Zginął, bo kochał.

Hermiona i Blaise mieli cudowne życie, oczywiście nie wliczając faktu, że musieli ukrywać się w mugolskiej wiosce, na którą sam Dumbledore nałożył mase zaklęć ochronnych, ponieważ Hermionę i Blaise’a próbował dorwać były przyjaciel Zabiniego, Draco Malfoy, który załamał się po tym jak Hermiona odrzuciła jego zaloty i wybrała jego najlepszego kumpla. I mimo, iż minęło już dziesięć lat, a Hermiona i Blaise od dziewięciu są małżeństwem, Draco wciąż szaleje z wściekłości i zazdrości i postanowił zamordować zarówno ukochaną, jak i jej męża. Dzięki Bogu, nie miał pojęcia o ich siedmioletnim synie, Billu, który chodził teraz do mugolskiej szkoły podstawowej.

Pewnego dnia państwa Zabinich odwiedził Dumbledore. Już od jakiejś godziny siedzieli w salonie i gawędzili na różne tematy, w końcu dotarli do najważniejszego.

- Panie dyrektorze, proszę nam powiedzieć, co się dzieje w świecie magii. Od dziewięciu lat się tutaj ukrywamy, nie mamy pojęcia, co się dzieje w naszym świecie, rzadko ktoś się z nami kontaktuje. – powiedziała Hermiona.

- No i co z Malfoyem? Czy aurorzy wytropili go? Kiedy w końcu będziemy mogli wrócić? – dodał Blaise.

- Aurorzy wciąż szukają pana Malfoy’a. Jest on bardzo ostrożny w swoich działaniach, jednak ostatnim razem znaleźliśmy w jego dawnej kryjówce różne informacje dotyczące was. Więc wciąż pozostajecie w niebiezpieczeństwie.

- Zmienił nasze życie w więzienie. – warknął Zabini. Jego żona położył dłoń na jego kolanie, co miało być prośbą o uspokojenie się, w tym momencie do domu wpadł Bill, trzaskając drzwiami wejściowymi.

- Mamo, tato, jestem już! – wbiegł do salonu i gwałtownie się zatrzymał. – Dzień dobry. – powiedział, patrząc na Dumbledore.

- Witaj, chłopcze! – zawołał Albus.

Bill podszedł do swojej matki i wyszeptał jej coś do ucha. Hermiona roześmiała się.

- Nie, skarbie, to nie jest św. Mikołaj, to jest Albus Dumbledore. Jest dyrektorem w szkole, w której kiedyś ja i tatuś się uczyliśmy. – wyjaśniła chłopcu.

- A za kilka lat i ty, młody człowieku, będziesz się uczył w Hogwarcie. – powiedział Dumbledore.

- Co to jest Hogwart? – zapytał chłopiec, wprawiając tym samym Albusa w totalne zdumienie.

- Nie powiedzieliście mu?

- Powiedzieliśmy, ale nie wszystko. – odpowiedział Blaise.

- Jak to nie wszystko? Wie, że jest czarodziejem czy nie?

- Bill, idź do swojego pokoju. – rzekła stanowczo Hermiona. Kiedy chłopak ich opuścił, odezwała się. – Wie, że my jesteśmy czarodziejami, ale wie też że nie może o tym nikomu powiedzieć.

- Nie powiedzieliście własnemu synowi, że jest taki jak wy?

- Powiemy mu, kiedy nadejdzie pora. – odparł Zabini.

- Powinien wiedzieć kim jest, do jakiego świata należy, że jest arystokratą, jak ojciec, a jego matka pomogła Wybrańcowi pokonać Voldemorta! – zawołał Dumbledore.

- Dowie się o tym, ale jeszcze nie teraz. – zaczęła Miona.

- Nie, kiedy Draco jest na wolności i wciąż poluje na nasze życia. – zakończył Blaise.

- Obawiam się, że was nie rozumiem. Osobiście, bym poinformowal chłopca o tych wszystkich rzeczach, jednak musze mieć pod uwagą fakt, iż nie jestem u siebie w domu i że właściciel właśnie patrzy na mnie wzrokiem seryjnego mordercy. Dlatego moi drodzy, pójde już. – rzekł Albus, wstając.

- Odprowadze pana. – podniósł się Blaise.

Kiedy byli już przy drzwiach, Zabini złapał dyrektora za ramię i powiedział.

- Wprowadził pan tylko zamęt w naszym życiu. Proszę tu więcej nie przychodzić.

Albus przyglądał sie przez chwile młodemu mężczyźnie, po czym przytaknął i wyszedł.

Blaise wrócił do swojej żony.

- Hermiono?

- Tak bardzo chciałabym, aby Bill o wszystkim się dowiedział, ale boję się, że ta wiedza może mu zaszkodzić.

- Dlatego na razie nic mu nie powiemy. – odparł mężczyzna, przytulając ukochaną.

- Myślę, że Dumbledore może mieć rację. On powinien wiedzieć do jakiego świata należy i powinien poznać jego historię.

- Hermiono…

- Blaise, przyprowadź tu Billa. – powiedziała stanowczo.

Kiedy Zabini wrócił z synem do salonu, opowiedzieli mu wszystko. O Hogwarcie. O Harrym i Ronie. O Draco. O Voldemorcie i o wojnie.

Chłopak na początku był zaszokowany tym, jak wielki był udział jego rodziców w tej wojnie. Dotąd nie zdawał sobie sprawy, jak niesamowici są. Kiedy wszystko już usłyszał i przemyślał, obiecał swoim rodzicom jedną rzecz.

- Nikomu o tym nie powiem. – tym zdaniem udowodnił, jak bardzo dojrzały jest, aby zrozumieć, że niezwykle ważnym jest dochowanie tajemnicy na temat ich pochodzenia.

Minął kolejny rok. Hermiona, Blaise i Bill nadal się ukrywali, a Draco wciąż pozostawał nieuchwytny, choć zaczął być lekko nieostrożny.

Państwo Zabini wraz z synem mieli tego wszystkiego już serdecznie dosyć. Blaise i Miona nie mogli czarować nigdzie indziej poza swoim domem, a u małego Billa magia postanowiła dać znać. Każde z nich pragnęło wrócić do magicznego świata.

Małżeństwo przygotowywało obiad, kiedy drzwi wejściowe zostały zamknięte z ogromnym trzaskiem. Do kuchni wszedł Bill, rzucił plecak na podłogę i ze złością usiadł na krześle.

- Co się stało, synku? – zapytała brązowowłosa.

- Mam tego dość! – krzyknął.

Rodzice spojrzeli na siebie zaniepokojeni.

- Czego? – spytał ostrożnie ojciec Billa.

- Wszyscy w szkole mówią, kim jest ich tata. „Mój tata jest hydraulikiem, a mój pilotem, a mój tata to prawnik.” A mój tata jest najwspanialszy, ale nie mogę o tym nikomu powiedzieć, bo to tajemnica! – wykrzyknął chłopak

.

- Kochanie, doskonale rozumiem, co czujesz. – odezwała się Hermiona. – Bardzo mi przykro, ale niestety nic nie możemy zrobić. Musimy czekać, aż aurorzy znajdą Draco.

- A nie możemy go poszukać sami, tato? – chłopiec zwrócił się do ojca z prośbą wypisaną w oczach.

- Niestety, synu. Draco jest nieobliczalny i szalony, nie mamy odpowiedniego przeszkolenia, jak sobie z nim poradzić, gdybyśmy go znaleźli.

- Ale walczyłeś na wojnie! Wiesz jak się bronić! 

Blaise westchnął.

- Bill, posłuchaj, Draco Malfoy i ja w czasie szkoły byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Znałem go doskonale. Jest porywczy i nieobliczalny. I nienawidzi mnie, bo kiedyś zabrałem mu to, co kochał najbardziej.

- Co?

- Twoją mamę.

Młodzieniec westchnął i wyszedł z kuchni, chwilę później trzasnęły drzwi, Hermiona i Blaise domyślili się, że ich syn jest zawiedziony i teraz będzie po cichu protestował w swoim pokoju.

Dwa tygodnie po tej rozmowie, państwo Zabini czekali, aż ich syn wróci ze szkoły, gdyż pragnęli mu przekazać, że będzie miał siostrę lub brata.

Lecz gdy minęła godzina 15, a Bill już od 30 minut powinien być w domu, a go nie było, zaczęli się bardzo martwić.

- Blaise, a jeśli coś mu się stało? – zapytała z przerażeniem kobieta.

- Spokojnie, pewnie bawi się gdzie z kolegami. – zaraz po tych słowach wprost do salonu teleportował się Harry Potter.

- Co tu robisz? – wykrzyknęła Hermiona.

- Nie wiemy, co się stało, ale wszystkie zabezpieczenia, które rzuciliśmy na wioskę zniknęły. – odparł.

- Czy to… – zaczął Zabini.

- Nie mamy pewności. – powiedział z niepokojem Potter. W tej chwili jeden z aurorów pojawił się obok Harry’ego.

- Szefie! – zawołał. – Mamy problem!

- Co się dzieje, Davis? – zapytał mężczyzna z autorytetem. Dawis rzucił niespokojne spojrzenie w stronę Zabinich. Potter zauważył to.

- Czy jest jakieś miejsce gdzie będę mógł porozmawiać z moim pracownikiem?

- Tak, oczywiście. – Hermiona zaprowadziła ich do małego gabinetu, który należał do jej męża, następnie wróciła do kuchni.

Po 20 minutach pojawił się Harry. Usiadł przy stole obok Hermiony, która mocno ściskała kubek z herbatą. Potter westchnął ciężko.

- Posłuchajcie… – zaczął. – Kilka kilometrów za wioską jest stary, opuszczony magazyn. Wiemy, że jest tam Draco.

- O Boże. – powiedziała Hermiona.

- Wszyscy aurorzy już tam są, każdy ma go na celowniku.

- Więc zabijcie tego szaleńca! – wykrzyknął Blaise.

- Problem w tym, że nie możemy, bo on… on ma ze sobą Billa.

- Billa? Mojego syna? – wyszeptała Hermiona z łzami w oczach.

- Tak. – przytaknął cicho.

- Zabierzcie go stamtąd! No do jasnej cholery! Jest was niemal setka, a ten drań jest jeden! Pokonacie go! – wrzeszczał Blaise.

- Draco trzyma swoją różdżkę tuż przy gardle Billa. – szepnął.

Łzy zaczęły płynąć po policzkach Hermiony. Blaise który do tej pory stał, teraz ciężko usiadł na krześle.

- Harry, pomóż nam. Nie możemy stracić syna. Proszę cię, Harry. – wyszeptała kobieta.

- Hermiono, on… to znaczy Draco… chce cię widzieć.

- Jak to chce mnie widzieć?

- Powiedział aurorom, że wypuści chłopca, kiedy ty się z nim zobaczysz.

- Więc na co czekamy? Teleportujmy się tam!

- To bardzo niebezpieczne.

- Tam jest mój syn, Harry!

- A tutaj twój mąż, który się nie zgadza, żebyś tam szła. – wtrącił się Blaise.

- Nic mi nie będzie. Draco mnie kocha, a przynajmniej kochał. Nic mi nie zrobi.

- On chce nas zabić! Przecież wiesz!

- Zrobię wszystko, żeby uratować syna! – krzyknęła, łapiąc Pottera za rękę. – Teleportuj nas. – Harry spojrzał na Zabiniego. – Natychmiast! – zawołała Hermiona.

- Przepraszam. – mruknął Potter do Blaise’a i wraz z przyjaciółką zniknęli. 

Pojawili się na środku leśnej drogi, gdzie od razu otoczył ich zespół aurorów.

- Szefie! – krzyknął jeden z nich. – Co ona tu robi? – zapytał zaskoczony.

- Hermiona musi się zobaczyć z Malfoyem.

- To niebezpieczne!

- Absolutnie wykluczone!

- To wariat! – wrzeszczeli wszyscy na raz.

- Wariat, który mnie kocha! – zawołała Hermiona, uciszając tym innych. – Muszę tam iść, spełnie żądanie Draco. Tam jest mój syn…

- Wprowadźcie ją tam. – rozkazał Harry.

- Ale… – ktoś chciał protestować.

- Wykonać. – burknął Potter.

Był nieogolony i przerażająco chudy, wory pod oczami, mówi, że nie sypiał zbyt dobrze, zaś niegdyś idealnie ułożone włosy, teraz były brudne i splątane. Miał na sobie czarną, wymiętoszoną koszulę, ubłocone i niewyprasowane spodnie od garnituru oraz pantofle, po których było widać, że przeszły naprawdę wiele. Wyglądał tragicznie.

Hermiona wstrzymała oddech, gdy go zobaczyła. Nie mogła uwierzyć, że doprowadził się do takiego stanu.

- Granger. – powiedział zachrypniętym głosem.

- Cześć, Draco. – odparła, postanawiając, że nie będzie wspominać, że od dawna nie nazywa się Granger.

- Zniknęłaś na tak długo. – wyszeptał.

- Mamo! – krzyknął Bill, próbując wyrwać się ze stalowego uścisku Malfoy’a, który i tak go zignorował. Hermiona posłała uspakajające spojrzenie w stronę chłopca.

- A więc to prawda. – rzekł blondyn. – To twój syn.

- Tak.

- Wciąż jesteś z tym skurwielem?

- Z Blaisem? Tak, wciąż jesteśmy razem.

- Jak mogłaś to zrobić? Nie masz pojęcia, jaki on jest! Znam go bardzo dobrze. To drań! Zdradzi cię i zostawi!

- Nieprawda! – zaprzeczyła. – Blaise taki nie jest.

- Jest i jeszcze się o tym przekonasz. – powiedział.

- Wypuść Billa. – poprosiła.

- Powiedz mi, Hermiono, dlaczego wybrałaś Zabiniego?

- Najpierw wypuść mojego syna.

- Odpowiedz! – krzyknął, a jego głos poniósł się echem po całym pomieszczeniu.

- Bo to jego kocham. – odpowiedziała ze strachem.

- Zmieniłbym się dla ciebie, zrobiłbym wszystko czego byś zapragnęła! Kochałbym cię ponad wszystko! Umarłbym dla ciebie! Powinnaś wybrać mnie! – wrzeszczał, a z jego oczu zaczęły płynąć łzy. – To jest prawdziwa miłość, Hermiono! Ale ty z niej zrezygnowałaś.

Kobieta stała nieodzywając się, wpatrując się z przerażeniem w mężczyznę.

- Wypuść Billa. – szepnęła błagająco.

Draco dyszał, jego twarz wykrzywiona była w smutku i bólu. Wypuścił chłopca ze swojego uścisku i popchnął go. Bill pobiegł do swojej matki i przytulił ją mocno.

- Umarłbym dla ciebie… – wyszeptał Draco, a następnie z jego różdżki wyleciał zielony promień.

Jego ciało bezwładnie leżało na zimnej podłodze.

- Draco! – zawołała Hermiona. – Zostań tu. – powiedziała do syna, a sama podbiegła to ciała Malfoy’a.

Uklęknęła przy nim.

- Draco. – szepnęła, kładąc dłoń na jego piersi, próbując wyczuć bicie serca, lecz nic nie wyczuła.

Wokół nich zebrali się chyba wszyscy aurorzy, Harry i Blaise też tam byli.

- Nie żyje. – powiedziała, wstając. Zabini wraz z synem od razu podeszli i ją przytulili.

- Zajmijcie się ciałem. – usłyszeli głos Potter’a, nim całą trójką teleportowali się do domu.

- Mamo… – odezwał się cicho Bill.

- Już wszystko dobrze, kochanie. Jesteśmy bezpieczni. – odparła, głaszcząc chłopca po włosach. – Idź do swojego pokoju, Bill, musisz być zmęczony.

- Dobrze, mamo. – odparła, kierując się do swojego pokoju. – Kocham cię, mamo.

- Ja ciebie też, synku. – odparła. Gdy Bill zniknął za drzwiami, Hermiona opadła w ramiona Blaise’a, cicho szlochając. – To było takie straszne.

- Wiem, skarbie, wiem. – szepnął, wtulając twarz w jej włosy.

- On był taki przerażony, a w jego oczach czaił się obłęd. Widziałam to, Blaise. On mnie kochał, naprawdę kochał, tylko że ta miłość doprowadziła go do szaleństwa.

- Już po wszystkim, Hermiono.

- Przykro mi, że nie żyje. – mruknęła.

- Mnie też, skarbie. Ale Draco sam to wybrał.

Trzy lata później.

- Niemal każdego dnia zastanawiam się, jak można mnie kochać tak bardzo, aby z tej miłości się zabić. Przecież jestem tylko zwykłą wiedźmą mugolskiego pochodzenia. Cokolwiek we mnie widziałeś, przepraszam. Powinieneś mieć wspaniałe życie z kimś wyjątkowym. Przykro mi, że tego nie masz. – wyszeptała Hermiona. Następnie położyła białą różę na czarnym, marmurowym pomniku. – Do zobaczenia, Draco. – szepnęła i odeszła.

Kiedy przyszła do domu, Blaise od razu zorientował się, gdzie była.

- Byłaś na cmentarzu.

- Skąd wiesz?

- Za każdym razem, kiedy stamtąd wracasz masz taką zamyśloną minę.

- Bo za każdym razem myślę, że to moja wina.

- Hermiono, tysiąc razy ci powtarzałem, że nie jesteś winna. To był wybór Dracona i wybrał on śmierć. Teraz możemy mieć tylko nadzieję, że w miejscu, w którym jest, żyje lepiej niż tutaj.

- Wiem, masz rację.

- Wiem, że wiesz, po prostu czasem o tym zapominasz. – uśmiechnął się. – Bill przysłał list.

- Tak? I co u niego?

- Napisał, że skończyły mu się pergaminy i żebyśmy je przesłali wraz z czekoladowymi żabami.

- Więc czekają nas dziś małe zakupy na Pokątnej.

- Tak, napisał też, żebyśmy się nie zdziwili, jeśli za kilka dni przyjdzie list od dyrektora.

- Myślisz, że nasz synek w coś się wpakował?

- No cóż… Ma twoje geny, więc na pewno. – zaśmiał się Zabini.

- Osz ty! – zawołała, delikatnie uderzając go w ramię. – A gdzie jest Rose?

- W salonie, włączyłem jej telewizję.

- Jaką bajkę tym razem ogląda?

- Eeee… Tak jakby to nie bajkę…

- wyjąkał.

- A co?

- No włączyłem jej The Walking Dead.

- Blaise! Taki film dla dziecka! To jest trzylatka, na Boga! – wykrzyknęła Hermiona i pobiegła do córki.

Wszystko się ułożyła państwo Zabini wraz z dziećmi wrócili do magicznego świata i byli bardzo szczęśliwi, no może poza tymi momentami, kiedy byli wzywani do dyrektora, aby dowiedzieć się, o tym razem przeskrobał och syn, a później też córka.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Zginął, bo kochał.

  1. ~Anna-medium pisze:

    Uwielbiam tą miniaturkę <3

  2. Anastazja pisze:

    Niesamowity blog;) aż miło się czyta :D

  3. ~Dziedziczki Salazara pisze:

    Cudna miniaturka. Uwielbiamy Blamione prawie tak samo jak Dramione. ;)
    Czytałyśmy (i nadal czytamy) twojego bloga od początku tylko dopiero teraz postanowiłyśmy skomentować i za opóźnienie serdecznie przepraszamy. Pisz dalej i weny ;)

    Jak będziesz miała czas wpadnij do nas i oceń nasze opowiadanie. Będzie nam bardzo miło
    http://hogwart-inne-zakonczenie.blogspot.com/

  4. ~zywia1 pisze:

    Hmm podoba mi się xd weny ;*

  5. ~Elena pisze:

    Podoba mi się. Życzę weny.

  6. ~Nadzieja pisze:

    Przepiękna! Bardzo lubię tą parę. Jak zawsze miniaturka jest napisana lekkim piórem i z interesującą historią :D

  7. ~Aleks pisze:

    Mogę się tylko na tym Blamione wzorować, bo sam chcę w moim opowiadaniu wprowadzić w późniejszych rozdziałach dokładnie ten paring. Niech wena będzie z Tobą!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>