Rozdział VI

Rozdział 6. Wizyta u królowej

Pół godziny przed godziną 19 pojawiłem się we Wpijalni, ubrany w eleganckie czarne spodnie, czarny t-shirt i tego samego koloru marynarkę. Odkąd tylko się pojawiłem w klubie, Pam mnie ignorowała, lecz nie przejęło mnie to, moje myśli były zajęte czymś innym. Zastanawiałem się, co się zdarzy, kiedy spotkam królową. Nie powinienem się pojawiać bez uprzedzenia i to jeszcze z taką sprawą. W końcu chcę zażądać, żeby nie wyżywała się na moich ludziach. Ale mam jeszcze Sookie, jeśli królowa dowie się o jej zdolnościach, może mi to wszystko ujdzie na sucho.
Jakieś 5 minut przed godziną 19, drzwi Fangtasii otworzyły się.
- Wyglądasz cudownie. – wykrztusiłem, kiedy Sookie stanęła przede mną.
- Dziękuję. – odpowiedziała, rumieniąc się. Byłem tak zaszokowany i oczarowany jej wyglądem, że zapomniałem po co w ogóle tutaj przyszła.

Sookie

- Idziemy? – zapytała Sook.
- Yhy. – mruknąłem, nie ruszając się z miejsca.
- Eric! – zawołała.
- Tak, tak. Przepraszam. Już idziemy.
Wyszliśmy przed klub i Sookie złapała mnie za rękę.
- Eric, czy ubrałam się odpowiednio? Nie wiedziałam, co konkretnie znaczy elegancko, nie wiem do kogo się wybieramy…
- Odwiedzimy Sophie-Anne, królową wampirów, Sookie. I wyglądasz idealnie, skarbie.
Zarumieniła się i mruknęła cichutko.
- Dziękuję i nie jestem twoim skarbem.
Objąłem ją, chcąc już wystartować.
- Co robisz? – zapytała, próbując mi się wyrwać.
- Jakoś musimy się dostać do królowej, a nie widzę twojego samochodu.
- Przyjechałam taksówką. – powiedziała cicho, przysuwając się i mnie obejmując.
Wystartowałem z lekkim uśmiechem na ustach.
Suknia Sookie powiewała delikatnie, kiedy starałem się ładnie wylądować przed pałacem. W końcu stanęliśmy na ziemi, od razu podbiegli do nas strażnicy, przeszukali nas i zadali masę pytań i dopiero po 30 minutach wpuścili nas do królowej.
Sookie szła przy moim boku do wielkiej Sali, gdzie już czekała Sophie-Anne. Kiedy ją zobaczyłem, skłoniłem się lekko, pociągając Sook za łokieć, aby zrobiła to samo.
- Eric Northman. – powiedziała królowa.
- Witaj, wasza wysokość.
- Kogo ze sobą przyprowadziłeś, Ericu?
- To moja przyjaciółka, Sookie Stackhouse. – odpowiedziałem.
- Sookie Stackhouse. – powtórzyła cicho Sophie-Anne. – Dużo o tobie słyszałam.
Oh, a to zaskoczenie. – pomyślałem.
- A skąd, jeśli mogę wiedzieć, pani? – zapytała moja telepatka.
- Bill Compton na bieżąco mnie informował.
- Słucham? – zapytaliśmy jednocześnie.
- To nie wiecie? Bill dostał ode mnie rozkaz, aby dowiedział się o tobie jak najwięcej. Cały czas o wszystkim mnie informował.
Widziałem w oczach Sookie rozczarowanie i smutek.
- Niestety pan Compton nie powiedział nam o tym. Jednak ja nie w tej sprawie tutaj jestem, wasza wysokość. – odezwałem się.
- O co więc chodzi, Ericu?
- Pani, doszły mnie słuchy, że między tobą, a królem Missisipi pojawił się jakiś spór. Nie chcę w to ingerować, pragnę tylko prosić, aby nie ginęli przez to wampiry z mojej strefy. Jest później masę papierkowej roboty.
- Tak, Russell Edgington pragnie pojąć mnie za żonę.
- Jak rozumiem, ty tego nie chcesz, pani.
- Oczywiście! – zawołała oburzona. – Musiałabym dzielić się z tym podłym i zdradzieckim wampirem moim królestwem.
- Rozumiem. Jednak liczę, iż nie zginie już żaden członek mojej strefy. Zgadza się, wasza wysokość?
- Naturalnie, Ericu. Lecz w zamian musisz mi obiecać, że kiedyś panna Stackhouse odwiedzi mnie sama w moim zamku. Chciałabym spędzić z nią trochę czasu. – powiedziała, przyglądając się Sookie.
- Nie ma najmniejszego problemu, pani, jednak teraz musimy już iść. Sookie i ja mamy jeszcze pracę dzisiejszej nocy.
Sophie-Anne skinęła głową i odeszła bez pożegnania. Odetchnąłem głęboko i razem z Sookie skierowaliśmy się do wyjścia. Gdy byliśmy na zewnątrz objąłem ją i polecieliśmy do Fangtasii. Kiedy wylądowaliśmy przed klubem, Sookie nie odsunęła się ode mnie, zamiast tego jeszcze mocniej przytuliła i dopiero wtedy usłyszałem jej szloch. Położyłem dłonie na jej plecach.
- Mówił, że mnie kocha. – wyszeptała. Oczywiście domyśliłem się, że chodzi o Billa.
- Nie martw się tym. – powiedziałem. – Compton to dupek, nie warto się nim przejmować.
- Może masz rację. – szepnęła, odsuwając się ode mnie i ocierając łzy. – Przepraszam.
- Zadzwonię po taksówkę, żebyś mogła wrócić do domu.
Skinęła głową, a ja wyciągnąłem telefon i wybrałem numer. Taksówkarz podjechał po niecałych 15 minutach. Sookie wsiadła do samochodu, a ja rzuciłem adres do kierowcy. Już mieli odjeżdżać, kiedy Sook otworzyła okno i powiedziała.
- Dziękuję. – spojrzała przy tym na mnie takim wzrokiem… nie jestem w stanie określić, co on oznaczał, ale było w nim tyle emocji. Westchnąłem i wróciłem do Fangtasii, gdzie Pam wciąż mnie ignorowała.

 

Witajcie! Trochę się naczekaliście na ten rozdział, przepraszam, ale wiecie szkoła, praca itd. ledwo ogarniam. Obawiam się, że na kolejny rozdział też będziecie musieli trochę poczekać ;/ i z góry za to przepraszam. 

Pozdrawiam i życzę wesołych świąt Wielkiej Nocy :)

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rozdział VI

  1. ~Di Angela pisze:

    Fajny rozdzial, ale mozesz pisac dluzsze?

  2. ~Melo223 pisze:

    Ten blog jest świetny a nowe opowiadanie genialne . Pozdrawiam Melo223

Odpowiedz na „~Melo223Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>