” Nazwij ją Hope.”

- O cholera. – mruknęła Hermiona. – Jasna cholera! – krzyknęła, rzucając czymś małym i podłużnym. Następnie sięgneła po to i jeszcze raz przyjrzała się. – To nie może być prawda! – zawołała.
- Hermiono, czy wszystko w porządku? – zapytała Ginny, pukając do drzwi łazienki, w której obecnie przebywała panna Granger.
- Tak, Ginn, wszystko ok. – odparła brunetka, wkładając do kieszeni test, który przed chwilą pokazał jej, że jest w ciąży. Hermiona wyszła z toalety.
- Mama, kazała cię zawołać. Obiad jest już gotowy. – powiedziała Ginewra.
- Idź, ja zaraz do was dołącze.
Kiedy Ruda zniknęła, Hermiona pobiegła do pokoju, który zajmowała w Norze i napisała krótki list, który za pomocą jednego zaklęcia odesłała do adresata.

Lucjuszu, musimy się koniecznie spotkać. To bardzo ważna sprawa. Tam gdzie zawsze. 

Od tego spotkania minęły 2 tygodnie. Hermiona była w Hogwarcie i właśnie wymiotowała w jednej ze szkolnych toalet.

- Merlinie, Miona, co się z tobą dzieje? Ostatnio cały czas wymiotujesz. Może zatrułaś się czymś?
- To nie zatrucie, Ginn. – mruknęła brunetka.
- Więc co?! – zawołała Weasley.
- Ja chciałam ci powiedzieć wcześniej, ale tak jakoś wyszło…
- Mniejsza z tym. Mów, co się dzieje!
- Jestem w ciąży. – wyszeptała.
- W ciąży? Jak to?
- Mam ci tłumaczyć, jak się robi dzieci?
- Nie, chodzi mi o to z kim. Przecież, ja cały czas myślałam, że jesteś dziewicą.
- Nie mogę teraz powiedzieć z kim, ale wkrótce się dowiesz.
- Musisz powiedzieć chłopakom.
- Wiem. – i na tym skończyła się ich rozmowa.

Dwa dni później Ron i Harry dowiedzieli się o stanie Hermiony. Dziewczyna zmuszona była im to wytłumacz, po tym, jak wymiotowała na błoniach, a Potter trzymał jej włosy. Chłopaki przyjęli to dość dziwnie. Harry najpierw zaśmiał się nerwowo, po czym zaczął chodzić w te i spowrotem. Ronald natomiast, kiedy Granger przekazywała im te wiadomość stał przy brzegu jeziora. Kiedy dowiedział się, że jego przyjaciółka spodziewa się dziecka zemdlał, wpadając do wody.

Grudzień nadszedł bardzo szybko, a wraz z nim przerwa świąteczna, której Hermiona się bardzo obawiała. Święta jak zawsze spędzała z rodzicami, tylko że teraz była w 4 miesiącu ciąży, a jej rodzice nie mieli o tym pojęcia.
Z Lucjuszem wymieniała tylko listy, mężczyzna bardzo martwił się o stan dziewczyny. W jednym z listów ustalili, że Malfoy pojawi się na dworcu, gdy Hermiona będzie wracała do domu na święta. Tego dnia też ogłoszą, że są razem i że ojcem dziecka jest Lucjusz.
Do tej sytuacji zostały już tylko dwa dni.
Teraz Granger siedziała w swoim dormitorium razem z Ginny.
- Miona, nie martw się, twoi rodzice na pewno zrozumieją.
- Nie tego się boję.
- A czego?
- Tego, jak wszyscy zareagują, gdy dowiedzą się kto jest ojcem tego dziecka.
- Czy twój wybranek aż tak może nas przerazić? – zaśmiała się Weasley.
- Nawet nie wiesz jak bardzo. – wyszeptała Granger.

Kiedy Hermiona wysiadła z pociągu od razu u jej boku pojawił się Lucjusz, co wywołało sporo zdumienie wśród innych. Malfoy pocałował dziewczynę w policzek i złapał ją za dłoń. Po niemagicznej części stacji King’s Cross czekali rodzice Granger. Ona wraz z Luckiem nie zwracając uwagi na innych szli ku wyjściu z peronu 9 3/4.
- Ojcze! – zawołał Draco, podchodząc do nich. – Możesz mi wyjaśnić, co ty wyprawiasz?! – krzyknął, a wszyscy spojrzeli na nich z zainteresowaniem.
- Idę razem z moją dziewczyną do jej rodziców. – odparł spokojnie mężczyzna.
- Dziewczyną?!?! – ryknął z zaskoczeniem Draco.
- Dokładnie tak, synu.
- Nie kpij ze mnie, proszę. Pytałem poważnie.
- A ja poważnie odpowiedziałem. – rzekł Lucek i tak skończyła się ich rozmowa. Malfoy Sr. I Hermiona poszli dalej, a Draco stał w miejscu, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje.
Hermiona i Lucjusz podeszli do państwa Granger, którzy patrzeli z szokiem na swoją córkę, a raczej na jej sporych rozmiarów brzuch.
- Mamo, tato… – zaczęła cicho dziewczyna. – To jest Lucjusz.
- Dzień dobry.
- Lucjusz? To twój nauczyciel? – zapytała pani Granger.
- Nie mamo, to jest mój chłopak.
- KTO?!?! – wydarł się pan Granger.
- Ja i Lucjusz spodziewamy się dziecka. – szepnęła Hermiona.
- Ja pierdole, kurwa mać. – Alan Granger rzucał przekleństwami, a jego żona stała wpatrując się w córke z totalnym zaskoczeniem.
- Ża… Żart to ta…taki je…jest? – wyjąkała matka dziewczyny.
- Nie, mamo, mówie poważnie.
- Jezus Maria! – zawołała Jean i zemdlała prosto w ramiona męża.
- Cholera. – mruknął Alan i wziął kobiete na ręce. – Hermiono, myślę, że będzie lepiej, jak porozmawiamy może jutro.
- Jasne, tato.
- Czy masz, gdzie przenocować?
- Tak. – wyszeptała.
- No to świetnie. Do zobaczenia. – rzekł i odszedł. Granger ze łzami w oczach przytuliła się do Lucjusza.
- Nie płacz, kochanie. Poradzimy sobie. – wyszeptał Lucek, a następnie teleportował ich do Malfoy Manor.
Pojawili się w salonie, gdzie był już Draco.
- Wytłumacz się, ojcze. – rzekł tylko. Malfoy Sr. Westchnął i zaczął opowiadać. Na koniec Draco spojrzał na Hermione i powiedział.
- Przykro mi, że rodzice właściwie wyrzucili cie z domu. I to że jesteś z moim ojcem nie oznacza, że się zaprzyjaźnimy.
- Nawet o tym nie marzyłam. – parsknęła dziewczyna.
Grudzień minął bardzo szybko i nadszedł styczeń. Granger siedziała na lekcji transmutacji, kiedy poczuła silny skurcz, jednak zignorowała to. Po kilku minutach znów to poczuła i tym razem skurcz był na tyle silny, że Hermiona jęknęła, zaciskając oczy.
- Panno Granger? – zapytała McGonagall. – Czy wszystko w porządku?
- Pani profesor… – zaczęła dziewczyna, lecz ból przerwał jej.
- Ona chyba rodzi! – zawołał jakiś uczeń. I dalej wszystko działo się w ekspresowym tempie, nim Hermiona się zorientowała leżała już w skrzydle szpitalnym. Kiedy Granger krzyczała, starając się pozbyć dziecka ze swojego brzucha, do sali wpadł Lucjusz. Złapał ukochaną za rękę i starał się ją wspomóc słowami. Kiedy dziecko wyszło na świat, a pani Pomfrey sprawdziła czy wszystko w porządku, Lucek wziął swoją córeczkę na ręce.
- Jest piękna. – szepnęła Miona.
- Jak jej mamusia. – odparł mężczyzna. – Draco czeka przed salą, chce poznać swoją siostre. Przedstawie mu rodzeństwo.
Hermiona pokiwała głową, a Lucjusz wyszedł, odprowadzony spojrzeniem swojej ukochanej. Kiedy tylko drzwi zamknęły się za Luckiem, Granger straciła przytomność.

Za drzwiami.

- Draco, poznaj swoją siostrę. – rzekł Lucjusz, wciskając synowi dziewczynkę.
- Jest cudowna. – szepnął blondyn.
- To prawda.
- JASNA CHOLERA! – po chwili usłyszeli krzyk dochodzący zza drzwi. Lucek posłał synowi zdumione spojrzenie i szybko wszedł do sali.
Przy Hermionie krzątała się pani Pomfrey wraz z Severusem, po chwili z kominka wyskoczył Dumbledore.
- Co się dzieje? – zapytał Malfoy.
- Proszę stąd wyjść! – krzyknęła Poppy.
- Co się, do jasnej cholery, dzieje?!
- Wyprowadźcie go!
Snape ze złością machnął różdżką, a Lucka potężna siła wypchnęła za drzwi, które zatrzasknęły się.
- Co się dzieje, ojcze?
- Nie wiem. Nie chcą mi powiedzieć.
- Nie martw się, będzie dobrze. – powiedział, chcąc pocieszyć ojca.

Po dwóch godzinach z sali wyszedł Snape.
- Lucjuszu, Hermiona chce cię widzieć.
Malfoy wszedł do swojej dziewczyny.
- Przepraszam cię, Lu.
- Za co, kochanie?
- Zajmij się naszym maleństwem, Lucjuszu.
- Zajmiemy się nim razem, kotku.
- Nie, Lu, to jest już koniec. Podczas porodu doszło do uszkodzenia jakichś narządów. Nie da się tego naprawić. Ja umieram, Lucjuszu.
- Nie, kochanie. Jesteś zmęczona…
- Kocham cię, Lu. – przerwała mu.
- Ja ciebie też, Hermiono.
Wpatrywali się sobie w oczy, aż Granger westchnęła i wyszeptała.
- Nazwij ją Hope. – następnie jej powieki opadły, a oddech ustał.
- Nie. Nie, nie, nie… Nie! – powtarzał mężczyzna.
- Ojcze… – zaczął Draco, zaglądając do sali.
- Ona nie żyje. – wyszeptał.
- Przykro mi. – rzekł cicho blondyn. – Ale twoja córka cię potrzebuje. – dodał, podając dziewczynkę Lucjuszowi. Mężczyzna wziął i bardzo opiekuńczo przytulił.
- Postaram się być dobrym tatusiem, maleńka. – szepnął. – Postaram się też zastąpić ci mamusię.
- Jak ją nazwiesz? – zapytał Malfoy Jr.
- Tak jak chciała Miona. Twoja siostra ma na imię Hope, Draco. Hope Hermiona Malfoy…

 

Czesć! Przybywam do was z taką króciutką miniaturką. Może się wydawać ona nieskończona, ale tak ma być :) za pewne jest mase błędów i jeszcze wstawiam ją przez telefon, więc z góry przepraszam.

Życzę miłego wieczoru

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „” Nazwij ją Hope.”

  1. ~Avada Kedavra pisze:

    Hejka, to ja, Twoja beta, dawno mnie nie było :P Ejj, co z tym Ronem, który zemdlał do wody? Nie ma momentu jak wyszedł xDD. Chyba go utopiłaś xD. Szkoda, że Miona umiera… chociaż nie, nie szkoda mi jej nawet xD dobra, kończę ten komentarz, bo jest bez sensu, gdyż mam głupawkę :P

    ~ A.K <3

  2. ~SandraXXX pisze:

    Piękna.Cudo,lucmione to mój ulubiony paring nie podobają mi się tylko dwie rzeczy:smutne zakończenie i charakter Lucjusza.

  3. ~zywia1 pisze:

    Słodko. Ale taka smutna pod koniec ;(

  4. ~Hermiona Greanger pisze:

    Wspaniała miniaturka :D Czekam na kolejną oraz na nowy rozdział :D
    Pozdrawiam,
    Hermiona Greanger

  5. ~HemiongaPL pisze:

    Hey piękne :’) Czekam na więcej takich miniaturek oraz więcej rozdziałów :D I zapraszam do siebie na nowy blog :C Jest na nim wyjaśnienie :’C

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>