Rozdział 3.

Kolejny dzień był naprawdę śliczny. Słoneczko przyjemnie grzało, a Hermiona czekała w ogrodzie na Malfoy’a i Zabiniego.
- Panienka Riddle. – odezwał się Blaise, kiwając jej głową w geście szacunku.
- Mam na imię Hermiona. – powiedziała, podając mu dłoń.
- Blaise. – rzekł i ucałował jej rękę.
- Możemy już iść? – zwróciła się do Dracona.
- Musimy jeszcze wstąpić do Czarnego Pana, prosił, abyśmy przyszli przed wyjściem.
Hermiona skinęła głową i ruszyła do gabinetu Voldemorta. Weszła tam bez pukania i usiadła na fotelu, natomiast Draco i Blaise, zaraz po przekroczeniu progu, rzucili się na kolana.
- Po co nas wezwałeś?
- Malfoy, Zabini, wstańcie. – powiedział Lord, ignorując swoją córkę. Podczas, gdy chłopaki wykonywali rozkaz, odezwała się Hermiona.
- Zadałam ci pytanie. – jednak Tom nie zwrócił na to uwagi i przemówił do poddanych.
- Pilnujcie jej. Ma nigdzie nie chodzić sama, jeśli tylko zobaczycie coś podejrzanego od razu macie wezwać wsparcie…
- Teraz będziesz mnie ignorował?! – krzyknęła panna Riddle, a mężczyzna w końcu zwrócił na nią swoją uwagę.
- Nie ignoruję cię, po prostu się martwię.
- To przestań, poradzę sobie. – warknęła i opuściła pomieszczenie.
- Idźcie już. – westchnął Lord.
Zabini i Malfoy skłonili się i wyszli, następnie znaleźli Hermionę i w trójkę teleportowali się na ulicę Pokątną.
Wylądowali przed gmachem Gringotta.
- To gdzie idziemy najpierw? – zapytał wesoło Blaise.
- Księgarnia, sklep Madame Malkin, a później może piwo kremowe? – odezwała się Hermiona.
- Jestem za.
- Ja też, ale w między czasie musimy wejść do sklepu z miotłami. – dodał Malfoy.
- Okej, lepiej już chodźmy.
Weszli go księgarni, gdzie spędzili bardzo dużo czasu. Hermiona chodziła między półkami i wybiera przeróżne książki, a Blaise i Draco włóczyli się za nią, cały czas jęcząc, czy jeszcze długo tutaj będą. W końcu dziewczyna skierowała się do kasy, a za sobą lewitowała chyba z piętnaście ksiąg. Sprzedawczyni, która znała Hermionę bardzo dobrze, gdyż ta często bywała w tym sklepie, rzuciła jej pytające spojrzenie. Panna Riddle domyśliła się, że chodzi o dwóch wcześniej znienawidzonych przez nią Ślizgonów. Mimo wszystko nic się nie odezwała, tylko zapłaciła i wyszła. Malfoy i Zabini domyślili się, że to oni muszą dźwigać teraz te książki. Dopiero po chwili blondyn wpadł na genialny pomysł i odesłał wszystkie do Dark Manor za pomocą jednego zaklęcia. Następnie podążyli do Madame Malkin, gdzie to, tym razem Hermiona musiała czekać na chłopaków, ponieważ ci szukali dla siebie odpowiednich ubrań. Spędzili w tym sklepie ponad godzinę, wreszcie wyszli i udali się do sklepu ze sprzętem do Quidditcha.
Wychodząc z owego punktu handlowego spostrzegli kilka osób z Zakonu Feniksa, jednak udawali, że nic nie zauważyli i ruszyli do Dziurawego Kotła na piwo kremowe. Lecz, gdy chcieli już wchodzić do baru, Artur Weasley złapał Hermionę za ramię, ta szybko się odwróciła, wbijając mężczyźnie łokieć w brzuch, przez co ją puścił i zgiął się w pół. Wtedy podeszli do nich inni członkowie Zakonu. Draco i Blaise w ekspresowym tempie wyjęli swoje różdżki, tak samo, jak pozostali, tylko Hermiona stała bez swojego magicznego patyka. Malfoy dyskretnie dotknął Mrocznego Znaku na swoim przedramieniu, tym samym prosząc o wsparcie.
- Hermiono, nie chcemy ci zrobić krzywdy. – powiedziała Molly Weasley.
- Właśnie, chcemy tylko porozmawiać. – dodał Harry Potter.
- Chcecie porozmawiać? – powtórzyła cicho i z opanowaniem dziewczyna, jednak był to głos, który przerażał bardziej niż jakikolwiek krzyk. – O czym chcecie rozmawiać?
- Hermiono, możemy o wszystkim zapomnieć, możesz do nas wrócić, a my ci wybaczymy. – rzekła Ginny.
- WY WYBACZYCIE MNIE?!?! – ryknęła, a wszyscy tam obecni czarodzieje i czarownice, spojrzeli ze zdumieniem na Hermionę, którą nadal znali jako Granger… jako przyjaciółkę Harry’ego Pottera. Teraz z zaskoczeniem obserwowali całą sytuację.
- Uspokój się, Hermiono. – powiedział z lekką obawą Harry.
- Nie mówi mi, co mam robić. – warknęła do Wybrańca. – Ukrywaliście prawdę przede mną przez tyle lat… Dlaczego nikt mi nie powiedział?!
- Bo nikt nie wiedział, że to ty jesteś córką Tego – Którego – Imienia – Nie – Wolno – Wymawiać. – odparł Artur.
- Ale wiedzieliście, że Voldemort ma dziedzica! – wrzasnęła. – Byłam członkinią Zakonu Feniksa, powinnam o tym wiedzieć!!!
- Jesteś tak samo porywcza, jak ojciec. – odezwał się w pewnej chwili Dumbledore, który właściwie pojawił się znikąd.
- Jak śmiesz się do mnie odzywać po tym, co zrobiłeś? – wysyczała.
- Gdzie twoja kultura, Hermiono? Już zapomniałaś, jak powinno się zwracać do starszych i mądrzejszych?
- Że niby ty jesteś mądrzejszy ode mnie? Nie sądzę. – powiedziała z kpiną i w tej samej chwili za jej plecami pojawiło się kilkunastu czarodziejów, ubranych w czarne, długie płaszcze i mających na twarzach złote maski.
- Widzę, że sprowadziłaś wsparcie. Czyli jednak obawiasz się nas. – rzekł Albus.
- To nie ja ich sprowadziłam, to ci dwaj idioci obok mnie. – burknęła.
- Nadal nie lubisz pana Malfoy’a i Zabiniego?
- Jak widać. – warknęła.
- Dlaczego więc jesteś po tamtej stronie? – zapytał Harry.
- Jestem po właściwej stronie, Potter, w przeciwieństwie do ciebie. – wysyczała.
- Ja jestem po stronie zwycięzców. – odparł chłopak.
- Nie byłabym tego taka pewna. – warknęła Hermiona i nim ktokolwiek zdążył się zorientować, co się dzieje, większość czarodziejów została zmieciona przez potężny wiatr, inni topili się w wodzie, która pojawiała się znikąd, pod jeszcze innymi zapadała się ziemia, tworząc głębokie kaniony, które, gdy tylko ktoś w nie wpadł, zasypywały się.
- HERMIONO, SKOŃCZ TO!!! – wrzasnął Dumbledore.
- Dlaczego?
- To są niewinni ludzie!
- I co z tego?
- Zostaw ich, zmierz się ze mną! – krzyknął Albus i w jednej sekundzie wszystko ustało, a oczy Hermiony skierowały się wprost w błękitne tęczówki dyrektora Hogwartu.
- Z miłą chęcią. – odezwała się i już chciała rzucić się na mężczyznę, kiedy przed nią zmaterializował się sam Lord Voldemort.
- Obawiam się, że nie tym razem, droga córko.
- Zejdź mi z drogi. – warknęła do Toma.
- Draco, Blaise, zabierzcie ją stąd. – rzekł Riddle. Zabini i Malfoy podeszli do niej i chwycili ją za ramiona, chcąc odciągnąć ją na bok i teleportować się do domu, jednak nie spodziewali się jednej rzeczy. Hermiona stanęła na stopie Blaise’a, jednocześnie, wbijając łokieć w brzuch Malfoy’a, następnie kopiąc go w krocze, a Zabiniego, uderzając pięścią w twarz, później szybkim i władczym krokiem ruszyła w stronę Dumbledore’a, przy okazji jednym ruchem ręki, przesuwając ojca ze swojej drogi. Stanęła kilka metrów przed Albusem.
- Walcz ze mną. – wyszeptała.
- Naprawdę tak szybko chcesz zginąć? – zadrwił mężczyzna.
- Naprawdę chcesz się tak bawić? – zapytała, jednocześnie, posyłając ognistą kulę w nic niespodziewającą się, Molly Weasley. I już po chwili wszystkie jej dzieci razem z mężem patrzyli na jej płonące ciało. Przez ulicę Pokątną przeszedł krzyk bólu, który wydostał się z gardła Molly.
- Miałaś nie zabijać niewinnych. – przypomniał jej Albus.
- Ona nie była niewinna. – odparła Miona, wzruszając ramionami
- Jesteś potworem. – rzekł cicho mężczyzna.
- Na pewno nie gorszym od ciebie! – krzyknęła, posyłając w jego stronę silny podmuch wiatru. W oczach Dumbledore na chwilę zalśnił strach. Ta dziewczyna włada wszystkimi czterema żywiołami. – uświadomił sobie. – Pokonanie jej nie będzie takie proste.
- Zróbmy tak. Zmierzę się z tobą, ale jeszcze nie dziś.
- Kiedy?
- Gdy nadejdzie czas.
- Dobrze, niech tak będzie. Ale możesz być pewny, że pokonam cię w każdym miejscu, nie zależnie od warunków tam panujących. Zabiję cię i zniszczę cały Zakon Feniksa. Przysięgam. – wyszeptała, następnie rzuciła spojrzenie na Voldemorta i Śmierciożerców, po czym teleportowała się. Nim jednak to zrobiła posłała ostatnią dzisiaj ognistą kulę w Ginny Weasley, swoją byłą przyjaciółkę.

Kilka sekund później Hermiona wraz z Voldemortem i innymi Śmierciożercami pojawiła się w twierdzy Czarnego Pana.
- Czyś ty zgłupiała?! – krzyknął Lord, ignorując strach swoich poddanych, który powstał na dźwięk jego wściekłego głosu.
- O co ci, do cholery, chodzi? – warknęła.
- Chciałaś rozpętać wojnę na środku ulicy Pokątnej z samym Dumbledorem?!?!
- A co za różnica gdzie i z kim?
- Wielka. Dumbledore nie jest głupi. Pokazałaś mu dzisiaj swoją siłę, teraz będzie chciał walczyć w miejscu, w którym ma przewagę!
- Nie ma takiego miejsca. – odparła z kpiną.
- Hogwart jest takim miejscem!!! – wrzasnął.
- I co? Zaprowadzi mnie do swojego gabinetu, czy na środku Wielkiej Sali naśle na mnie swoje duchy? – zakpiła.
- To jest poważna sprawa!
- Wyobraź sobie, że o tym wiem!
- Naprawdę? Bo zachowujesz się tak, jakbyś o tym nie wiedziała!!! – krzyknął tak, że całe szkło poszło w pył.
- TERAZ BĘDZIESZ MNIE POUCZAŁ?! TY?!?! TY, KTÓRY WYKORZYSTYWAŁEŚ KAŻDĄ OKAZJĘ, ABY ZABIĆ POTTERA?! NIE MASZ PRAWA, PRAWIĆ MI MORAŁÓW!!! – ryknęła Hermiona, a wokół niej zaczął szaleć potężny wiatr, jej twarz wyrażała absolutny gniew, a oczy wręcz płonęły.
- Hermiono… – powiedział opanowanym, aczkolwiek stanowczym tonem Voldemort. – Córko, uspokój się, proszę.
Mogłoby się wydawać, że głos Toma zadrżał z lekkiego strachu. Znał swoją córkę krótko, więc nie wiedział o niej zbyt dużo. Wiedział tylko, że dysponuje wielką magią, czasami tak ogromną, że nie potrafi nad nią zapanować.
- MAM DOŚĆ CIEBIE I TWOICH PRZYDUPASÓW, KTÓRZY MAJĄ SIĘ ZA NIE WIADOMO, JAK FAJNYCH, BO SĄ PO TWOJEJ STRONIE. TAK NAPRAWDĘ, ZARÓWNO ONI, JAK TY JESTEŚCIE NIEUDACZNIKAMI!!! NIE MACIE CHOLERNEGO POJĘCIA, JAK ZABIĆ CZŁOWIEKA!!!
- W przeciwieństwie do ciebie. – mruknął Lord.
- TAK!!! W PRZECIWIEŃSTWIE DO MNIE!!! KAŻDY Z WAS JEST TCHÓRZEM, KTÓRY LĘKA SIĘ KARY BOGA ZA ZAMORDOWANIE KOGOŚ!!! BOICIE SIĘ, ŻE BĘDZIECIE SIĘ PONIEWIERAĆ W PIEKLE! ALE ZAUFAJCIE MI, NIE BĘDZIECIE, BO ŻADEN Z WAS, TCHÓRZÓW, NIE ZROBIŁ TAK OKROPNEJ RZECZY, JAKĄ JA ZROBIĘ!!! – wrzeszczała, a w jej dłoniach formowały się ogniste kule, wiatr szalał, ziemia z każdym słowem coraz bardziej drżała, a woda pojawiała się nie wiadomo skąd i wielkimi falami zalewała wszystko i wszystkich.
Śmierciożercy krzyczeli z przerażeniem, próbując wydostać się z twierdzy, chcąc uniknąć gniewu Hermiony Riddle.
Lord Voldemort właśnie zdał sobie sprawę, że ta dziewczyna ma moc potężniejszą od niego samego. Powinien się cieszyć, że ma po swojej stronie kogoś takiego, ale, co dziwne, nie był zadowolony z tego powodu ani trochę. Jego córka potrafiła wzbudzić strach samymi słowami, a kiedy padała w gniew siała zniszczenie i wtedy nie zwracała uwagi na to, kogo zabija.
Tom Riddle razem ze swoim podwładnymi postanowił wycofać się z domu. Wszyscy opuszczali dwór, zarówno czarodzieje i czarownice, jak i skrzaty domowe. Każdy biegł, chcąc znaleźć się, jak najdalej od posiadłości, nie będąc pewnym, co tak właściwie się dzieje.
W pewnym momencie, całkowicie nieoczekiwanie, wszystko ustało. Każdy zatrzymał się gwałtownie i powoli odwracał. Voldemort również to uczynił, a wtedy nastąpiła eksplozja. Ludzie rzucili się na ziemie, zasłaniając głowę rękoma. Niektórzy, ci mądrzejsi, rzucali zaklęcia ochronne, inni łapali się ostatniej deski ratunku, teleportując się gdzieś. Dopiero po kilku minutach ktoś odważył się spojrzeć na twierdzę, a to, co zobaczył przekraczało jego najśmielsze oczekiwania. W miejscu, gdzie stał wieli i potężny dwór, teraz była tylko Hermiona. Dark Manor zostało zmiecione z powierzchni ziemi.
Przez młodą dziewczynę, po prostu przestało istnieć.
Hermiona podeszła do swojego ojca, który był kompletnie zaszokowany tym, co się właśnie stało.
- Zapamiętaj, ojcze, że mnie się nie poucza, nie ignoruje i nie lekceważy. – powiedziała, a następnie zwróciła się do poddanych. – To kto nas przenocuje?
Nikt nic nie powiedział, tylko z przerażeniem przyglądali się Hermionie.
- Malfoy. – rzekła panna Riddle i podeszła do Dracona, łapiąc go za dłoń. – Teleportuj nas do swojego domu.
Chłopak rzucił przerażone spojrzenie swemu ojcu, a następnie zniknął razem z córką Voldemorta.

Dwa dni później.

Hermiona razem z Draconem siedzieli w salonie w Malfoy Manor i pili Ognistą Whiskey. Po kilku minutach dołączyli się do nich Blaise Zabini, Lucjusz wraz z Narcyzą oraz sam Voldemort.
- Nie powinnaś pić, Hermiono. – odezwał się w pewnej chwili Tom.
- A kto mi zabroni? Ty? – odparła, patrząc na niego z politowaniem. Mężczyzna uznał, że będzie lepiej, jak już nie odezwie. Siedzieli w ciszy, popijając alkohol, aż w pewnym momencie do okna zapukała sowa. Nikt się nie ruszył. Hermiona spojrzała na swego ojca i rzekła.
- Otwórz to cholerne okno.
Voldemort machnął różdżką, a ptak wleciał do środka, rzucił kopertę na kolana panny Riddle i odleciał.
- Z Hogwartu. – powiedziała cicho Hermiona, otwierając kopertę. Czytała list, a reszta przyglądała jej się z zainteresowaniem. Najpierw twarz dziewczyny wyrażała kpinę, później wściekłość, a na koniec rozbawienie. Lord chrząknął, a Riddle spojrzała na niego.
- Dumbledore za to zapłaci. – powiedziała tylko, rzucając list i wychodząc z salonu. Draco od razu rzucił się na kawałek pergaminu i zaczął czytać.

Panno Hermiono Granger!

Z przykrością informuję, iż została pani wydalona ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie z powodu swojej zbyt potężnej mocy. Razem z gronem pedagogicznym uznaliśmy, że zagraża pani uczniom, niestety nie możemy ryzykować.

Z wyrazami szacunku
Dyrektor SMiC Hogwart
Albus Percival Wulfrik Brian Dumbledore.

Cyzia, Lucek i Draco ze zdumieniem spojrzeli po sobie, a Voldemort rzekł tylko.
- Ona go za to zamorduje.

 

Cześć wszystkim!

Rozdział znów pojawia się w czwartek, zamiast w piątek, ale tak wyszło :P Niektórzy sądzą, że Hermiona jest jak rozwydrzony bachor, ale taki był mój pomysł. Czytałam też, że niektórzy zastanawiają się, dlaczego Miona jest potężniejsza od Voldemorta. Postanowiłam to wytłumaczyć. Tom Riddle jest dziedzicem Salazara Slytherina, co wiąże się z tym, że Hermiona również jest jego potomkinią, dodatkowo uznałam, że matka dziewczyny pochodziła z potężnego i czystokrwistego rodu, Hermiona zyskała cechy zarówno ojca, jak i matki, tym samym, w momentach kiedy nie kontroluje swojej magii, stając się potworem ;)

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Rozdział 3.

  1. ~lestrangebella pisze:

    Nie spodziewałam się tego po Mionie. Nie mogę w to uwierzyć, że ona jest potężniejsza od Voldiego i on jej się boi. Czekam na nn.

  2. ~Tośka pisze:

    Masz talent super kiedy następna notka ?

  3. ~Tośka pisze:

    Rewelacja masz talent kobieto pisz dalej a kiedy następna nitka ? :-)

  4. ~zywia1 pisze:

    Rewelacja! Trochę mnie to przeraża xd ale super ;) czekam na następny ;) nie napisała byś może jakiejś miniaturki teomione albo fremione? Buziak

    • Córka Ciemności pisze:

      mam napisaną miniaturkę Dramione, ale nie mam pojęcia, kiedy ją wstawię i mam też pomysł na kolejną miniaturkę i w sumie mogłaby ona być Teomione ;D

  5. ~HemiongaPL pisze:

    Piękne :D Bardzo podoba mi się to jak to wszystko opisujesz :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>