Rozdział 5.

Od bitwy minęło kilka dni.
- Co teraz planujesz? – zapytał Draco, siedząc razem z Hermioną na ławce w ogrodzie.
- Muszę uspokoić społeczeństwo, chcę, aby dowiedzieli się prawdy i nie mieli mnie za potwora.
- Myślisz, że ci uwierzą?
- Kiedy pokaże im moje wspomnienia, owszem.
- Naprawdę chcesz to zrobić? – zapytał Malfoy z lekkim niedowierzaniem.
- Tak. Chcę wyjaśnić zachowanie moje, ale również mego ojca.
- Czarnego Pana? – spytał blondyn z jeszcze większym zaskoczeniem.
- Tak, wiem, że jest zbyt dumny, by zrobić to samemu, więc załatwię to za niego. Nie chcę, aby ludzie postrzegali nas za potwory, pragnące śmierci niewinnych.
- Rozumiem.
- A jakie ty masz plany?
- Wiesz, że moja rodzina posiada firmę, produkującą miotły. Przejmuję ją jeszcze w tym tygodniu. Ojciec uznał, że jestem już gotowy, aby zostać prezesem.
- Mam tylko nadzieję, że nie będziesz takim tyranem, jakim był twój ojciec dla tych biednych pracowników.
- Mój ojciec tylko wzorował się na twoim. – odparł Draco.
- Przepraszam. – wyszeptała panna Riddle.
- Za co? – zapytał nieco zdezorientowany.
- Za mojego ojca. To przez niego miałeś takie trudne dzieciństwo. Twój ojciec chciał być zły, tak jak jest mój. Przepraszam.
- Nie przepraszaj, Hermiono. To nie jest wina twoja, ani Czarnego Pana. Może i mój ojciec wzorował się na twoim, ale różnili się bardzo. Twój ojciec cię kocha, mój mnie… nie…
- Draco… – szepnęła dziewczyna, kładąc mu dłoń na ramieniu. – On może cię nie kocha, ale są inni, którzy to robią.
- Kto? Wymień choć jedną osobę.
- Potrafię wymienić nawet dwie. – odparła. – Jedną z nich jest twoja matka, Draco.
- A drugą?
- Drugą jest… – zaczęła Hermiona, jednak nie dane jej było dokończyć.
- Panienko Riddle. – powiedział jeden ze Śmierciożerców. Postawa Hermiony od razu uległa zmianie. Stała się chłodna i władcza.
- O co chodzi, Travers?
- Czarny Pan cię wzywa.
- Czarny Pan będzie musiał zaczekać. Prowadzę ważną rozmowę. – warknęła dziewczyna.
- Ale to ponoć pilna sprawa.
Panna Riddle spojrzała ze złością na Śmierciożercę, następnie mruknęła do Dracona.
- Wybacz, Draco. Porozmawiamy później.
- Oczywiście.
- Gdzie jest mój ojciec, Travers?
- W gabinecie. – odparł mężczyzna i już po chwili obserwował, jak Hermiona znika we wielkim dworze Malfoy’ów.
Travers spojrzał na blondyna.
- Co? – spytał Draco.
- Chcesz zaliczyć panienkę Riddle?
- Zgłupiałeś? – oburzył się Malfoy.
- No przyznaj się, Malfoy, podoba ci się.
- Ty chyba jesteś nienormalny!
- Mnie nie oszukasz. Widziałem, jak na nią patrzysz, jak się ślinisz na jej widok. Lecisz na nią.
- Nawet jeśli mi się podoba to i tak nic z tego nie będzie.
- A to niby dlaczego?
- To proste. Czarny Pan by mnie zamordował, a ja chcę jeszcze trochę pożyć. A poza tym ona mnie tylko lubi. – odparł Draco i odszedł. Travers usiadł na ławce, odpalając papierosa i mrucząc.
- Wpadłeś, Malfoy, nawet nie wiesz, jak bardzo. – uśmiechnął się pod nosem i mocno zaciągnął szlugiem.

Hermiona siedziała na fotelu w gabinecie ojca i zastanawiała się, po co tak właściwie ją wezwał.
- Córko, wiem, co chcesz zrobić.
- Wiesz? – zapytała z lekkim zaskoczeniem.
- Tak.
- Skąd?
- Bo gdybym był inny też bym tak zrobił.
- I nie masz nic przeciwko? – zapytała, unosząc brew.
- Mam, ale to jest twoja decyzja, jeśli chcesz, aby wszyscy dowiedzieli się o całej tej sytuacji, to niech tak będzie.
- To miło, że nie będziesz mi w tym przeszkadzał. – powiedziała.
- Jaki masz plan?
- Pojadę jutro do Ministerstwa, zbiorę pracowników i dziennikarzy, a następnie wszystko im opowiem.
- Dobrze, ale chcę, abyś zabrała ze sobą chociaż dwóch Śmierciożerców.
- Malfoy ze mną pójdzie i miałam nadzieję, że ty również. – odparła, przyglądając się ojcu.
- Nie ma mowy, nigdzie się nie wybieram.
- Ale ojcze…
- NIE!
- Dobrze, niech tak będzie. – odpowiedziała chłodno i opuściła pomieszczenie.

Kolejnego dnia rano Hermiona, Draco oraz Lucjusz stali już w Ministerstwie Magii. Przed nimi byli zebrani wszyscy pracownicy oraz reporterzy.
- Witajcie. – odezwała się panna Riddle. – Za pewne wszyscy się zastanawiacie, po co tutaj przybyłam. Odpowiedź jest prosta, chcę, abyście poznali prawdę. Macie mnie i mego ojca za bestie, ale to nie my nimi jesteśmy! Nie znacie całej historii, więc nie macie prawa postrzegać nas w ten sposób. Nie będę wam opowiadać tego wszystkiego, ponieważ i tak nie uwierzycie, dlatego chcę wam przekazać tylko moje wspomnienia. Jest w nich wszystko. Chwila, kiedy dowiedziałam się prawdy o moich biologicznych rodzicach, oraz to dlaczego tak bardzo znienawidziłam Dumbledore’a. Zapoznajcie się z tym, wtedy wszystko zrozumiecie. – zakończyła swój monolog, zostawiła fiolkę ze wspomnieniami i razem z Malfoyami udała się do wyjścia.
Wieczorem w gazetach były artykuły o występie Hermiony oraz o jej wspomnieniach.
Teraz Riddle siedziała z Draconem w salonie w Malfoy Manor, ona czytała książkę, on gazetę.
- Hermiono… – zwrócił się do niej w pewnej chwili.
- Tak?
- Wczoraj powiedziałaś, że kochają mnie dwie osoby… Moja matka i kim jest ta druga osoba? – zapytała, spoglądając dziewczynie w oczy.
- Właśnie na nią patrzysz, Draco. – wyszeptała Hermiona i już po chwili obserwowała zaskoczenie, które pojawiło się na twarzy chłopaka.
- Naprawdę? – odparł równie cicho.
- Naprawdę. – potwierdziła, przywierając swoimi ustami do jego ust.
Oboje nieświadomi tego, że są obserwowani przez jednego ze Śmierciożerców, całowali się namiętnie. Natomiast owy Śmierciożerca właśnie wyszedł na dwór i odpalił sobie papierosa.
- Mówiłem, że wpadłeś, Malfoy. – wymamrotał Travers.

Tydzień później.

- Pośpiesz się, Hermiono, twój ojciec nas oczekuje.
- Nic się nie stanie, jeśli chwilę się spóźnimy.
- Może według ciebie, ja nie chcę podpadać już na samym początku.
- Uspokój się, Draco.
- Jak mam się uspokoić?! Mam powiedzieć najpotężniejszemu czarnoksiężnikowi na ziemi, że kocham jego córkę!
- No właśnie, nie ma w tym nic strasznego. – zaśmiała się dziewczyna i chwyciła blondyna za rękę, następnie udali się do gabinetu, w którym urzędował Lord Voldemort.
- Ojcze.
- Panie.
- Witajcie i siadajcie. Dlaczego chcieliście się ze mną spotkać? – zapytał, przyglądając im się uważnie.
- Eee… – Malfoy wykazał się swoją powalającą elokwencją.
- Ja i Draco chcemy ci o czymś powiedzieć.
- O czym? – zapytał Tom, najpierw patrząc w oczy chłopaków, następnie swojej córce, a później spoglądając na jej brzuch.
- Oh! Spokojnie, nie jestem w ciąży. Chcemy ci tylko powiedzieć, że się kochamy i jesteśmy razem. – powiedziała wesoło Hermiona.
- Co robicie? – zapytał zaszokowany Voldemort.
- Jesteśmy razem. – powtórzyła dziewczyna.
- I się kochamy. – wyszeptał nieco przerażony chłopak.
Lord nie odzywał się, patrzył tylko na nich. Zdaje się, że to do niego nie dotarło.
- Eee… ojcze? – zapytała Hermiona, ale mężczyzna nie reagował. – Tato? – nadal nic. – Draco, chodź. Tata musi to przemyśleć. – powiedziała i złapała chłopaka za ramię, zostawiając swego ojca totalnie zaszokowanego.

 

Witajcie ;)

Wstawiam rozdział już dzisiaj, gdyż jutro nie będzie mnie cały dzień, bo moja przyjaciółka wyprowadza się do innego miasta i chcę z nią spędzić te ostatnie godziny, natomiast w piątek muszę zrobić sałatki na święta itd. A nawiązując do świąt…

Życzę wam wszystkiego najlepszego, żebyście ten czas miło spędzili w gronie rodziny, smacznego jajka, a w Lany Poniedziałek szybko uciekajcie przed tymi ”potworkami” z wodą ;)

Chcę jeszcze tylko dodać, że jestem w trakcie pisania miniaturki Hermiona/Teodor i prawdopodobnie pojawi się ona po świętach ;)

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

 

 

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Rozdział 5.

  1. ~Alex483 pisze:

    Swietne opowiadanie Zapraszma na mojego bloga . Jest to powaiadanie o Ericu ktory ma nowa Corke Lare Northman (jest gotka , ktora kocha Tokio Hotel i Bon Jovi) Lara zakochuje sie w swoim przyjacielu Alanie , ten jednak rani. Wampirzyca staje sie postrachem całego Berlina. Zdesperowany Eric postanwia sprawic jej przyjemnosc. Zawiera umowę z Bill’em i wysyła Lare z Pam na koncert. Gdy wszystkko zaczyna wracać do normy. A Eric jest szcześliwy ze jego najmłodsza córka powoli zów jest soba Alan ponownie pojawia się w życiu Wampirów i niszczy ich spokój. Nie jest to typowe opowiadanie o Ericu i Sooki (chociaż Sooki pojawia sie jako Ann w moim opowiadaniu) mam nadzieje ,że cie zaintersuje. Zycze dużo weny

  2. ~tośka pisze:

    Super rozdział bardzo mi się podoba :-) tobie też życzymy udanych świąt i mokrego dyngusa :-)

  3. ~zuzaaab pisze:

    Hahahhaha te ” Tato musi to przemyśleć ” i od razu w głowie taki Voldemort drapiący się po bródce. Cóż rozdział super, miłych świąt i dobrego pisania kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam

  4. ~M.P.H.L. pisze:

    Tobie również wesołych świąt pełnych uśmiechu i spędzonych w gronie rodziny i przyjaciół :D i niech wena będzie z tobą ;)

  5. ~zywia1 pisze:

    Kochana cieszę się bardzo że dodałaś posta ;) mam nadzieję że ty i twoja przyjaciółka nie będziecie miały gorszego kontaktu przez jej przeprowadzkę. Rozdział mi się podoba ;3 wesołych świąt. Dziękuję że piszesz teomione ;*

  6. ~Nikola pisze:

    Fajny rozdział :) Ciekawe co powie Czarny Pan jak już przyswoi sobie ze oni są razem :P

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>