„I być tą, o której marzysz”

Witajcie :) moja wena na chwila postanowiła wrócić z wakacji. Więc wykorzystałam to, pisząc tę miniaturkę. Tylko, kochani, jest ona nieco inna. Owszem, jest to Dramione, ale… Mam nadzieję, że jesteście w stanie sobie wyobrazić, że magia nie istnieje, a Draco i Hermiona to normalni ludzie, którzy nie kłócą się i nie wyzywają oraz nie rzucają na siebie zaklęć. Przed wami naprawdę mugolska historia ich miłości :D

Kilka lat temu nieśmiała dziewczyna zakochała się w swoim znanym i lubianym koledze z klasy. Dziewczyna o imieniu Hermiona nie była zbyt ładna. Była niska i pulchna, miała ładne brązowe włosy i zielone oczy, które wręcz błyszczały, kiedy do jej pola widzenia wkraczał ten chłopak. Był wysoki i przystojny, wiele dziewczyn się w nim kochało, a on przebierał w nich, wybierając te najładniejsze. Następnie był z nimi jakiś czas i zostawiał, poszukując kolejnej szczęściary. Lecz poza tym był naprawdę super osobą. Hermiona i Draco rozmawiali ze sobą nie raz. Byli dobrymi kolegami z klasy. Gadali, śmiali się, czasem razem wagarowali i palili papierosy. Zdarzyło się nawet, że kilka razy podrzucił Hermionę do domu, bo jechał w tym samym kierunku.
Tak było i tym razem. Jechali razem, Draco właśnie śpiewał razem z radiem jakąś anglojęzyczną piosenkę, a ona śmiała się z tego wycia. Cały samochód wypełniał przyjemny zapach malinowego szamponu, którym dziewczyna myła włosy. W pewnej chwili padło słowo „dream”, Draco przerwał swój śpiew i z uśmiechem zapytał Hermiony.
- A o czym ty marzysz?
- Ty pierwszy.
- Ja pierwszy zapytałem.
- No proszę. – jęknęła, przewracając oczami. I opowiedział jej o marzeniach, tylko że to nie były jego marzeniami. Nie należały do niego i ona o tym wiedziała. Ktoś taki jak on nie mógł marzyć o czymś tak płytkim. Szkoda że nie chciał przyznać swoich prawdzich marzeń. Westchnęła smutno.
- Teraz twoja kolej – powiedział z uśmiechem.
- Ja… – zająknęła się. – Marzę o studiach w Nowym Jorku, dobrej pracy i o koniu, na którego mogłabym wsiąść i pojechać gdzieś w każdej chwili.
Spostrzegła, że już byli na miejscu.
- I marzę…
Zaparkował i w pewnej chwili zastygł bez ruchu, słysząc jej wypowiedziane szeptem słowa.
- I marzę być tą, o której ty marzysz.
Spojrzał na nią w momencie, kiedy po jej policzku spłynęło kilka łez. Uśmiechnęła się smutno i opuściła jego samochód, rzucając ciche „cześć”.
Patrzył za nią jak się oddalała. Nie odjechał, nie mógł uwierzyć w wyznanie, które właśnie usłyszał.

Kolejnego dnia kiedy przyszedł do szkoły, nie było jej. Do końca tygodnia przychodził do szkoły i zostawał na wszystkie lekcje, co było zaskoczeniem zarówno dla uczniów jak i nauczycieli, ponieważ Draco zwykle chodził tylko na wybrane przez siebie zajęcia.
Przychodził bo chciał ją zobaczyć, porozmawiać z nią. Ale nie pojawiła się ani w tym, ani w następnym tygodniu. Po kilku dniach dowiedział się, że potrącił ją samochód na przejściu dla pieszych, na szczęście nic jej się nie stało, poza tym że ma złamaną nogą. Przez wzgląd na to jej rodzice zdecydowali się na nauczanie indywidualne.
A więc Draco nawet nie wiedział, kiedy ją zobaczy.
Nie chciał jej odwiedzać w domu, nie miałby pojęcia jak się zachować, nie wiedziałby po co tak właściwie przyszedł.
Minął miesiąc i tym samym przyszedł czerwiec. Noga Hermiony była już sprawna, ale dziewczyna ubłagała rodziców, aby do końca roku mogła się uczyć w domu. Nie chciała iść do szkoły. Bała się, że mogłaby tam spotkać Dracona, który regularnie chodził na wszystkie lekcje, oczekując powrotu Miony. Dracona, który skończył z panienkami. Dracona, który czekał…
Hermiona w szkole pojawiła się dopiero na zakończenie roku. Przybyła nieco po czasie, bo autobus się spóźnił, dlatego kiedy weszła do szkoły wszyscy już tam byli. Spojrzeli na nią zaskoczeni. Jakby zapomnieli o tym, że ona istnieje, że może się tego dnia tutaj pojawić.
Draco stał w tłumie, od razu go zauważyła, przyglądał się jej, lecz zignorowała to, podchodząc do koleżanek. Zaczęły rozmawiać. Kiedy jedna z nich opowiadała Hermionie o tym co działo się w szkole, podszedł do nich Draco.
- Możemy pogadać? – zapytał Miony, delikatnie dotykając jej pleców.
- Pewnie. – odpowiedziała, nie pokazując po sobie tego, jak bardzo jest przerażona.
Wyszli z budynku szkoły, aby mieć chwile prywatności.
- O co chodzi? – zapytała z trudnością powstrzymując drżenie głosu.
- O co chodzi? – powtórzył z lekkim niedowierzaniem. – O to co zdarzyło się niemal dwa miesiące temu w moim samochodzie.
- Przecież nic nie robiliśmy, tylko rozmawialiśmy. – zaśmiała się.
- Tak, rozmawialiśmy. O marzeniach.
- Owszem, o marzeniach. – potwierdziła.
- Do tej pory nie mogę ogarnąć tego, co mi powiedziałaś. Jak mogłaś to zrobić? – zapytał z lekkim wyrzutem. – Rozwaliłaś tym jednym zdaniem całe moje uporządkowane życie.
- Przepraszam. – szepnęła, a jej oczy zaszły łzami.
- Jak możesz to robić? – mruknął.
- Przepraszam, ale to że płacze akurat jest twoją winą. – burknęła, denerwując się, że to ją o wszystko obwinia.
- Nie o tym mówię.
- A o czym?
- Jak możesz mnie kochać? Przecież jestem okropny, bawię się dziewczynami, nie jestem zdolny do prawdziwych uczuć…
- Jesteś. – przerwała mu. – Jesteś przystojny, inteligentny i jesteś zdolny do prawdziwych uczuć. Wierzę w to.
- Nie znasz mnie.
- Nie tak jakbym chciała. – przyznała.
- Trzymaj się ode mnie z daleka. Nie chciałbym cię skrzywdzić. – powiedział i szybkim krokiem odszedł w strone szkoły.
- Właśnie to zrobiłeś. – wyszeptała, patrząc za nim. Do szkoły już nie wróciła, zamówiła sobie taksówkę, aby jak najszybciej znaleźć się w domu i móc się wypłakać.

Minęły dwa lata, a on wciąż wsiadając do samochodu czuł malinowy zapach, który doskonale pamiętał. To był jej zapach. Nigdy nie sądził, że będzie tęsknił, że w ogóle odczuje te stratę, ale kiedy tamtego dnia zostawił ją przed budynkiem szkoły, czuł że stracił coś bardzo ważnego, jakby malutką część siebie. Swoje prawdziwe marzenia, pragnienia i uczucia. Dopiero kiedy odszedł zrozumiał, że jeśli posiadał wtedy jakiekolwiek prawdziwe uczucia, to miał je tylko dzięki niej. Tylko dzięki niej trzymały się przy nim. Teraz kiedy jej z nim już nie ma, nie ma też jego prawdziwego. Wszystko w jegoś życiu jest sztuczne i udawane. I dopiero teraz uświadomił sobie jak bardzo chce wrócić do tej prawdziwości. Szybko zaczął pakować swoje rzeczy, chcąc opuścić Francję, w której dotychczas mieszkał. Poczuł, że musi wrócić do Anglii, musi odnaleźć kawałek siebie, który ostatnim razem zostawił na szkolnym placu.

- Podjęłam decyzję, mamo. – powiedziała stanowczo Hermiona.
- Rozumiem, ale dlaczego chcesz wyjechać tak daleko?
- Praca już tam na mnie czeka.
- Kochanie, nie możesz znaleźć pracy gdzieś bliżej. Grecja jest tak daleko.
- Wiem, mamo. Ale chcę tam jechać, chcę spróbować.
- Kiedy wrócisz?
- Postaram się przyjechać na święta. – skłamała, nie chciała tu wracać.
Kobieta mocno przytuliła swoją córkę.
- Uważaj na siebie.
Hermiona uśmiechnęła się leciutko.
- Pożegnaj ode mnie ojca, za godzinę mam samolot, więc nie dam rady jechać do niego do pracy.
- Ojcu serce pęknie. – szepnęła matka.
- Zadzwonie, gdy samolot wyląduje.

Szedł szybkim krokiem do wyjścia z lotniska w Londynie, chciał jak najszybciej dotrzeć do rodziny i powiedzieć, że wrócił. Nie zauważył pewnej osoby, która dopiero wchodziła na lotnisko. Zderzyli się z impetem.
- Przepraszam. – powiedział, sięgając po bagaż, który wyleciał mu z ręki. Kiedy nie usłyszał żadnej odpowiedzi, spojrzał na osobę i zamarł.
To była ona. Stała tuż naprzeciwko niego z szeroko otwartymi oczami. Była totalnie zaszokowana, że go tutaj spotkała.
- Cześć. – szepnęła.
- Cześć. – odparł, patrząc jej w oczy. – Wyjeżdżasz? – zapytał.
- Tak, lecę do Grecji, do pracy.
- Na długo?
- Być może na stałe.
- Postanowiłem wrócić do Anglii.
- Właśnie widzę. – rzekła.
- W końcu zrozumiałem, że zostawiając cię wtedy na zakończeniu roku, zostawiłem też część siebie. Bo to ty byłaś osobą, która znała moje prawdziwe ja.
- Cieszę się, że sobie to uświadomiłeś. – powiedziała, zerkając na zegar. – Muszę już iść. Zaraz odlatuje mój samolot.
- Jasne, rozumiem. – mruknął.
- To cześć. – odparła, odchodząc.
- Hermiona! – krzyknął za nią. A kiedy zatrzymała się i odwróciła, podbiegł do niej i złożył na jej ustach namiętny pocałunek. – Jesteś tą o której marzę. – wyszeptał.
- Trochę za późno. – odpowiedziała smutno i szybko odeszła.

Stał przez chwilę, patrząc za nią, aż w końcu westchnął i udał się do kasy.
- Jeden bilet do Paryża. – powiedział. Nie miał zamiaru zostawać w Anglii, kiedy wiedział że jego prawdziwej cząstki już tutaj nie ma.

6 lat później

- Tak, mamo, właśnie wylądowałem, zaraz biorę taksówkę i jadę do was. – mówił Rickon do telefonu, idąc przez lotnisko. – Dobrze. Tak, przywiozłem. Co mam kupić? Kaczkę? Okej. Do zobaczenia.
Nastał okres świąt, a Draco zmuszony przez rodziców pierwszy raz od 6 lat pojawił się w Angli. Nie miał pojęcia, że Miona też tutaj będzie, dopóki nie wpadł na nią.
- Znów się tutaj spotykamy. – wyszeptał.
- Tak. – mruknęła.
- Wróciłaś tu na stałe?
- Właściwie to przyjechałam tylko na święta. A ty?
- Tak samo.
- No to wesołych świąt. – powiedziała i ruszyła do wyjścia z lotniska.
- Hermiona!
Lecz tym razem nie zatrzymała się, a nawet przyśpieszyła.
- Cholera. – zaklął i pobiegł za nią. – Hermiona. – złapał ją za ramię.
- Czego ode mnie chcesz?
- Ja wróciłem, ty wróciłaś… Czy twoim marzeniem wciąż jest być moim marzeniem?
Nie odpowiedziała, spojrzała mu tylko w oczy, a jej wzrok powiedział mu wszystko.
Przyciągnął ją do siebie i wyszeptał wprost w jej usta.
- To dobrze. Bo wciąż jesteś moim marzeniem. Od 6 lat, skarbie. A może nawet dłużej.
A następnie wpił się w jej usta.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „„I być tą, o której marzysz”

  1. ~Elena pisze:

    Bardzo fajnie się czytało. Życzę weny.

  2. ~zywia1 pisze:

    Ooo jaka urocza*-*

  3. ~lestrangebella1 pisze:

    Dawno mnie tu nie było. W końcu mam czas aby nadrobić czytanie twoich opowiadań. Jak zawsze genialnie napisane. Życzę weny.

  4. ~DiAngela pisze:

    To takie słodkie. Draco takim dupkiem a potem taki słodki. A Miona tak zimna. Cudo, tak jak wszystkie twoje prace.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>