XLV. Suknia ślubna, pijane wyznanie Ginny oraz krótki wątek z Damonem.

Dwa dni później zaproszenia na ślub były już wysłane, a Hermiona i Draco kontynuowali przygotowania. Mieli mało czasu i dużo rzeczy do zrobienia. Do ślubu został tydzień. Rodzice i przyjaciele oczywiście pomagali młodym w przygotowaniach. Narcyza, Lucjusz, Jean i Alan zajęli się dekoracją miejsca, gdzie odbędzie się ślub i wesele. Astoria, Teodor, Parvati i Ron wzięli na siebie przygotowanie menu. Blaise i Harry pomagali Draconowi w wyborze garnituru i załatwieniu nocy poślubnej w jakimś fajnym miejscu. Natomiast Hermiona wraz z Pansy i Ginny szukały sukni ślubnej. Panna Granger uznała, że skoro całe wesele jest robione z ogromną pompą, to jej suknia musi być królewska. Cena nie grała roli. Jak wiadomo, rodzina Malfoy’ów dysponuje ogromnymi pieniędzmi i oczywiście, nie szczędzili wydatków na ślub ich jedynego syna. Wszystko było najlepsze i najdroższe.

Tymczasem w Mystic Falls.

Przystojny mężczyzna siedział w barze razem ze swoim przyjacielem i popijali Burbon . Żaden z nich się nie odzywał. Każdy myślał o czymś innym. Myśli jednego mężczyzny krążyły wokół jego dziewczyny, a drugiego wokół Hermiony. Mężczyznami, którzy tam siedzieli byli Damon Salvatore i jego najlepszy przyjaciel – Alaric Saltzman. W pewnej chwili ich myśli przerwała sowa, która usiadła na barze przed Damonem. Salvatore spojrzał na kupla ze zdumioną miną. Zaś tamten był tak zaszokowany, że po prostu wpatrywał się w ptaka. Damon zauważył, że sowa trzyma kopertę, wziął ją delikatnie, a ptak od razu odleciał. Mężczyzna otworzył kopertę i wyjął z niej kawałek pięknie zdobionego papieru. Spojrzał na niego i jego wzrok od razu przykuł duży napis

Hermiona Granger i Draco Malfoy mają zaszczyt zaprosić Damona Salvatore na ślub.

Mężczyzna był w totalnym szoku. Siedział i wpatrywał się w zaproszenie. Nie spodziewał się tego. Myślał, że się rozstaną, a ona przyjedzie tutaj, szukając wsparcia, które on jej zapewni. Ale tak nie było. Oni biorą ślub. Hermiona. Jego Hermiona i Malfoy pobierają się. Damon zamówił całą butelkę Burbonu i wypił wszystko na raz.
- Stary, co się stało? – zapytał Alaric.
- Wychodzi za mąż. – wyszeptał wampir.
- Kto?
- Hermiona.
Przez kilka sekund milczeli, ciszę przerwał Alaric.
- TA Hermiona?
- Właśnie ona.
- Cholera. – tylko w ten sposób Ric był w stanie to skomentować. Nim się obejrzał, Damona już nie było w barze.

Damon Salvatore udał się do domu, gdzie rozładowywał swoją złość. Niszczył wszystko, co miał pod ręką. W chwili, kiedy Damona rzucał stołem o ścianę, do salonu wszedł Stefan.
- Co się stało? – zapytał od razu.
- Co się stało?! – wykrzyknął Damon. – CO. SIĘ. STAŁO?!?!?
- Uspokój się.
- NIE MÓW MI, CO MAM ROBIĆ!!! – ryknął, w tym momencie do pomieszczenia weszła Elena i stanęła obok swojego narzeczonego.
- Co się dzieje? – zapytała, jednak nie uzyskała odpowiedzi. Stefan stał i patrzył, jak Damon rozwala wszystko w tym pokoju. Po meblach zostały tylko drzazgi, szklane rzeczy poszły w pył. Dopiero po kilku minutach Damon opadł na kolana na środku salonu.
- Hermiona. – powiedział cicho.
- Co z nią? – zapytała ostrożnie Elena, podchodząc powoli do mężczyzny.
- Wychodzi za mąż. – wyszeptał i chwycił kawałek drewna, który leżał obok niego. Elena zatrzymała się gwałtownie, a Stefan w jednej sekundzie stanął obok niej.
- Damon, odłóż to. – powiedział powoli Stef.
- Boisz się, że rzucę nim w ciebie albo w twoją dziewczynę? – zadrwił mężczyzna. – Nie obawiaj się, nie masz czego. – po tych słowach wbił drewniany kołek w swój brzuch. W jego oczach zalśniły łzy, a usta wykrzywiły się w grymasie. Elena krzyknęła z przerażeniem, a Stefan otworzył usta, będąc w szoku. Damon wyciągnął kołek i powiedział. – Z jakiegoś powodu, myślałem, że poczuję się lepiej. – później wyszedł, pozostawiając Stefana i Elenę w osłupieniu.

Do końca dnia nikt nie widział Damona. Mężczyzna zaszył się w lesie. Siedział pod drzewem i zastanawiał się, czy Hermiona jest szczęśliwa. Pociągnął duży łyk z butelki, którą trzymał w ręku.
- Burbon, dobra rzecz. – wymamrotał. Następnie spojrzał w niebo, na którym błyszczały gwiazdy i zacytował. – ‘’ Wieczność każe ci zapomnieć.’’

Dwór Malfoy’ów. Sypialnia Hermiony.

Draco razem z narzeczoną leżeli na łóżku. Obydwoje z uśmiechami na twarzy.
- Znalazłaś już jakąś suknię? – zapytał blondyn.
- Nie. Jeszcze jutro idę z Pan i Gin do mugolskiej galerii. Może tam coś znajdziemy. – odpowiedziała, spoglądając na niego. – A ty, masz już garnitur?
- Tak. Diabeł i Wybraniec pomogli mi wybrać najlepszy.
- Wyobrażasz sobie, że w tę sobotę jest nasz ślub? – wyszeptała.
- Niesamowite, co?
- Nie sądziłam, że nam się uda.
- Wiesz, na początku, ja również. Ale później już wiedziałem, że będzie dobrze.
W odpowiedzi pocałowała go namiętnie, w tym samym czasie siadając na nim okrakiem i rozpinając koszulę, którą miał na sobie. Ta noc była jedną z tych wyjątkowych i tych megastycznie namiętnych.

Następnego dnia

na słodko

W takim stroju Hermiona weszła do jadalni, gdzie Lucjusz, Narcyza i Draco jedli śniadanie. Wszyscy spojrzeli na nią, gdy powiedziała.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. – odparł Lucek, moment później te słowa powtórzyła Cyzia.
- Wybierasz się gdzieś? – zapytał Malfoy Jr.
- Mówiłam ci wczoraj, że razem z Pansy i Ginny idziemy do mugolskiej galerii, poszukać sukni ślubnej.
- I w takim stroju idziesz do mugolskiej galerii? – spytał Draco, unosząc brew.
- Przecież muszę dobrze wyglądać. – odparła.
- Idę z wami.
- Nie ma mowy.
- Dlaczego?
- Nie możesz widzieć mnie w sukni przed ślubem. To przynosi pecha. – wyjaśniła.
- W takim bądź razie, idź i się przebierz. – rzekł.
- Po co?
- Bo nigdzie nie pójdziesz w tym stroju.
- A kim ty niby jesteś, żeby mówić mi w czym mogę wychodzić, a w czym nie?
- Tak się składa, że jestem twoim narzeczonym!
Hermiona westchnęła głęboko i podeszła do swojego przyszłego męża, po czym usiadła mu na kolanach.
- Draco, nie musisz być zazdrosny.
- Nie jestem zazdrosny. – burknął, przytulając ją.
- Wiesz, że cię kocham, prawda?
- Wiem.
- Więc, nie bój się. Nie zostawię cię dla kogoś innego. – zaśmiała się.
- Mam nadzieję. – mruknął. Hermiona pocałowała go w usta. Tę chwilę przerwała pani Malfoy, mówiąc do swojego męża.
- Czy oni nie są słodcy?
- Taa… – odparł Lucek.
Granger spojrzała na nich, następnie zeszła z kolan Dracona, chwyciła suchego tosta i wyszła z jadalni, uprzednio mówiąc.
- Wrócę wieczorem.
Po śniadaniu Draco również wyszedł, informując rodziców, że musi załatwić coś ważnego. Tak więc, Lucjusz i Narcyza zostali sami. Mieli dla siebie jeszcze kilka godzin, bo dopiero po obiedzie umówili się z Grangerami, aby dokończyć ozdabianie salonu, gdzie będzie wesele oraz ustawianie ławek w ogrodzie, gdzie odbędzie się ceremonia ślubu.
Malfoy Sr. siedział na kanapie w salonie i czytał jakąś książkę, w pewnej chwili Cyzia usiała obok niego i wyszeptała.
- Lucjuszu?
- Mhm. – mruknął mężczyzna.
- Czy pamiętasz, co się działo na balu?
- Masz na myśli, czy pamiętam, jak cię pocałowałem na oczach wszystkich, a później poszedłem się upić? Tak, pamiętam.
- Powiedziałeś wtedy, że….
- … że cię kocham. Tak, to też pamiętam.
- Chcę ci tylko powiedzieć, że ja również cię kocham, Lucjuszu. – wyszeptała kobieta. Mężczyzna spojrzał na nią, a następnie złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Uśmiechnął się lekko i wrócił do czytania książki. Zaś Cyzia z motylkami w brzuchu opuściła salon, uśmiechając się sama do siebie. To niesamowite, że mogła się tak czuć, nawet w tym wieku. Zaśmiała się cicho i udała się do garderoby, aby się przebrać na spotkanie z rodzicami Hermiony. Co prawda było jeszcze dużo czasu, ale przecież musi dobrze wyglądać, jak na arystokratkę przystało.

Kilka godzin później.
Mugolska galeria.
Sklep ze sukniami ślubnymi.

- MAAAM!! – wrzasnęła Hermiona z przymierzalni.
- Co masz? – zapytała rozbawiona Pansy.
- Suknię. Znalazłam. To ta jedyna. Muszę ją mieć.
- Wychodź tu i pokaż nam się. – rozkazała Ginny. Granger wyszła z przymierzalni i stanęła przed przyjaciółkami.
- O cholera. – powiedziała Parkinson. Natomiast Weasley stała z rozdziawionymi ustami, wpatrując się z zachwytem w Hermionę.
- I jak? – zapytała przyszła pani Malfoy.
- Wyglądasz, jak królowa. – odparła ruda.
- Pansy, co myślisz?
- Zgadzam się z Ginny. Bierz tę suknię jest… wow… po prostu… wow. – powiedziała panna Parkinson.
- Okej. No to czekajcie, przebiorę się tylko, później kupię to cudeńko, a jeszcze później idziemy to uczcić! – zawołała Granger.
- To znaczy?
- To znaczy, że trzeba wejść do jakiegoś sklepu i kupić wino, a następnie wracamy do Malfoy Manor.
- Czyli będzie jakaś imprezka?
- Tak, ale tylko my. Żadnych facetów.
- Brzmi ekstra! – wykrzyknęła Ginny.

Dwie godziny później Hermiona, Pansy i Ginny weszły do domu Malfoy’ów totalnie pijane. Każda z nich trzymała w ręku butelkę wina. Weszły do holu podtrzymując się nawzajem i się chichrając, nie wiadomo z czego. Kiedy Granger zdejmowała buty w holu stanął Lucjusz Malfoy. Hermiona spojrzała na niego z uśmiechem i zaświergotała, podchodząc do niego i uwieszając się na jego ramieniu.
- Spójszcie tu, mje kochane, to mój psiyszły teźć.
- Dzień dobry, panie Malfoy.
- Dobry wieczór, panie Malfoy. – powiedziały jednocześnie dziewczyny, następnie spojrzały na siebie i wybuchły śmiechem.
- DRAAAACOOO!!!! – ryknął Lucjusz. Chłopak szybko zbiegł po schodach i stanął obok ojca. – Zabierz swoją narzeczoną. – warknął Lucek. Draco wziął dziewczynę na ręce, a ta zaczęła się śmiać i wymachiwać nogami.
- Ale mi jeśścze nie skońszczyłyśmy!! – zawołała, chichocząc, jednak została zignorowana.
- Tato, czy mógłbyś się skontaktować z Zabinim i Potterem, aby odebrali stąd swoje dziewczyny.
- Ja nie jezdem jego dziewczynommmm!! – wykrzyknęła Ginny.
- A niby khim? – zapytała Pansy, opierając się o szafkę.
- Jestem jego naszeczoną!! – zawołała.
- Oźwiatczył ci się? – zapytała Hermiona, zeskakując z rąk Dracona i chwiejnym krokiem podbiegając do przyjaciółki.
- Tak.
- Dlaszego ni pofieciałaś wczyśniij?
- Bo miliśmy pofecieć fam wszyzdkim dopiro na wesylu tfoim i Drachona.

- To sudownie, że ci się oźwiadczył!! – zawołała Parkinson, a następnie potknęła się o własną nogę i upadła na pupę.
- Tato, skontaktuj się z nimi. Niech je odbiorą, ja zajmę się Hermioną. – powiedział Draco, podszedł do Granger wziął ją na ręce i zaczął z nią wchodzić po schodach.
- Ja ni chcę!! My musimy świtować!! Hinny i Garry są naszedźeńzdwem!! – krzyczała bardzo pijacko Hermiona.

Już kilka minut później Granger leżała w swoim łóżku.
- Śpij, kochanie. – powiedział Draco.
- Korolowych sów.
- Dobranoc. – wyszeptał i wyszedł z jej sypialni, uśmiechając się pod nosem.

 

Witajcie! ;)

Co tam u was słychać? Jak przygotowania do świąt? ;P

U mnie wszystko robią rodzice, ja nie uczestniczę w przygotowaniach, gdyż nie przepadam za świętami xD następny rozdział pojawi się dopiero za dwa tygodnie, to będzie już w przyszłym roku! ;* jednak jeszcze przed najbliższą środą wstawię tutaj miniaturkę ;))

Trzymajcie się cieplutko

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „XLV. Suknia ślubna, pijane wyznanie Ginny oraz krótki wątek z Damonem.

  1. ~Kusia pisze:

    Nie rób za szybko dzieci , demona najlepiej zabij i niech będzie happy end ploseeee

    • Córka Ciemności pisze:

      Okej. UWAGA WSZYSCY!!! W tym komentarzu jest ostatni rozdział mojego opowiadania.
      Hermiona i Draco nie mają dzieci. Damon nie żyje. Happy End.
      KONIEC!!!
      Podoba wam się? Skoro tak chcecie to musi się wam podobać ;)
      Pozdrawiam
      P.S normalny rozdział w najbliższy piątek ;)

  2. ~Gość pisze:

    świetna historia! Zauważyłam, że masz tendencję do szybkich ślubów i super słodkich słówek :/ ale wszystko inne… „Manifik!” ;)

    • Córka Ciemności pisze:

      Zgadza się, lubię szybkie śluby ;D

      • ~Gość pisze:

        tylko nie rób za szybko dzieci… bardzo cie prosze…

        • Córka Ciemności pisze:

          Ups. Jestem już kilka rozdziałów do przodu i już tam pojawia się ciąża, tylko nie wiem jeszcze jak to się zakończy. Wolicie happy end czy nie? ;)

          • ~Gość pisze:

            Nie… jakis bardzo… dramatyczny koniec bedzie dobry… proponuje aborcje, lub poronienie XD a tak na serio, to… jak tobie wygodniej. Piszesz swietne opowiadania, uwielbiam to czytac, chociaz te kolorowe wlosy… strasznie gimbusiarskie :/ osobiscie, to mi sie nie podobaly… ale to tylko moje zdanie. Za to, bardzo spodobal mi sie pomysl wplecenia postaci z innej historii! Mimo, ze nie ogladalam, ani nie czytalam Pamietnikow wampirow, jest swietne! :D

          • Córka Ciemności pisze:

            Masz na myśli te w każdym koloru tęczy? Może faktycznie te włosy nie były najlepsze, ale chodziło o to żeby wkurzyć Snape’a. Tak samo jeśli chodzi o rozdział z deskorolką, niektórym się to nie podobało, ale mnie głównie chodziło to, żeby coś tak mugolskiego weszło w świat czarodziejów i aby wielki arystokrata – Lucjusz Malfoy był wściekły xD uwielbiam kiedy bohaterowie się kłócą! ;*
            Natomiast jeśli chodzi o zakończenie tej historii, to ja już mam pomysł, mam plany.
            Jestem jakieś 9 rozdziałów do przodu i nie bede tego zmieniać, bo poświęcam dużo czasu na napisanie choć jednego dialogu, który ma być zabawany w sposób, który wszyscy doskonale zrozumieją.

  3. ~Vivian Fozen pisze:

    Cudne <3

  4. ~PaulinaK. pisze:

    Jestem stałą czytelniczką bloga i czekam na kolejne rozdziały :)
    A tym czasem jeśli znajdziesz chwilkę czasu to zapraszam do mnie, dopiero zaczynam i przyda mi się czyjaś opinia. Pozdrawiam cieplutko, buziaki i weny życzę :*

  5. ~Silencio pisze:

    Hahahah genialne XD Końcówka najlepsza, Hinny i Garry powalili mnie na kolana. Świetne ;* Czekam na następny rozdział a przy okazji Wesołych Świąt ;*

  6. ~zywia1 pisze:

    Hej. Super rozdzialik :) świetnie napisany… no to czekam na miniaturkę. Wesołych świąt. Ja nie czuje w ogóle tej atmosfery… „widzimy” się w przyszłym roku buziaki :*

  7. ~Nikola pisze:

    Oby Damon jeszcze nie namieszał…
    Świetny rozdział:)

    Co do przygotowań świątecznych…
    Trochę wcześnie, ale ja już przystroiłam choinkę :D

    Pozdrawiam

  8. ~Ros pisze:

    Cudeñko!
    1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>