Wściekły, w poszukiwaniu i zakochany cz.I

Część I

- Potter, czy mógłbyś łaskawie myśleć, kiedy coś robisz i dla odmiany nie próbował wysadzić całej sali w powietrze? – wysyczał Snape, na co Harry zarumienił się i spuścił głowę.

- To samo tyczy się ciebie, Weasley. Przestań gapić się maślanym wzrokiem na pannę Brown i skup się! – wrzasnął. – A ty, Granger, zwiąż te kłaki, bo jeśli któryś wpadnie do eliksiru to osobiści ogolę ci ten pusty łeb!
Severus Snape dzisiejszego dnia był w naprawdę paskudnym nastroju. A to wszystko przez tego przeklętego starucha… ekhem… to znaczy przez Dumbledore’a, który o w pół do piątej rano wpadł do komnat Mistrza Eliksirów, wyciągnął go z łóżka i zrobił wykład o tym, że Severus powinien znaleźć sobie kobietę.
- Malfoy, nie zachowuj się, jak ogarnięty pożądaniem szympans i wyjmij swoją rękę spod spódniczki panny Parkinson. – wysyczał Snape z radością obserwując rumieniem na twarzy blondyna.
Gryfoni byli w szoku. Facet musiał być naprawdę wściekły skoro wyżywał się nawet na Ślizgonach. Potter zagapił się na Malfoy’a, który starał się zignorować ten komentarz swojego opiekuna.
- Na co się gapisz, Potter? – warknął tuż obok niego Snape.
- Ja…
- I ty masz być tym wielkim Chłopcem, który przeżył? Nawet nie umiesz sklecić jednego zdania. Gryffindor traci 10 punktów. A ty Potter, zamiast wgapiać się w Dracona, jak w obrazek, zacznij w końcu pracować nad eliksirem! – ryknął, a Harry podskoczył przerażony, na co Ślizgoni wybuchli śmiechem. – 10 punktów od Slytherinu. Pozwolił wam ktoś wydać z siebie jakikolwiek dźwięk?
Kiedy w końcu zadzwonił dzwonek, uczniowie czym prędzej zwiali z klasy.
- On oszalał! – zawołał Ron, idąc z Harrym i Hermioną na lekcję transumtacji.
- Co go dzisiaj ugryzło? – zastanawiał się Potter. – Nigdy nie była aż tak podły.
- Oh, przestańcie. Każdy może mieć gorszy dzień. – westchnęła Granger.
- I znowu to samo! Znów go bronisz! – krzykną Weasley.
- Wcale go nie bronię. Staram się wam wytłumaczyć, głąby, że każdy może być w gorszym nastroju.
- Ciekawe tylko, że tłumaczysz nam to tylko, kiedy narzekamy na Snape’a. – odparł rudowłosy.
- Odwal się, Ron. – warknęła Hermiona i weszła do sali transmutacji. Specjalnie usiadła w pierwszej ławce, bo wiedziała, że chłopaki wybiorą miejsca gdzieś na tyłach pomieszczenia.
Wszyscy już kilka minut czekali na McGonagall, lecz ta się nie pojawiła, zamiast niej przyszedł Snape.
- Wasza ukochana pani profesor jest w Ministerstwie i niestety nie mogła dotrzeć tutaj na czas, dlatego macie zastępstwo ze mną.
Przez klasę przeszedł wspólny pomrul.
- CISZA! – ryknął Severus. – Granger. Nie mógłbym nie zauważyć twojej szopy zasłaniającej wszystko. Dlaczego nie siedzisz wraz z przyjaciółmi? Czyżbyś doszła do tego, że są dla ciebie za głupi?
- Dokładnie tak, profesorze Snape, mimo to wolałabym, aby ich pan nie obrażał. – odpowiedziała, szokując tym wszystkich, Hermiona Granger nigdy w ten sposób nie zwracała się do nauczyciela.
- Natomiast ja wolałbym, abyś okazała mi szacunek. – wysyczał. – I będziesz mieć do tego okazję na dzisiejszym szlabanie. Otwórzcie książki na stronie 34, przeczytajcie ten rozdział i zróbcie notatkę. 5 minut przed końcem lekcji będę to sprawdzać. – warknął i usiadł na biurkiem, zdenerwowanym spojrzeniem, obrzucając całą klasę.

W Wielkiej Sali trwała właśnie kolacja, Hermiona siedziała przy stole z Ginny, kiedy podszedł do niej Snape.
- Chcę cię widzieć za 10 minut w moim gabinecie, Granger. – warknął i opuścił pomieszczenie.
Panna Weasley spojrzała ze zdziwieniem na swoją przyjaciółkę.
- Szlaban. – odparła krótko i również ruszyła do wyjścia. Dojście do lochów zajęło jej niecałe 10 minut, co oznaczało, że na szczęście się nie spóźniła. Zapukała do drzwi.
- Wejść.
Severus siedział za swoim biurkiem i przeglądał jakieś papiery, za pewne prace domowe Zerknął na nią, kiedy zamknęła za sobą drzwi.
- Siadaj. Na twoje szczęście kociołki szoruje już ktoś inny, więc zostało ci sprawdzanie tych wypocin drugiego rocznika. – rzucił jej plik kartek. – Mniemam, że sobie z tym poradzisz.
- Tak jest, panie profesorze. Od początku szkoły sprawdzam wypracowania Harry’ego i Rona.
Snape rzucił jej znudzone spojrzenie sam zajął się sprawdzaniem pozostałych prac.
Jakąś godzinę później, kiedy Severus pisał złośliwy komentarz pod jednym z esejów, Hermiona zawołała.
- Co za idiota to napisał! Przecież to… ohh! UGH! – niemal zaczęła warczeć, po czym napisała wielką literę ‘’T’’ na wypracowaniu.
- Czyżby pan Anthony Perks znów dostał trolla? – zapytał Snape, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że tylko ten chłopak potrafił pisać takie bzdury.
- A żeby pan wiedział. – odparła Granger. – Jak można pomylić Eliksir Słodkiego Snu z Eliksirem Orzeźwienia? Poza tym wszystkie składniki są pomieszane! Gdyby próbował coś takiego uwarzyć to nie dość, że wysadziłby pół szkoły w powietrze, to drugie pół zostałoby zainfekowane śluzem! Czy ten chłopak w ogóle nie myśli? – denerwowała się Hermiona.
Kiedy Severus czytał pierwszy esej tego ucznia, pomyślał dokładnie to samo.
- Wątpię, panno Granger. Większość z was nie używa swoich mózgów podczas warzenia eliksirów, nie zdajecie sobie sprawy z tego, co może się wydarzyć, jeśli pomylicie choć jeden składnik.
- To dlatego zawsze jest pan taki zły na nas, jak coś jest nie tak z eliksirem. Przecież gdyby coś stało się z salą, albo któremuś uczniowi, cała odpowiedzialność spada na pana. – powiedziała cicho. Severus milczał przez chwilę. Ta dziewczyna była inteligentna, szkoda że zadawała się z Potterem i Weasleyem.
- Dokładnie, panno Granger.
- Oni wszyscy się pana czepiając, a pan tylko stara się, aby nic nie zagrażało ich życiu. Tak samo, jak w trakcie wojny.
- Pani szlaban właśnie się skończył.
- Jest pan dobrym człowiekiem, tylko ukrywa się pan pod maską potwora bez serca. Teraz rozumiem, o czym mówił Lu. – wyszeptała.
- Lu? – zapytał niezrozumiale.
- Lucjusz. – wyjaśniła.
- Dlaczego rozmawiała pani z Lucjuszem Malfoyem na mój temat, panno Granger?
- Cóż, ja i Lucjusz rozmawiamy na wiele tematów. Kiedyś rozmawialiśmy o wojnie i tak doszliśmy do pana.
- Przepraszam, panno Granger, ale wciąż nie rozumiem, dlaczego w ogóle pani rozmawia z Lucjuszem Malfoyem?
- Ohh… no wie pan, w trakcie wojny Lu stracił żonę, jego dwór był też dość zniszczony, więc Dumbledore przydzielił mnie tam do pomocy. Poznałam Lucjusza dużo lepiej i no…. hmm… zaczęliśmy się spotykać.
- Spotyka się pani z Lucjuszem Malfoyem? – Severus nie mógł wyjść z szoku, jaki go ogarnął.
- No tak. Tylko byłabym wdzięczna, gdyby nikomu pan o tym nie mówił.
- Naturalnie. – odpowiedział cicho.
- To teraz skoro ja znam pana tajemnicę, a pan moją, to może jednak zostanę i pomogę panu skończyć sprawdzać te eseje?
- Niech tak będzie.

Mijały tygodnie, a Severus uznał, że ten cholerny drops… eee… to znaczy Dumbledore oczywiście chyba miał rację i faktycznie nadszedł czas, aby Snape znalazł sobie kobietę. Skoro Malfoy po śmierci swojej żony tak szybko zainteresował się inną, to był znak dla Severusa, że on też powinien kogoś poszukać. Siedział akurat w Wielkiej Sali i obserwował wszystkie kobiety i odrzucał je, jako kandydatki na stanowisko jego żony, oczywiście odpowiednio argumentując owe dyskwalifikacje.
Minerwa – za sztywna.
Pomona – zdecydowanie Severus nie zniósłby tego brudu na jej szatach.
Rolanda – zbyt brutalna.
Septima – w jej oczach było coś czego, co Snape’a po prostu przerażało, chociaż nigdy się do tego nie przyznał.
Aurora – całkiem ładna, ale Severusa nigdy nie interesowała astronomia.
Poppy – zbyt opiekuńcza i niezbyt atrakcyjna.
Sybilla – Merlinie chroń!
I tak Sev odrzucił wszystkie nauczycielki. Jego wzrok więc powędrował na stół Hufflepuff’u, jednak szybko odrzucił ten pomysł. Spojrzał na stół Ravenclaw i szybko przeniósł wzrok na Ślizgonki i równie szybko odrzucił ten pomysł, gdy spojrzał na Pansy Parkinson. Spojrzał więc na Gryfonki, lecz i tam nie dostrzegł nikogo interesującego, poza Granger, lecz ta była już zajęta. Sev westchnął, sięgając po szklankę z sokiem dyniowym i wtedy do Wielkiej Sali weszła najpiękniejsza istota, jaką Severus kiedykolwiek widział. Nie miała na sobie typowych dla czarodziejów szat, o nie…
Była ubrana w białą koszulę wpuszczoną do kolorowej spódniczki, całość uzupełniały różowe szpilki.

na codzień xD

I kiedy Severus stwierdził, że właśnie się zakochał, dokładniej przyjrzał się kobiecie i z przerażeniem zauważył, że jest to…

Ginny miała serdecznie dość tego, jak Harry ją traktuje. Najpierw mówi, że chce z nią być, a nie poświęca jej nawet chwili w ciągu całego dnia, bo zajęty jest obserwowaniem Malfoy’a.
Panna Weasley postanowiła więc, że zakończy ten idiotyczny związek i zrobi z to największą klasą na jaką ją stać. Dlatego tego dnia na obiad postanowiła nieco się spóźnić i zrobić tak zwane Wejście Smoka. Pięknie się ubrała, umalowała i dobrze rozczesała swoje długie, rude włosy, po czym opuściła dormitorium i ruszyła do Wielkiej Sali, gdzie za pewne byli już wszyscy. Z prostymi plecami i dumnie uniesioną głową wkroczyła do pomieszczenia i seksownie poruszając biodrami podeszła do Harry’ego Potter’a.
- Ginny. – wykrztusił Wybraniec. – Wyglądasz… wyglądasz… ja…
- To koniec, Harry Potterze.
- K-koniec? – wyjąkał.
- Spójrz, co straciłeś. I niech ci się to śni po nocach. – wyszeptała i okręciła się na pięcie, opuszczając Wielką Salą, a przebywających tam ludzi pozostawiając w głębokim szoku i jednocześnie zachwycie.
Chłopcy przy stole Slytherinu, patrzyli za nią tęsknym wzrokiem, część Puchonów niemal pospadała z ławek, wyglądając z dziewczyną. Natomiast Wybraniec wstał z ławki i z szokiem wpatrywał się w drzwi, za którymi zniknęła jego już była dziewczyna.

- Kurwa jego mać. – wyszeptał Severus, czując jak coś w jego spodniach budzi się do życia i porzucając wszelkie pozory normalności, wybiegł z sali.

Mijały kolejne tygodnie i Snape nie mógł pozbyć się tego okropnego łaskotanie w brzuchu, kiedy widział pannę Weasley. Do tego rumienił się niemal za każdym razem, kiedy coś mówiła na jego lekcjach, gdyż od razu widział w tym, jakiś podtekst. Na wszystkich Bogów! Przecież był dorosłym mężczyzną. Dlaczego więc zachowywał się jak napalony nastolatek?
W końcu Sev stwierdził, że czas zacząć działać. Ona mu się podobała. Co z tego, że był od niej straszy o jakieś 20 lat. Lucjusz był starszy od Hermiony o 25 lat, a i tak są razem.
Wziął kawałek pergaminu i szybko napisał.

Do mnie, Granger!
S.S

Po czym machnął różdżką i karteczka zniknęła.
10 minut później do jego gabinetu wpadła zdyszana Hermiona.
- Wzywał mnie pan? – wysapała.
- Tak. Zamknij za sobą drzwi i siadaj.
Szybko wykonała jego polecenie nadal ciężko oddychając. Skrzywił się i machnął różdżką, a przed dziewczyną pojawiła się szklanka z wodą. Granger szybko ją złapała i wypiła wszystko na raz.
- Co się stało, proszę pana?
Severus odchrząknął.
- A więc chodzi o to… chodzi o to, że…
- Tak, panie profesorze?
- Potrzebujętwojejrady. – powiedział bez jakiejkolwiek przerwy między słowami. Hermiona przyzwyczajona do niewyraźnej wymowy (zwłaszcza jeśli chodzi o Rona i jego usta pełne jedzenia), zmarszczyła brwi i zapytała.
- W jakiej sprawie?
- Chcę wiedzieć, co zrobiłaś, że Lucjusz się tobą zainteresował.
- Jeśli oskarża mnie pan o podanie mu jakiegoś eliksiru bądź rzucenie klątwy to jestem panem głęboko rozczarowana. I od razu mówię, że nie potrzebuję takich rzeczy, aby przekonać do siebie mężczyznę. – oburzyła się.
- Nie o to mi chodziło. Co konkretnie robiłaś, że Lucjusz zwrócił na ciebie uwagę?
- Ohh… No cóż, na początku go tylko denerwowałam. Zwykle podczas naszych kłótni, poruszaliśmy dość ważne kwestie. Wie pan, jak to jest, w nerwach często krzyczy się, rzeczy, które chciałoby się ukryć. Więc w ten sposób szybko i dość dobrze poznaliśmy się. Później kiedy nasze eee.. temperamenty nieco się ostudziły, siadaliśmy razem w bibliotece i piliśmy herbatę korzenną, rozmawiając o różnych rzeczach. Kiedyś zamieniliśmy herbatę na wino i trochę nas poniosło. Myślałam, że po tamtym wieczorze Lucjusz nie będzie chciał mnie więcej widzieć i pogodziłam się z tym, mimo to, że go kochałam, jednak on najwyraźniej musiał też coś do mnie czuć, skoro przysłał mi bukiet czerwonych róż. Po tamtym wydarzeniu zaczęliśmy się regularnie spotykać. Jesteśmy razem już pół roku, ale nie chcemy, aby inni się dowiedzieli. Draco mógłby mnie nie zaakceptować, jako dziewczynę swojego ojca, a Harry i Ron prawdopodobnie nie odezwaliby się do mnie do końca życia.
- Rozumiem. – odparł Severus.
- A dlaczego pan o to pyta, jeśli mogę wiedzieć?
Sev zawahał się, ale ta dziewczyna była inteligentna, więc postanowił jej powiedzieć. Najwyżej uzna go za wariata i kretyna.
- A dochowasz tajemnicy?
- Przysięgam.
- Jest pewna kobieta, którą jestem zainteresowany.
- Jest młodsza. – stwierdziła Granger.
- Tak, jest między nami 20 lat różnicy.
- Jest rok młodsza ode mnie.
- Skąd wiesz? – zapytał zaskoczony.
- Bo między mną, a panem jest 21 lat różnicy. Lucjusz kiedyś zdradził mi pana wiek.
- Cholerny Lucjusz. Czy on ci mówi o wszystkim, co ze mną związane? – burknął Snape.
- Tylko o niektórych rzeczach. – odparła wesoło. – Więc podoba się panu jakaś uczennica, tak? – zapytała, chcąc wrócić do tematu.
- Tak. – warknął.
- Z tego co wyczytałam w regulaminie szkoły, jeśli dyrektor placówki wyrazi zgodę na związek profesora i ucznia, wszystko jest w porządku. Jeśli jednak dyrektor nic o tym nie wie, uczeń jest wyrzucony ze szkoły w trybie natychmiastowym, a nauczyciel dostaje zwolnienie dyscyplinarne.
- Zgadza się. – potwierdził Severus.
- No to z czym ma pan problem?
- Nie wiem, czy ona jest zainteresowana.
- No to niech pan zapyta.
- Nie chcę wyjść na ogarniętego hormonami nastolatka. – wysyczał.
- Mam ją podpytać?
- Byłbym wdzięczny.
- Mogę to dla pana zrobić, ale musi mi pan zdradzić kto to jest.
- O nie, nie ma mowy, żeby, ci o tym powiedział.
- Ale dlaczego?
- Bo mnie wyśmiejesz, to po pierwsze. Po drugie polecisz do niej i jej o tym powiesz, a po trzecie opowiesz o tym całemu światu i wyjdę na totalnego kretyna.
- Niech mi pan zaufa, proszę. Ja panu zaufałam, opowiadając o mnie i o Lucjuszu.
- Iniłelej. – wymamrotał.
- Może pan powtórzyć? Nie dosłyszałam.
- Ginny Weasley. – powiedział wyraźnie. Hermiona spojrzała na niego najpierw z niedowierzaniem, a później z bezkresną radością.
- Naprawdę?! – zapiszczała.
- Tak.
- No to muszę panu powiedzieć, że nie będą z nią rozmawiać o panu.
- Ale miałaś ją podpytać. – warknął.
- Ale nie muszę, bo doskonale wiem, że ona jest w panu totalnie zadurzona.
- Słucham? – zdziwił się.
- Cały czas o panu mówi.
- Co mówi?
- Że uwielbia pana głos i zakochała się w pańskich oczach. Ostatnio marzyła o tym, aby wpleść swoją dłoń w pańskie włosy. Ona pana kocha, a pan ją! Fantastycznie! Musi pan jak najszybciej działać! – zawołała, a Sev patrzył na nią totalnie zaszokowany.
- Co niby mam zrobić?
- Wyśle jej pan list, zapraszając na kolację. W sobotę za dwa tygodnie jest wyjście do Hogsmeade, więc właściwie nikogo nie będzie w zamku. Zaprosi ją pan do swoich komnat na kolację! Ale wcześniej zaproponuje pan spotkanie w bibliotece. Jest tam sporo stolików, które raczej nie są użytkowane przez uczniów, ponieważ są w dalszej części biblioteki i rzadko kiedy ktoś się tam zapuszcza. Będzie tam cisza i spokój, więc będzie pan mógł tam porozmawiać z nią na każdy temat. Proszę dać mi pióro i pergamin.
- Po co ci to?
- Napiszę panu te listy, bo jak pan zrobi to sam, będzie to wyglądało jak wezwanie do sądu. – zaśmiała się.
- Granger, nie pozwalaj sobie. – powiedział, ale podaj jej to o co prosiła. Zaczęła pisać, jednocześnie mówiąc na głos i jakby oczekując, że Sev się z czymś nie zgodzi.
- Chciałbym z panią porozmawiać, panno Weasley. Spotkajmy się jutrzejszego wieczora w bibliotece.
O godzinie 19.00 będę czekał na panią przy ostatnim stoliku po lewej stronie za regałem z książkami o eliksirach.
Severus
Snape skinął głową wyrażając swoją aprobatę.
- I ten list wyśle pan dzisiaj. Ma pan sowę? – upewniła się.
- Tak. – westchnął.
- To teraz drugi. Ehmm… no może tak…
Panno Weasley,
Byłem bardzo rad mogąc z panią porozmawiać ostatnim razem, dlatego też chciałbym prosić o spotkanie w najbliższą sobotę, kiedy jest wyjście do Hogsmeade.
Zapraszam na kolację w moich komnatach. Godzina 18.00
Severus

Snape kolejny raz skinął głową.
- Ten list wyśle pan w sobotę poprzedzającą wyjście do Hogsmeade.
- Dobrze.
- Ma pan inne szaty?
- A co złego jest w tych?
- Nie pasują na romantyczną kolację.
- Nie obchodzi mnie to.
- Przyślę do pana Lucjusza z odpowiednimi szatami.
- Granger. – warknął, ale dziewczyna zdążyła uciec z jego gabinetu.

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Wściekły, w poszukiwaniu i zakochany cz.I

  1. ~Żaneta pisze:

    Świetny XD :P … i co dalej? Czekam!!

  2. ~Aneta pisze:

    Booooooska miniaturka *o* czekam na nexta i zycze weny :*

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>