W oczekiwaniu na odpowiedź…

Była zwykłą dziewczyną, która ukończyła szkołę ze znakomitymi wynikami i dostała bardzo dobrze płatną posadę w Ministerstwie. Zwykłą dziewczyną, której rodzice zginęli w wypadku samochodowym i którą zostawił chłopak, ponieważ nie mógł znieść jej wiecznej żałoby. Była zwykłą wiedźmą, której rozsypało się niemal całe życie, a mimo to każdego dnia wstawała i chodziła do pracy, w której była główną asystentką Ministra Magii i spędzała całe dnie w towarzystwie swojego szefa – egoistycznego i nad wyraz sarkastycznego Dracona Malfoy’a.
- Granger, gdzie do cholery, są dokumenty dotyczące Departamentu Tajemnic?! – krzyknął mężczyzna ze swojego gabinetu.
- Na regale na ścianie północnej, trzecia szuflada od dołu, drugi segregator z lewej strony.
Po chwili słychać było trzaski i piękną wiązankę przekleństw. Hermiona już wiedziała, co nastąpi. Westchnęła i przygotowała się na wrzask, który zaraz usłyszy.
- GRRANGERRR!!!
Kobieta wstała i ruszyła do biura szefa.
- Regał na północnej ścianie… – powiedziała, podchodząc tam. – … trzecia szuflada od dołu… – dodała, kucając. – …drugi segregator z lewej strony. – zakończyła, biorąc go i podając Malfoy’owi.
- Nie dało się go upchnąć głębiej? – warknął Minister.
- Niestety nie. – odpowiedziała grzecznie.
- Zrób mi kawy. – burknął Malfoy, siadając za biurkiem i przeglądając dokumenty. – Czarną…
- … z dwiema kostkami cukru i bez mleka. – dokończyła Hermiona.
- Dokładnie. – mruknął, rzucając na nią krótkie spojrzenie. Był nią naprawdę zdumiony, ale także nieco zafascynowany. Pracowała u niego od trzech lat, podczas których ani razu nie widział na jej twarzy uśmiechu. Zawsze była poważna i opanowana, czasami mocno zamyślona, ale nigdy nie rozmarzona.
Była zupełnie inna niż pamiętał ją z Hogwartu. Wiedział, co się wydarzyło w jej życiu, jednak nie mógł uwierzyć, że to ją tak zmieniło. Lecz najbardziej zdumiewające było to, że ta kobieta, która tak potężnie gruchnęło o dno i nie umie się z niego podnieść i naprawić swojego życia, potrafi pomóc komuś innemu. Nie raz widział, jak przybiegała do niej zapłakana Ginny Weasley po kolejnej awanturze z Potterem. Lub kiedy odwiedzał ją Longbottom, błagając o rady, które one mu udzielała. Mało tego, były to jak najbardziej trafne rady. Dlaczego więc osoba, która pomaga każdemu odbić się od dna, sama nie może tego uczynić? To pytanie najbardziej nurtowało Dracona Malfoy’a. Wyrwał się ze swoich rozmyślań o Granger, kiedy ta weszła do jego gabinetu z tacą, na której była filiżanka z kawą oraz talerzyk pełen jego ulubionych, czekoladowych ciastek. Położyła tacę n biurku i odwróciła się z zamiarem odejścia.
- Granger. – zatrzymał ją głos Dracona. – Przygotuj jeszcze jedną kawę.
- Jaką? – zapytała cicho.
- Taką, jaką ty pijasz. Następnie przyjedziesz tutaj, bo… – przerwał na moment. – … potrzebuję twojej pomocy z tymi papierami.
- Tak jest. – odparła i odeszła.
Chciał jej powiedzieć, że chce z nią porozmawiać, że chce, aby mu powiedziała, co się z nią dzieje, bo pytania, które pojawiają się w jego głowie, zdają się nie mieć końca.
Potrzebował odpowiedzi. Tylko nie wiedział, jak o nią prosić, ponieważ nigdy tego nie robił.
Wróciła w filiżanką kawy. Usiadła naprzeciwko niego w fotelu, pociągając łyk napoju i odstawiając filiżankę na biurko.
- W czym mam pomóc?
W odpowiedzi jedynie rzucił jej pliczek papierów.
- Przejrzyj, najważniejsze informacje zakreśl, nie potrzebne dokumenty wyrzuć. – burknął i sam wziął się do roboty.

Kilka godzin później Draco zgniótł kolejną kartkę i wyrzucił ją do kosza, następnie na chwilę zamarł i wyszeptał tylko.
- Kurwa. – i zaczął grzebać w koszu. Wreszcie wyjął to czego szukał. Bardzo ważny dokument… totalnie wymięty i czymś ubrudzony. – Niech to szlag jasny trafi! – zawołał, próbując wyprostować i wyczyść papier.
- Mogę? – zapytała Hermiona. Malfoy podał jej kartkę bez ani jednego słowa. – Geminio. – mruknęła i na biurku pojawił się ten sam dokument, czysty i gładki.
- Zaklęcie kopiujące. Mądrze. – pochwalił ją Draco. – Późno już. Możesz iść do domu.
- Nie trzeba. Zostanę i dokończę to.
- Jak wolisz. Mam ochotę na kawę, a ty, napijesz się czegoś?
- Z chęcią, pójdę przygotować.
- Zostań, ja zrobię. Powiedz tylko, co chcesz. – odparł Malfoy, zaskakując tymi słowami zarówno ją, jak i siebie.
- Czarną kawę z dwiema kostkami cukru…
- I bez mleka. – dodał cicho z lekkim uśmiechem. – Taką samą, jak ja.
- Tak. – mruknęła, spoglądając na niego.
- Wiesz, jesteś pierwszą osobą, którą znam i która lubi taką kawę. Ludzie zwykle krzywią się, gdy tylko o niej usłyszą. Kilka razy nawet mi powiedziano, że taką kawę pijają ludzie zapracowanie i obojętni na wszystko, bez marzeń i pozytywnej wizji na przyszłość. Kiedyś też usłyszałem, że jest to napój dla ludzi z zepsutym sercem.
- Również nie raz tak słyszałam. – szepnęła, zdając sobie sprawę z tego, jacy są do siebie podobni.
- Więc która z tych teorii pasuje do ciebie? Bo jeśli o mnie chodzi to chyba wszystkie się zgadzają. – mruknął, powoli idąc w stronę drzwi.
- Nie wiem. – wyszeptała. – Chyba tak samo.
- No nie wmówisz mi, Granger, że twoje serce jest zepsute i nie zdolne do jakichkolwiek uczuć. – powiedział nieco rozbawiony, wychodząc z gabinetu. Hermiona została sama, zapatrzona gdzieś w jedno miejsce przed sobą.
- Chyba właśnie takie jest. – mruknęła, wspominając słowa, jakie usłyszała od najbliższych. Były tak okropne i przykre oraz tak często powtarzane, że sama w nie uwierzyła.
To wszystko była jej wina.
Kobieta potrząsnęła głową, chcąc wyrwać się ze wspomnień i zajęła się sprawdzaniem dokumentów, moment później pojawił się Draco z dwoma dużymi kubkami z kawą. Jeden podał Hermionie.
- Dziękuję. – powiedziała i wręcz przyssała się do gorącego napoju, przymykając na chwilę oczy.
- Nie ma za co. – odparł nieco rozbawiony jej zachowaniem. Zajął się na nowo papierami, lecz nie mógł się skupić. Jego myśli wciąż zajmowała kobieta, siedząca przed nim. Nie mógł odpędzić od siebie wspomnień, w których widział ją szczęśliwą w Hogwarcie, a teraz była taka chłodna, taka obojętna.
- Granger. – odezwał się nagle.
- Hmm? – mruknęła, nawet na niego nie spoglądając z nad papierów.
- Hermiono. – powiedział cicho, a jej wzrok od razu zwrócił się ku niemu. Patrzyła na niego ze zdumieniem. Pierwszy raz to zrobił. Pierwszy raz nazwał ją po imieniu. – Co się dzieje?
- Co? – zapytała z totalnym niezrozumieniem.
- Co się stało z radosną, wygadaną kujonką z Hogwartu? Gdzie podziała się ta szczęśliwa, a czasami nawet złośliwa dziewczyna? Co się stało z tą Hermioną? – pytał, patrząc jej w oczy.
- Nie udawaj, że cię to interesuje. – burknęła.
- Ależ interesuje! – wykrzyknął. – Pragnę zrozumieć!
- Co takiego?
- Co musiało się wydarzyć, że tak bardzo się zmieniłaś. – odpowiedział w oczach mając szczere zainteresowanie.
- Wojna zmienia ludzi.
- Czy to przez wojnę na twojej twarzy nie ma uśmiechu? To przez wojnę niemal całe dnie
przesiadujesz w pracy, jakby nie chcąc, a nawet bojąc się wracać do domu? To przez wojnę Weasley
i Potter nie odzywają się do ciebie?! – wołał.
- Tak. – powiedziała tak cicho, że Draco musiał się naprawdę wysilić, aby cokolwiek usłyszeć. – Wojna też miała na to swój wpływ.
- Też? Było więc coś innego?
Nie odpowiedziała, posłała mu tylko krótkie spojrzenie, w którym zobaczył ogromny smutek i
głębokie zranienie.
- Pójdę już. – wyszeptała, szybko się podnosząc i podążając do drzwi.
- Granger! – zawołał za nią. – Hermiono! – zatrzymała się. – Porozmawiaj ze mną.
- Nie dzisiaj, Draco. – odparła i wyszła.

Następnego dnia wysłała do Ministerstwa sowę z prośbą o zaległy tygodniowy urlop. Malfoy nie mógł odmówić, był to jeszcze urlop z zeszłego roku. Więc Minister odesłał sowę, zezwalając na te kilka dni wolnego.
Draco przez 7 dni był nie do zniesienia i przyzna to absolutnie każda osoba. On sam doskonale o tym wiedział, lecz nie mógł nic poradzić na to, że potrzebował porozmawiać z Granger, musiał zrozumieć jej zmianę. Po prostu musiał. Nie miał pojęcia po co. Dlatego kiedy w końcu przyszła do Ministerstwa, Draco (nie)cierpliwie siedział w swoim gabinecie. Powitał ją w swój zwyczajowy sposób.
- GRRANGERRR! – wydarł się, czekając aż przyjdzie do niego. Weszła do biura z pytaniem.
- Kawy?
- Nie tym razem. – warknął zdenerwowany jej zachowaniem. Zirytowany tym, że zachowuje się tak, jakby nie było ich wcześniejszej rozmowy. – Zamknij drzwi i siadaj. Musimy porozmawiać.
- Ale nie mogę…
- Chodź tu, Granger.
- Ale dzisiaj jest spotkanie z mugolskim prezydentem.
- Przełóż.
- Ale nie mogę. Przekładałam już dwa razy.
- Kurwa. Dobra, Granger. O 19 chcę cię widzieć w restauracji ‘’Florencja’’.
- Ale… – zaczęła, lecz przerwała widząc jego mordercze spojrzenie.
- Nie ma żadnego ‘’ale’’, Granger. – warknął. – A teraz chodź, idziemy się przywitać z panem prezydentem.

10 minut przed godziną 19, Hermiona nerwowo poprawiała włosy, następnie biorąc głęboki oddech teleportowała się przed Florencję. Kiedy weszła do restauracji, od razu podszedł do niej młody mężczyzna, odbierając od niej płaszcz.
- Do pana Malfoy’a, jak mniemam? – zapytał z delikatnym uśmiechem.
- Tak, skąd pan wie? – odparła ze zdumieniem.
- Pan Malfoy powiedział, że czeka na najpiękniejszą kobietę, jaka się tutaj pojawi. – powiedział, odprowadzając ją do stolika przy którym siedział już Draco. Kiedy Malfoy wstał, mężczyzny już nie było. Blondyn odsunął Hermionie krzesło, a gdy na nim siadała, rzekł tylko.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję. – odpowiedziała cicho.
- Zamówiłem nam Conte di Campiano Primitivo, czerwone wytrawne. Wierzę, że będzie ci smakowało.
- Nie znam się na winach. – wyszeptała.
- Nie szkodzi. Spróbuj.
Podniosła kieliszek do ust i zamoczyła wargi w czerwonym alkoholu.
- Cudowne.
Na twarzy Dracona pojawił się delikatny uśmiech.
- Na co masz ochotę? – zapytał, podając jej menu.
- Dlaczego mnie tutaj zaprosiłeś?
- Chcę z tobą porozmawiać.
- Rozmawiajmy.
- Po kolacji.
I w tej chwili podszedł do nich kelner, pytając, czy wybrali już dania. Draco od razu powiedział, czego chce, a następnie zwrócił się do Granger.
- Co dla ciebie?
- Zdaję się na twój wybór. – -mruknęła, więc Malfoy bez namysłu wybrał jedno z dań.
- Moje wybory zazwyczaj są doskonałe. Zaufaj mi, danie, które ci wybrałem będzie pyszne. – powiedział pewnie.
- Dziękuję.
Rozmawiając na błahe tematy, zjedli bardzo smaczną kolację i dopiero, kiedy kelner zabrał talerze i przyniósł kolejną butelkę wina, Hermiona zapytała.
- Po co to wszystko? Czego chcesz się dowiedzieć?
- Powiedz mi, Hermiono, co się wydarzyło, że ty i twoje życie tak bardzo się zmieniło?
- Mówiłam ci już. Wojna.
- Nie tylko.
- Nie tylko. – potwierdziła.
- Więc co jeszcze?
- Nie mogę… – zaczęła, kręcąc głową.
- Hermiono, proszę. Chcę tylko wiedzieć, nikomu nie powiem, przysięgam.
- Draco… – jęknęła, mając już łzy w oczach.
- Proszę. – wciąż naciskał.
Jednak nim się zorientował, kobieta wstała i szybko odeszła. Wybiegła z restauracji, nie zabierając nawet płaszcza, zatrzymała się, chcąc się teleportować i wtedy poczuła ciepły materiał swojego nakrycia na ramionach. Odwróciła się i stanęła twarzą w twarz z Draconem.
- Hermiono… – szepnął.
- Nie potrafię. – wyszeptała, dając krok do tyłu i znikając z cichym POP.

Kolejnego dnia Draco spóźnił się do pracy prawie dwie godziny, gdyż prawie całą noc rozmyślał o Hermionie i usnął dopiero nad ranem. Kiedy przyszedł do Ministerstwa spodziewał się zobaczyć Granger, jednak nie było jej ani przy jej biurku, ani w jego gabinecie. Zastał tam tylko kartkę całą zapisaną pismem właśnie Hermiony. Malfoy usiadł w fotelu, poluzował krawat i zaczął czytać.

Drogi Draco,
Chcesz się dowiedzieć, co mnie spotkało, że moje życie wywróciło się do góry nogami. Dobrze, opowiem ci, lecz jest to krótka historia. Mój rodzina dowiedziała się o moich zdolnościach, o świecie magii oraz o potężnym czarnoksiężniku , który nienawidził ludzi takich, jakimi są moi bliscy. Kiedy moi rodzice spłonęli w pożarze rozpętanym przez Śmierciożerców, rodzina od razu uznała, że jest to moja wina. Że to moja magia sprowadziła całe zło na świat mugoli. Nie rozumieli kiedy tłumaczyłam, że to nie jest moja wina, lecz wciąż to powtarzali, aż w końcu sama w to uwierzyłam. Na koniec dodali, że rodzice nie żyją przeze mnie i że oni nie chcą mieć w rodzinie morderczyni.
Przeszłam długą żałobę po tym wszystkim, przez co Ron postanowił odejść ode mnie, nie mogąc już trwać kimś takim. Powiedział, że ma mnie dość. To dlatego z nim nie rozmawiam. Harry wziął stronę Rona, jak zawsze. Natomiast państwo Weasley obrazili się na mnie, tłumacząc, że tylko unieszczęśliwiam ich najmłodszego syna. Ginny jako jedyna ze mną rozmawia, choć robi to tylko wtedy, gdy pokłóci się z Harrym. Jak widzisz nie mam przyjaciół i praca była dla mnie wszystkim. Jednak teraz gdy wyznałam ci to wszystko, nie potrafiłabym ci spojrzeć w oczy, bojąc się, że zobaczę tam tylko litość, której wcale nie potrzebuję.
Dlatego odchodzę. Moje wymówieniem przyjdzie listem jeszcze dzisiaj.
Żegnaj Draco
H.G.

Uczucia jakie buzowały w nim, kiedy skończył czytać list były nie do odpisania. Czuł smutek, żal, nieodpartą chęć zaopiekowania się nią, ale również złość. A właściwie absolutną wściekłość. Wstał i szybkim krokiem udał się do Biura Aurorów, po drodze w myślach wyzywając Granger od idiotek. Jak mogła odejść?! – pomyślał. Wszedł do wielkiego pomieszczenia, gdzie pracowali aurorzy i powiedział głośno.
- Miejsce pobytu Hermiony Granger. Natychmiast!
Potter – szef aurorów spojrzał na niego ze zdumieniem.
- Hermiony? – powtórzył totalnie zaskoczony, jednak gdy Malfoy rzucił mu swoje mordercze spojrzenie, powiedział do pracowników tonem przywódcy. – Znajdźcie ją.

20 minut później Draco wychodził z budynku, trzymając w ręku kawałek papieru, na którym był zapisany adres Granger. Gdy tylko opuścił Ministerstwo teleportował się. Po chwili znajdował się przed malutkim, drewnianym domkiem, gdzieś po środku lasu. Zapukał do drzwi, które po sekundzie otworzyły się i ujrzał w nich kobietę, której szukał.
- Hermiono. – szepnął, wpatrując się w jej oczy.
- Czego chcesz, Draco? O czym chcesz się dowiedzieć tym razem?
- O niczym. Tylko chcę się tobą zaopiekować.
- Dlaczego?
- Ponieważ nie wytrzymam dłużej bez twojego uśmiechu, którym obdarowywałaś niemal każdego jeszcze w Hogwarcie. Tęsknię za nim i chciałbym go ponownie zobaczyć.
- Obawiam się, że to nie możliwe.
- Dlatego pozwól mi się sobą zaopiekować.
Nie odpowiedziała, patrzyła w jego oczy, szukając w nich szczerości.
I znalazła.
Widziała w jego oczach prawdziwą chęć zaopiekowania się nią i nagle poczuła, że to właśnie przy nim czuje się najlepiej i najbezpieczniej. Pokiwała delikatnie głową i właściwie był to ledwo zauważalny ruch, ale on go widział, bo tylko na to czekał. Po momencie trzymał ją w swoich ramionach i tulił najczulej jak tylko potrafił.

8 lat później

Draco Malfoy znów potrzebował bardzo ważnej odpowiedzi i znów oczekiwał jej od Hermiony Granger.
- Tak. – wyszeptała. – Zostanę twoją żoną, Draco.
Zarzuciła mu ręce na ramiona, a na jego ustach złożyła namiętny pocałunek. Kiedy oderwali się od siebie, posłała mu szeroki uśmiech. Uśmiech, który miał okazję widzieć tylko Draco, ponieważ tylko on potrafił wzbudzić w niej tak pozytywne uczucia.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „W oczekiwaniu na odpowiedź…

  1. ~madzik4545 pisze:

    Swietne!! Napisz o tym wiecej

  2. ~Wiki :* pisze:

    Kiedy napiszesz jakies opowiadanie? Kiedy nastepna miniaturka?

    • Córka Ciemności pisze:

      Teraz przez długi czas nic się nie będzie tu pojawiało, ponieważ mam masę roboty w szkole i poza nią. Postaram się coś dodać w grudniu na Mikołaja może, a jak nie to miniaturka jakaś będzie dopiero na święta :)
      Przepraszam was bardzo.

  3. ~Gisia pisze:

    Wspaniała :D
    Czekam na następną :D
    Weny życzę ;)

  4. ~Elena pisze:

    Piękna miniaturka.Trochę smutku, trochę szczęścia, no cóż, życie nie jest usłane różami, a nawet jeśli to one mają kolce. Twoje miniaturki są wspaniałe. Czekam na kolejną. Życzę weny.

  5. ~zywia1 pisze:

    Świetna miniaturka. Trochę smutna… miło znowu Cię tu „zobaczyć” . weny ;*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>