Rozdział IX

Rozdział 9. ”To moje życie!”

Kiedy obudziłem się następnego wieczoru, wszyscy już wiedzieli o moim związku z Sookie. Dlatego też nie zdziwiłem się, kiedy do mojego baru wtargnął totalnie zdenerwowany Sam Merlotte, który odkąd tylko sięgam pamięcią jest beznadziejnie zakochany w Sookie.
- Co jej zrobiłeś?! – wrzasnął.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Uwiodłeś ją i namieszałeś jej w głowie!
- Na twoim miejscu nie wydzierałbym się na szefa lokalu, do którego przyszedłeś.
- Zostaw ją w spokoju. – warknął Merlotte. – Ona nie zasługuje na takie cierpienie.
- Nie sądzę, abyś to ty miał o tym decydować, Sam. – za plecami zmiennokształtnego rozbrzmiał głos Sook, która właśnie przyszła do Fangtasii.
- Sookie, nie wiesz w co się pakujesz. On cię zrani, to potwór.
- Nie nazywaj go tak, Sam. – odparła ostro.
- To egoistyczny wampir, będzie chciał cię przemienić. Zastanów się, Sookie, przecież ty kochasz dzień, kochasz życie.
- I kocham Erica. – dodała, a Merlotte zamilkł.
- Lepiej będzie, jak wyjdziesz. – odezwałem się. Spojrzał na mnie i wolno skinął głową.
- Popełniasz błąd, Sookie. – wyszeptał i opuścił Wpijalnię. Spojrzałem na moją kobietę, podeszła do mnie szybko i się przytuliła. Wiedziałem, że jest jej ciężko. Merlotte jest jej szefem, a przede wszystkim przyjacielem. Trudno będzie jej się z nim spotykać w pracy, jeśli nie zaakceptuje on naszego związku. A oczywistym było, że nie zaakceptuje.
- Przykro mi. – mruknąłem.
- Mnie też. Od lat przyjaźnie się z Samem.
- Wiem.
- A wiesz, że to mój ostatni dzień pracy u ciebie? – zapytała, odsuwając się ode mnie.
- To dlatego się tak wystroiłaś? – zlustrowałem ją.

do skórzanej kieckina ostatni dzień

- Wyglądasz niesamowicie seksownie.
- Wiem. – wyszeptała mi prosto w usta, a następnie nasze języki zaczęły walczyć o dominację w namiętnym pocałunku.

To była bardzo udana noc, w klubie nic się nie działo, Sookie radośnie obsługiwała wszystkich, stojąc za barem, a ja obserwowałem ją, siedząc na moim tronie. Merlotte poruszył dzisiaj ważną kwestię. Chciałbym przemienić Sook, chciałbym spędzić z nią resztę wieczności. Pytanie tylko, czy ona się zgodzi.
Kiedy Sookie skończyła postanowiłem odprowadzić ją do jej domu. Oczywiście polecieliśmy. Uwielbiałem to uczucie, kiedy ufnie się we mnie wtulała podczas lotu. Chwilę staliśmy w ciszy przed jej domem.
- Wejdziesz? – zapytała.
- Muszę wracać, niedługo będzie świtać.
- Ahh tak, masz rację. – westchnęła smutno. – Czasami zapominam, że jesteś…
- Potworem. – dokończyłem za nią.
- Po prostu wampirem. – szepnęła.
- Wprowadź się do mnie. – powiedziałem nagle, sam się tego po sobie nie spodziewając.
- Co?
- Zamieszkaj ze mną.
- Ale… jak? Ja przecież… Ja mam tutaj swój dom, który w dodatku kazałeś wyremontować. Eric, ja nie mogę, mam swój dom.
- Ale ja chcę spędzać z tobą każdą chwilę. Chcę cię mieć, kiedy się budzę i kiedy zasypiam. Chcę właśnie wtedy patrzeć w twoje oczy, Sookie.
Milczała. Jednak po dłuższej chwili skinęła głową.
- Dobrze.
A ja myślałem, że się przesłyszałem.
- Zgadzasz się? – zapytałem dla pewności odrobinę zaszokowany i cholernie szczęśliwy.
- Tak, zamieszkam z tobą. Również pragnę spędzać z tobą każdą chwilę.
- Kocham cię, Sookie Stackhouse. – wymruczałem, całując ją i mocno obejmując, a następnie wzbiłem się w powietrze i zabrałem nas do mojego domu.

Tydzień później wszystko było załatwione. Dom Sookie wynajęliśmy jakiemuś młodemu małżeństwu, a moja panna Stackhouse wreszcie zamieszkała ze mną. Byłem naprawdę zadowolony, że mogę teraz mieć ją przez cały czas przy sobie, a co najważniejsze, że Sook nie mieszka już tak blisko Billa Comptona. A jeśli chodzi o niego. Właśnie wszedł do Wpijalni.
- Eric! – wrzasnął, podchodząc do mnie.
- Nie drzyj się, bo robisz zamieszanie. – warknąłem do niego, spoglądając na klientów Fangtasii.
- Gdzie ona jest?
- Zależy kogo szukasz. – odparłem, uśmiechając się drwiąco.
- Nie rób ze mnie durnia. Gdzie jest Sookie?
- Nie muszę robić z ciebie durnia, Bill. Już nim jesteś. Sookie prawdopodobnie jest w domu.
- Byłem u niej, mieszkają tam jacyś ludzie, Eric! Gdzie ona jest?!
- Jak mówiłem, jest w naszym domu.
Compton zaniemówił, a ja ledwo się powstrzymywałem, żeby nie wybuchnąć śmiechem na widok jego miny.
- W waszym domu. – powtórzył.
- Tak. – potwierdziłem.
- Mieszkacie razem? – zapytał słabo.
- Właśnie tak.
Bill spojrzał na mnie tak nienawistnym wzrokiem, jakiego u niego jeszcze nie widziałem, a następnie zniknął mi z oczu. Coś czułem, że narobi mi dzisiaj jeszcze problemów.
- Chris. – zwróciłem się do barmana. – Zajmij się klubem, muszę coś załatwić.
- Jasne, szefie.
Wyszedłem na dwór i od razu poleciałem do domu, gdzie spodziewałem się zastać Sookie, kłócącą się z Billem Comptonem.
Oczywiście miałem rację.
- Nie chcę tego słuchać, Bill! Wynoś się stąd!
- Nie rozumiesz, Sookie. Eric cię skrzywdzi.
- Przestańcie to wciąż powtarzać! – wrzasnęła i usłyszałem, roztrzaskujące szkło. W tej chwili postanowiłem wejść do kuchni, gdzie moja ukochana ‘’rozmawiała’’ ze swoim ex. Stanąłem w drzwiach. Sookie stała przy stole, ukrywając twarz w dłoniach, a Compton stał kawałek od niej, tyłem do mnie. Nie zauważył mnie, ani nie usłyszał.
- Posłuchaj mnie, Sookie. – powiedział spokojniejszym tonem niż wcześniej. – Nie znasz Erica tak dobrze, jak ja. On robił straszne rzeczy i wciąż je robi. Gdyby nie był bezwzględny nie zostałby Szeryfem. On jest zły, Sookie. To bardzo zły człowiek.
- Zamknij się! – krzyknęła, rzucając w niego talerzem. Coś czuję, że wszystkie moje naczynia pójdą do kosza. Nie to żebym ich używał, ale Sookie na pewno by się przydały, gdyby chciała coś zjeść. – On mnie kocha! A ja kocham jego!
Compton zamilkł. Niestety tylko na chwilę.
- On nie potrafi kochać, Sook.
- Mówisz, że go tak dobrze znasz, ale tak naprawdę nic o nim nie wiesz, Bill. Może i ja też tego nie wiem, ale chcę go poznać. Jeśli robię błąd, kochając go to chcę się tego dowiedzieć sama, a nie od was. To jest moje życie, Bill! I to są moje decyzję. Dlatego chcę, żebyś stąd wyszedł. Natychmiast.
- Sookie… – zaczął Compton.
- Cofam moje zaproszenie. – powiedziała, a silny podmuch wiatru, wyrzucił tego dupka na zewnątrz. Cóż, przepisanie moje domu na Sookie to był jednak dobry pomysł. Przynajmniej żaden niepożądany wampir tu nie wejdzie.
- Sook. – szepnął, podchodząc do niej i ją przytulając. – Świetnie sobie z nim poradziłaś.
- Wiem. Nie pozwolę, aby ktokolwiek decydował o moim życiu. Nikt nie ma prawa wybierać za mnie.
- Dokładnie, moja piękna. – powiedziałem. – A ja nie pozwolę im kwestionować twoich wyborów. – dodałem, całując ją. Tej nocy do Fangtasii już nie wróciłem.

 

Kochani, aż sama nie wierzę. Oto przed wami rozdział 9 ”Dla ciebie zrobię wszystko”. W końcu go skończyłam! Dodaje dzisiaj, bo odpoczywam po maturze z polskiego i matematyki. Jutro mam małą powtórkę słówek z angielskiego, ale dziś relaks :)

Pozdrawiam

Córka Ciemności <3

Informacje o Córka Ciemności

Jestem zielonooką brunetką, mającą wielkie marzenia - nie koniecznie możliwe do spełnienia ;)) lubię czytać książki i oglądać dobre filmy.... moją miłością jest Alan Rickman i Ian Somerhalder <33 uwielbiam wszystko co jest związane z Harrym Potterem i Pamiętnikami Wampirów xDD
Ten wpis został opublikowany w kategorii opowiadania/miniaturki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Rozdział IX

  1. ~Ela pisze:

    Nie no, niesamowity xd super! <3

Odpowiedz na „~ElaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>