedł na środek salonu, wzmocnił swój głos, poprzez zaklęcie i rzekł.
- Przepraszam, że przerywam, jednakże mam pewne ogłoszenie. – wszyscy spojrzeli na niego. – Razem z moimi przyjaciółmi chcielibyśmy nieco ubarwić ten bal, dlatego też postanowiliśmy zorganizować mały konkurs. Każdy, kto tylko zechce może zaśpiewać piosenkę, która będzie oceniana. Osoba, która wygra będzie mogła wybrać inną osobę z którą spędzi resztę tego balu w dowolny sposób. W jury zasiądzie pięć pięknych kobiet. Ginny Weasley, Parvati Patil, Pansy Parkinson, Astoria Greengrass i Narcyza Malfoy.
Cyzia spojrzała na swojego syna ze zdziwieniem, jednak ten kontynuował.
- Chętnych do uczestnictwa w konkursie zapraszam do siebie, zaś jury niech usiądzie przy jednym stoliku.
Uczestników nie było dużo. Był tylko Blaise razem z Harrym, którzy chcieli śpiewać piosenkę razem, był też Ron z Teodorem, którzy podobnie jak poprzednia dwójka chcieli śpiewać w duecie, a na samym końcu Draco z zaskoczeniem stwierdził, iż jest to jego przyszła żona. Kilka minut później Draco powiedział.
- Mamy już kandydatów! Jest to Blaise Zabini i Harry Potter, którzy zaśpiewają w duecie, nazywającym się Wybrany Diabeł lub Diaboliczny Wybraniec, chyba sami nie wiedzą jak się nazywają. – zaśmiał się Draco, po chwili dodając. – Następny również jest duet. Ron Weasley i Teodor Nott, a postanowili się nazwać Śpiewające Koguty. – słysząc te słowa wszyscy parsknęli śmiechem. – I nasza ostatnia kandydatka, czyli moja przyszła żona – Hermiona Granger!!! No dobra, wstęp mamy za sobą, więc teraz zapraszam na środek Zabiniego i Pottera.
Tak też Harry i Blaise stanęli na środku i już po chwili wszyscy usłyszeli muzykę, w pewnym momencie Zabini zaczął klaskać, wtem Potter zawył głębokim barytonem.
- Mówią, mówią, że….! Mówią, że to nie jeeeest miłoooość, nieeeee!!!! – w tej chwili Diabeł się dołączył, a Wybraniec zaczął klaskać. – Że tak się tylko zdaje, zdaje naaaaaaaaaam…. – i teraz śpiewali razem, już nie klaszcząc. – To, co mam. To, co się zdarzyło nam. To pachnącym chlebem dom, z roześmianą buzią twą. Niech móóóówiąąą, że to nie jeeeeeesst miłość, nieeee….. że tak się tylko zdaje, zdaje nam!!! A wszystko to się nie skończyło, to wszystko, co od ciebie maaaaaaaaaaaaam!!!! Wszystko, co od ciebie mam!
Po ich występie wybuchły śmiechy, ale również gorące oklaski.
- Eee… okej, teraz zapraszam tutaj Notta i Weasley’a.
Chłopaki wyszli na środek, z głośników popłynęła wolna muzyka i Teodor zaczął śpiewać, patrząc prosto w oczy Ronalda.
- Byyły prawdy, choć nie caaałe. Z nich już sieeebieee nie poznaję.
- Między namiii, oszalałeeeeem. – Ron.
- Więęęc nie próbuj mnieeee już bardzieeej…. – Teo.
- Albo choooodź, przytul mnieee…. – Weasley.
- Albo odeeeejdź i przeeebaacz…. – Nott.
- Albo wszystkoooo skooończone i wybaaaaaacz. I wybaaaaaaaaaaaaaacz!!!!!!! – Śpiewające Koguty.
Piosenka była zaśpiewana totalnie okropnie. Wszyscy pokładali się ze śmiechu. A Nott i Weasley szczerzyli się jak głupi.
- Okej, przyszła pora na naszą ostatnią uczestniczkę, Hermiono pozwól tutaj. – powiedział i już chciał odejść na bok, kiedy zatrzymała go rękę Granger, zaciskająca się na jego ramieniu.
- Zostań ze mną. – wyszeptała. W odpowiedzi skinął głową i stanął przodem do niej. Natomiast młoda kobieta, patrząc w oczy narzeczonego zaczęła śpiewać.

(Od dziś, Paula Ignasiak)

Wszyscy, jak zahipnotyzowani słuchali piosenki. Byli pod ogromnym wrażeniem. Mimo, iż to była zwykła piosenka, zwykłe słowa, wychodzące z ust Hermiony były cudownym wyznaniem, obietnicą zostania z ukochanym na zawsze. Wszystko było totalnie romantyczne. Inne kobiety będące na balu łkały, wtulone w swoich partnerów. Mężczyźni również z trudem powstrzymywali łzy wzruszenia. Jednak, gdy z ust Hermiony wyszły słowa:
- …. bo dzięki tobie wiem, że mam już wszystko. W dwóch słowach… kochaam cię. – wszyscy, bez wyjątku szlochali. Draco natomiast z łzami w oczach patrzył na swoją narzeczoną. Nie mógł uwierzyć, że spotkało go takie szczęście. Nie potrafił uwierzyć w to, że ta wspaniała kobieta pokochała właśnie jego.
Gdy Hermiona przestała śpiewać, a wszyscy inni zaczęli wiwatować, gwizdać i klaskać, Draco wziął twarz Granger w swoje dłonie, następnie złożył na jej ustach namiętny pocałunek, wyrażający wszystkie uczucia, jakie w nim były. Gdy oderwał się od jej ust, wyszeptał tylko.
- Kocham cię. Zawsze będę cię kochać.

 

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „XLIII. ”Kocham cię”, pijany Lucjusz i konkurs.

  1. ~Amelia pisze:

    ,,- Mówią, mówią, że….! Mówią, że to nie jeeeest miłoooość, nieeeee!!!! Że tak się tylko zdaje, zdaje naaaaaaaaaam…. To, co mam. To, co się zdarzyło nam. To pachnącym chlebem dom, z roześmianą buzią twą. Niech móóóówiąąą, że to nie jeeeeeesst miłość, nieeee….. że tak się tylko zdaje, zdaje nam!!! A wszystko to się nie skończyło, to wszystko, co od ciebie maaaaaaaaaaaaam!!!! Wszystko, co od ciebie mam!!!” Genialne przypomniałaś mi piosenkę z dzieciństwa :) Bardzo dziękuję! Genialna notka i to wesele! Nie pomyślałabym, że stary Lucek umie tak się bawić! ;D Jak Ty/Wy coś napiszecie to na prawdę… Aż chcę mi się płakać ze śmiechu ;D
    Życzę weny!
    Gorąco pozdrawiam Amelia

  2. ~SandraXXX pisze:

    Ciekawe czy Cyzia zrobi coś Lucjuszowi że schlał się jak świnia. XD Fajnie by było……

  3. ~Oluś pisze:

    Cudowne <3 Oluś

  4. ~Silencio pisze:

    Hahahah ;) Ale się uśmiałam, świetne. Po prostu boskie. Dużo humoru i miłości, czyli to co lubię. Cieplutko pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały ;*
    ~koleżanka z http://just-be-with-me-hermione.blogspot.com/

  5. Wow naprawdę to mnie rozwaliło Xd

  6. ~zywia1 pisze:

    Ojej taki słodki i śmieszny ;) haha uwielbiam ten rozdział… lucjusz taki zabawny… czekam na następny:*

  7. ~natalka pisze:

    Świetne !!! Rozdział bardzo fajny. Śmiałam się :-) płakałam :’(. A teraz z niecierpliwością czekam na cią dalszy.

  8. ~Ginny Weasley pisze:

    Ojeju ryczałam ze śmiechu a pod koniec … mmm wspaniałe :* Noo dawno nie było tak dobrego rozdziału, wcześniejsze też były wspaniałe ale ten był CUDOWNY!!! :) Pozdrawiam <3

  9. ~Ros pisze:

    Przepiękne, popłakałam się

  10. ~Nikola pisze:

    Ojjjj… jak slooodko na końcu !:))
    Super :))

    Czekam na kolejny rozdział:)

    Pozdrawiam

  11. ~SandraXXX pisze:

    Pijany Lucjusz mmmrrrrrr :3 Niby arystokrata ale chlać umie. XD Boskie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>