Love me like you do.

Ta miniaturka jest z dedykacją dla ~zywia

- Nie chcę cię znać, Ron!
- Nie drzyj się na mnie, Hermiono!
- Słucham? – zapytała z niedowierzaniem.
- Powiedziałem: nie drzyj się na mnie.
- I po tym, co zrobiłeś masz czelność mi jeszcze rozkazywać?! – wrzasnęła.
- Nic ci nie zrobiłem. – burknął.
- Kochałam cię, a ty mnie zdradziłeś, dupku! Złamałeś mi serce!
- Coś zrobił? – wyszeptała pani Weasley, która była świadkiem tej kłótni, z resztą tak samo, jak reszta Weasley’ów oraz Harry Potter.
- Przespałem się z Lavender, Hermiona wróciła wcześniej z pracy i nas przyłapała. – mruknął Ron, wzruszając ramionami. Wszyscy stali oszołomieni, pierwsza z tego stanu wyszła Ginny, która podeszła do brata i mocno uderzyła go w twarz.
- Nie tak cię wychowaliśmy… – wyszeptała Molly. – Gdzie się podział twój szacunek do kobiet? – spytała retorycznie. Nastała długa cisza, którą przerwał Artur Weasley.
- Wynoś się.
- Co? – zapytał z niedowierzaniem Ron.
- Wynoś się z mojego domu.
Ronald posłał ojcu spojrzenie pełne żalu i ruszył do drzwi.
- Poczekaj! – zawołała za nim Hermiona. Kiedy rudy się zatrzymał, kobieta zdjęła z palca obrączkę i rzuciła ją do męża. – Spodziewaj się papierów rozwodowych.
Ronald prychnął tylko i wyszedł.
- Hermiono, tak bardzo cię za niego przepraszam. – odezwała się Molly.
- Nie trzeba. Wezmę swoje rzeczy i pójdę już.
- Ale Hermiono…
- Proszę się nie martwić, poradzę sobie z tym.
- Mam nadzieję, że znajdziesz mężczyznę, który będzie traktował cię z należytym szacunkiem.
- Też mam taką nadzieję. – szepnęła i zniknęła.

Taki mężczyzna pojawił się bardzo szybko. Znali się już wcześniej, jednak nie przepadali za sobą. Dopiero po wojnie wszystko się zmieniło. Owym mężczyzną był Lucjusz Malfoy, który teraz miał własną kancelarię i był prawnikiem Hermiony. Jako że prowadził jej sprawę rozwodową, spędzali ze sobą dużo czasu i Granger dowiedziała się o nim sporo rzeczy. Na przykład tego, że również był w trakcie rozwodu.
Teraz siedzieli w jego gabinecie i przygotowywali się do jutrzejszej, ostatniej rozprawy rozwodowej Hermiony.
- Tak bardzo się cieszę, że nigdy więcej nie będę miała z nim już nic do czynienia. – powiedziała kobieta.
- Ja natomiast cieszę się, że mogłem ci pomóc. – rzekł Lucjusz, przecierając dłonią twarz.
- A jak u ciebie?
- Też jutro mam rozprawę. – westchnął.
- Nie jesteś zbyt zadowolony.
- Jestem. Ja tylko mam już tego dosyć. Narcyza wraz z rozwodem zabrała mi prawie cały majątek.
- Ale myślałam, że wniosek o rozwód został wniesiony właśnie przez nią.
-Tak było, ale według niej jest to dla mnie przysługa i zażądała za to pieniędzy oraz domu.
- Zabrała ci dom?
- Wyrzuciła mnie w dzień pierwszej rozprawy. – mruknął.
- Znalazłeś sobie jakieś mieszkanie?
- Nie, jeszcze nie. Na razie nocuję tutaj.
- Żartujesz. – stwierdziła.
- Nie, nie miałem czasu na szukanie mieszkania.
- Zbieraj rzeczy. – powiedziała stanowczo.
- Co takiego?
- Będziesz spał u mnie. Mam wolny pokój.
- Nie, Hermiono, nie mogę.
- Nie chcę tego słuchać. Nie pozwolę ci spać w gabinecie na niewygodnej kanapie.
- Hermiono…
- Chodź. – nakazała mu i opuściła pomieszczenie. Lucjusz potrząsnął głową, szybko zebrał najpotrzebniejsze rzeczy i ruszył za kobietą.

15 minut później

- Tutaj jest kuchnia, a ostatnie drzwi na korytarzu prowadzą do łazienki. Twój pokój jest naprzeciwko mojego, czyli tutaj. – powiedziała i otworzyła drzwi do niedużego pomieszczenia. – Jest mały, ale myślę, że tutaj wyśpisz się bardziej niż w gabinecie. Czuj się, jak u siebie. – dodała i już chciała odejść, kiedy Lucek zatrzymał ją, łapiąc za dłoń i lekko ściskając.
- Dziękuję. – wyszeptał. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Kolacja będzie za pół godziny. – odparła i odeszła.

Następnego dnia

- Sąd udziela rozwodu Hermionie Granger z Ronaldem Weasleyem z orzeczeniem o winę Ronalda Weasley’a. Koniec sprawy! – zawołał starszy mężczyzna, uderzając młotkiem, a wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia.
- Dziękuję. – powiedziała Hermiona, przytulając się do Lucjusza.
- Nie ma za co. – mruknął z uśmiechem.
- Musimy to uczcić! Zabieram cię teraz na drinka!
- Chciałbym z tobą iść, ale muszę pojawić się na mojej rozprawie.
- Ah tak, zapomniałam, wybacz. Na pewno wszystko pójdzie dobrze.
- Mam nadzieję. – wyszeptał, patrząc gdzieś w dal.
- Więc wieczorem będziemy świętować moją i twoją wolność?
- Kupię wino.
- Przygotuję kolację. – odparła z uśmiechem.
- Pójdziesz ze mną?
- Hmm??
- Na tę rozprawę, proszę. Nie chcę być sam, kiedy ostatecznie będę tracić prawie cały majątek. Wszystko, co utrzymywało mnie przy życiu.
- Nie, Lu, to nie pieniądze trzymały cię przy życiu.
- Nie było nic innego. – szepnął.
- Był. Twój syn.
- Skrzywdziłem go. Draco się do mnie nie odzywa.
- Po prostu chciałeś, aby był dobrze ustawiony.
- On tego nie chciał.
- Lucjuszu… – westchnęła.
- Wiem, nie powinienem się tak użalać, po prostu bądź tam ze mną.
- Oczywiście. – odpowiedziała, głaskając go po policzku, a następnie lekko klepiąc. – Chodź, miejmy to już za sobą.

Wieczorem.

- Bardzo smaczne. – powiedział Lucjusz, wkładając do ust kawałek mięsa.
- Cieszę się, że ci smakuje. – odparła z uśmiechem Hermiona. – I muszę przyznać, że doskonale znasz się na winach, to jest pyszne.
- To niemiecki Muller, jest dobre, ale piłem lepsze. – stwierdził Lucek. – Co teraz zamierzasz? – zapytał, szybko zmieniając temat.
- To znaczy?
- Jakie masz plany, skoro już nie jesteś z tym rudym kretynem?
- Postanowiłam odejść z Ministerstwa. Chciałabym zacząć pracę w Hogwarcie. Już wstępnie rozmawiałam z Dumbledorem.
- Tak? I co powiedział?
- Zaczynam od następnego tygodnia. – rzekła wesoło.
- Czego będziesz uczyć?
- Nie będę uczyć, Dumbledore zgodził się, abym pracowała w Hogwarcie, ale nie jako nauczyciel.
- A jako kto?
- Jako dyrektor.
- Co? – zapytał, niemal krztusząc się jedzeniem.
- Dumbledore odchodzi na emeryturę i zaproponował mi swoją posadę. – wyjaśniła, rumieniąc się.
- No no… – mruknął, kiwając głową z uznaniem. – Gratuluję, pani dyrektor.
- Przestań. – ofuknęła go.
- Ludzie się zdziwią. – stwierdził.
- Tak, pewnie tak będzie. Za pewne uznają to za skandal. Wiesz, Dumbledore odchodzi, a ja nawet nie jestem nauczycielką, a wskakuję na jego stanowisko.
- Kolejny skandal? – zapytał, unosząc brew. – Jesteś na to gotowa?
- Myślę, że tak. Kiedy zostanę dyrektorem, to ludzie przestaną gadać o moim nieudanym małżeństwie z Ronem.
- Będą gadać, że wykopałaś dyrektora z jego stanowiska. – zaśmiał się.
- Ludzie zawsze gadają. – stwierdziła. – Pomyślałam, że kiedy przejmę stanowisko dyrektora, to zamieszkam w Hogwarcie, wtedy mogłabym oddać ci to mieszkanie, jeśli tylko chcesz.
- Poważnie?
- Tak, nie jest ono duże, pewnie nie chcesz, ale chociaż na jakiś czas…
- Jest idealne. Dziękuję. – przerwał jej Lucek, w odpowiedzi dostał szeroki uśmiech.

2 miesiące później

- Miło, że przyszłaś, Hermiono. – powiedział Lucjusz.
- Dziękuję za zaproszenie. Lecz czy jest jakaś specjalna okazja, że zabrałeś mnie do tak ekskluzywnej restauracji?
- Chciałbym ci coś powiedzieć. – rzekł, powoli podnosząc kieliszek z czerwonym winem do ust.
- Coś się stało? – zapytała, wkładając do ust kawałek sałaty.
- Poniekąd. – odparł cicho.
Hermiona odłożyła sztućce i spojrzała mężczyźnie w oczy.
- Codziennie dziękuję Merlinowi, że tamtego dnia pojawiłaś się w moim gabinecie, chcąc abym to ja poprowadził twoją rozprawę rozwodową. Tamtego dnia dałaś mi drugą szansę, pozwoliłaś mi poznać siebie, jednocześnie chcąc poznać mnie. Od tamtego dnia jesteśmy przyjaciółmi, z czego jest bardzo zadowolony. Jednak jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że czuję do ciebie znacznie więcej niż tylko przyjaźń.
- Co czujesz? – wyszeptała bez tchu.
- Czuję coś niesamowitego, coś co jest mi obce. Kiedy nie ma cię obok mnie, cały czas zastanawiam się, co robisz, o czym myślisz, czy się uśmiechasz. A gdy jesteś przy mnie marzę tylko o tym, aby wziąć się w ramiona i nigdy nie wypuścić.
- Lucjuszu… – szepnęła, oczarowana jego słowami.
- Kocham cię całym moim sercem i pragnę tylko wiedzieć, co ty czujesz do mnie. – rzekł, zaglądając jej głęboko w oczy.
- J-ja… mimo naszej wcześniejszej nienawiści, w chwili kiedy spotkaliśmy się w twoim gabinecie od razu cię polubiłam. To było tak nagłe, tak dziwne i nieprawdopodobne… Później z biegiem czasu zaczęłam czuć coś więcej. Nie chciałam ci o tym mówić, bałam się, że mnie wyśmiejesz, a potem zakończysz naszą znajomość. Ale teraz, kiedy wyjawiłeś mi swoje uczucia, myślę, że i ja mogę to zrobić. Ja też cię kocham, Lu, najbardziej na świecie. – wyszeptała.
Przez chwilę panowała między nimi cisza, którą przerwał mężczyzna, gwałtownie zrywając się z krzesła i w dwóch krokach pojawiając się tuż przy Hermionie, a następnie całując ją powoli i namiętnie.

Dwa dni później

Była to sobota, co oznaczało, że to wolny dzień Hermiony. Kobieta postanowiła go spędzić na zakupach, jednak coś jej w tym bardzo przeszkadzało.
Otóż wczorajszego dnia Lucjusz i Hermiona wyszli razem na spacer, każdy widział, jak przytulali się i całowali, a teraz zarówno za Hermioną, jak i Luckiem chodziło stado reporterów. Granger próbowała przedostać się przez tłum dziennikarzy, jednak bardzo jej to utrudniali.
- Od kiedy jesteście razem?
- Czy to coś poważniejszego?
- Szykuje się ślub?
- Czy Malfoy to pocieszenie po Weasleyu? – pytali jeden przez drugiego, jednak to ostatnie pytanie spowodowało, że Hermiona gwałtownie się zatrzymała. Spojrzała na mężczyznę, który zadał to pytanie, a wszyscy zamilkli, czekając na odpowiedź.
- Lucjusz nie jest pocieszeniem po Weasleyu. Lucjusz Malfoy jest mężczyzną mojego życia, kocham go tak bardzo, że nie wyobrażam sobie mojej przyszłości bez niego. – rzekła poważnie. Reporterzy patrzyli na nią jakby z zaskoczeniem, lecz kiedy ruszyła dalej, pobiegli za nią, zadając kolejne pytania, na które już nie dostali odpowiedzi.

Wieczorem, gdy Hermiona i Lucjusz siedzieli na kanapie przed kominkiem, popijając białe, półsłodkie wino, usłyszeli pukanie do drzwi, a raczek ktoś ostro się dobijał. Lucek wstał i otworzył drzwi.
- A więc to prawda! – krzyknęła Ginny Weasley, wchodząc do ich mieszkania.
- Jak śmiałaś? – zaraz za nią wbiegł Ronald.
- Zamknij się, Ron! – wrzasnął Potter, również pojawiając się w pomieszczeniu.
- O co chodzi? – zapytała Hermiona, stając obok Lucjusza, który objął ją ramieniem.
- Jesteście razem! – zawołał Harry.
- Tak, jesteśmy.
- Miałaś wrócić do mnie! – krzyknął Ron.
- Przykro mi, że twój plan się nie powiódł. – stwierdziła chłodno Hermiona.
- Jesteś szczęśliwa? – zapytała Ginewra.
- Niesamowicie.
- Chociaż tyle. – westchnęła Ruda i przytuliła przyjaciółkę. – Ron, do domu! – krzyknęła i ciągnąc brata za rękaw, opuścili mieszkanie, zaraz za nimi wyszedł Harry, wciąż mamrocząc pod nosem.
- Cholera, cholera, cholera…
- Cóż…
- To było dziwne. – rzekła Hermiona, kiedy Lucjusz zamknął za nimi drzwi.
- To prawda. Dość żywiołowo zareagowali na wieść, że jesteśmy razem. Jak myślisz, jak zareagują, gdy dowiedzą się, że bierzemy ślub?
- O czym ty…
- Wiem, że to bardzo wcześnie, ale nie mam zamiaru czekać. Chcę, żebyś była moja. Hermiono, wyjdź za mnie. – powiedział, wyciągając z kieszeni małe, granatowe pudełeczko.
- Lucjuszu…jaaa… tak.
- Tak?
- TAK! TAK! TAK! – krzyczała, wieszając mu się na szyi, a następnie złożyła na jego ustach gorący pocałunek.

Pół roku później

- Ja Lucjusz, biorę sobie ciebie, Hermiono za żonę i ślubuję ci miłość – najpiękniejszą ze wszystkich, wierność – zawsze i wszędzie, uczciwość małżeńską – przez całą wieczność oraz że nie opuszczę cię, aż do śmierci, a nawet po niej zostanę przy tobie.
Kiedy Lucjusz składał swoją przysięgę w oczach Hermiony lśniły łzy.
- Obiecuję trwać przy tobie w zdrowiu i w chorobie, obiecuję ci wierność w każdym miejscu i w każdym momencie, ślubuję ci miłość gorętszą od słońca. Przysięgam, że nawet śmierć nie będzie w stanie nas rozłączyć. – mówiła cicho i powoli, a jej głos zniekształcony był przez łzy.
- Hermiono… – szepnął Lucjusz, gwałtownie przylegając ustami do jej ust.
- Ale panie Malfoy, jeszcze nie czas na pocałunek. – wymamrotał urzędnik, który udzielał ślubu.
- Proszę się nie martwić, z przyjemnością to powtórzę.

Po ceremonii ślubu Para Młoda wraz z gośćmi udała się na dużą, ślicznie udekorowaną salę. Na środku Sali z płatków kwiatów usypane było serce. Hermiona i Lucjusz weszli w środek serca i wtedy zabrzmiała muzyka.
Ulubiona piosenka kobiety.
Love me like sou do.
Zaczęli tańczyć.
- Love me like you do. Lo-lo-love me like you do. Love me like you do. Lo-lo-love me like you do. Touch me like you do. To-to-touch me like you do. What are you waiting for? – zanuciła Hermiona, spoglądając w stalowe oczy ukochanego.
- I’m not waiting.- wyszeptał wprost w jej usta, swoją dłonią delikatnie przejeżdżając wzdłuż jej talii, następnie okręcił ją i gwałtownie do siebie przyciągnął, tym samym równo z muzyką, kończąc taniec. – I love you. – dodał, patrząc jej w oczy i wtedy pocałował ją tak namiętnie i tak długo, jakby to miał być ich ostatni pocałunek. Goście gwizdali, krzyczeli i bili brawa, lecz Hermiona i Lucjusz nie zwracali uwagi na otaczający ich świat, bo teraz mieli swój własny.

Cześć wszystkim! I jak wam się podoba miniaturka? Jako że nocuję dzisiaj u kumpla, to mam okazję wstawić to opowiadanko ;)

Życzę wam miłej końcówki weekendu i pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Love me like you do.

  1. ~Luna xdd pisze:

    Zostałaś nominowana do LBA!
    Więcej tutaj: http://stal-czekolada.blogspot.com/2015/05/liebster-blog-award.html
    Pozdrawiam!
    Luna xdd

  2. ~Mrs.Nox pisze:

    Śliczna miniaturka.
    Przepraszam, ze wcześniej nie zostawiłam pod tym posta komentarza, ale musiało mi umknąć. Jednak świetny tekst :)

    Ps. Wróciłam do pisania.
    Zapraszam do siebie na rozdział.
    takie-tam-dramione.blogspot.com

  3. ~Flagrate pisze:

    Śliczna miniaturka. Chociaż nie przepadam za Lucmiome, to czekam na twe kolejne dzieło <3

  4. ~Kumiko pisze:

    Troszkę za słodka ale spoko.

  5. ~zywia1 pisze:

    Cudowna!!!! Dziękuję dziękuję ;3 bardzo mi się podoba ;* miłego tygodnia

  6. Zwierzaczek20033002 pisze:

    hmm… bardzo wciągające ;) Jeśli możesz zajrzyj do mnie, jeśli nie to przepraszam za spam :>

  7. ~Olka pisze:

    Pierwsza? ;) Osobiście nie przepadam za paringiem Lucmione, ale ta miniaturka mi się bardzo spodobała :) czytałam jeszcze inne Twoje dzieła, najbardziej podobało mi się to o szalonej pani doktor ;) kocham Mionę w takim wydaniu ;) czy piszesz coś o Dramione? Bardzo lubię taki rodzaj, a Ty z Twoim stylem pisania możesz stworzyć z tego dzieło! ;) może trochę pogmatwany ten komentarz, ale jakoś nie potrafię tego należycie uporządkować :D życzę Ci duuużo weny
    Trzymaj się cieplutko!!! ;D

  8. ~Olka pisze:

    Pierwsza? :) jak miło ;) osobiście nie przepadam za paringiem Lucmione, ale Twoja miniaturka trafiła do mojego seca ;) przyjemnie mi się ją czytało. Także lubię piosenkę Ellie Goulding ;) życzę Ci weny i powodzenia

  9. ~Greanger Hermiona pisze:

    Wspaniała miniaturka. Nie mogę doczekać się kolejnej.

  10. ~Aneta pisze:

    Wspaniała miniaturka! bardzo się cieszę że jeszcze tu zajrzałam przed pójściem spać i mogłam ją przeczytać :)
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>