Ona, on, winda i papierosy.

Obserwowałam ich od dłuższego czasu. Pracowali w tej samej firmie, w różnych działach, ale dość blisko siebie. Byli do siebie bardzo podobni, a jednak tacy różni. Ona była elegancka, poważna, nieśmiała i odpowiedzialna. On był zawsze w centrum uwagi, spontaniczny, wesoły i wygadany.

Łączyły ich podobne rzeczy takie jak pocieranie dłoni przy rozmowie z kierownictwem, pobłażliwe uśmiechy posyłane w kierunku debili oraz papierosy. Obydwoje gdy tylko mieli chwilkę wymykali się, żeby zapalić. I obydwoje nienawidzili, że to robią ale papierosy odprężały ich, dawały chwilę, która miała być tylko dla nich.

Pewnego dnia zauważyłam, jak zderzyli się chcąc razem wejść do windy. Nawzajem się przeprosili, on ją przepuścił, a ona się uśmiechnęła. Usłyszałam tylko, jak zapytał, które piętro ma wybrać, odpowiedziała że ostatnie, on wesoło powiedział „to tak jak ja”. Później widziałam tylko jak zamykają się drzwi windy.

Minęło 15 minut i obydwoje wysiedli z windy, posyłając sobie delikatne uśmiechy rozeszli się, każde w swoją stronę.

Kiedy przechodził obok mnie wyczułam papierosy.

Czyżby ten samotny chłopiec znalazł sobie towarzyszkę przy dużej firmowej popielniczce?

Z dnia na dzień widziałam, jakie ci dwoje czynią postępy. Spotykali się przy windzie regularnie, zawsze o tej samej godzinie. Czasami ona na niego czekała, a czasami on na nią. Czasami przychodziła z jakąś słodką przekąską w papierowej torbie, a on czasami przynosił dwa kubki kawy. Następnie znikali w windzie i wracali dopiero po kilku minutach. Rzadko kiedy rozmawiali, wysiadając z windy, zwykle spieszyli się do swoich obowiązków.

Po trzech może czterech miesiącach zauważyłam coś więcej niż tylko delikatne uśmiechy, życzliwe rozmowy, kawę i słodkości. Zauważyłam jego dłoń muskającą jej, kiedy czekali na windę. Było to krótkie, ledwo zauważalne i takie niewinne.

I właśnie wtedy poczułam ogromną dumę. Ten chłopiec w końcu zebrał się na odwagę i postanowił wykonać pierwszy krok. Teraz musieliśmy tylko czekać na jej ruch.

I czekaliśmy. Czekaliśmy calutki miesiąc. I wtedy się to wydarzyło. Czekał na nią przed windą, spóźniała się już 10 minut. Widziałam, jak się niecierpliwił i denerwował, ale gdy tylko ją zobaczył od razu na jego twarzy pojawiła się ulga. Przyszła, przywitała się i przepraszając za spóźnienie, cmoknęła go w policzek. Był zdziwiony. Ja również.

A później standardowo, wsiedli do windy.

Po dwóch kolejnych miesiącach zobaczyłam ich z samego rana. Razem wysiedli z windy, trzymając się za ręce, następnie on krótko pocałował ją w usta i każde poszło w swoją stronę.

Moje serce niemal wykonało fikołka ze szczęścia.

W końcu im się wszystko ułożyło i ten samotny chłopiec przestanie być samotny.

Trzy następne miesiące wyglądały tak samo. Przychodzili razem do pracy, później spotykali się na papierosa i dopiero wieczorem wychodzili razem z firmy.

Pewnego dnia jednak to się zmieniło.

Około godziny 12 obserwowałam windę, jednak ani on, ani ona nie pojawili się.

Co jest? – pomyślałam. – Przecież to ich godzina.

Przez następne dni wciąż się nie pojawiali. Wszystko wyjaśniło się jakieś trzy miesiące później, kiedy zauważyłam u niej ładnie zaokrąglony brzuszek.

Była w ciąży.

I wiedziałam już, czemu on chodził taki szczęśliwy i jednocześnie zatroskany.

Miał zostać tatą.

Kilka miesięcy później wyszli, trzymając się za dłonie i rozmawiając o zabawkach dla dziecka. Nim drzwi windy się otworzyły, on pocałował ją namiętnie i szeroko się uśmiechał, a w jego oczach widać było zachwyt.

To był ostatni dzień kiedy ją widziałam, ponieważ tej samej nocy urodziła. I do pracy przyszedł tylko on, szczęśliwy, pokazując wszystkim zdjęcia swojego syna.

Ona do pracy już nie wróciła. Czasami tylko przychodziła do firmy z dzieckiem, żeby odwiedziło tatusia.

Pewnego dnia, kiedy ujrzałam ich wszystkich, całą trójkę, mocno do siebie przytuloną, coś chwyciło mnie za serce. Wzruszyłam się. To był naprawdę piękny widok.

I piękne było również to, jak rok później on z ogromną dumą prezentował na swoim palcu złotą obrączkę.

Już wiedziałam, że ten mężczyzna dojrzał i

już nie potrzebuje swojego Anioła Stróża.

Hmm… czas znaleźć sobie kogoś innego.

Witajcie! Przybywam do was z tym krótkim opowiadaniem. Nie pisałam tutaj o nikim konkretnym, po prostu jest to kobieta i mężczyzna :) taka mnie wena naszła :P mam nadzieję, że będzie wam się podobało.
Natomiast jutro pojawi się kolejny rozdział „Dla ciebie zrobię wszystko”

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Ona, on, winda i papierosy.

  1. ~zywia1 pisze:

    Słodkie ;)podoba mi się ;)miłego poniedziałku

  2. ~Di Angela pisze:

    Słodkie, strasznie słodkie i lekko wzruszające. Zakończenie bardzo mi się podoba. Pisz takie częściej.

  3. ~Aleks pisze:

    Może to zabrzmi jakoś … sztucznie, ale ta miniaturka nie pasuje do twojego stylu, Nie chodzi ze jest zła, czy coś ( bo jest dobra) tylko, że lepiej wychodzą ci opowiadania z „bliższej perspektywy”. taka płaska relacja ze zdarzeń pisana z perspektywy kogoś całkowicie z boku, wydaje się zbyt płaska. wersja zdarzeń oczami kogoś kto w nich uczestniczył, ale opowiedziane post factum jest barwniejsze i ciekawiej się to czyta. Niech wena będzie z tobą

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>