L. Noc poślubna. (+18)

30 minut później Draco i Hermiona byli przed pięknym i zapewne bardzo drogim hotelem. Objęci weszli do dużego budynku i podeszli do lady, gdzie stał wysoki brunet. Mimo, iż pora była późna było tam mnóstwo ludzi, którzy przyglądali się państwu Malfoy, ale co się dziwić! Ci dwoje przecież jeszcze byli w strojach weselnych. Mężczyzna za ladą, gdy tylko ujrzał Dracona od razu wręczył mu klucz i życzył udanego pobytu. Hermiona razem z mężem weszli do windy i wjechali na 7 piętro, tam Draco odnalazł pokój numer 136 i nim weszli do pomieszczenia Malfoy wziął Hermionę na ręce i przeszedł z nią przez próg, kobieta śmiała się i patrzyła na męża z uwielbieniem. Draco kopnięciem zamknął drzwi i poszedł z żoną wprost do ogromnej sypialni.

*Następnie położył ją na łóżku, a sam stanął przed nią i patrząc jej w oczy, powiedział.
- Właśnie tak to sobie wyobrażałem. Marzyłem o tym, że kiedyś zobaczę cię taką szczęśliwą w sukni ślubnej i tylko błagałem w myślach, abym to ja mógł być tym, który cię tak uszczęśliwia.
- I jesteś nim. – wyszeptała, siadając na łóżku i rękoma, błądząc po jego brzuchu, powoli odpinając guziki koszuli.
- Moje prośby zostały wysłuchane. – odparł równie cicho, zrzucając z siebie marynarkę, a zaraz później, odpiętą już koszulę. Następnie pocałował Hermionę namiętnie, rozsuwając zamek jej sukni. Wtem brunetka zabrała się za zamek jego spodni. Najpierw odpięła guzik, następnie suwak i delikatnie, dotykając jego ciała zsuwała mu spodnie. Draconowi nie wystarczał taki dotyk, to było dla niego zdecydowanie za mało, dlatego kiedy Hermiona mocno ścisnęła jego pośladki, aż zawarczał, na sekundę przerywając pocałunek. Kobieta zaśmiała się, ten moment Draco wykorzystał na całkowite zrzucenie z siebie spodni oraz butów i skarpetek. Został jedynie w czarnych bokserkach, z rozbrajającym uśmiechem patrzył na Hermionę, która spoglądała na niego wzrokiem pełnym pożądania. Przysunął się do niej, złapał w talii i szybkim ruchem sprawił, że obydwoje stali, a jej suknia całkowicie zjechała z jej ciała. Kobieta została tylko w bieliźnie, gdyż buty już wcześniej zrzuciła ze stóp.
- Jesteś taka piękna. – szepnął Malfoy, ponownie kładąc ją na łóżku i tym razem, kładąc się na niej. Kiedy namiętnie ją całował, jego dłonie błądziły po jej udach, brzuchu i piersiach. Jedna ręka Hermiony jeździła po nagich plecach blondyna, zaś drugą wsunęła pod jego bokserki i lekko masowała pośladki. W końcu Draco przeniósł swoje pocałunki z jej ust na szyję, a następnie dekolt, w tym samym czasie odpinając jej stanik, który już chwilę później wylądował gdzieś na podłodze. Mężczyzna przesunął się nieco tak, że teraz jego usta obsypywały pocałunkami jej piersi, wtem brunetka wplotła swoje dłonie w jego włosy i cicho jęczała z rozkoszy, jaką jej dawał. Podczas, gdy biust Hermiony dostawał niesamowitą dawkę pieszczot, ręce Dracona zabrały się za zdejmowanie jej majtek. Powoli zsuwał koronkową bieliznę, gładząc przy tym uda Hermiony jak i jej czułe miejsce. Gdy palce blondyna przesuwały się po jej szparce, kobieta jęczała głośno, a jej oddech był bardzo niespokojny. Wreszcie Draco pozbył się ostatniej części garderoby swojej żony. W pewnej chwili pani Malfoy podniosła się gwałtownie, rozsuwając przy tym nogi tak, że teraz Draco klęczał między jej udami. Szybkim ruchem zdarła z niego bokserki i już po chwili widziała jego imponujące przyrodzenie. Delikatnie przejechała palcami po jego erekcji, Draco wciągnął głośno powietrze i przymknął oczy. Hermiona przysunęła się bliżej i językiem przejechała po główce jego członka, czym spowodowała głośny jęk ze strony kochanka. Nieśpiesznie wsunęła jego penisa do swoich ust, czym wywołała kolejny dużo głośniejszy jęk. Draco spojrzał na nią z zamglonymi przez upojenie oczami.
- Nie musisz tego robić. – rzekł, choć bardzo tego pragnął.
- Pozwól mi. – wyszeptała, w odpowiedzi dostała tylko skinienie głową. Moment później jej usta i język pieściły tą niesamowicie wrażliwą część ciała, chyba każdego mężczyzny. Jedna jej dłoń dotykała jego umięśnionego brzucha, druga wędrowała po jego plecach i jędrnych pośladkach. Później Draco złapał kobietę za włosy i mocno pociągnął w tył, tym samym zmuszając ją do położenia się, następnie bezceremonialnie wszedł w nią, przez co krzyknęła głośno. Na początku poruszał się w niej powoli, chcąc, aby oswoiła się z tym, że jest w niej, ale później poruszał się coraz szybciej i mocniej, doprowadzając i siebie i ją do najwspanialszej na świecie ekstazy. Szczytowali w tym samym czasie, głośno krzycząc swoje imiona, dysząc i jęcząc, jednak mimo wszystko to była najcudowniejsza rozkosz. Byli razem i byli szczęśliwi, co chyba usłyszał cały Paryż, a przynajmniej jego część. Tej nocy kochali się jeszcze trzy razy, a następnie wtuleni w siebie i z lekkimi uśmiechami na ustach, odpłynęli do krainy Morfeusza. *

Następnego dnia rano, kiedy Draco się obudził, Hermiony już nie było. Przecierając oczy, usiadł na łóżku i rozejrzał się po pokoju. Wszędzie były porozrzucane ich ubrania, Malfoy uśmiechnął się szeroko na wspomnienie minionej nocy, po czym wstał. Założył na siebie bokserki i opuścił sypialnię. Kiedy tylko wszedł do salonu od razu zauważył otwarte drzwi balkonowe, podążył tam i już po chwili patrzył na swoją piękną żonę, która miała na sobie jedwabny szlafroczek i z rozmarzeniem przyglądała się wieży Eiffla. Draco po cichu podszedł do kobiety i objął ją od tyłu, drgnęła, ale sekundę później rozluźniła się.
- Pięknie tu. – powiedziała, gdy zanurzył swoją twarz w jej lokach i wdychał zapach jej ciała.
- To prawda. – wymruczał. – Nie jest ci zimno? – zapytał.
- Nie, jest idealnie. – odparła, odwracając się twarzą do niego.
- Zdecydowanie.
- Możesz w to wszystko uwierzyć? – wyszeptała.
- W co?
- W to, że jesteśmy małżeństwem, w to, że jesteśmy tutaj razem. Nigdy nie przypuszczałam, że znajdę szczęście właśnie u twojego boku.
- Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktoś mi powiedział, że będziemy razem, wysłałbym go na terapię psychologiczną.
- Ja pewnie też. – zaśmiała się.
- Jednak jesteś tu ze mną. Jesteś moją żoną i…
- … i cię kocham. – dokończyła za niego.
- A ja kocham ciebie. – odpowiedział, składając na jej ustach gorący pocałunek.
- Jestem potwornie głodna. – powiedziała Hermiona zaraz po tym, jak głośne burczenie w jej brzuchu przerwało ich pocałunek.
- Właśnie słyszę. – odparł wesoło mężczyzna. – Chodźmy do środka, zamówię śniadanie.
Godzinę później, już ubrani, siedzieli przy stole i jedli naleśniki.
- Draco?
- Tak, kotku? – zapytał, przeglądając gazetę.
- Wczoraj wspominałeś o jakiejś niespodziance. – powiedziała, uśmiechając się niewinnie.
- Taaak?
- No.
- Więc?
- No wiesz… chciałabym wiedzieć, co to za niespodzianka.
- I?
- Oj, Draco! – zawołała z irytacją.
- No co?
- Co z tą niespodzianką? Co to jest? I kiedy to dostanę?
- Nie powiem ci, co to jest. Dostaniesz to wieczorem.
- Dopiero? A dlaczego nie teraz?
- A dlatego, moja droga, że zaraz wychodzimy.
- Niby gdzie?
- Jak to gdzie? Będziemy zwiedzać miasto. – odparł, upijając łyk kawy. Przez chwilę przyglądała mu się.
- Mówisz poważnie?
- Jak najbardziej.
- Myślałam raczej, że będziemy zwiedzać sypialnię.
- Będziemy, w nocy. Teraz idziemy zwiedzać Paryż. – a kiedy nadal przyglądała mu się z zaskoczeniem, odparł. – Nigdy tu nie byłem, więc chciałbym, co nieco zobaczyć.
- Ja też nigdy tu nie byłam. – przyznała.
- I co? Nie chcesz zobaczyć tego miasta? – zapytał, marszcząc brwi.
- Chcę.
- Więc w czym problem?
- Chcę też zobaczyć ciebie takiego, jakim byłeś tej nocy. – odparła, rumieniąc się.
- Ohh… kochanie, na to będzie jeszcze czas. A teraz idź się przyszykuj. Wychodzimy za 15 minut.
- 30.
- Co?
- Wychodzimy za 30 minut. Muszę się przebrać, pomalować i ogarnąć włosy. – i nie czekając na odpowiedź, zabarykadowała się w łazience.
- Kobiety. – mruknął Draco, nakładając na swój talerz kolejnego naleśnika.

do galerii

Pół godziny później Hermiona i Draco wychodzili z hotelu. Cały dzień spędzili spacerując po mieście, kupując jakieś drobnostki, obiad zjedli w jakiejś francuskiej restauracji, gdzie Hermiona miała niezły ubaw, gdyż Draco nie zbyt dobrze mówił po francusku, w związku z czym nie mógł się dogadać z kelnerem i dopiero, kiedy opanowała śmiech pomogła mężowi. Następnie kobieta dostała głupawki, kiedy Draco jadł żabie udka. Powiem wam tylko, że nie smakowały mu za bardzo i jedząc je, robił dziwne miny. Do hotelu wrócili dopiero na 18.
- Hermiono, przebierz się w coś eleganckiego, dobrze?
- Po co?
- Ponieważ, chcę cię zabrać do niespodzianki.
- Ohh… okej! – wykrzyknęła i pobiegła do garderoby. Godzinę później, kiedy Draco już od 45 minut siedział na fotelu ubrany w ciemne jeansowe spodnie, białą koszulę i czarną marynarkę, Hermiona pojawiła się w salonie. Draco po raz kolejny zaniemówił na jej widok. Za każdym razem, gdy ją widział, myślał, że piękniejsza już nie może być, jednak ona zawsze go zaskakiwała i wyglądała jeszcze cudowniej niż poprzednio.

wieczorowo 3świetne

- Wyglądasz obłędnie. – wyszeptał Draco, kiedy już odzyskał swój głos.
- Dziękuję. Idziemy?
- Tak, oczywiście.
Przytuleni do siebie opuścili budynek, przed którym stała czarna limuzyna. Draco, ignorując zaskoczenie żony, otworzył drzwi i gestem pokazał jej, aby weszła do pojazdu, następnie sam wsiadł, a limuzyna ruszyła.
- Powiesz mi, gdzie jedziemy?
- Nie. – odparł tylko i objął ją, a ona położyła rękę na jego kolanie. W tej chwili wyglądali naprawdę uroczo.

Jakieś 20 minut później limuzyna zatrzymała się.
- Jesteśmy na miejscu. – powiedział Draco i wysiadł, Hermiona również opuściła samochód i dopiero wtedy zauważyła, że są tuż pod wieżą Eiffla.
- Draco… – zaczęła, jednak została uciszona przez pocałunek.
- Nic nie mów. – wymruczał wprost w jej usta. – Chodź.
Następnie złapał ją za rękę i pociągnął za sobą. Nim Hermiona zdążyła się otrząsnąć z szoku, już byli w windzie, która wiozła ich do góry. Winda zatrzymała się na pierwszym piętrze wieży Eiffla. Powoli przeszli do drugiej, po drodze podziwiając widoki. Wsiedli do windy. Ta zaś zawiozła ich na drugie piętro.
- Jak wysoko. – wyszeptała zachwycona pani Malfoy, wsiadając do trzeciej, ostatniej windy. I ta właśnie zawiozła ich na samą górę. Gdy drzwi otworzyły się, pierwszym co kobieta ujrzała był nieduży stolik, nakryty czerwonym obrusem. Na nim stała piękna zastawa i świece. Była Gryfonka rozejrzała się. Stąd widać było całe miasto, które o tej porze wyglądało pięknie. Przez wysokie budynki przebijało się zachodzące słońce. Hermiona w końcu spojrzała na Dracona, a w jej oczach błyszczały łzy.
- Kochanie… – wyszeptała, wtulając się w jego ramiona. Malfoy uśmiechnął się lekko, obejmując żonę.
- Nie płacz, kotku. – mruknął.
- To ze szczęścia. – odparła. – Spełniasz moje marzenia. Absolutnie każde. A ja nie mam pojęcia skąd o nich wiesz.
- Po prostu słucham tego, co mówisz i tego, co inni mówią o tobie.
- Kocham cię. Tak bardzo cię kocham. – szeptała.
- Ja ciebie też, Hermiono. A teraz, może usiądziemy i zjemy kolację.
- Tak, jasne. – mężczyzna poprowadził ją do stołu i jak na dżentelmena przystało, odsunął jej krzesło, dopiero, gdy kobieta usiadła, on sam zajął miejsce naprzeciwko żony.
- Poprosiłem, aby przygotowali dla nas typowo francuskie danie, mam nadzieję, że będzie ci smakowało.
- Z pewnością. Martwiłabym się tutaj o ciebie. To tobie ostatnio nie posmakowały żabie udka.
- Będziesz mi to teraz wypominać?
- Nie, ja po prostu przypominam ci, że chyba nie przepadasz za francuskim jedzeniem.
- Dam radę.
- Wiem.
- Wiesz? – zapytał z lekkim zdumieniem.
- Tak. W końcu jesteś Malfoyem, prawda?
Draco zaśmiał się.
- Prawda. Ale teraz ty również należysz do tej rodziny.
- Co mnie bardzo cieszy. – odparła i zaczęła jeść to, co przed chwilą dostała od starszego mężczyzny, który musiał być kelnerem.
- Pyszne. – rzekła, przeżuwając pierwszy kęs.
Malfoy uśmiechnął się szeroko w odpowiedzi i sam wziął się za jedzenie.

Tymczasem w Londynie.

Pansy i Blaise siedzieli w salonie w nowym mieszkaniu Zabiniego i oglądali jakiś film. W pewnej chwili młody mężczyzna wyłączył mugolskie urządzenie i powiedział.
- Już od jakiegoś czasu zastanawiałem się, jak to zrobić i do tej pory nie wiem, więc wybacz mi, jeśli to, co za chwilę zrobię nie będzie wymarzone.
- O czym ty mówisz, Blaise? – zapytała ze zdumieniem, patrząc jak Zabini machnięciem różdżki włącza romantyczną muzykę, następnie klęka, a z kieszeni spodni wyciąga małe pudełeczko.
- Bardzo cię kocham i postanowiłem wziąć przykład ze Smoka. Pansy, wyjdziesz za mnie?
- Tak. – wyszeptała oniemiała, po chwili rzucając się mężczyźnie na szyję i krzycząc. – Tak, tak, tak!!!
Następnie ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku.

Była godzina 23, kiedy Draco i Hermiona podziwiali miasto ze szczytu wieży Eiffla. Stali przytuleni do siebie, a lekki wiaterek rozwiewał kobiecie włosy. Te romantyczną chwilę przerwał im telefon Hermiony, który zaczął dzwonić w jej torebce.
- Eee… kochanie, co to? – zapytał Draco.
- Takie mugolskie urządzenie.
- I co to robi?
- Zaraz zobaczysz.
Odebrała telefon i włączyła na tryb głośno mówiący, a w słuchawce usłyszała głos Zabiniego.
- Zgodziła się!!! – wydarł się Blaise.
- DIABLE, JESTEŚ TAM?!?! JAK TAM WLAZŁEŚ?!?! – zaczął wrzeszczeć Malfoy.
- Zamknij się, Draco. – rzekła Hermiona, po czym zwróciła się do Blaise’a. – Kto się zgodził i na co?
- Pansy się zgodziła zostać moją żoną!!! – pani Malfoy usłyszała podekscytowany głos, a w zasadzie pisk.
- To cudownie! – zawołała Hermiona. Blaise coś tam jeszcze mamrotał, po czym się rozłączył.
Pani Malfoy spojrzała z rozbawieniem na męża.
- Jak on tam się znalazł? – zapytał Draco, marszcząc brwi.
- Kiedyś ci wytłumaczę. – odparła ze śmiechem kobieta i złożyła na ustach swojego mężczyzny namiętny pocałunek.

 

Cześć wam! Rozdział wstawiam dzisiaj, gdyż jutro mogę nie mieć czasu Mam fryzjera, potem makijażystkę, a później idę na 18! ;)

Kolejny rozdział oczywiście za tydzień, a teraz uciekam, bo muszę posprzątać.

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „L. Noc poślubna. (+18)

  1. ~zywia1 pisze:

    Świetny rozdział!!! Zakochałam się w nim :3

  2. ~Katerina Petrvoa pisze:

    http://fred-hermiona-draco.blogspot.com/ zapraszam do mnie, przy okazji nominowałam cię ;p

  3. ~Ginny Weasley pisze:

    Ojejuu jaki wspaniały rozdział ^.^ DIABLE, JESTEŚ TAM?!?! JAK TAM WLAZŁEŚ?!?! – ten tekst mnie tak strasznie rozśmieszył <3 no uwielbiam CIĘ *.*
    Życzę dobrej zabawy ! <3

  4. ~Nuśka pisze:

    Ooo jak słodko.
    Wspaniały rozdziała, tyle miłość i romantyczność.
    Też chcę mieć takiego Draco :(
    Mogę szczerze powiedzieć, że od dawna czytam twojego blog i z rozdziału na rozdział widzę jak bardzo się rozwijasz :)
    Gratuluje i życzę weny

  5. ~Gisia pisze:

    Super rozdział!

  6. ~Nikola pisze:

    Ale fajna niespodzianka, wchodzę i rozdział :D i to fajny rozdział !:)
    Pod koniec się uśmiałam :D Rozwalił mnie tekst „DIABLE, JESTEŚ TAM?!?! JAK TAM WLAZŁEŚ?!?!” xD

    Ciekawe co jeszcze będzie dalej.. :)

    Udanej imprezy jutro !
    Pozdrawiam

  7. ~Kardyna ;3 pisze:

    Szczerze ? Dopiero dzisiaj znalazłam się na tym Blogu Dramione <3 ! I po prostu cię Kocham ! To jest świetne ;3 NawNawet przy romantycznej chwili jest coś śmiesznego :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>