Rodzina Malfoy

Kochana mamo,
Czy pamiętasz, jak mówiłaś mi przed wyjazdem do Hogwartu, że jak pojawi się jakiś chłopak to żeby pisać do ciebie, a nie do taty? Więc piszę. I myślę, że twoja rada była bardzo dobra, bo jak tata się dowie, kto mi się podoba, to najpierw zamorduje jego, a następnie mnie.
Trochę się boję, że ty też możesz mieć coś przeciwko, no bo on jest trochę starszy ode mnie. Nie to, że jakoś bardzo, bo przecież bywają pary między którymi są bardzo duże różnice wieku. W każdym razie pewnie się już domyślasz, że to nie jest już uczeń. Ale zaskoczę cię jeszcze bardziej. To nauczyciel. Jest w twoim i taty wieku. No i eee… z tego, co wiem to tata się z nim kiedyś przyjaźnił, ale potem on wyjechał do pracy za granicę, ale w tym roku wrócił, żeby zacząć nauczać Zaklęć w Hogwarcie. No dobra, ale nie przedłużam, bo pewnie umierasz z ciekawości, w kim się zakochałam. I wiem, że jestem w szkole dopiero tydzień, ale on jest wspaniały i od razu między nami zaiskrzyło.
Pamiętasz Blaise’a Zabiniego? Jesteśmy parą.
Przygotuj jakoś na to tatę. Tylko nie mów mu wprost, bo padnie na zawał.
Twoja cudowna córka
Rose Malfoy

Panna Malfoy zamyśliła się na moment, a następnie wzięła drugi pergamin i zaczęła kreślić kolejne słowa.

Kochany tato,
Czy pamiętasz, jak mówiłeś mi przed wyjazdem do Hogwartu, że jak ktoś będzie mi dokuczać to mam się z tym zwrócić do ciebie, a nie do mamy, bo ona jest zbyt gryfońska? No to się zwracam. Nazywa się Dominic McMillan i jest z Hufflepufu. Chyba się we mnie zakochał. I cały czas łazi za mną i ciągle gdzieś zaprasza. On nie rozumie, że nie jestem zainteresowana?! Już trzy miliony razy mówiłam mu, żeby spadał, ale on jest strasznie natrętny.
Czy możesz mi poradzić w jaki sposób mogę go skrzywdzić i nie dostać przy tym szlabanu?
I może lepiej nie wspominaj o tym mamie.
Twoja cudowna córka
Rose Malfoy

Siedemnastolatka westchnęła ciężko i zabrała się za pisanie kolejnego listu. Jej życie zawsze było podzielone między mamę, a tatę.
Rose postanowiła najpierw wysłać list do mamy, następnie do taty i dopiero za jakieś dwie, może trzy godziny wysłać wspólny list.

Tymczasem z Malfoy Manor, Draco siedział w swoim gabinecie, przeglądając jakieś dokumenty z Ministerstwa i popijając kawę. Nagle usłyszał pukanie do szyby, zauważywszy sowę, wpuścił ją. Ptak zostawił list i odleciał.
Mężczyzna, czytając list zmrużył gniewnie oczy. Jakiś pieprzony Puchon ugania się za jego córką?! Ohh… nie ma tak dobrze. Ona zasługuje na najlepszych, a nie na jakiś ciapowatych kretynów. Więc szybko odpisał swojej ukochanej córce, dając jej parę rad, jak skutecznie i definitywnie się pozbyć się chłopaka.
W tej samej chwili Hermiona siedziała w bibliotece i czytała list, który przysłała jej córka. Kobieta westchnęła ciężko, wiedząc, że Rose jest strasznie uparta i jeśli chce być z Zabinim to z nim będzie, bez względu na wszystko. Tylko jak jej biedna matka ma teraz delikatnie przygotować porywczego Dracona Malfoy’a na to, że jego jedyna, ukochana córka, która była jego oczkiem w głowie i całym jego światem, zamierza związać się z mężczyzną, który jest kilkanaście lat starszy od niej i w dodatku za czasów szkoły był najlepszym przyjacielem Draco?
Parę godzin później, kiedy państwo Malfoy zasiedli do kolacji, do okna zapukała sowa. Przyszedł kolejny list. Hermiona rozwinęła go i zaczęła czytać na głos.

Kochani rodzice,
Piszę do was w imieniu mojego głupiego braciszka, a waszego 11-letniego syna – Tristiana, gdyż on boi się was poinformować do jakiego domu się dostał.
HA HA HA!
Dostał się do Ravenclawu.
Ja oczywiście, jako wzorowa Ślizgonka, nie mam zamiaru spoufalać się z tym kujonem, więc nawet nie proście o to, żebym mu pomagała w czymkolwiek.
Mamy nowego nauczyciela Zaklęć, nazywa się Blaise Zabini. Czy to nie twój były przyjaciel, tato?
Jest cudowny!
To znaczy, cudownie uczy i takie tam.
W każdym razie miałam u niego już dwa szlabany, ale spokojnie, chciał tylko porozmawiać, bo bardzo się zdziwił, kiedy dowiedział się czyją córką jestem. Powiedział, że jeszcze w szkole, wy drodzy rodzice, nienawidziliście się i pytał, jak to się stało, że się zeszliście. Niestety nie mogłam mu na to odpowiedzieć, bo sama tego nie wiem.
Powiedział też, że z chęcią by się z wami spotkał, więc wpadniemy na obiad za dwa tygodnie w sobotę, bo wtedy jest wyjście do Hogsmeade i nikt nie będzie się czepiał, jak znikniemy ze szkoły na parę godzin.
Aha, i zapomniałam wam powiedzieć wcześniej, ale wasz syn zakolegował się z jakimiś dziwakami z Hufflepufu. Lepiej coś z tym zróbcie i powiedzcie temu kretynowi, że udawał, że mnie nie zna. Mam serdecznie dosyć, kiedy drze się za mną na korytarzach.
Wasza wspaniała i jedyna córka
Rose Elizabeth Cathrina Malfoy

- Zabini uczy w szkole? – zdziwił się Draco.
- Na to wygląda.
- Nigdy bym się tego po nim nie spodziewał.
- Ja również. – odparła z uśmiechem Hermiona, postanawiając, że od razu poruszy temat, o którym we wcześniejszym liście wspomniała Rose. – Draco, co sądzisz o związkach w których jest spora różnica wiekowa?
- Nie obchodzą mnie inne związki, poza naszym.
- No tak, ale co o takich sądzisz?
- Nie wiem, nigdy nie zwracałem na to uwagi. Ale jeśli ludzi się kochają, to czy jakieś tam cyferki mają znaczenie?
- Uważam podobnie. A co byś zrobił, gdyby Rose związała się z kimś starszym?
- Jakie związała? Z kim? Rose ma kogoś? Urwę chłopakowi jaja za to, że choćby tknął moją córeczkę! – zdenerwował się mężczyzna.
- Spokojnie, kochanie, tak tylko pytałam.
- Więc Rose nie ma chłopaka?
- Nic mi o tym nie wiadomo, kochanie. A teraz już się tak nie denerwuj, chodźmy do sypialni to się trochę zrelaksujesz.
Oh cholera, to będzie ciężkie. – pomyślała Hermiona.

W końcu nadeszła sobota, kiedy Rose i Zabini mieli się zjawić w Malfoy Manor na obiedzie. Hermiona tego dnia była po prostu przerażona. Niemal codziennie próbowała przygotować Dracona do tego, że Rose przecież w końcu się zakocha i Draco nie będzie mógł zabić tego chłopaka, nawet jeśli jest niemal 20 lat starszy od jego ukochanej córeczki. Hermiona wraz z mężem siedzieli na tarasie oczekując przybycia swoich gości. W pewnym momencie usłyszeli trzaskanie drzwiami, a następnie krzyk.
- Mamooo?! Jesteśmy!
- Nie da się ukryć. – powiedziała kobieta do Draco, udając się do domu. Malfoy powlókł się za nią.
- Blaise! – zawołał blondyn na widok starego przyjaciela.
- Cześć, Draco. – zaśmiał się Zabini. – Ile to już lat, stary?
- Oj, dużo.
W czasie kiedy mężczyźni się witali, Rose odciągnęła matkę na bok.
- Przygotowałaś go?
- Skarbie, próbowałam, naprawdę próbowałam. Ale twój ojciec to bardzo trudny przypadek.
- Coś o tym wiem. – westchnęła dziewczyna. – Ale i tak zamierzam mu dzisiaj powiedzieć o nas.
- Tylko zrób to delikatnie. Nie chciałabym patrzeć na to, jak Draco na wieść o twoim związku, dostaje ataku serca.
- Spokojnie, mamo, jemu nic nie będzie. Bardziej bym się martwiła o Blaise’a. Mam nadzieję, że ojciec go nie zamorduje.
- Marne nadzieje. – stwierdziła Hermiona, a następnie obie wróciły do mężczyzn i wszyscy razem udali się do jadalni, gdzie czekał już gorący obiad.

Draco i Blaise podczas obiadu wspominali stare czasy, a pani rzucały sobie nerwowe spojrzenia. Kiedy wreszcie pojawił się skrzat, podając deser, Rose postanowiła się odezwać.
- Tato?
- Tak skarbie?
- A jak się dzisiaj czujesz? – postanowiła najpierw go sprawdzić.
- W porządku. Od kiedy to się przejmujesz moim stanem zdrowia? – zaśmiał się Draco.
- Od kiedy muszę powiedzieć ci coś bardzo ważnego.
Malfoy natychmiast spoważniał.
- Co się stało?
- Nooo jest taka sytuacja, że…
- Ktoś ci coś zrobił w szkole?
- Co? Nie.
- Na pewno? Jeśli ktoś choćby cię tknął wbrew twojej woli, to go zamorduję.
- Wiem, tatusiu. A jeśli ja chcę żeby ktoś mnie tykał?
- Co to ma znaczyć?
- Mam chłopaka, tato.
Draco milczał przez długą chwilę.
- Hermiona? Wiedziałaś o tym?
- Skąd? Przecież wszystkie listy, które dostaje od naszej córki, otwieramy wspólnie. – odpowiedziała kobieta.
- Kto to jest?
- Ale nie denerwuj się, tato.
- Ja się nie denerwuje.
- Nie, wcale.
- Rose! – krzyknął. – Nie wyprowadzaj mnie z równowagi!
- Ale ja nic nie robię! Chciałam ci tylko powiedzieć, że mam chłopaka!
- On chce cię tylko wykorzystać! – wrzasnął Malfoy.
- Nie prawda! Blaise mnie kocha i jesteśmy razem szczęśliwi!
- Szczęśliwi. – parsknął Draco. – Teraz jesteście szczęśliwi, później on cię skrzywdzi i będziesz chciała, żebym ja skrzywdził jego!
- On nigdy mnie nie skrzywdzi! – zawołała Rose.
- Zobaczymy, czy jest taki wspaniały, jakim go… – zaczął Draco i gwałtownie przerwał. – Chwileczkę. Powiedziałaś ‘’Blaise mnie kocha’’?
- Tak, tak właśnie powiedziałam.
- Jaka jest szansa, że nie chodzi o tego Blaise’a? – zapytał arystokrata.
- Nie ma takiej szansy. – odpowiedziała wyniosłym tonem Rose.
- Uwiodłeś ją. – wysyczał Draco, zwracając się do Zabiniego. – Uwiodłeś i omamiłeś MOJĄ MAŁĄ CÓRECZKĘ!!! – wrzasnął.
- Draco, uspokój się. – odezwała się Hermiona.
- Pozwól mi wyjaśnić. – dodał Blaise.
- Nie chcę tego słuchać. Nie sądziłem, że mi to zrobisz, Blaise. Myślałem, że mimo wszystko jesteśmy przyjaciółmi. – Malfoy wstał od stołu. – A ty, córko, bardzo mnie rozczarowałaś. – ruszył do drzwi.
- Smoku, nie wygłupiaj się, porozmawiajmy! – zawołał za nim Zabini. – Smoku!
Mężczyzna zatrzymał się.
- Tak zwracają się do mnie tylko przyjaciele. Ty nim nie jesteś. – i wyszedł.
Zabini spojrzał na Rose i dostrzegł, że jej oczy są pełne łez. Podszedł szybko do niej i ją przytulił.
- Pójdę za nim. – powiedziała cicho Hermiona i również opuściła pomieszczenie.
- Nie płacz, Rose. Skrabie, spokojnie. – mówił Blaise, tuląc do siebie dziewczynę.
- Nigdy nie powiedział, że jest mną rozczarowany. Nigdy. Zawsze mnie chwalił, a kiedy coś było nie tak to mi tłumaczył i wyjaśniał. A dzisiaj… rozczarowałam go. Nie chciałam tego robić. – szlochała.
- Spokojnie, nie płacz, proszę.

Tymczasem w sypialni państwa Malfoy, Draco wyżywał się na przedmiotach nieożywionych, kiedy do pomieszczenia weszła Hermiona i bez słowa po prostu przytuliła swojego męża.
- Uspokój się, Draco.
- Jak mam być spokojny? Blaise to najgorszy flirciarz i kobieciarz! A teraz jest z moją jedyną córką. On ją skrzywdzi, Hermiono. Skrzywdzi i zostawi. Zawsze tak robił.
- Właśnie, Draco ‘’robił’’, czas przeszły. Zabini się zmienił. Musiał się zmienić skoro nasza córka dostrzegła w nim kogoś więcej niż tylko nauczyciela.
- Ale ona jest taka młoda, nic nie wie o życiu.
- Jest bardzo do ciebie podobna, Draco. – powiedziała stanowczo kobieta, kładąc dłoń na policzku mężczyzny. – I nie mówię tutaj o jej blond włosach, błękitnych oczach, czy tych wspaniałych ustach. – przeciągnęła palcem po jego wargach. – Chodzi mi o jej charakter. Jest równie uparta i niecierpliwa, jak ty. I jeśli czegoś chce, zawsze to dostaje. Tak jak ty, Draco. A teraz nasza Rose chce być z Zabinim. Ona szanuje siebie i swoje uczucia. Nie pozwoli mu, żeby ją skrzywdził. Daj im szansę, Draco.
- Jak to jest, że zawsze wiesz, w jaki sposób mnie do czegoś przekonać?
- Ponieważ doskonale cię znam, skarbie. – odpowiedziała z uśmiechem, zbliżając swoją twarz do jego. Malfoy szybko to wykorzystał, całując ją długo i namiętnie. W tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi ich sypialni.
- Proszę. – powiedziała Hermiona, odrywając się od ust Dracona, ale wciąż pozostając w jego objęciach.
- Mamo? – do pokoju wsunęła się Rose.
- Chodź, kochanie, śmiało. Blaise został w jadalni? – dziewczyna pokiwała głową, więc Hermiona kontynuowała. – Pójdę do niego, żeby nie siedział sam, a wy spokojnie porozmawiajcie. – i wyszła.
- Tato. – odezwała się cicho dziewczyna.
- Nie chciałem powiedzieć, że mnie rozczarowałaś. Byłem zły. Przepraszam. – powiedział Malfoy, a jego córka podbiegła do niego i mocno przytuliła.
- Kocham cię, tato. Przepraszam, że na ciebie krzyczałam, ale ja i Blaise kochamy się i chcemy być razem.
- Wiem. – westchnął Draco.
- Obiecuję, że on mnie nie skrzywdzi.
- Nie masz na to wpływu, Rose.
- Mam. Nie pozwolę mu, tato. A jeśli i tak to zrobi to wtedy ci o tym powiem i razem obmyślimy wspaniałą zemsty i jego długą śmierć w męczarniach. Obiecuję.
Draco roześmiał się.
- A ja obiecuję, że na pewno ci w tym planie pomogę.
- Czyli jak teraz wrócimy do nich to nie zamordujesz Blaise’a?
- Nie dzisiaj, córeczko. – powiedział wesoło Draco i razem skierowali się do jadalni, jednak nikogo tam nie zastali. Znaleźli Hermionę i Zabiniego dopiero w salonie, siedzieli na sofie i przeglądali jakąś książkę.
- A spójrz na to! – zawołała kobieta. – Czy nie wyglądają uroczo?
- Co robicie? – zapytał Draco.
- Oglądamy wasze zdjęcia. – odparł Blaise. – Wyglądałeś odjazdowo z niebieskimi włosami, stary, a ty, Rose zdecydowanie nie powinnaś robić takich min. – powiedział wskazując na jakieś zdjęcie.
- Hermiona!
- Mamo! – Draco i jego córka zawołali oburzeni. – Jak mogłaś mu to pokazać?
- No właśnie! – dodał Malfoy, ale kobieta tylko się roześmiała.
Wszyscy rozsiedli się w salonie, a skrzat przyniósł im herbatę i ciastka. Spędzili razem czas, rozmawiając i wspominając stare czasy.
- Jestem bardzo ciekaw, jak to się stało, że wy jesteście razem. – powiedział Zabini.
- Byłem nieustępliwy. – odparł Draco, patrząc na żonę z czułość.
- I za to go pokochałam. – dodała, cmokając męża w usta.
- Chciałabym poznać całą historię. – rzekła panna Malfoy.
- Kiedyś ci ją opowiemy.
- A czemu nie teraz? – zapytała błagalnie Rose.
- Bo to bardzo długa historia.
- Mamooo… – wyjęczała. – Prooooszę.
- W pełni popieram tę prośbę. – zaśmiał się Zabini.
Hermiona spojrzała na swojego męża, a on skinął głową.
- Jak za pewne wiesz, Blaise, ja i Draco odkąd tylko się poznaliśmy nienawidziliśmy się. Denerwowała mnie jego arogancja, egoizm i pewność swojej wyższości. Miał się za księcia tylko dlatego, że jego rodzina była jedną z najbogatszych w magicznych społeczeństwie.
Zabini parsknął śmiechem, a Rose patrzyła na matkę z niedowierzaniem. Nie mogła uwierzyć, że jej rodzice kiedyś się nienawidzili, przecież teraz są w sobie przez cały czas tacy zakochani.
- Mnie również wkurzało to, że jesteś taka przemądrzała, gadatliwa i najlepsza we wszystkim, czego się podejmujesz. Ale najbardziej denerwowało mnie to, że przyjaźnisz się z Potterem i Weasleyem. – powiedział Draco.
- O tak… doskonale pamiętam, jak wymyślał różne plany pozbycia się tych dwóch. Ale nigdy nie powiedział złego słowa o tobie, Hermiono. – wtrącił Diabeł.
- Na szóstym roku, pewnego dnia, późnym wieczorem wracałam z…
- Biblioteki. – zakończył za nią Draco i zaśmiał się, kiedy obrzuciła go zirytowanym spojrzeniem.
- I spotkałam Malfoy’a, kiedy próbował wejść do Pokoju Życzeń.
- Naprawiałem wtedy Szafkę Zniknięć dla Czarnego Pana. – mruknął blondyn.
- Tak, naturalnie zaczęliśmy się kłócić.
- Do tej pory nie mam pojęcia, czemu zaczęłaś na mnie wrzeszczeć.
- Byłam prefektem i było po ciszy nocnej, a ty sobie spacerowałeś po szkole. To niedozwolone.
- Oczywiście, kochanie. – wyszczerzył się.
- W pewnym momencie usłyszeliśmy hałas. To był pan Filch, szedł i wyzywał, że uczniowie nie są w dormitoriach. Ja będąc pochłonięta kłótnią z Draconem całkowicie zapomniałam o tym, że jestem prefektem i mam pełne prawo do przebywania na korytarzu po ciszy nocnej. Więc pozwoliłam mu, aby wciągnął mnie do Pokoju Życzeń. Kiedy tylko się tam zaleźliśmy z nieznanego nam powodu zaczęliśmy się śmiać. A później…
- A później odbyliśmy normalną rozmowę. – wtrącił arystokrata.
- Naszą pierwszą normalną rozmowę. – pokiwała głową Hermiona.
- A dalej ułożyło się dość dziwnie. Kiedy byliśmy wśród ludzi udawaliśmy nienawiść i pełną pogardę, ale kiedy przypadkiem spotykaliśmy się i byliśmy sami… – ucichł na moment, spoglądając na swoją żonę.
- Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. W pewien sposób to nas zbliżyło do siebie. Po jakimś czasie zrozumiałam, jak wiele znaczą dla mnie te krótkie chwile spędzone z Draconem. Zrozumiałam, że ciągle o nim myślę i zastanawiam się, gdzie jest i co teraz robi.
- Miałem tak samo. – mruknął.
- Jednak tak naprawdę zrozumiałam, że go kocham, kiedy pod koniec szóstej klasy do zamku wtargnęli Śmierciożercy.
- Dlaczego akurat wtedy? – zapytał Blaise.
- Ponieważ gdy tylko dowiedziałam się, co się dzieje, nie pomyślałam od razu tak, jak zawsze, że muszę znaleźć Rona i Harry’ego, że muszę być z nimi w tej chwili. Moją pierwszą myślą było ‘’czy Draco jest bezpieczny?’’ – oczy Hermiony zaszkliły się, gdy wspominała ten moment.
- Byłem bezpieczny, ponieważ byłem ze Snapem. Zaraz po tym, jak on zabił Dumbledore’a na wieży astronomicznej, zabrał mnie z zamku. Chronił mnie, bo obiecał to mojej matce.
- O czym ja, oczywiście, nie wiedziałam. Bardzo się o niego martwiłam.
- Tak samo, jak ja martwiłem się, kiedy dowiedziałem się, że cała wasza trójka nie wróciła do Hogwartu na następny rok. Gdyby sam Potter nie wrócił, oczywistym by było, że po prostu się wystraszył i się schował. Ale nie. Ty, Weasley i Wybraniec poszliście sami na wyprawę, mającą na celu całkowite pozbycie się Czarnego Pana. – powiedział Draco z lekkim niedowierzaniem. Jego żona była taka odważna, on w życiu by się na coś takiego nie zdobył.
- Dumbledore zostawił nam zadanie, Draco. Musieliśmy znaleźć wszystkie horkruksy. – wytłumaczyła mu po raz kolejny.
Mężczyzna pokiwał głową.
- Martwiłem się o nią, jak diabli. Co prawda czasami pisaliśmy do siebie listy, ale raczej rzadko. Obydwoje musieliśmy zachować szczególną ostrożność. Ja ciągle byłem pod obserwacją ojca i Voldemorta, a Hermiona – Potter’a i Weasley’a.
- Na ostatecznej bitwie, szukałam go wszędzie. Wśród walczących i wśród zmarłych. – wyszeptała smutno. – Byłam przerażona tym, że mogę go już więcej nie zobaczyć. – Draco przytulił swoją ukochaną.
- Też jej szukałem. Spotkaliśmy się dopiero w Wielkiej Sali, gdzie Potter’owi udało się zabić Czarnego Pana. Pamiętam Weasley’a, który niemal cały czas był w twoim pobliżu i pamiętam, że prawie oddał za ciebie życie. Nienawidziłem go, że może być tak blisko ciebie, a ja nie. Ale w tamtej chwili dziękowałem Merlinowi, że był przy tobie i zasłonił cię własnym ciałem, w ostatniej chwili rzucając Protego.
- Podbiegłeś wtedy do mnie, ignorując krzyki twojego ojca, że musicie uciekać i nie zwracając uwagi na Rona, Harry’ego i innych, po prostu mnie pocałowałeś.
- Wszyscy byli zszokowani i oburzeni. – zaśmiał się Draco. – Nie mieli pojęcia, co się dzieje i dlaczego ty i ja się całujemy.
- Tak. – potwierdziła, posyłając mu uśmiech. – A później powiedziałeś, że mnie kochasz i że…
- Zawsze będę cię kochać. – zakończył za nią, składając na jej ustach czuły pocałunek. Następnie spojrzeli na swoją córkę i Blaise’a. Rose była cała we łzach, ciągle pociągała nosem i patrzyła na rodziców z delikatnym uśmiechem. Natomiast Zabini szczerzył się, jak głupi.
- Nie miałam pojęcia, że macie tak romantyczną historię. – powiedziała panna Malfoy.
- A mówi się, że Malfoy’e nie mają serca. – zaśmiał się Zabini.
- Mają ogromne serce, Blaise. – powiedziała Hermiona, również się uśmiechając.

Dwie godziny później, Blaise i Rose szli przez błonia Hogwartu, chcąc dostać się do zamku.
- Wyjaśniłaś sobie wszystko z Draco? – zapytał w pewnej chwili mężczyzna.
- Tak, tata jest wybuchowy, ale zrozumiał, że cię kocham.
- Oj tak, pamiętam, jak bardzo wybuchowy jest. – zaśmiał się.
- Ale wszystko będzie dobrze.

Tymczasem w Malfoy Manor.
- Widzę, że wrócił ci humor. – zauważyła Hermiona, na co Draco szeroko się uśmiechnął.
- Po prostu cię kocham. – odparł. – I naszą córkę również.
- A Blaise’a?
- Jego co najwyżej mogę lubić. On jest… – zaciął się na moment. – … jest moim przyjacielem.
- I chłopakiem Rose. – przypomniała mu kobieta.
- I chłopakiem Rose. – przytaknął. – Będzie z nim szczęśliwa. – dodał po chwili.
Hermiona podeszła do niego, zarzucając mu ręce na szyję i uśmiechając się.
- Kocham cię bardzo, wiesz? – szepnęła.
- Ja ciebie bardziej. – odparł również szeptem i wpił się w jej usta. – Ale przysięgam, że w wychowaniu naszego syna nie popełnimy żadnego błędu i będzie on miał dziewczynę w swoim wieku.
Po tym zdaniu oboje zaśmiali się głośno.

Jednakże Draconowi nie udało się dotrzymać słowa i 6 lat później, Tristian Malfoy przedstawił rodzicom swoją o 18 lat starszą dziewczynę. Draco przeszedł małe załamanie nerwowe, lecz jak zawsze u jego boku cierpliwie trwała Hermiona.
Jednak mimo wybuchów Malfoy’a i jego totalnego niezrozumienia, jak jego dzieci mogą się interesować starszymi od siebie osobami, po jego policzkach spływały łzy wzruszenia, kiedy na ślubie Rose i Blaise’a siedział w pierwszej ławce, trzymając swoją żonę za rękę i ciągle się uśmiechając. Tak samo, jak na ślubie Tristiana i jego małżonki, Stefani.
Draco mimo wszystko był szczęśliwy, bo lekarstwem na każdy jego smutek i zmartwienie była jego ukochana żona…

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>