„…należę do ciebie…”

Hermiona Granger zaraz po obiedzie udała się do biblioteki. Zajęła swój ulubiony stolik i zaczęła pisać esej na transmutację. Dwa stoliki dalej siedział pewien blondyn i obserwował pannę Granger. Był głęboko pogrążony w swoich myślach, gdyż nawet nie zauważył, kiedy dosiadł się do niego jego najlepszy przyjaciel, Blaise Zabini.

- Co się tak na nią gapisz, Smoku? Zakochałeś się czy jak? – zaśmiał się Blaise. Malfoy zgromił wzrokiem kumpla.
- Po prostu ją lubię.
- Czyli podoba ci się. – odparł Zabini. – Tylko okazujesz to w dość dziwny sposób.
- O co ci chodzi, stary? – zirytował się Draco.
- Jak ci się podoba to do niej zagadaj, a nie obrażasz ją na każdym kroku.
- Pogięło cię? To szlama.
- Całkiem ładna szlama.
- Ojciec by mnie zabił, gdyby się dowiedział, że z nią kręcę.
- Malfoy, stary, ja cię nie ogarniam. Byłeś arogancki przed samym Czarnym Panem, łgałeś mu prosto w oczy, a boisz się swojego ojca.
- Blaise, nie mieszaj w to Czarnego Pana, bo on już nie żyje.
- No właśnie, Smoku, on nie żyje, Potter zabił go w zeszłym roku i wiesz, co to oznacza. Czystość krwi nie ma znaczenia, możesz się wiązać z kim chcesz i nikt cię za to nie zabije.
- Nikt, poza moim ojcem.
- Choć raz mu się postaw, Draco i zobacz, co z tego wyniknie. – poradził mu Blaise, a następnie sam zabrał się za odrabianie zadania. – I oblicz mi to na numerologie, bo nie wiem o co chodzi. – dodał, podsuwając mu kartkę.
Draco westchnął i spojrzał na zadanie.
- Przecież to jest banalne.
- Dla ciebie, Smoku, ale nie wszyscy są takimi orłami jak ty, więc pomóż przyjacielowi.
- Dobra, ale nic za darmo, wiesz o tym.
- Tak, tak. Ognista już stoi w twoim barku. – zaśmiał się głośno Blaise, przez co zarówno bibliotekarka, jak i Granger zgromiły go wzrokiem.

- Hermiono? – odezwał się Harry Potter, niepewnie spoglądając na przyjaciółkę, która jadła kolację.
- Tak, Harry? O co chodzi?
- No bo na jutro jest to wypracowanie dla McGonagall i ja nie umiem tego napisać.
- Harry, to jest na poziomie czwartej klasy. – odparła.
- Wiesz, akurat wtedy starałem się przeżyć turniej trójmagiczny. – burknął Potter.
- Owszem, ale miałeś wystarczająco dużo czasu w tym roku, aby to nadrobić.
- Miona, no proszę. Ten ostatni raz napisz mi to wypracowanie, proszę.
- Nie, Harry. Już ci mówiłam, że w tym roku musicie sobie radzić sami.
- Ale Herm, ja mam dzisiaj randkę z Ginny, a ty i tak nic nie robisz.
- I to oznacza, że mam za ciebie odrabiać pracę domową? – zapytała, niedowierzając jego słowom.
- No proszę, Hermi.
- Dla twojej wiadomości Harry Potterze, tak się składa, że już się dzisiaj z kimś umówiłam.
- Niby z kim?
- Z kimś. – odpowiedziała wymijająco.
- Wiem, że kłamiesz, Hermiono! – krzyknął Potter i wszyscy w Wielkiej Sali spojrzeli na niego zdumieni. – Z nikim się nie spotykasz, po prostu nie chcesz pomóc przyjacielowi w potrzebie.

Tymczasem przy stole Ślizgonów.
- Dawaj, Smoku, masz okazję. – powiedział Blaise do swojego przyjaciela. Obydwoje cały czas obserwowali Pottera i Granger

Wracając do Gryfonów…
- Jak śmiesz mnie o coś takiego oskarżać?! – zawołała Hermiona.
- Po prostu przyznaj, że nie chcesz mi pomóc, a nie zmyślasz jakieś spotkanie. I co? Może jeszcze z jakimś chłopakiem? Nikt nie chce dziewczyn, które nie widzą nic poza nauką.
- I tu się mylisz, Potter. – chłodne i stanowcze słowa wyszły z ust Dracona Malfoy’a, który stanął obok Hermiony.
- Czego tu chcesz? – warknął Harry.
- Pomyślałem, że może zaczniemy wcześniej nasze spotkanie, Granger.
- Co? – zapytała głupio, natomiast Harry’emu niemal oczy wypadły z orbit, a Ron siedzący obok niego zakrztusił się sokiem.
- Zapomniałaś, Gryfoneczko? Przecież się umawialiśmy na dzisiaj. – spojrzał jej prosto w oczy, następnie rzucił szybkie spojrzenie na Pottera i Weasleya.
- Aahh… – westchnęła Hermiona, w końcu rozumiejąc, co Malfoy chce zrobić.
A mianowicie chciał upokorzyć Harry’ego. Już miała odpyskować coś blondynowi, ale zrezygnowała. Jej przyjacielowi faktycznie należało utrzeć nosa.
- Jak widzisz, Harry, nie kłamałam.
- Ale… ale… – wyjąkał okularnik.
- Chodź, Granger, nie będziemy słuchać tego dukania. – powiedział Draco. Dziewczyna bez słowa wstała i razem z blondynem, ramię w ramię, opuścili Wielką Salę.
- Co tu się, na Wielkiego Merlina, stało? – zapytała głośno Minerwa McGonagall, nie bardzo rozumiejąc sytuację, która przed chwilą zaszła.

Tymczasem parę metrów od Wielkiej Sali.
- Nie ma za co, Granger. – odezwał się Draco.
- Nie powiedziałam „dziękuję”. – burknęła.
- A powinnaś. – zaśmiał się. Spojrzała na niego lekko zaskoczona. Czy oni właśnie prowadzili normalną rozmowę? To było dziwne, więc zdecydowała to zakończyć.
- Do jutra, Malfoy. – powiedziała i zaczęła odchodzić.
- Granger! – zawołał za nią. Odwróciła się, patrząc na niego pytająco. – Koszmarnych snów! – i znów się zaśmiał, lecz nie było to złośliwe.
- I wzajemnie. – odpowiedziała mu wesoło.
Postanowiła jeszcze wstąpić do biblioteki, aby wypożyczyć coś lekkiego do poczytania wieczorem, a następnie ruszyła do wieży Gryffindoru. Kiedy weszła do salonu, Harry i Ron już tam byli. Potter siedział przy stoliku z ponurą miną i pisał zapewne esej na transmutacje. Ron siedział wraz z Seamusem i Deanem i grali w karty. Hermiona postanowiła udać się od razu do swojego dormitorium. Przechodziła właśnie koło grupki rozchichotanych dziewczyn, kiedy drogę zagrodził jej Harry Potter.
- Jesteś. – wysyczał.
- Jestem. – powtórzyła.
- I jak było na randce z tym oślizgłym gadem?
- Nie nazywaj go tak. I skąd pomysł, że to była randka?
- Widziałem, jak się zachowywał, kiedy do nas podszedł. W jego spojrzeniu wyraźnie było widać, że chce cię jak najszybciej bzyknąć.
- Harry! – zawołała z oburzeniem.
- Jego imię też tak głośno krzyczałaś? – wywarczał.
- Natychmiast przestań się tak zachowywać.
- Nie będzie mi rozkazywać ślizgońska dziwka! – krzyknął Potter. W oczach Hermiony pojawiły się łzy, książka, którą dotychczas mocno ściskała, wypadły jej z dłoni.
Granger odwróciła się i wybiegła z wieży Gryffindoru. Biegła przed siebie na nic nie zwracając uwagi. Cały obraz zamazywał się jej przez oczy pelne łez. W pewnej chwili wpadła na kogoś. Owym kimś okazał się być Draco Malfoy, który stał sobie kulturalnie przy oknie i palił papierosa. Kiedy zobaczył, w jakim stanie jest dziewczyna, złapał ją za ramię i zapytał.
- Co się stało?
Nie odpowiadała.
- Ktoś ci coś zrobił?
I w tej chwili wybuchła płaczem, nieświadomie wtuliła się w Dracona. Zaszokowany chłopak wyrzucił papierosa i delikatnie objął Gryfonkę.
- Spokojnie, powiedz mi, co się stało. – powiedział.
- Harry… On… On… Ohhh… – zaczęła głośno szlochać.
- Ćśś… Granger,uspokój się. – jego słowa nie dawały żadnego efektu. – Hermiono. – mruknął i ku jego zdumieniu, szloch ustał. Dziewczyna odsunęła się od niego i spojrzała na niego z szokiem.
- Jak mnie nazwałeś? – zapytała.
- Hermiona. Tak masz na imię, nie?
- Nigdy wcześniej tak do mnie nie mówiłeś. – zauważyła.
- A ty nigdy wcześnie się do mnie nie przytulałaś. – odparł.
- Przepraszam. – wyszeptała, odwracając wzrok.
Draco westchnął.
- Powiesz mi, co się stało?
- To nic. – mruknęła.
- Hermiono. – powiedział stanowczo, a jego głos zmusił ją, aby na niego spojrzała. – Co Potter ci zrobił?
Przez chwilę milczeli.
- Nazwał mnie Ślizgońską dziwką.
Draco wciągnął głośno powietrze.
- Dlaczego?
- Harry uznał, że to nasze „spotkanie”, że chodzi o… No sam wiesz o co. – mruknęła, rumieniąc się.
- Że chodzi o seks. – powiedział Draco. – Potter pomyślał, że umawiamy się na seks.
- Tak. – wyszeptała.
- Chodź, odprowadze cię do wieży.
- Nie musisz. – od razu zaprzeczyła.
- Chodź.
Kiedy dotarli do wieży Gryffindoru, Draco zatrzymał się i spojrzał Hermionie w oczy.
- Zrobię coś, co nie spodoba się wielu osobom, ale musisz mi zaufać, bo to zapewni ci pewną ochronę.
- Nie rozumiem.
- Po prostu graj razem ze mną. A teraz otwórz przejście.
Hermiona wyszeptała hasło, a Gruba Dama otworzyła przejście do salonu Gryfonów. Malfoy położył dłoń na talii dziewczyny i razem weszli do pomieszczenia. Hermiona zauważyła, że coś w postawie Dracona zmieniło się. Stał się jakby wyższy, wyprostował się, a na jego twarz wpłynął grymas złości.
Kiedy pojawili się w salonie, absolutnie wszyscy zamarli, patrząc na nich ze zdumieniem.
- Co on tu robi?! – wykrzyknął Harry.
- Jak śmiesz wrzeszczeć na moją dziewczynę, Potter? – warknął blondyn.
- Na twoją… cooo? – zerwał się z fotela Ron.
- Na moją dziewczynę, Weasley. Głuchy jesteś?
- Hermiono, czy to prawda? – zapytała Ginny.
- Tak. – powiedziała Granger, łapiąc chłopaka za rękę. – Ja i Draco jesteśmy razem.
- Jak długo to trwa?! – wrzasnął Wybraniec. – Jak długo zadajesz się ze zdrajcą, Hermiono?!
- Spotykamy się od dwóch miesięcy. – odparł cierpliwie Draco.
- Dwa miesiące!!! – zawołał Weasley. – Dwa, do jasnej cholery!
- Nie ekscytuj się tak, rudzielcu.
- Draco… – odezwała się dziewczyna, spojrzał na nią z lekkim zdumieniem. Pierwszy raz słyszał swoje imię w jej ustach i zabrzmiało ono niesamowicie pociągająco. – Zostawmy to, Draco. – wyszeptała i pociągnęła go w strone dormitorium.
Potter i Weasley razem z resztą Gryfonów patrzyła na to z ogromnym szokiem.
Natomiast zaraz po tym jak drzwi do pokoju zamknęły się za „parą”, Hermiona puściła rękę Malfoy’a i spojrzała na niego ze smutkiem.
- Oni mnie za to znienawidzą.
- Ale będziesz bezpieczna pod każdym względem. Wszyscy wiedzą, że to co należy do mnie muszą traktować z szacunkiem. – odparł Draco.
- Nie jestem rzeczą, aby należeć do kogoś. – warknęła.
- Wiem, ja też nie jestem rzeczą, ale i tak należe do ciebie. – powiedział cicho.
- Co takiego? – zapytała oszołomiona Gryfonka.
- Zakochałem się w tobie, Hermiono Granger. I nie mam pojęcia cóż z tym począć. – rzekł.
- Na razie najlepiej będzie, jak wyjdziesz. – szepnęła.
- W porządku. Powiedz mi tylko, czy jest choć cień nadziei, że moglibyśmy być razem.
Hermiona odwróciła od niego wzrok, nie mając pojęcia, co ma odpowiedzieć.
- Ja… ja nie wiem, Draco. – wyjąkała.
- Wiesz. – odparł. – I właśnie dałaś mi te nadzieję.
- O czym ty…
- Moje imię. Powiedziałaś moje imię. Już drugi raz tego dnia. Dziękuję ci za to, Hermiono. I do jutra. – powiedział, a następnie opuścił dormitorium, pozostawiając tam zszokowaną dziewczynę.
Przechodził przez salon Gryfonów, kiedy Potter zerwał się ze swojego miejsca i wydarł na całe gardło.
- Co Malfoy? Dziwka dzisiaj cię nie chciała?
Wszyscy zamarli. Draco odwrócił się w stronę Harry’ego i wolnym krokiem zbliżył się do niego.
- Nigdy nie obrażaj mojej dziewczyny. – wysyczał, a następnie uderzył Pottera pięścią w twarz. Chłopak zachwiał się, łapiąc za nos, który krwawił. Okulary złamaly się i spadły na podłogę.
Jednak nikt nie pobiegł Wybrańcowi na pomoc, wszyscy po prostu oniemieli.
- Jeśli dowiem się, że krzyczysz na nią, obrażasz ją czy dotykasz, nawet przypadkowo, przechodząc obok niej, zabiję cię, Potter. Rozumiesz?
Chłopak nie odpowiadał.
- Zapytałem, czy rozumiesz?! – krzyknął Draco.
- T-tak. – wyjąkał.
Malfoy obrzucił wszystkich spojrzeniem, które mówiło „zginiesz, jeśli powiesz Hermionie złe słowo”, a następnie wyszedł. I dopiero wtedy Ronald Weasley rzucił się na pomoc przyjacielowi.

Następnego dnia na śniadaniu już wszyscy wiedzieli kto jest dziewczyną Malfoy’a i jaką rozrubę Draco zrobił w Pokoju Wspólnym Gryfonów. Minerwa McGonagall oraz Severus Snape nie mogli uwierzyć, że zaprzysięgli wrogowie postanowili zostać parą. Profesor transmutacji niemal dostała zawału, kiedy dyżurując na korytarzu zobaczyła swoją podopieczną i Ślizgona mocno objętych. Natomiast nauczyciel eliksirów wszedł w ściane, zobaczywszy jak Draco wyczarowuje swojej dziewczynie ogromny bukiet czerwonych róż.
Jednak nie tylko nauczyciele byli zdziwieni, uczniowie oczywiście również. Nie jeden tego dnia zakrztusił się jedzeniem, gdy Malfoy wniósł Hermionę do Wielkiej Sali na rękach, a następnie posadził ją przy stole Slytherinu i zaczął karmić.
I mimo, iż to było tylko udawane, zarówno Malfoy, jak i Granger czerpali z tego przyjemność.

Minął miesiąc. Potter i Weasley nie odzywali się do Hermiony, która chyba powoli zakochiwała się w Draconie.
Tego dnia siedzieli w klasie eliksirów i czekali na profesora. Hermiona siedziała w ławce z Malfoyem. Harry i Ron co chwila zerkali na nią ze złością i smutkiem jednocześnie. Granger nachyliła się, aby powiedzieć o tym Draconowi, gdy w pewnym momencie ktoś mocno szarpnął ją za włosy.
- O przepraszam! – zawołała sztucznie Astoria Greengrass. – Nie zauważyłam tych kłaków. – dodała złośliwie.
- Co to miało być? – warknął Draco, wstając ze swojego miejsca.
- Daj spokój, Smoku. Zostaw te szlamę i wróć do mnie, kochanie.
- Po pierwsze, nie nazywaj tak mojej dziewczyny. Po drugie nie nazywaj mnie „kochaniem”. I po trzecie odejdź stąd.
- Ale Drakusiu, skarbie! – wykrzyknęła Astoria.
- Dość tego. – powiedziała stanowczo Hermiona, również wstając. – Odejdź stąd, plastikowa wywłoko.
- Nie odzywaj się do mnie, szlamo.
- Nie mów tak do mnie, suko.
- Drakusiu, powiedz coś tej dziwce! – zawołała dziewczyna.
- Dziwce?! – krzyknęła Granger. – Już ja ci pokaże dziwkę! – ryknęła i rzuciła się na Astorię. Dziewczyny przewróciły się na podłogę i wzajemnie się drapały i szarpały za włosy. Kiedy pierwszy szok minął Draconowi, postanowił oderwać swoją dziewczynę od Ślizgonki. Jednak na darmo. Hermiona siedziała okrakiem na Greengrass i mocno trzymała ją za włosy, raz za razem uderzając jej głową o podłogę i właśnie w tej chwili do sali wszedł Severus Snape.
- Co tu się, do cholery, dzieje? – wysyczał i wszyscy zamarli. – Panno Granger, proszę natychmiast puścić pannę Greengrass i z niej zejść. Draco, wytłumacz mi, co tu się wydarzyło.
- No cóż… Astoria zaczęła obrażać Hermionę, a potem zaczęły się bić.
- Bez powodu? – zapytał Snape, unosząc brew w geście zdumienia.
- Był powód. – odparła Hermiona.
- Proszę więc go wymienić, panno Granger.
- To ty, Draco. Ty byłeś powodem.
- Ja?
- Pan Malfoy?
- Malfoy? – powiedzieli w tym samym czasie Draco, Snape oraz Potter z Weasleyem.
- Tak. Walczę tylko o osoby, które kocham.
- Kochasz?! – wykrzynął Draco równocześnie z Ronem
- Jakie kochasz? – zawołał Ronald, lecz został przez wszystkich zignorowany.
- Kocham cię, Draconie Malfoy. – powiedziała Hermioni, spoglądając prosto w błękitne oczy Ślizgona.
- Oh, Hermiono. Moja słodka Hermiono. – wymruczał Draco, a następnie pocałował ją namiętnie i z pasją.
Nie wszyscy widzieli w tym sens, ale zarówno Hermiona jak i Draco myślami wrócili do tej chwili w dormitorium, kiedy to Malfoy wyznał swoje uczucia.
Blondyn nie sądził wtedy, że ta wspaniała istota odwzajemni tę miłość. Ale marzył o tym i jego marzenie w końcu zostało spełnione.

Kolejnego dnia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie dumnie wkroczył wysoki, przystojny blondyn o oczach w kolorze nieba i z miną, nie wyrażającą absolutnie nic.
Wszedł do Wielkiej Sali, gdzie byli zebrani wszyscy uczniowie i nauczyciele, gdyż była pora obiadu.
Kiedy stanął w drzwiach wszyscy spojrzeli na niego z zainteresowaniem, lecz on wcale się tym nie przejął. Uwielbiał być w centrum zainteresowania.
Z wysoko uniesioną głowa i ironicznym uśmiech na ustach zbliżył się do stołu Slytherinu i stanowczo złapał za ramię zdumionego młodzieńca, stawiając go w pozycji pionowej.
Następnie bez słowa wyprowadził chłopca z Wielkiej Sali.
I mimo, iż drzwi do pomieszczenia szczelnie się za nimi zamknęły, wszyscy i tak usłyszeli pełen goryczy krzyk Lucjusza Malfoy’a.
- JAK MOGŁEŚ MI TO ZROBIĆ, DRACONIE?! CÓŻ ZA KRZYWDĘ WYRZĄDZIŁEM TEMU ŚWIATU, ŻE MERLIN POKARAŁ MNIE TAKIM SYNEM?! KIEDY ZAMIERZAŁEŚ POINFORMOWAĆ MNIE I SWOJĄ MATKĘ O TYM, ŻE JESTEŚ W ZWIĄZKU Z HERMIONĄ GRANGER?! CZY W OGÓLE ZAMIERZAŁEŚ TO ZROBIĆ?
Po tym wrzasku ze strony pana Malfoy’a, nadeszła odpowiedź od jego syna, lecz tego już nikt w Wielkiej Sali nie usłyszał.
- Właściwie nie zamierzałem wam o tym mówić. Hermiona i ja jesteśmy razem od niedawna. Jesteśmy razem szczęśliwi i nie chciałem, aby ty i twoje uprzedzenia oraz chłodna elegancja matki to zniszczyły.
- Zawiodłem się na tobie, synu. Czarnego Pana już nie ma, Draconie, więc nie ma też żadnych uprzedzeń. Nie zniszczyłbym twojego związku, ponieważ wiem, że naprawdę kochasz te dziewczynę.
- Wiesz? – zapytał z zaskoczeniem.
- Tak, twój przyjaciel, Blaise Zabini już dwa miesiące temu postanowił mnie poinformować, że mój jedyny syn zakochał się w czarownicy nie czystej krwi.
- Ojcze… – zaczął Malfoy Jr, ale Lucjusz mu przerwał.
- Draco, synu, nie mogę uwierzyć, że myślałeś, że mógłbym cię skrzywdzić za to, że przyszła do ciebie prawdziwa miłość.
- Nie bałem się, że skrzywdzisz mnie. – zaprotestował.
- A więc myślałeś, że mógłbym zranić dziewczynę, którą pokochałeś. Wiem, że to moja wina, w końcu to ja cię tak wychowałem. Bardzo mi przykro, synu. – powiedział Malfoy Sr. – Zaproś, proszę, swoją wybrankę na obiad do dworu. Matka chce ją poznać. – a następnie po prostu odszedł.
Draco nieco oszołomiony rozmową z ojcem, wrócił do Wielkiej Sali i od razu podszedł do swojej dziewczyny.
- Czego chciał twój ojciec, Draco? – zapytała Hermiona.
- Zaprosił nas na obiad. – odpowiedział chłopak.
- Żartujesz?
- Jestem całkowicie poważny. – odparł, patrząc z rozbawieniem na mieszanke zdziwieniu i jakby lęku, która malowała się na twarzy Granger.
- Twój ojciec nie ma nic przeciwko, że ja… że jestem… szla…
- Nie, Hermiono. Ojciec nie ma nic przeciwko. – odparł, obejmując ją. – A matka bardzo chce cię poznać.
I w tym momencie szczęka Hermiony niemal dotknęła ziemi.
- Co? Naprawdę?
- Tak, Miona, rodzice widać pogodzili się z tym, że chcę spędzić z tobą całe moje życie.
- Co spędzić?! – wydarł się zaszokowany Weasley, który siedział w pobliżu, szturchając przy tym Harry’ego. Przez co biedny Wybraniec nie trafił widelcem do ust i wsadził go sobie do nosa.
- Auć. – jęknął.
- Oh… Draco… – wyszeptała Hermiona, a następnie pocałowała go z pasją i namiętnością. – Ja też chcę spędzić z tobą całą wieczność…

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „„…należę do ciebie…”

  1. ~Elena pisze:

    Fajna miniaturka. Czekam na kolejną.

  2. ~Elena pisze:

    Super miniaturka. Czekam na kolejną.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>