Rozdział V

Rozdział 5. Spóźniona Sookie, zdenerwowany Eric i rozhisteryzowana Pam.

Obudziłem się bardzo radosny, ponieważ miałem piękny sen, w którym występowała moja Sookie. To znaczy nie. Nie moja. Po prostu Sookie.
Gdy dotarłem do Wpijalni, szczęśliwy, że znów zobaczę tę kobietę, dopadło mnie rozczarowanie.
- Sookie nie ma. – oznajmiła mi Pam na ‘’dzień dobry’’.
- Jak to nie ma?
- Dzwoniła, że się spóźni.
- Czemu?
- Nie wiem, chyba chodzi o jakieś sprawy zmiennokształtnych.
- Czyli znów ty, Samie Merlotte. – szepnąłem, mimo to Pam usłyszała mnie, jednak nic nie odpowiedziała, jedynie zrobiła zdumioną minę.

Sookie pojawiła się dwie godziny później.
- Przepraszam za spóźnienie. – powiedziała, gdy tylko przyszła.
- Gdzie byłaś?
- Musiałam zostać dłużej w barze, Sam mnie potrzebował.
- Oczywiście. – mruknąłem. – Na scenę.
- Co takiego?
- Dzisiaj pracujesz na scenie. – powiedziałem.
- Ale…
- Żadnego ‘’ale’’, Sookie. Nie dość, że spóźniłaś się dwie godziny, to jeszcze chcesz ze mną dyskutować? Jestem cierpliwy, Sook, ale moja cierpliwość ma granice.
Nic już nie odpowiedziała, poszła na scenę i zaczęła kuszący taniec w rytm muzyki. Panowie w klubie od razu zaczęli się nią interesować, a ja zadowolony pokazałem jej kciuk, co miało oznaczać, że bardzo dobrze jej idzie. Ponadto od razu zauważyłem, że była dzisiaj odpowiednio ubrana i wyglądała sto razy lepiej niż wczoraj. Lepiej i oczywiście bardzo seksownie. Miała na sobie krótką, czerwoną, lateksową sukienkę, która odsłaniała jej brzuch, a to uzupełniła czarnymi kozakami, wyglądającymi, jakby były zrobione ze skóry węża, na wysokim obcasie oczywiście.

Bielizna lateksowa AVANZA Lateksowa sukienkaszpilki ze skóry węża

Widząc ją w takim stroju w dodatku, kiedy tak seksownie poruszała się w tańcu, niemal natychmiast pożałowałem swojej decyzji, wysyłając ją na scenę. Ponieważ teraz nie tylko ci pijani idioci byli podnieceni, ja także. Cholera.
- Sookie! – zawołałem. Podeszła do mnie. – Zmieniłem zdanie. Idź za bar.
Wydawała się szczęśliwa, że zmieniłem moją decyzję. No cóż… ja poczułem lekki smutek, ale przecież nie mogę się tak podniecać.
Co ona ze mną robi?
Zadając sobie to pytanie, postanowiłem się udać do gabinetu, że mieć chwilę spokoju. Niestety mój spokój nie trwał długo, gdyż kilka minut później do biura weszła Pam.
- Znaleźliśmy Marvela. – oznajmiła mi.
- Świetnie. Przyprowadź go tutaj.
- On nie żyje.
- Kurwa. – burknąłem.
- Sophie-Anne go zamordowała.
- Skąd to wiesz?
- Ona i król Missisipi mają jakieś zatargi, królowa wyżywa się na podwładnych.
- Oh, to idiotyzm. Wydaje się, że muszę złożyć wizytę naszej kochanej królowej. Może i jest nieograniczona prawami, ale nie będzie zabijać moich ludzi.
- Kiedy do niej pojedziesz? – zapytała Pam.
- Jutro w nocy.
- Mogę jechać z tobą? – zadała kolejne pytanie, w jej oczach widziałem iskierkę nadziei.
- Nie. – niestety musiałem tę iskierkę ugasić.
- Dlaczego?! – zawołała zdumiona.
- Zabiorę kogoś innego. – odpowiedziałem i opuściłem biurko. Kiedy stanąłem przy barze i bezczelnie patrzyłem na Sookie, postanowiła podejść do mnie.
- O co chodzi? – zapytała.
- Będziesz mi potrzebna jutro w nocy.
- To znaczy?
- Pojedziesz gdzieś ze mną. Ubierz się elegancko. – nakazałem jej i odwróciłem się, chcąc udać się na mój tron i wtedy stanąłem twarzą w twarz z Pam. Wyglądała jakby wpadła w histerię.
- A więc znów Sookie! – krzyknęła. – Zabierasz ją? Dlaczego nie mnie? Jestem twoim dzieckiem! A ona? Ona jest nikim!
- Nie rób scen, Pam.
- Dlaczego ona?
- Wyjdź na zewnątrz i się uspokój.
- Odpowiedz! – zapiszczała.
- Wyjdź stąd, Pam. – powiedziałem tonem nieznoszącym sprzeciwu. Robiła tutaj nie potrzebne przedstawienie i dezorientowała klientów. Jej oczy zaszły łzami, ale posłuchała mnie i wyszła. Ruszyłem w stronę tronu.
- Eric! – to Sookie mnie zawołała. Odwróciłem się do niej.
- Nie traktuj jej tak. Ona tylko chce z tobą być.
Kiwnąłem głową i udałem się na tron.
Nawet nie wiem kiedy minęła noc, bo rozmyślałem o dziwnym zachowaniu Pam. W końcu zamykałem klub. Sookie stała obok mnie.
- Czekasz na Billa? – zapytałem, przekręcając kluczyk w zamku.
- Właściwie to na ciebie.
Zaskoczyła mnie.
- Dlaczego?
- Musisz mnie odwieść. – powiedziała stanowczo.
- Sądzisz, że to zrobię?
- Tak. – spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczami.
- Jak się w ogóle tutaj dostałaś? I gdzie jest twój samochód?
- Auto stoi u mechanika, Sam mnie przywiózł.
- To niech Sam po ciebie przyjedzie. – odparłem, chowając klucze do kieszeni i szykując się do lotu.
- Eric! – zawołała. – Proszę.
Westchnąłem.
- Chodź tu. – burknąłem, Sookie stanęła blisko mnie i objęła mnie. Uśmiechnąłem się, kładąc dłonie nisko na jej talii.
- Ani centymetra niżej. – ostrzegła mnie. Zaśmiałem się i wystartowałem.
Parę minutek później byliśmy przed domem Stackhouse’ów, który wyglądał dużo lepiej niż kiedy byłem tutaj ostatnim razem.
- Widzę, że remont idzie całkiem dobrze. – powiedziałem.
- Tak, ludzie, których zatrudniłeś świetnie się spisują. – odpowiedziała, puszczając mnie i odsuwając się. Poczułem lekkie rozczarowanie.
- Bądź o 19 w Fangtasii, ubierz coś eleganckiego, bo odwiedzimy kogoś ważnego.
- Okej. To dlatego Pam była taka zrozpaczona? Bo nie bierzesz jej do tego kogoś?
- Nie, raczej chodzi jej o to, że biorę ciebie.
- Nie bądź dla niej taki surowy. – powiedziała. – A jutrzejszą noc traktuję jako pracę. – ostrzegła mnie od razu.
- Niech będzie. – mruknąłem.
- Do zobaczenia, Eric.
- Do zobaczenia. – odparłem, a Sookie zniknęła za drzwiami, wtedy i ja postanowiłem zniknąć.

 

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Rozdział V

  1. ~zywia1 pisze:

    Fajny rozdział ;) weny

  2. ~Katherina pisze:

    Wpaniałe opowiadanie uwielbiam True Blood wszystko oglądałam. A to co piszesz jest niesamowite. Czekam na wiecej :)

  3. ~Di Angela pisze:

    Soki ty uważaj bo Eric dojdzie na tym swoim krzesełku. Powinnam być na ciebie zła że tak rzadko wstawiasz rozdziały ale ci wybaczam bo jest mega. Czekam na więcej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>