Nie pozwól mi odejść

Jej małżeństwo było właściwie wzorowe. Wszystko było idealne i wspaniałe. Obydwoje mieli dobrze płatne prace, które lubili. Mieszkali w pięknej willi z ogromnym ogrodem i basenem. Ubierani byli przez najlepszych projektantów i obydwoje mieli świetnych przyjaciół, którzy stali za nimi murem.
Jednak nie wszystko było takie wspaniałe, jakby mogło się wydawać.
To było ustawione małżeństwo.
Dla wyższego dobra.
To sformułowanie było ostatnimi czasy tak często powtarzane, że niemal stało się mottem Ministerstwa Magii i magicznej społeczności.
Natomiast Pani Minister siedziała właśnie w eleganckiej restauracji razem ze swoją przyjaciółką Ginny Potter.
- Już nie wiem, co robić, Gin. – szepnęła, bezradnie grzebiąc w swoim talerzu.
- Hermiono, dlaczego z nim nie porozmawiasz? Dlaczego mu nie powiesz, że chcesz żeby to małżeństwo było takie, jak każde inne? Na pewno by to zrozumiał.
- Ale ty nie rozumiesz. To małżeństwo nigdy nie będzie takie, jak pozostałe. Ginny, jestem Ministrem Magii, a on jednym z najlepszych uzdrowicieli. Jestem szlamą, on arystokratą. To małżeństwo zostało zawarte po wojnie, aby pokazać społeczeństwu, że granice między czarodziejami i mugolakami zginęły wraz z Voldemortem.
- Ale dlaczego nie możesz wykorzystać tego, że z nim jesteś, Hermiono? Możesz spróbować go pokochać, możecie spróbować być szczęśliwi nie tylko na pokaz.
- Nie muszę próbować go kochać. – szepnęła, patrząc ze smutkiem na swoją przyjaciółkę. – Kocham Draco już od dawna.
- Oh, Hermiono. – mruknęła rudowłosa kobieta, wstając ze swojego miejsca i przysuwając się do koleżanki. Objęła ją. – Cokolwiek będzie się działo, ja zawsze będę po twojej stronie. Ale musisz z nim porozmawiać. – wyszeptała.

Wieczór tego samego dnia.
Zapukała delikatnie do drzwi jego gabinetu. A kiedy usłyszała ciche „proszę”, weszła do środka. Spojrzał na nią ze zdumieniem. To nie tak zazwyczaj wyglądało. Zwykle po wspólnie zjedzonej kolacji w milczeniu, on udawał się do swojego gabinetu i zostawał tam do późnej nocy, kładł się do łóżka, dopiero kiedy ona już spała.
- Coś się stało? – zapytał.
- Chciałabym porozmawiać. – odparła cicho. Wskazał jej ręką, aby usiadła na fotelu naprzeciwko niego.
Lecz nie uczyniła tego, stała na środku pomieszczenia. Skinął głową, marszcząc lekko brwi.
- O czym chcesz rozmawiać?
Nie odpowiadała, stała tam patrząc mu prosto w oczy. Poczuł się dziwnie. Może był nieco zaniepokojony. Podeszła do niego powoli i położyła dłoń na jego ramieniu. Natychmiast podniósł się z fotela. Był od niej sporo wyższy, więc teraz patrzył na nią z góry. Cały czas obserwował ją, kiedy zbliżała swoją twarz do jego. Aż w końcu ich usta się zetknęły. Poczuł jak jej dłonie zaciskają się na jego koszuli. Jej pocałunek na początku nieco nerwowy powoli stawał się mocniejszy. Kiedy przejechała swoim językiem po jego wargach, objął ją jedną dłonią i przyciągnął blisko do siebie, drugą dłoń wplótł w jej włosy i oderwał ją od siebie, ale tylko po to, aby spojrzeć w jej oczy, jakby szukając czegoś. Może pozwolenia? Może odpowiedzi? I zobaczył dużo uczuć, których nie potrafił zdefiniować. Ale poczuł jej dłoń, zaciskającą się na jego karku, więc pocałował ją nagle i namiętnie.
Oderwali się od siebie po dłuższym czasie, oddychając głęboko i szybko.
- Chciałaś rozmawiać. – mruknął, odsuwając się od niej. Złapała go za nadgarstek.
- Nie odsuwaj się. – wyszeptała, patrząc mu w oczy. Przybliżyła się i wsunęła swoje dłonie w jego. – Będę cię chronić, będę przy tobie trwać. Będę cię wielbić, będę całować i gwiazdy z nieba dla ciebie kraść.
Jego oczy pociemniały, gdy rozpoznał część przysięgi ślubnej, którą osobiście wygłosił osiem lat temu.
- Jeśli płaczesz, ja płaczę z tobą. Jeśli się złościsz, ja się wściekam. Jeśli się mścisz, zemszczę się z tobą. Jeśli pokochasz, ja będę kochał tylko ciebie. – szeptała Hermiona.
Przypomniał sobie tamtą chwilę, kiedy stała przed nim w pięknej, białej sukni. Przypomniał sobie, smutek wypisany na twarzach jej przyjaciół. Przypomniał sobie jej rozpacz, skrywaną pod wymuszonym uśmiechem. I przypomniał sobie, że przysięga, którą składał znaczyła dla niego bardzo dużo. Sam ją napisał. Dlaczego później stał się taki chłodny i obojętny?
Uniósł dłoń i pogłaskał kobietę po policzku. Wtuliła się w jego dotyk, przymykając oczy.
- Hermiono… – szepnął. Spojrzała w jego oczy.
- Nie odchodź. – wyszeptała, bojąc się, że mógłby ją teraz zostawić samą.
- Nie pozwól mi. – odparł. Zacisnęła ręcę na jego koszuli, przyciągając go do siebie i wciskając na jego usta długi i mocny pocałunek.
- Nie pozwolę. – odparła.

Kolejnego dnia obydwoje nie pojawili się w pracy. Z nikim się nie skontaktowali, zniknęli na tydzień.

- Hermiono! Tak się cieszę, że cię widzę! Tak się martwiłam. – powiedziała Ginny Potter, podbiegając do stolika w restauracji, gdzie czekała na nią przyjaciółka.
- Wszystko w porządku, Gin. Wzięłam krótki urlop.
Rudowłosa zmrużyła oczy.
- Ty wzięłaś urlop? Przecież ty kochasz pracę.
- Ale poza nią kocham jeszcze inne rzeczy. – zaśmiała się Hermiona.
Oczy Ginewry rozszerzyły się w zdumieniu.
- Czyli to nie przypadek, że Draco Malfoy zniknął na ten tydzień tak samo jak ty?
- Zdecydowanie nie przypadek. – uśmiechnęła się szeroko.
- Dobrze widzieć cię znów szczęśliwą, Hermiono. – odpowiedziała Ginny. – A teraz opowiadaj, jak to było…
I Hermiona powiedziała jej, że było wspaniale. Kiedy już obiecała mu, że nigdy nie pozwoli mu odejść, rozmawiali przez długie godziny. Wszystko sobie wyjaśnili. I w końcu zrozumieli, jacy byli głupi. Oboje pragnęli tego samego. Aby być kochanym przez te drugą osobę, ale bali się przyznać do swoich własnych uczuć.
A później postanowili wyjechać. Tak żeby nikt ich nie znalazł, tak aby mogli spędzić cały dzień w łóżku, niczym się nie przejmując.

Dwa i pół miesiąca później
- Draco, gdzie mnie ciągniesz?
- Niespodzianka.
- To mój wolny dzień od dawna, wolałabym zostać w domu i odpocząć. A poza tym dzisiaj jest rocznica naszego ślubu, myślałam, że zjemy kolację, a później weźmiemy razem kąpiel.
- Możemy to zrobić później, skarbie.
- Draco…
- Zamknij oczy.
- Po co?
- Chce nas gdzieś teleportować. No zamknij, proszę.
Westchnęła, lecz zrobiła to, czego chciał. Draco złapał ją za ręce. Poczuła nieprzyjemne szarpnięcie w okolicach pępka, a po chwili już gdzieś stała.
- Możesz otworzyć.
Otworzyła oczy i ze zdumieniem zauważyła, że znajdują się przed kościołem.
- Draco? – zwróciła się do męża pytającym tonem, lecz w tym momencie obok nich zjawiła się Ginny.
- Chodź, Hermiono, musimy cię przygotować.
- Do czego?
- Zobaczysz.
- Draco, o co chodzi? Co się dzieje? – zapytała z lekką paniką.
- Wszystko w porządku. Idź z Ginny.
Przyjaciółka zaprowadziła ją do jakiegoś niedużego pokoju. Tam uczesała ją ładnie, poprawiła makijaż i kazała założyć Hermionie śliczną suknię.
Kiedy Pani Minister wyglądała zachwycająco, Ginny wzięła ją pod rękę i zaczęła gdzieś prowadzić.
Po chwili stanęła przed ogromnymi, drewnianymi drzwiami. Ginewra mruknęła coś, co zabrzmiało jak „zostań tu” i gdzieś zniknęła.
Po paru sekundach drzwi stanęły otworem. A Hermiona ujrzała wnętrze kościoła. Ławki zajmowali jej i Draco przyjaciele, ich rodzina. Natomiast po drugiej stronie kościoła, tuż obok pastora stał, ubrany w czarny garnitur, jej ukochany. Uśmiechnęła się lekko, gdy zrozumiała, co się dzieje.
Więc gdy rozbrzmiała muzyka, Hermiona ruszyła ku Draco.
Ludzie przyglądali jej się z czułością i radością. Zaś Malfoy patrzył na nią z zachwytem i miłością.
Kiedy stanęła obok niego, złapał jej dłoń i pocałował.
- Zebraliśmy się tutaj, aby być świadkami ponownych zaślubin Draco i Hermiony. Tych dwoje ludzi postanowiło umocnić swoją więź i odnowić przysięgi. – rzekł pastor.
- Hermiono, jesteś jedyną osobą na całym świecie, która potrafi mnie rozśmieszyć i zirytować w tym samym momencie. Jesteś jedyną osobą, która wie, kiedy potrzebuje pocieszenia, a kiedy porządnego ochrzanu. Jesteś jedyną osobą, która znając mój charakter i moje podejście do życia, obiecała mi, że mnie nie zostawi. Twoje słowa znaczą dla mnie wszystko. Twój dotyk jest najważniejszym. A twoja miłość jest moim najcenniejszym skarbem. Kocham cię, Hermiono, każdego dnia coraz bardziej.
Łzy spływały po policzkach kobiety. Pociągnęła lekko nosem, wciąż wpatrując się w twarz mężczyzny.
- Draco. Jesteś moim aniołem stróżem. Pojawiasz się zawsze, gdy cię potrzebuję i znikasz, kiedy muszę mieć chwilę dla siebie. Jesteś moim rycerzem, który broni mnie przed całym złem świata. Jesteś moją duszą, moim sumieniem i moim sercem. Jesteś wszystkim, co mam i co kocham. Utrata ciebie byłaby równoznaczna z utratą życia. Kocham cię, Draco, każdego dnia coraz bardziej.
Malfoy uśmiechał się, choć w jego oczach lśniły łzy.
- Panie Malfoy. – odezwał się pastor. – Niech pan pocałuje w końcu swoją żonę.
I Draco to zrobił. Pocałował ją z całą swoją pasją i namiętności, trzymając ją mocno w ramionach. Zignorował oklaski i gwizdy gości, choć wiedział, że tym razem nie były wymuszone. Tym razem wszyscy byli szczęśliwi. Hermiona oderwała się od ust męża i wyszeptała, patrząc mu w oczy.
- Już nigdy nie odchodź, nie odsuwaj się ode mnie.
- Nigdy więcej tego nie zrobię. – przysiągł jej i ponownie ją pocałował.

Draco dotrzymał swojej obietnicy, cały czas wiernie trwał przy żonie. Choć nie zawsze było to łatwe, na przykład wtedy gdy Hermiona była w ciąży i w środku nocy, w środku zimy, zażyczyła sobie świeżych truskawek. Draco był zmuszony wtedy teleportować się na drugi koniec świata, aby zaspokoić potrzebę swojej żony, chociaż o wiele bardziej wolałby leżeć w tym czasie w łóżku, przytulny do brzucha kobiety i czekać na kolejne kopnięcia dziecka, które Hermiona nosiła pod swoim sercem. Draco kochał to robić, wiedział, że tam jest owoc ich miłości. Jego syn. Ich syn.

 

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Nie pozwól mi odejść

  1. ~Misia pisze:

    Świetna miniaturka.

  2. ~Ewa pisze:

    Piękny tytuł, piękna treść; „gdzie jesteś, Kochanie?” xd

  3. ~Jo pisze:

    O, Boże, jakie piękne :) jak marzenie… Piękny ślub, piękne odnowienie relacji, i ten dzidziuś.. O, matko Nadziejo xd

  4. ~Alexia pisze:

    Cudo <3 Czekam na następna.
    Weny
    Alexa

  5. ~Nikola pisze:

    Świetna miniaturka:)

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>