Połączone dusze.

- To niemożliwe. – wyszeptała, wpatrując się w jego błękitne oczy z nadzieją.
- Przykro mi, Hermiono.
- Nie możesz tego zrobić! – wrzasnęła.
- Skarbie, ale to już się dzieje.
Młoda kobieta zaczęła szlochać, wtulając się w pierś mężczyzny.
- Draco. – wychlipiała. – Nie możesz mnie zostawić. Nie poradzę sobie bez ciebie.
- Zawsze dawałaś radę, kochanie. Tak będzie i tym razem. – starał się ją pocieszyć, choć jemu też było bardzo trudno. Kilka miesięcy temu dowiedział się, że jest poważnie chory, a dzisiaj lekarz powiedział mu, że zostało mu nie więcej niż miesiąc życia.
- Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie, Draco. – szepnęła.
- Musisz mi obiecać, że po mojej śmierci pozbierasz się i będziesz szczęśliwa.
- Nie mogę ci tego obiecać.
- Musisz, Hermiono. Proszę. obiecaj, że będziesz żyć dalej i zrobisz wszystko, aby być szczęśliwa.
- Zrobię wszystko, aby być szczęśliwa. – powtórzyła, całując go delikatnie w usta.

2 dni później

- Ja pierdole. – rzekł Blaise Zabini, kiedy usłyszał od swojego przyjaciela najnowsze wieści.
- Dobre podsumowanie. – odparł Draco.

- I co teraz, stary? Nie da się nic zrobić?
Malfoy pokręcił głową.
- A pieniądze?
- Rzuciłem lekarzowi na biurko 10 000 galeonów, nie przyjął ich. Nic nie można zrobić, Diable. To koniec.
- Powiedziałeś Hermionie?
- Tak.
- Jak się trzyma?
- Próbuje być twarda, ale w nocy kiedy myśli, że śpię, płacze w poduszkę.
Zabini nie odzywał się.
- Obiecaj mi, Blaise, że zrobisz wszystko, co w twojej mocy, żeby jej pomóc się pozbierać. Słyszysz? Obiecaj mi.
- Przecież wiesz, że to zrobię, nawet bez tych obietnic. Polubiłem ją, Smoku. Polubiłem ją w chwili, kiedy w siódmej klasie na oczach wszystkich uczniów i nauczycieli strzeliła ci w mordę. Widziałem wtedy szok na twojej twarzy, a w twoich oczach zobaczyłem determinację. Już wtedy wiedziałem, że jej nie odpuścisz.
- I miałeś rację.
- Tak, zaciągnąłeś ją przed ołtarz.
- Sama tego chciała! – zaśmiał się Draco.
- Będzie mi tego brakowało. – odezwał się Blaise, kiedy już spoważnieli.
Malfoy uniósł brew w pytającym geście.
- Naszych rozmów przy szklance Ognistej. – mruknął, unosząc prawą rękę ze szklanką alkoholu. – I ciebie, Smoku. Jesteś moim jedynym prawdziwym przyjacielem.
- Tylko się nie rozbecz. – burknął Draco.
Zabini uśmiechnął się lekko.

Mijały tygodnie, a Draco był coraz słabszy. Tego dnia nie był w stanie wyjść z łóżka, więc leżał z przymkniętymi oczami, a obok niego siedziała Hermiona.
W pewnym momencie rozległo się pukanie do drzwi.
- Pójdę otworzyć, dobrze Draco?
Skinął lekko głową.
Hermiona opuściła pokój, a z jej oczu od razu popłynęły łzy. Ignorując to, poszła do holu i otworzyła drzwi wejściowe. Zobaczyła tam Blaise’a.
- Hermiona?- zapytał, przyglądając jej się badawczo. – Czy on…
Chciał zapytać, czy Draco już zmarł, ale te słowa nie mogły przejść mu przez gardło. Odetchnął z ulgą, kiedy kobieta pokręciła przecząco głową. Wszedł do holu i zamknął za sobą drzwi.
- Ja już nie mogę, Blaise. – usłyszał szept. – On czuje się coraz gorzej. Dzisiaj nawet nie wstał z łóżka.
- Spokojnie, Draco jest silny, on… – nie wiedział, co ma powiedzieć, nie miał pojęcia, jak ją pocieszyć.
- Idź do niego, ja zrobię herbaty.
Skinął głową. Wiedział, że herbata jest tylko wymówką, aby się ogarnąć. Nie chciała, żeby Draco w ostatnich dniach swojego życia widział ją płaczącą.
Blaise siedział przy łóżku Dracona i wspominał wszystkie przypałowe sytuacje, w których uczestniczyli. Malfoy uśmiechał się i rzucał od czasu do czasu jakiś komentarz swoim zachrypnięty głosem. Po jakiś 15 minutach do sypialni weszła Hermiona z kubkami z herbatą.
- O czym rozmawiacie?
- Właśnie przypomniałem Smokowi, jak pierwszy raz wypolerowałaś mu twarz.
- Powiedziałeś to tak, jakbym go cały czas biła.
- Prawie tak było.
- Nieprawda. Uderzyłam go tylko dwa razy. – zaprotestowała z delikatnym rozbawieniem.
- Tak właściwie to cztery. – wtrącił Draco.
- O proszę! – wykrzyknął Blaise. – Jaka agresywna.
- Jakie cztery? Pierwszy raz uderzyłam cię w trzej klasie, a drugi raz w siódmej.
- Tak, później uderzyłaś mnie w pociągu z Hogwartu za to, że obrażałem Rudą.
- To moja przyjaciółka, broniłam ją.
- A czwarty raz dostałem, kiedy się spóźniłem na kolację z twoimi rodzicami.
- Tak i tego dnia wcześniej widziałam cię w restauracji z Astorią Greengrass. Myślałam, że mnie zdradzasz.
- Nigdy bym cię nie zdradził.
- Teraz to wiem. – szepnęła. Draco uśmiechnął się i chciał coś powiedzieć, ale nagle złapał go kaszel. Hermiona szybko złapała go za rękę i pociągnęła do pozycji siedzącej, a następnie zaczęła go głaskać po plecach. Draco wyciągnął rękę po chusteczki, stojące na szafce, więc Blaise szybko mu je podał. Malfoy przystawił chusteczkę do ust i kaszlał jeszcze przez jakiś czas. Nim Draco zgniótł papier w ręce, Zabini zdążył dostrzec na nim szkarłatne plamy, zostawione przez krew.
- Już nic nie mów, Draco. Musisz leżeć i odpoczywać. – powiedziała Hermiona, poprawiając mu poduszkę pod głową.
- Przykro mi, Blaise. – wyszeptał Malfoy.
- Nie ma sprawy, stary. Kiedyś będziemy mieć całą wieczność na gadanie.
- Racja, spotkamy się w piekle. – uśmiechnął się słabo. Zabini wyszedł, a Hermiona odprowadziła go do drzwi. Nim jednak wyszedł, kobieta objęła go mocno. Odwzajemnił uścisk.
- Przyjdę jutro. – oznajmił i opuścił dom Malfoy’ów.
Tymczasem Hermiona wróciła do sypialni i położyła się na łóżku obok Dracona, przytulając się do niego.
- Nie jestem z porcelany. – warknął Malfoy. – Przysuń się.
Miona uśmiechnęła się pod nosem. Nawet teraz, na łożu śmierci, wciąż pragnął jej bliskości.
Po jakiejś godzinie, Malfoy usłyszał miarowy oddech, co oznaczało, że Hermiona usnęła. Draco z trudem podniósł ręke, aby ogarnąć kosmyk włosów z jej twarzy i przyglądając się jej, wyszeptał.
- Jesteś najlepszym, co mogło mnie spotkać. I umierać ze świadomością, że jest się przez kogoś kochanym jest wspaniałe. Zwłaszcza, że tym kimś jesteś właśnie ty, Hermiono Malfoy. Uczyniłaś mnie lepszym człowiekiem, zdolnym do uczuć. Dlatego kocham cię, Hermiono, kocham cię jak stąd do księżyca i spowrotem.
Draco zamilkł i wpatrywał się w twarz swojej ukochanej do chwili, kiedy jego oddech ustał, a oczy zamknęły sę.
W tej samej chwili Hermiona podniosła się gwałtownie.
- Ja też cię kocham, Draco. – wyszeptała, jakby w odpowiedzi na jego słowa. Następnie spojrzała na niego z uśmiechem i położyła dłoń na jego sercu i wtedy spadło na nią przerażenie. Nie czuła bicia jego serca. Machnęła różdżką, zapalając światło. Uklękła przy nim i zaczęła uciekać jego klatkę piersiową.
- Obudź się, proszę, obudź się. – mamrotała z mokrą od łez twarzą.
Po 30 minutach, kiedy nie miała już sił, aby cokolwiek zrobić, a jego serce nie zaczęło na nowo bić. Zsunęła się z łóżka i klęcząc na zimnej podłodze płakała i krzyczała, wyrażając tym samym swoje cierpienie.
W takim stanie zastał ją Blaise, który przyszedł ich odwiedzić. Pukał przez dłuższy czas do drzwi, a kiedy nikt mu nie otwierał, nacisnął klamkę i po prostu wszedł do środka. Od razu udał się do sypialni i zamarł w pół kroku, kiedy zobaczył Dracona, leżącego na łóżku i całą we łzach Hermionę, siedzącą na podłodzę.
Już wiedział, co się stało. Podbiegł do Hermiony i objął ją. Potrzebowała wsparcia, wiedział o tym. Tulił ją przez minuty, może godziny, a ona wciąż płakała. W pewnym momencie usnęła z wyczerpania. Blaise postanowił położyć ją gdzieś. Jednak pomysł, aby kłaść ją w łóżku obok martwego męża nie wydawał mu się najlepszy, dlatego wziął ją na ręce i zaniósł do salonu, gdzie położył ją na kanapie. Następnie wrócił do pokoju i usiadł na łóżku obok przyjaciela.
- Wiedziałeś, że wczorajsze spotkanie było pożegnaniem. – wyszeptał.
Zamknął oczy i westchnął głośno. Następnie wysłał patronusa do Potter’a, Weasley’a i do swojej żony, Pansy. Patronus miał przekazać tylko trzy słowa. „Draco nie żyje.”
10 minut później Harry, Ron i Pansy stali w domu Malfoy’ów, patrząc na ciało Dracona.
- Nigdy cię nie lubiłem, Malfoy, ale Hermiona cię kochała, a to zaakceptować musiałem, dlatego… no cóż przykro mi. – odezwał się Potter.
- Nie byłeś taki zły, Malfoy. – wymamrotał Weasley.
- Do zobaczenia, Draco. – powiedziała zapłakanym głosem żona Blaise’a.
- Co z Hermiona?
- Śpi w salonie. Bardzo długo płakała. – wyjaśnił Zabini. – Myślę, że ona nie może teraz być sama.
- Zostanę z nią. – odparł Harry.
- Ja pojadę do Nory, powiem rodzicom o tym, później wrócę i cię zmienię. – dodał Ronald.
- My zorganizujemy wszystko, co związane z pogrzebem. – rzekł Blaise.

3 dni później
Blaise, Pansy, Harry, Ron i Hermiona oraz masę innych osób, ubranych głównie w ciemne kolory stało w starej kaplicy, słuchając słów proboszcza. Wielu z obecnych tu osób pamiętał to miejsce i tego księdza, ponieważ właśnie w tym kościółku Hermiona i Draco wzięli ślub i dokładnie ten sam kapłan udzielał tego ślubu. A dzisiaj prowadził on ceremonię pogrzebową. Harry i Ron ze smutkiem wpatrywali się w Hermionę, Pansy cicho łkała, stojąc obok Blaise’a, który miał zamknięte oczy i spuszczoną głowę. Natomiast Hermiona przez całą mszę stała przy zamkniętej trumnie, trzymając na niej dłoń, po jej policzkach cały czas płynęły łzy.
Jednak najgorzej było na cmentarzu, kiedy ksiądz nakazał spuszczenie trumny w dół. Potter musiał mocno trzymać Hermionę, gdyż wyrywała się i krzyczała, była gotowa skoczyć za trumną.
Ronlad już nie mógł wytrzymać tego, jak Hermiona cierpiała, nie ukrywał łez, które cisnęły mu się do oczu. Harry ściskał ją mocno, szepcząc uspokajające słowa. Pansy mocno trzymała dłoń swojego męża. Obydwoje obserwowali zachowanie żony ich przyjaciela.
Hermiona czuła ból, tęsknotę. Nie mogła pogodzić się z tym, że od tej chwili jest sama. Nie chciała, aby Draco odchodził, nie mogła pozwolić na żeby go zabrali. Więc nadepnęła Harry’ego na stopę i wyrwała mu się, niemal rzuciła się na jednego z ministrantów, kiedy wpadła na Zabiniego, który szybko zagrodził jej drogę. Złapał ją mocno za nadgarstki i zmusił, aby spojrzała mu w oczy.
- Pozwól mu odejść. – wyszeptał.
Chciała się wyrwać, więc powtórzył.
- Pozwól mu odejść.
Blaise oczekiwał, że dalej będzie z nim walczyć, ale nie robiła tego. Zamiast tego oparła się o niego, szlochając. Blaise przytulił ją. Obydwoje tego w tej chwili potrzebowali. Wsparcia i pocieszenia.

2 i pół tygodnia później

- Co u niej? – zapytała Pansy swojego męża, który właśnie wrócił do domu.
- Boję się, że ona się nie pozbiera, Pan.
Kobieta westchnęła.
- Obiecałem mu, że pomogę się jej pozbierać po jego śmierci, ale nie mam już pojęcia, co robić.
- Ona jest silna. Musimy mieć nadzieję, że się pozbiera.
- Minęło 17 dni od pogrzebu Draco, a ona nawet nie wstaje z łóżka.
- Dajmy jej jeszcze trochę czasu. Kto z nią teraz jest?
- Potter.
Pansy pokiwała głową.
- To dobrze. Ona potrzebuje teraz przyjaciół, Blaise.

2 dni później
- Wynoś się stąd! – Zabini wszedł do domu Hermiony i od razu usłyszał wrzaski. Podbiegł do sypialni i zobaczył, jak kobieta boję Ronalda Weasley’a po torsie i krzyczy. – Wynoś się z naszego domu! Nie chcę cię widzieć! Draco miał rację! Jesteś kretynem! Wyjdź!
Blaise podszedł do kobiety i złapał ją od tyłu, rzucając pytające spojrzenie Ronowi. Lecz ten pokręciła tylko głową i wyszedł.
- Przepraszam, Draco. – zaczęła szeptać Hermiona. – Ia nie wiedziałam, że on to zrobi. Przepraszam. – nagle zaczęła się histerycznie śmiać. – Już sobie wyobrażam, jakbyś go uderzył za to, że mnie pocałował.
Blaise zamarł. Weasley ją pocałował? Czy jego do końca popierdoliło? Przecież nie dawno zmarł jej mąż!
Zabini spędził godzinę, uspokajające Hermionę, następnie wysłał patronusa do Harry’ego z wiadomością.
Potter zjawił.się 15 minut później, w tym czasie Hermiona zdążyła usnąć.
- Czy twój przyjaciel upadł na głowę? – wysyczał Blaise.
- O co ci chodzi?
- Kiedy przyszedłem tutaj, aby go zmienić, usłyszałem wrzaski. To Hermiona krzyczała. Weasley pocałował ją. Czy on w ogóle zdaje sobie sprawę, że ona teraz przechodzi żałobę po swoim mężu? – warczał Zabini.
- Pocałował ją? – powtórzył z zaskoczeniem Potter.
- Tak, do cholery! – wykrzyknął.
- Porozmawiam z nim.
- I najlepiej niech na razie tutaj nie przychodzi.
Potter skinął głową.

Minął kolejny tydzień. Hermiona wydawała się być spokojniejsza, jakby uparcie nad czymś myślała. Siedziała razem z Harrym w kuchni i pili herbatę.
- Chcę zobaczyć się z Ronem. – powiedziała bardzo cicho.
- Eee… – Harry nie bardzo wiedział, co odpowiedź. – Teraz?
- Tak.
Potter wysłał patronusa do przyjaciela, prosząc go o przybycie do domu Hermiony.
- Co się stało? – zdyszany chłopak wpadł do pomieszczenia.
- Hermiona chcę z tobą porozmawiać. – powiedział Potter i zabrał swoją kurtkę. – Jakbyście mnie potrzebowali, będę u Zabiniego. – a następnie zniknął w zielonych płomieniach w kominku.
- Ron… – wyszeptała Hermiona. – Przepraszam.
- Ale za co? – wyjąkał rudowłosy mężczyzna.
- Za to że cię uderzyłam i krzyczałam. Przepraszam.
- To ja przepraszam, Hermiono. Nie powinienem był tego robić.
Kobieta kiwnęła głową, potwierdzając jego słowa.
- Jesteś dobrym przyjacielem, Ron.
- A ty najlepszą przyjaciółką, Miona.
Uśmiechnęli się do siebie.
- Ja muszę wracać. Harry wyrwał mnie z pracy. Wyśle mu patronusa, że już może do ciebie wrócić.
- Nie ma takiej potrzeby. I tak pójdę się położyć.
- To do zobaczenia.
- Do zobaczenia, Ron. – szepnęła, patrząc jak jej przyjaciel aportuje się.
Następnie poszła do sypialni, położyła się na łóżku, wcześniej wyciągając z szafki nocnej Eliksir Słodkiego Snu.
Leżała tak, wpatrując się w buteleczkę. Nie wielu wiedziało, że przedawkowanie tego eliksiru grozi śmiercią.
- Powiedziałeś, że mam zrobić wszystko, żeby być szczęśliwa, Draco. Tylko że ja nie potrafię być szczęśliwa bez ciebie. – wyszeptała, a następnie połknęła całą zawartość buteleczki. Zamknęła oczy i powoli czuła jak odpływa.

Harry Potter i Blaise Zabini weszli do dworu Malfoy’ów.
- Hermiono?! – zawołał Harry.
Weszli do kuchni, ale tam jej nie było.
- Pewnie jest w sypialni. – westchnął Blaise. Hermiona większość dnia spędzała w łóżku, wtulając się w poduszkę na której zwykle spał Draco.
Udali się więc do pokoju i stanęli w drzwiach.
- Śpi. – szepnął Harry i chciał opuścić pomieszczenie, jednak Blaise złapał go za ramię i zmarszczył brwi. – Co jest?
- Ona… – zaczął, przyglądając się klatce piersiowej Hermiony. -… nie oddycha.
- Co?! – wrzasnął Potter i podbiegł do łóżka przyjaciółki, sprawdzając puls. – Nie ma tętna. Zabini, pomóż mi! Nie ma tętna! – krzyczał, jednak Blaise stał obok łóżka, patrząc na buteleczkę Eliksiru Słodkiego Snu, leżącą na podłodzę.
- To na nic. – szepnął. – Zostaw ją, Potter. Ona nie żyje.
- Nie opowiadaj kłamstw!!! – ryknął Harry, jednak jego wzrok padł na buteleczkę, którą Blaise podniósł. – Co to jest?
- Eliksir Słodkiego Snu.
- Widzisz? Ona zasnęła, tylko bardzo mocno. Pomóż mi ją obudź.
- Potter, ona wypiła całą buteleczkę.
- I co? – zapytał, nie rozumiejąc.
- Jeśli przedawkujesz Eliksiru Słodkiego Snu to umierasz. – wyjaśnił.
- Nie. – wyszeptał. – Nie. – Harry nie powstrzymywał łez, które zaczęły spływać mu po policzkach.
- Przykro mi. – dodał cicho Blaise, myśląc o tym, że w tak krótkim czasie odeszła dwójka jego przyjaciół.

Harry Potter z czerwonym nosem i załzawionymi oczami, pojawił się w Norze, gdzie zebrana była cała rodzina Weasley’ów.
- Harry! Kochaneczku, akurat trafiłeś na obiad. Siadaj, siadaj. – ucieszyła się pani Weasley.
- Ja… – zaczął Harry, ale nic więcej nie wyszło z jego ust. Stał przed całą rodziną rudzielców i zastanawiał się, jak ma im powiedzieć o Hermionie.
- Coś się stało, stary? – zapytał Ron.
- Hermiona…
- A tak, przeprosiłem ją, a ona mnie. Między nami wszystko okej.
- Nie… – wyszeptał Potter. – Ona… ona…
- Harry, spokojnie. Co się dzieje? – odezwał się Artur Weasley.
Wybraniec spojrzał na nich zagubionym wzrokiem.
- Hermiona nie żyje.
Nastała bardzo długa cisza, wszyscy przypatrywali mu się z niedowierzaniem, wypisanym na twarzy.
- To żart? – powiedział Ronald. – Jeśli tak to bardzo nie śmieszny.
- To nie jest żart, Ron. Hermiona przedawkowała Eliksir Słodkiego Snu, ja i Blaise znaleźliśmy ją już martwą. – szeptał, nie będąc pewnym, czy jeśli chciałby to powiedzieć normalnym głsem, to czy udałoby mu się to.
Pani Weasley usiadła ciężko na krześle, Ginny zaniosła się płaczem, przytulając się do zaszokowanego George’a.
- Dlaczego? Dlaczego to zrobiła? – zapytał cicho Artur.
- Myślę, że ona po prostu chciała być z Draco, panie Weasley. – powiedział Blaise Zabini, wychodząc z kominka.
- Co tu robisz, Blaise? – zapytał Harry.
Mężczyzna uśmiechnął sę smutno.
- Hermiona była też moją przyjaciółką.
Ten wieczór cała rodzina Weasley’ów, Harry Potter oraz Blaise Zabini, spędzili wspominając Hermionę i Dracona.

Pogrzeb Hermiony odbył się w tej samej kaplicy, co pogrzeb Dracona, a ceremonię odprawiał ten sam kapłan, który nie ukrywał łez, gdy zobaczył kobietę w trumnie.
- Oby wasze dusze się odnalazły. – Blaise, stojący niedaleko usłyszał szept duchownego. Stał przy trumnie Hermiony razem z Potterem i Weasleyem. Ron trząsł się niemiłosiernie, Harry płakał.
- Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać Hermionę Malfoy. Wspaniałą przyjaciółkę i kochającą żonę. Bóg zdecydował zabrać ją do swojego królestwa tak, jak wcześniej jej męża.
Kapłan prowadził ceremonię pogrzebową, uważnie przyglądając się zebranym. Widział, że wszyscy musieli bardzo kochać Hermionę. Cały klan rudzielców płakał, Harry nie miał już nawet sił stać, opadł na ławkę, ukrywając twarz w dłoniach, obok niego usiadł Blaise, poklepując go po plecach. Po mszy, wszyscy udali się na cmentarz. Kiedy trumna wraz z Hermioną była opuszczana w dół, Potter odwrócił się, nie mogąc na to patrzeć. Stojący obok niego Weasley, położył mu dłoń na ramieniu i przymknął oczy. Dla nich obu to było bardzo ciężkie przeżycie.

- Draco? – rozległ się cichy, ale melodyjny głos. – Jesteś tu, Draco?
- Tutaj! – zawołał.
Kobieta uśmiechnęła się, zbliżając się do ukochanego.
- Co ty tu robisz?
- Po prostu nie mogłam bez ciebie żyć.

 

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Połączone dusze.

  1. ~Elena pisze:

    Cudowna miniaturka. Nie mogłam przestać płakać. Życzę weny.

  2. ~Miona&Draco pisze:

    OMG! Cudna! Pisz więcej takich miniaturek. Uwielbiam takie wyciskacze łez… Masz ogromny talent… Weny życzę.

  3. ~Alexadra S. pisze:

    Przez cała miniaturkę płakałam.
    Cudna. Życzę weny
    Alexa S

  4. ~wiktoria pisze:

    Jestem pod ogromnym wrazeniem. To bylo piekne, mam nadzieje ze bedzie wiecej takich miniaturek…

  5. ~Jol pisze:

    Przepłakałam większość miniaturki. Cudownie, że się tak mocno kochali i przeżywali rozstanie tak burzliwie… Śmierć jest straszna. A samobójstwo jeszcze gorsze…

  6. ~Xxx pisze:

    Dawno nie czytałam brzydszego utworu, dziękuję

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>