Rozdział VII

Rozdział 7. Kłótnia i nowy związek

- Cholera. – powiedziałem do barmana. – Spóźnia się.
- Dałeś wolne swojej panience? – zapytała złośliwie Pam, przechodząc obok mnie. Zignorowałem ją.
- Gdzie ona się podziewa? Od godziny powinna już tutaj być.
- Może coś się stało? – odpowiedział mój najlepszy barman, Adrian.
- Tak myślisz?
- Niech szef jedzie sprawdzić, czy wszystko w porządku z Sook.
Zastanawiałem się przez chwilę, po czym udałem się szybko na zewnątrz, aby polecieć do Stackhouse.
Wychodząc usłyszałem prychnięcie Pam.
- Co on w niej widzi?
Uśmiechnąłem się, myśląc ile razy już usłyszałem to pytanie z jej ust.
Chwilę później stałem przed domem Sookie, już chciałem zapukać, ale usłyszałem wrzask.
- Jak mogłeś to zrobić, Bill? Mówiłeś, że mnie kochasz!
- Bo cię kocham!
- Okłamałeś mnie!
- Przepraszam, Sookie. Królowa faktycznie wysłała mnie tutaj, żebym cię poznał i potem jej donosił, ale naprawdę zakochałem się w tobie.
- Oszukałeś mnie!!!
- Przepraszam, Sookie, przepraszam!
- Wynoś się stąd!
- Sookie…
- Nie chcę cię znać! Wynoś się z mojego domu!
Sekundę później Bill stanął przede mną.
- Eric. – warknął.
- Compton.
- Po co tu przyszedłeś?
- Odwiedzam Sookie.
- Zostaw ją w spokoju.
- Słyszałem, że ty masz to zrobić. – zaśmiałem się. Bill pokazał mi zęby. – Nie kompromituj się, Compton, schowaj kły i spadaj.
Wydał z siebie bliżej nieokreślony dźwięk i zniknął.
Zapukałem do drzwi, ponieważ jako wampir muszę uzyskać zgodę właściciela, żebym mógł wejść do domu. Sookie po chwili otworzyła. Miała zapłakane i zaczerwienione oczy, a w dłoni trzymała chusteczkę.
- Eric? Co tu robisz? – zdziwiła się.
- Nie pojawiłaś się w Fangtasii.
- O Boże, przepraszam. Bill mnie odwiedził i…
- Słyszałem. – przerwałem jej. Spojrzała na mnie z zakłopotaniem. – Mogę wejść?
- Tak, wejdź. – powiedziała, odsuwając się i robiąc mi przejście.
- Napijesz się czegoś?
- True Blood, jeśli masz.
- Powinnam mieć jeszcze jedną butelkę, ostatnio dość często byłam odwiedzana przez wampira.
- Sookie… – szepnąłem. – Nie przejmuj się nim, nie warto.
- Wiem, ale… – zaczęła szlochać. Cholera. Podszedłem do niej i delikatnie objąłem.
- Spokojnie.
- Mówił, że mnie kochał i powtarzał to tak często, planowaliśmy razem przyszłość. Oszukał mnie.
- Ćśś… – czułem jak się we mnie wtula. – Sookie.
Spojrzała na mnie. Patrzyła mi prosto w oczy, następnie jej wzrok skierował się na moje usta, a po chwili przywarła do mnie, całując mnie namiętnie. Byłem zaszokowany, ale oczywiście z przyjemnością oddałem pocałunek. Moje dłonie przesunęły się na jej pośladki. Sookie popchnęła mnie na ścianę i włożyła dłonie pod mój t-shirt, przy okazji całując moją szyję.
Jak dobrze.
Czułem jej dłonie, które szybko przesuwały się do moich spodni, które nim się zorientowałem były już przy moich kostkach razem z bokserkami. Sookie zrzuciła z siebie sukienkę, pod którą … o cholera… nie miała bielizny… i wskoczyła na mnie, oplatając mnie nogami w pasie.
Och cholera.
Cholera, cholera, cholera.

2 godziny później

Położyłem się obok Sookie, wykończony tym, co robiliśmy. Ta kobieta pozbawiła mnie zmysłów, była wspaniała. Cholera, muszę poskładać myśli do kupy. Wstałem i zacząłem się ubierać.
- Idziesz już? – zapytała rozczarowana.
- Zbliża się świt.
- Chciałabym, żebyś został.
- Też chciałbym zostać, ale nie mogę.
- Wiem.
Cmoknąłem ją krótko w usta i powiedziałem.
- Widzimy się o 19 w Fangtasii.
Następnie wyszedłem z domu Sookie, udając się prosto do siebie. Nawet nie wiem, kiedy usnąłem.

Równo o godzinie 19.00 Sookie pojawiła się w Fangtasii. Wyglądała obłędnie. Miała na sobie czarną, mega obcisłą sukienkę i czarne szpilki. Od chwili gdy tylko weszła do baru, absolutnie wszyscy patrzyli tylko na nią.

atsukokudobuty-szpilki-czarne-lakierowane-6417B-3-800x800

Jej biodra seksownie się kołysały, kiedy wolnym krokiem szła do tronu, na którym siedziałem. Jej oczy błyszczały namiętnością, a na ustach miała lubieżny uśmiech. Zrobiło mi się gorąco. Stanęła zaledwie centymetry ode mnie, patrząc mi prosto w oczy i chyba pierwszy raz byłem w takiej sytuacji, że kobiecy seksapil sprawił, że nie miałem pojęcia co zrobić. Sookie pochyliła się delikatnie cmoknęła mnie w usta. To było stanowczo za mało! Dlatego jedną ręką złapałem ją w talii i pociągnąłem na swoje kolana. Gdy już na nich siedziała pocałowałem ją długo i namiętnie.
W pewnej chwili oderwała się ode mnie, a następnie uśmiechnęła się filuternie. Zeszła z moich kolan i poszła za bar. Nie wiem nawet kiedy, a obok mnie już stała Pam, a jej mina nie wróżyła niczego dobrego.
- Co to miło być? – zapytała.
- O czym mówisz? – spojrzałem na nią z zainteresowaniem.
- Ty i ta mała suka… całowaliście się!
- No i?
- Chcesz przez to powiedzieć, że teraz jesteście razem? – jej głos był roztrzęsiony. – A co ze mną?! – wrzasnęła.
- A ty jesteś moim dzieckiem i uszanujesz moją decyzję, Pam! – zdenerwowałem się. Jej zachowanie było już irytujące. I wtedy stało się coś czego nigdy nie widziałem u tej kobiety. Z oczu Pam popłynęły czerwone łzy, byłem tak zaskoczony, że ona płacze, że nawet za nią nie zawołałem, kiedy wybiegła z Wpijalni. Podszedłem do baru, potrzebowałem krwi.
- Co się stało z Pam? – zapytała Sookie, podając mi butelkę True Blood.
- Jest chyba o ciebie zazdrosna.
- Nie ma co się dziwić. Do tej pory należałeś tylko do niej, a teraz musi się tobą podzielić ze mną.
- Wolałbym być cały twój, niż znosić jej fanaberię.
- Ależ ty jesteś cały mój. – wymruczała w tak seksowny sposób, że niemal poplułem się krwią, którą piłem.
- Sookie… – szepnąłem.
- Myślisz, że mój szef zgodzi się, jeśli dzisiaj wymknę się trochę wcześniej do domu, aby móc się zabawić z moim chłopakiem? – zaśmiała się.
- Myślę, że twój szef nie będzie miał nic przeciwko, jeśli tylko to o nim teraz mówisz.
- A o kim innym bym mogła tak mówić? – odparła z rozbawieniem.
- W takiej sytuacji, myślę, że możemy już iść.
Jej brwi podniosły się odrobinę ze zdziwienia.
- Adrian. – zwróciłem się do barmana. – Zamykasz dzisiaj klub.
- Tak jest, szefie.
Złapałem Sookie za rękę i wyszliśmy przed Fangtasię, skąd polecieliśmy prosto do mojego domu, gdzie jak to powiedziała wcześniej moja kobieta ‘’zabawialiśmy się’’ do samego rana.

 

Cześć! :)

Jest i nowy rozdział. Co do kolejnego to oczywiście nie mam pojęcia, kiedy się pojawi. Dostałam komentarz, czy mogę pisać dłuższe rozdziały. Pewnie i bym mogła, gdyby tylko to opowiadanie dotyczyło tak samo pokręconego Dramione, jak to co pisałam wcześniej. Niestety jest to moje pierwsze (i ostatnie) opowiadanie o Sookie i Ericu. I po prostu moja wena poszła się pie*rzyć. Więc rozdziały są takie jakie są. Przepraszam. Dążę do jak najszybszego zakończenia tej historii, dlatego też będzie coś koło 10 rozdziałów tylko :/ jeszcze raz przepraszam. 

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3 

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rozdział VII

  1. ~zywia1 pisze:

    Fajny rozdział ;) jeśli nawiedzi Cię wena proponuję napisać miniaturkę drmaione (taka mała sugestia ;D ) weny ;*

Odpowiedz na „~zywia1Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>