”… i nie potrafię bez ciebie żyć…”

- Hermiono… – wyszeptał brunet, podchodząc do swojej przyjaciółki, która leżała skulona na łóżku. – Miona. – powtórzył, siadając obok niej, gdy delikatnie dotknął jej ramienia z jej gardła wyrwał się cichy szloch. – Co się dzieje? Powiedz mi. – szepnął.
Usiadła i spojrzała na mężczyznę swoimi zaczerwionymi i mokrymi od płaczu oczami.
- Harry… – mruknęła, ponownie zalewając się łzami. Potter przytulił kobietę, starając się ją uspokoić.
- Co się stało? – zapytał, kiedy jej płacz ustał.
- Malfoy… – szepnęła tylko.
- Znowu on? Zabiję kretyna. Normalnie urwę mu łeb i nogi z dupy powyrywam. – pomstował brunet. – Co ci zrobił?
- Wróciłam z pracy, a on… w naszej sypialni… w naszym łóżku… – szlochała. – Był tam… z nią… był z Astorią.
- Spokojnie, Miona.
- Ja już dłużej tak nie Mogę, Harry.
- Wiem.
- Kocham go, ale nie mogę. Ja chcę rozwodu, Harry. Pomożesz mi?
- Oczywiście.

Dwa dnia później Draco Malfoy stał przed drzwiami do domu Potter’ów i uporczywie pukał. W końcu otworzyła mu żona Harry’ego – Parvati.
- To ty. – mruknęła, kiedy go zobaczyła.
- To ja. – odparł złośliwie. – Jest?
- Harry? Nie.
- Hermiona. Czy jest tutaj? – odpowiedział zniecierpliwiony.
- Nie ma jej.
- Kłamiesz.
- Nie kłamię.
- Wpuść mnie.
- Nie.
- Czemu?
- Bo nie chcę cię w moim domu.
- No to masz pecha. – burknął i odepchnął ją mocno, wchodząc do środka. Wszedł do kuchni i zobaczył Hermionę, siedzącą na krześle i wpatrującą się w parujący kubek.
- Co to ma znaczyć?! – wrzasnął, rzucając w nią dokumentami, które przyszły pocztą do niego dzisiaj rano. Kobieta podskoczyła wystraszona i spojrzała na niego.
- Co ty tu robisz? – zapytała zaskoczona.
- Co to, kurwa, jest?! – ryknął.
- Wyjdź stąd, Malfoy. – powiedział Harry, który właśnie wrócił z pracy.
- Zamknij się. – warknął do Pottera, a następnie zwrócił się do Miony. – Odpowiedz.
- Papiery rozwodowe. – wyszeptała.
- Jak, kurwa, możesz chcieć rozwodu? Ponoć mnie kochasz!
- To nie ma nic do rzeczy. – odparła.
- To ma bardzo duże znaczenie w tej sprawie. Widzę, że nie znasz przepisów. – rzekł ze złośliwym uśmiechem.
- O czym ty mówisz? – zapytała.
- W Magicznym Kodeksie Prawa istnieje artykuł dotyczący czarodziejskich rozwodów. Ministerstwo wprowadziło pewne zabezpieczenie. Zaklęcie miłości. Jeśli choć jeden z małżonków kocha tę drugą osobę nie jest możliwe stanięcie przed sądem. – wyjaśnił.
- Nie kocham cię. – odparła twardo Hermiona.
- Nie okłamuj się, idiotko. Oczywiście, że mnie kochasz, inaczej nie żądałbyś rozwodu.
- To znaczy?
- To znaczy, że rani cię to, jak flirtuję z panienkami, a cierpienie jest oznaką twojej ogromnej miłości do mnie.
- Może i masz rację, ale każde zaklęcie można obejść, nawet zaklęcie miłości. – odpowiedziała.
- Szczerze w to wątpię. – wysyczał. – Jak chcesz tu zostać, to proszę bardzo, nie bronię ci tego. Ale na rozwód nie pozwolę! – krzyknął i wyszedł, zostawiając płaczącą Hermionę z pocieszającymi ją Potterami.
Malfoy wszedł do gabinetu w swojej firmie i trzasnął drzwiami, moment później w pomieszczeniu pojawił się Blaise Zabini.
- Co się stało, stary? – zapytał mężczyzna, opadając z westchnieniem na fotel.
- Nic.
- Tak jasne. A to że swoją postawą wystraszyłeś połowę pracowników to też nic?
- Hermiona chce rozwodu. – powiedział cicho i poważnie Draco.
- W końcu przejrzała na oczy. – odpowiedział Blaise.
- O co ci chodzi? – syknął Malfoy.
- Nie udawaj, że nie wiesz, Smoku. Od roku zdradzasz Hermionę. I nawet się z tym nie ukrywasz. Aż dziwię się, że ta dziewczyna tyle wytrzymała z tobą. Myślałem, że zażąda rozwodu od razu jak się tylko dowie, że jej mąż zdradza ją z jakąś lafiryndą, ale nie, ona ci wybaczyła. A ja zastanawiałem się, jak potrafiła to zrobić po tym, co ty zrobiłeś jej. Dopiero po czasie zrozumiałem, jak bardzo musi cię kochać i jak bardzo ty tego nie szanujesz. Więcej ci powiem, Draco, jeśli ona chce rozwodu, to ty się na to zgodzisz.
- Wykluczone.
- Zgodzisz się. Uwolnij ją od siebie, stary, aby w końcu mogła być szczęśliwa. Chociaż na to jej pozwól. – powiedział Zabini, a Draco był zaskoczony stanowczością przyjaciela i jego poparciem Hermiom, której jakoś nigdy nie mógł polubić. Co się więc zmieniło?
- Co ty bredzisz? – wyszeptał Malfoy.
- Naprawdę tego nie widzisz, Smoku? Na początku waszego związku ta dziewczyna promieniowała szczęściem, była w tobie szaleńczo zakochana, a ty, Draco, ty byłeś taki sam. Wszystko się zmieniło, kiedy Hermiona poroniła. Wtedy stałeś się chłodny i obojętny, na początku rozumiałem to, cierpiałeś, przecież straciłeś dziedzica. Ale później było z tobą coraz gorzej, co w ogóle nie pomagało Hermionie, twojej żonie, której przed Bogiem i innymi świadkami ślubowałeś być wiernym i trwać przy niej w tych najgorszych, jak i najlepszych chwilach. Gdzie więc byłeś, kiedy Hermiona była zrozpaczona, gdy potrzebowała ciebie, twojej bliskości? Gdzie wtedy byłeś, Draco? Odpowiem za ciebie. Wtedy pieprzyłeś te lafiryndy. Więc teraz, kiedy twoja żona już cię nie chce, pozwól jej odejść. Nie zmuszaj jej do pozostania przy tobie, bo dla niej to jest katorga. Chyba nie jesteś aż takim potworem, Draco, żeby celowo ranić kobietę, którą niegdyś kochałeś ponad wszystko.
- Nadal ją kocham. – szepnął.
- W takim razie okazujesz to w dziwny sposób. – stwierdził Blaise.
- Ja… nie… myślałem, że… cholera… – wymamrotał Malfoy. – Spieprzyłem to.
- Owszem i to bardzo to spieprzyłeś, Smoku, ale możesz to naprawić. Jeśli naprawdę ją kochasz to wytłumacz jej, przeproś i żałuj, a kiedy ci wybaczy, w żadnym wypadku nie zdradzaj jej.
- Tak… tak, masz rację, Blaise. Pójdę do niej, wszystko wyjaśnię. Nie zasługuję na nią, ale nie dam rady żyć bez niej. Powiedz mi tylko skąd ty wiesz o tym, co czuje Hermiona?
- Kiedy ty zabawiałeś się z panienkami, Hermiona nie raz błąkała się po Londynie, nie chcąc sama siedzieć w domu. Kiedyś przypadkiem ją spotkałem. Siedziała w parku na ławce, płakała. Dosiadłem się i zapytałem, co się stało. Wiesz co mi odpowiedziała? Powiedziała, że jej życie jest nic nie warte, kiedy ciebie w nim nie ma. Od tamtej pory dość często się widywaliśmy.
- Blaise… ja… dziękuję ci.
- Niby za co? – zdumiał się mężczyzna.
- Za to, że byłeś przy mojej żonie, kiedy ja ją ignorowałem i za to, że uświadomiłeś mnie, jakim dupkiem jestem.
- Jedź do niej, stary, a nie siedzisz tutaj i pieprzysz głupoty. – odparł Zabini z lekkim uśmiechem i już po chwili obserwował, jak jego przyjaciel, wybiega z biura, zapominając o swojej marynarce i teczce.

Hermiona siedziała wraz z Harrym i Parvati w salonie i tępo wpatrywała się w płomienie, tańczące w kominku. Potter opowiadał o tym, co dziś się działo w pracy, starając się odwrócić myśli Hermiony od Malfoy’a, jednak nie udało mu się to. Kobieta wciąż myślała o swoim mężu, tak bardzo go kochała, a on tak bardzo ją ranił. W pewnym momencie całą trójka podskoczyła wystraszona, gdyż ktoś zaczął się dobijać do drzwi.
- Potter, do jasnej cholery, otwórz te pieprzone drzwi! – usłyszeli głos Malfoy’a. Harry spojrzał na przyjaciółkę, a ta tylko pokiwała głową.
Kiedy drzwi stanęły otworem, a właściciel domu mruknął ‘’w salonie’’, Draco wbiegł do pomieszczenia. I gdy tylko ujrzał swoją żonę, padł przed nią na kolana i tuląc się do jej nóg, zaczął szeptać.
- Przepraszam cię, Hermiono. Tak bardzo cię przepraszam, skarbie. Jestem idiotą, który na ciebie nie zasługuje. Nie powinienem tutaj być i błagać cię o wybaczenie, a jednak to robię, ponieważ jestem egoistą i nie potrafię bez ciebie żyć. Hermiono, kochanie, wybacz mi, proszę. Już nigdy cię nie opuszczę, przysięgam.
Potter’owie patrzyli na to ze zdumieniem i ze wzruszeniem. Lecz nie Hermiona. Ona pozostała poważna i smutna.
- Wstań, Draco. – jej cichy, przepełniony bólem głos, sprawił, że blondwłosy mężczyzna skoczył na proste nogi.
- Zawsze cię kochałam, Draco. I nawet, kiedy mnie zdradzałeś nie mogłam przestać.
- Czy to znaczy, że wybaczysz mi?
- Tak. – szepnęła.
- Hermiona, skarbie! – zawołał Malfoy, przytulając kobietę do siebie. – Już nigdy więcej cię nie skrzywdzę. Byłem kretynem. Tak bardzo cię kocham, moja piękna żono.
Hermiona uśmiechnęła się i rzekła.
- Ja ciebie też, mój mężu.

Następnego dnia, kiedy Draco przyszedł do pracy, był w wyśmienitym humorze, co od razu zauważył Zabini.
- Wybaczyła ci. – domyślił się.
- Tak, wybaczyła i wróciła do domu. – wyszczerzył się Malfoy.
- To dobrze. Tylko teraz nie spieprz tego, przyjacielu.
- Nie spieprzę. Blaise, dziękuję za uświadomienie mnie, jakim dupkiem byłem i poradzenie, co powinienem zrobić.
- Podziękowania przyjmuję tylko w galeonach. – odparł ze śmiechem mężczyzna.
I właściwie dzięki Blaise’owi Zabiniemu wszystko wróciło do normy, a Hermiona i Draco ponownie zaczęli być bardzo kochającym się małżeństwem. Wkrótce powstał owoc ich miłości. Mała, śliczna blondyneczka, dla której Draco całkowicie stracił głowę.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „”… i nie potrafię bez ciebie żyć…”

  1. wieczniezycniebede pisze:

    powiem ci, że naprawdę super piszesz:*

  2. Nareszcie! Piszesz coraz lepiej, ale wciąż cukier zgrzyta między zębami i nie spiesz się! Pokazujesz w ten sposób, że zależy Ci na uwadze czytelników. Komentowałam wcześniej z ostrą krytyką? Jeśli tak, to znaczy, że podziałało. Och… Mlask, mlask… Z gorzką czekoladą ujdzie w tłoku. :) Nie mogę się doczekać następnych miniaturek. Nie ważne są osoby krytykujące, które Cię obrażają. Nie lubię dramione, bo jest najbardziej prawdopodobne. Ech… Daj e – maile do tych krytyków, bo wen mi o nich marudzi. Napiszę do nich jak się uporam z formatowaniem. :D Masz gg? Jeśli nie to tu masz mój nowy e – mail a.dankowska@g.loiv.torun.pl (mam go od niedawna i nie pamiętam, czy g jest po @, czy przed. Jak coś to Cię znajdę). Wrócę za jakiś czas. Ach… Zapomniałabym. Pisz z serca i swoje myśli (ja się hamuje, więc wychodzi dosyć sztucznie jak na moje oko + to, że mam dość nietypowy parring. Połączenie dwóch filmów, a właściwie światów. :D). Potem jeśli chcesz rozbuduj. U mnie działa. XD

  3. ~Aleks pisze:

    Draco w takim wydaniu jakim go teraz przedstawiłaś, jest tak rzadki że niemal niezdatny do wycenienia

  4. Jaka słodko było na końcu!! Myślałam że będzie Harrmione a tu Dramione. Mino wszystko bardzo mi się podobało. Pisz dalej!
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Dama Blackowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>