Rozdział 2.

- Ojcze! – Hermiona weszła do gabinetu Voldemorta, bez pukania i bez żadnych innych uprzejmości. Kiedy zauważyła, że jej ojciec nie jest sam, tylko z Lucjuszem i Draconem Malfoyami, jej postawa zmieniła się. Stała się taka władcza, nagle jej wyraz twarzy był chłodny i obojętny. – Wyjdźcie. – wysyczała. Lucek i Draco spojrzeli na nią, a następnie na Toma. – WYNOCHA!!! – ryknęła Hermiona.
- Róbcie, co mówi. – rzekł cicho Lord.
Malfoy’owie wyszli, a panienka Riddle zajęła miejsce w fotelu.
- No to może teraz wyjaśnisz mi, dlaczego tak niegrzecznie wyrzuciłaś moich podwładnych z mojego gabinetu?
- Po pierwsze od teraz to także moi słudzy i mogę z nimi robić, co chcę. Po drugie, mam ważną sprawę, dotyczącą jednego ze Śmierciożerców.
- Zrobili ci coś? ZABIJĘ!!!
- Nic mi nie zrobili, uspokój się. A nawet gdyby któryś coś mi zrobił, to poradziłabym sobie.
- Nie wątpię. – mruknął Lord. – Więc, o co chodzi?
- O Severusa Snape’a.
- Co z nim? – zapytał zaskoczony Tom.
- Nie jest nam wierny.
- Co?
- Słyszałeś. – warknęła Hermiona, nienawidziła się powtarzać.
- Skąd te podejrzenia?
- To nie są podejrzenia, ojcze, to są fakty. Jak jeszcze nie wiedziałam, że jestem twoją córką, to należałam do Zakonu Feniksa, dość często bywałam na spotkaniach, stąd wiem, że Snape to podwójny agent.
- Ale Severus… Zawsze był mi wierny… On… Był od początku…
- Będziesz się teraz rozczulać? – zakpiła. – Jesteś Lordem Voldemortem! Weź się w garść, do cholery!
Tom spojrzał na nią i pokiwał głową.
- Tak, masz rację. Jestem Lordem Voldemortem, a zdrajcy są surowo karani. – warknął i wtedy rozbrzmiał gong, oznajmujący, że śniadanie zostało podane. Riddle wraz z córką zeszli do jadalni, gdzie byli już Malfoy’owie, Bellatriks Lestrange z mężem oraz Severus Snape. Hermiona zajęła miejsce między Draconem, a Voldemortem, oczywiście, przy okazji rzucając temu pierwszemu mordercze spojrzenia.
- Hermiono, myślę, że wypadałoby przeprosić pana Malfoy’a i jego syna za to, jak ich potraktowałaś. – odezwał się Voldek, biorąc do ręki dzbanek. – Soku?
- Chyba nie myślisz, że zniżę się do tego poziomu, aby przepraszać sługę. Wolę kawy. – odparła. Dzbanek z kawą stał w pobliżu Severusa, więc ten z gracją podał go Hermionie, lecz ta, ku zdumieniu innych, nie wzięła go. – Pół filiżanki. – powiedziała tylko, a Snape dopiero po chwili zorientował się, że ona w ten delikatny sposób każe mu, żeby jej nalał. Mężczyzna wykonał to polecenie i zajął się swoim śniadaniem.
- Dziękuję, profesorze Snape, to miłe, że jest pan taki pomocny i jak mniemam również wierny. – rzekła Hermiona, a Tom, słysząc to, nie wiedzieć czemu, parsknął do swojej szklanki sokiem, który właśnie pił.
- Ohh… moja droga, nie zadręczaj naszego Mistrza Eliksirów, jeszcze się wystraszy. A propos tej aluzji, którą uczyniłaś… nie ukrywam, że się nie zastanawiałem nad twoją wiernością, Severusie.
- Panie, przysięgam, że jestem ci w pełni oddany. – rzekł mężczyzna.
- A wie pan, profesorze, że nie ładnie jest tak kłamać? – zapytała Hermiona.
- Nie kłamię, panienko Riddle. – wyszeptał i skinął głową w geście szacunku.
- Skoro tak pan twierdzi, to nie będzie miał pan nic przeciwko temu, aby mój ojciec użył na panu legilimencji, czy tak? – zapytała z lekkim uśmiechem. Przez twarz Severusa przeszedł cień zaskoczenia i strachu.
- Jeśli tylko Pan sobie tego życzy, tak będzie. – odparł cicho.
- Nie ja sobie tego życzę, Severusie, a moja droga córka. – odezwał się Voldemort, którego bardzo denerwowało, że ktoś uważał Hermionę za mniej ważną od niego. Tom twierdził, że jego córka jest w tym samym stopniu ważna, co on sam.
- Wypełnię więc jej żądania.
- Cudownie. – wręcz wymruczała Hermiona, natomiast Lord spojrzał w oczy Snape’a i zanurzył się w jego myślach. Po kilku dłuższych sekundach, wyszedł z głowy Mistrza Eliksirów i spojrzał na swoją córkę.
- Jest czysty. – rzekł tylko.
- To niemożliwe. – powiedziała, marszcząc brwi oraz nos i uparcie nad czymś myśląc. W pewnej chwili uniosła gwałtownie głowę, a na jej ustach błąkał się uśmiech zwycięzcy. – Jakie zaklęcie rzucił na ciebie Dumbledore? – zapytała, a w oczach Severusa dostrzegła paniczny strach.
- Nie wiem, o czym panienka mówi. – odparł nieco drżącym głosem.
- Ohh… wiesz. – odpowiedziała i zrobiła krótki ruch ręką, a kwiaty, które przyozdabiały stół, stanęły w płomieniach. – Odpowiedz mi, Snape! – krzyknęła Hermiona.
- Kiedy ja naprawdę nie wiem, o co chodzi. – rzekł, a następnie potężny wiatr przesunął go razem z krzesłem pod ścianę i przycisnął tak, że nie mógł się ruszyć.
- Powiedz mi, Snape, jakie zaklęcie rzucił na ciebie Dumbledore, albo zginiesz wcześniej niż było to planowane.
- Co za różnica, czy powiem, czy nie? I tak dane mi jest umrzeć. – warknął.
- Właściwie to masz rację. – odparła Hermiona, a sekundę później ciało Severusa stanęło w płomieniach. Mężczyzna krzyczał i rzucał się, czując jak ogień powoli go zżera. Inni po prostu na to patrzyli, bojąc się choćby ruszyć. W chwili, kiedy z ciała Snape’a został jedynie proch, wiatr ustał, a Hermiona zajęła się swoim śniadaniem, tak jakby spalenie przed momentem człowieka na żywca w ogóle nie miało miejsca.
- Panie Malfoy. – odezwała się w pewnej chwili panna Riddle. – Niech skrzaty zbiorą te prochy do jakiegoś pudełka, następnie proszę na kartce napisać: ‘’ Zakon Feniksa skończy tak samo, jak szpieg.’’, ten liścik razem z pudełkiem, proszę wysłać do Albusa Dumbledore’a. – Lucjusz spojrzał na Voldemorta, jakby czekając na jego pozwolenie.
- Wykonać. – powiedział Lord, spoglądając na swoją córkę i uświadamiając sobie, że jest cholernie potężna, cholernie mądra i cholernie okrutna.

###

Tego samego dnia. Wieczór.

Albus Dumbledore siedział w swoim gabinecie przy biurku i zastanawiał się, co można zrobić, aby pokonać Voldemorta i jego córkę za jednym razem. W pewnym momencie usłyszał pukanie do drzwi.
- Proszę. – rzekł, a do środka weszła McGonagall.
- Witaj, Albusie.
- Co cię do mnie sprowadza, Minerwo?
Kobieta westchnęła i usiadła w fotelu.
- Zakon się boi. – powiedziała cicho.
- Nie dziwię się.
- Oni wszyscy wiedzą, że Voldemort jest potężny, nie znają siły Hermiony, ale jej również się obawiają.
- I mają czego. – rzekł poważnie Dumbledore.
- Co masz na myśli, Albusie?
- Pomyśl, Minerwo. Hermiona jest córką Toma. Ona jest teraz z nim, a on jest okrutny.
- Chcesz przez to powiedzieć, że Riddle przekazał swoją wiedzę i potęgę Hermionie? – zapytała, marszcząc brwi.
- Obawiam się, że nie tylko to.
- To znaczy?
- Uważam, że Tom mógł podarować swojej córce również władzę nad Śmierciożercami.
- Jeśli może nimi władać, będzie siać zniszczenie i strach.
- Jak Lord Voldemort. – dodał Dumbledore i wydawało się, że chciał powiedzieć coś jeszcze, lecz przerwała mu w tym sowa, pukająca do okna. Albus wstał i otworzył okno, wpuszczając do środka sowę, ale również chłodne powietrze. Piękny, czarny ptak upuścił list na biurku i odleciał. Dyrektor Hogwartu ponownie usiadł, biorąc do ręki niedużą paczkę. Spojrzał na Minerwę, a w jej oczach zauważył strach. Westchnął cicho i rozpakował paczkę. Było w nim pudełeczko. Otworzył je i wyjął z środka kartkę, po czym odczytał na głos.
- Zakon Feniksa skończy tak samo, jak szpieg.
- Co to oznacza, Albusie? – zapytała McGonagall, lecz dyrektor nie odpowiadał, po prostu patrzył do pudełka, w którym był tylko ciemny proch.
Dopiero po chwili spojrzał na profesorkę transmutacji i z łzami w oczach powiedział.
- To oznacza, że tylko tyle pozostało po Severusie. – rzekł, podając jej pudełko. Minerwa spojrzała na niego niezrozumiale, odbierając to, co jej podał i zaglądając do środka.
- OHH! – wykrzyknęła. – To nie może być prawda!
- Zdaje się, że Voldemort odkrył zdradę Severusa.
- I co teraz, Albusie? – zapytała ze strachem kobieta.
- Musimy poinformować Zakon.

###

Dwie godziny później w Norze zebrani byli wszyscy członkowie Zakonu Feniksa.
- Moi drodzy, spotkaliśmy się tu dzisiaj, gdyż muszę was poinformować o pewnej przykrej sprawie. – rzekł smutno Dumbledore.
- Jakiej sprawie? – zapytał Ronald.
- Jak wiecie Severus Snape był naszym szpiegiem wśród Śmierciożerców…
- Był? To już nie jest? – wtrącił Fred Weasley.
- Już nie jest.
- Dlaczego? – spytał George Weasley.
- Ponieważ nie żyje.
W jednej chwili w pomieszczeniu nastała absolutna cisza.
- Co? – wyszeptała Molly.
- Jak to nie żyje? – dodał Harry.
- Voldemort musiał się dowiedzieć, że Severus nie był mu wierny i go zabił. – Albus westchnął, po czym dodał, kładąc na stole małe pudełeczko. – Zostało po nim tylko to.
- OH! – wykrzyknęła zaszokowana i przerażona pani Weasley.
- Spoczywaj w spokoju, Severusie. – wyszeptał Artur.
- Może uczcijmy tę chwilę minutą ciszy? – zaproponowała Minerwa, a reszta przytaknęła jej.
Po tej chwili, która wyrażała szacunek oraz smutek dla Severusa Snape’a, odezwał się Harry Potter.
- Co teraz, panie profesorze?
- Z czym?
- Co teraz, jeśli profesor Snape już dla nas nie szpieguje?
- Nie mam pojęcia, Harry. – odparł ponuro Dumbledore.
- Myślę, że powinniśmy zacząć obmyślać plan ataku na Voldemorta. – rzekła Minerwa.
- Nawet nie wiemy, gdzie on jest. – odezwał się Artur.
- Zbliża się rok szkolny. – zauważyła Molly.
- Racja. – powiedział Dumbledore. – Na tyle, na ile było mi dane poznać Hermionę, uważam, że pojawi się ona na ulicy Pokątnej.
- Nie sądzę, aby Voldemort jej pozwolił. – rzekł Horacy Slughorn, który do tej pory cały czas milczał.
- Hermiona była zawsze bardzo uparta. – rzekł Potter.
- Więc zgodzicie się ze mną, że ona może się tam pojawić? – zapytał dla upewnienia Dumbledore, a kiedy większość mu przytaknęła, rzekł. – Od jutra będą odbywać się patrole na Pokątnej.
Następnie zaczęli dyskutować na temat tego, kto i kiedy będzie patrolował. Dumbledore był przekonany, że uda im się tam pokonać Hermionę, a jeśli pokonają ją, Voldemorta będzie można łatwiej zniszczyć. Albus nie brał pod uwagę tego, że ta akcja może im się nie udać. Sporo przez to stracił…

###

Dwa dni później

- NIE MASZ PRAWA MI TEGO ZABRONIĆ!!! – ryknęła Hermiona, a całe szkło, jakie było w pomieszczeniu poszło w drobne kawałeczki.
- Jestem twoim ojcem i mam do tego pełne prawo. – warknął Voldemort.
- Chcę. Tam. Iść.
- Nie. Obchodzi. Mnie. To.
- Świetnie, więc nie zgadzasz się, abym poszła na zakupy na Pokątną?
- Nie.
- A jeśli ktoś poszedłby ze mną?
- Niby kto? Większość z nas jest poszukiwana. – burknął poirytowany Tom.
- Chociażby Malfoy.
- Lucjusz nie może, on przecież pracuje.
- Mówiłam o Draconie. – westchnęła, a Riddle spojrzał na nią z zaciekawieniem.
- Myślałem, że się nie lubicie.
- Bo tak jest. Ale chcę zrobić zakupy do Hogwartu, a skoro nie mogę iść sama, to niech on idzie ze mną.
- Nie możemy ich po prostu zamówić?
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo ja sama nie wiem, czego potrzebuję. Muszę pochodzić po sklepach, pooglądać.
Po tych słowach nastała cisza, którą dopiero po dłuższej chwili przerwał Lord.
- No dobrze. Pójdziesz na Pokątną razem z Malfoyem, ale weźcie też Zabiniego.
- A on po co? – parsknęła Hermiona.
- Pomoże Draconowi. A teraz, jeśli byłabyś tak łaskawa, to wyjdź, proszę. Zaraz mam spotkanie.
- Z kim? – zapytała, wstając z fotela i zmierzając ku drzwiom.
- Z Bellatriks.
- Z tą zołzą? – zdumiała się dziewczyna. – No naprawdę, ojcze, mogłeś wybrać lepiej.
- HERMIONO! – zagrzmiał Voldemort. – Nic mnie nie łączy z poddanymi, a poza tym Bella ma męża.
- Dobra, to ja idę. Będę na polanie, gdybyś mnie szukał.
W odpowiedzi dostała skinienie głową. Wyszła z gabinetu swojego ojca, zatrzaskując za sobą drzwi i zmierzając do wyjścia z domu. Szła powoli korytarzami, kiedy w pewnym momencie ktoś na nią wpadł.
- Uważaj, jak chodzisz, debilu. – warknęła.
- Przepraszam, panienko. – ktoś cicho się odezwał.
- Malfoy?
- Tak.
- Dobrze, że cię widzę. Jutro ty, ja i Zabini idziemy na Pokątną.
- A po co, jeśli mogę wiedzieć?
- Na zakupy.
- Z całym szacunkiem, ale czy Czarny Pan o tym wie?
- Sam kazał mi wziąć ciebie i twojego przyjaciela. – burknęła. – A teraz, zejdź mi z drogi.
- Wybiera się gdzieś panienka?
- Tak.
- Czy mógłbym towarzyszyć?
- W celu? – zapytała ze znudzeniem.
- Rozmowy.
- Dobra, Malfoy, przestań być taki kulturalny, bo to w ogóle do ciebie nie pasuje. Chodź. – rzekła tylko i poszła. Draco szedł cały czas za nią.
W końcu zatrzymali się na dużej polanie. Hermiona usiadła na trawie, a blondyn zajął miejsce obok niej.
- Mów, czego chcesz. – powiedziała chłodnym tonem.
- Ja… chciałbym… chcę… przeprosić. – wyjąkał. – Przepraszam za te wszystkie lata, kiedy cię wyzywałem i upokarzałem na każdym kroku. Nie miałem prawa nazywać cię szlamą. Przepraszam. – wyszeptał.
Panna Riddle przyglądała mu się przez chwilę.
- Dlaczego to robisz? – spytała.
- Ponieważ liczę, że uda nam się zaprzyjaźnić.
- A nie robisz tego przypadkiem, dlatego, że jestem córką twojego pana i po prostu chcesz mu się podlizać?
- To nie jest powód moich przeprosin.
- Więc, co nim jest?
- Jak już wspominałem, chcę się z tobą zaprzyjaźnić, jeśli tylko mi wybaczysz. – powiedział cicho Draco.
Między nimi nastała cisza, która była przerywana tylko przez śpiew ptaków, siedzących na drzewach, oraz szum wody, płynącej w niedalekim strumyku.
- Wybaczę ci, Malfoy. – odezwała się w pewnej chwili Hermiona. – A nawet ci zaufam. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz.
- Nie zawiodę, obiecuję.
- Nie składaj obietnic, których możesz nie dotrzymać.
- Obiecuję. – powiedział ponownie, kładąc nacisk na to słowo, na ustach dziewczyny pojawił się delikatny uśmiech.
- Chcesz zobaczyć coś pięknego?
- Jasne.
Hermiona wstała, zamknęła oczy i wyszeptała.
- Phasmatos Incendio.
Draco podskoczył ze strachem, kiedy po słowach Riddle, pojawiła się przed nią ognista ściana. Dziewczyna otworzyła oczy i zaczęła robić wolne ruchy dłonią, natomiast ogień przed nią formował się w literki. W pewnej chwili w powietrzu unosiło się kilka ognistych liter, Hermiona spojrzała na blondyna, stojącego za nią i z uśmiechem, machnęła ręką, a literki zamieniły się w słowa. Już po sekundzie Draco patrzył na swoje imię i nazwisko, wypisane ogniem w powietrzu.
- Jak ty to… – zaczął, lecz nie dane było mu dokończyć, gdyż Hermiona przyłożyła mu palec do ust, po czym delikatnym ruchem ręki odesłała ogień w niebyt.
- Władam żywiołami. Wszystkimi. – szepnęła. Malfoy patrzył na nią z zafascynowaniem. – Tylko nikomu nie mów.
- Nie powiem. Pokażesz mi coś jeszcze?
Dziewczyna nie odpowiedziała, złapała go tylko za dłoń i zamknęła oczy, następnie teleportowała ich wprost do strumyka i nadal nie puszczając ręki chłopaka i nie otwierając oczu, zaczęła poruszać ustami. Mówiła tak cicho, że Draco nie był w stanie usłyszeć, co właściwie szeptała. Jednak po chwili, kiedy uniósł się razem z dziewczyną do góry w wodnej bańce, był w takim szoku, że przestał myśleć o tym, co Hermiona mogła mówić. Ścisnął tylko mocniej jej dłoń. W tym momencie oboje poczuli, że ich przyjaźń może być czymś naprawdę pięknym.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Rozdział 2.

  1. ~lestrangebella pisze:

    jak zawsze mnie twój blog zaskakuje i to zawsze na dobre nie mogłam ze śmiechu gdy Hermi mówiła do Seva podczas śniadania i go podpuszczała. jestem bardzo ciekawa co stanie się na Pokątnej. czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.

  2. ~HemiongaPL pisze:

    Hey :C Zapraszam na mojego NOWEGO bloga : http://corka-jasnosci-pisze.blogspot.com/
    Moje konto na google będzie usunięte za 29 dni dlatego musiałam założyć nowego bloga :) Zapraszam Cię serdecznie. Na nowym blogu jest wyjaśnienie :)

  3. ~misiakisia1 pisze:

    Uwielbiam twoje opowiadania. Trochę szkoda mi Seva, ale trudno. Jestem bardzo ciekawa co się stanie na tych zakupach na Pokątnej. Czekam z niecierpliwością na dalszy rozdział. Weny życzę…

  4. ~zywia1 pisze:

    Super! Co prawda to zabicie Seva okrutne…. ale nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;*

  5. ~Mrs.Nox pisze:

    Świetny rozdział. Wiem powtarzam się, jednak naprawdę tak myślę. Niestety zgodzę się z oNyks i tym jak wykreowałaś Hermione. Jest fajna jednak wychodzi przesrany rozpieszczony bachor a przy tym niezwykle potężna czarownica której boi się jej własny ojciec będący postrachem świata. Nie odbieraj tego jako hejt bo od dawna czytam i komentuje twojego bloga, uznaj to jako rade :D
    Czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję że pojawi się szybko :*
    Mrs. Nox

  6. ~Hermiona Greanger pisze:

    Wspaniały rozdział. Nie mogę doczekać się kolejnego. Mam nadzieję, że będzie tak samo wspaniały jak ten. Jeśli będziesz miała czas i ochotę zapraszam serdecznie na mojego bloga : http://tempus-fugacia-quod-tempus-dramione.blogspot.com/

  7. ~HermiongaPL pisze:

    Jak ja dlugo czekalam na ten rozdzial :^

  8. ~oNyks pisze:

    Myślę, że trochę przesadziłaś podczas kreowania postaci Hermiony. Podoba mi się, że nie jest potulną córeczką tatusia, że ma własne zdanie. Ale bardzo często zapędzasz się za daleko i zamiast córki najpotężniejszego czarnoksiężnika masz efekt rozwydrzonego bachora, który uważa, że wszystko mu się należy – a to nie jest ciekawa postać.
    Natomiast bardzo spodobał mi się pomysł ze śmiercią Severusa i wysłaniem jego prochów jako groźby. Wyszło bardzo… mrocznie.

  9. ~LieberAlleine pisze:

    Pierszaaaaaaaaa :D ide czytac

    • ~LieberAlleine pisze:

      Haha rozdzial cholernie potezny cholernie madry i cholernie okrutny aaaaa nogdy pierwsza nie bylam XD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>